Wszystko to z troski
Z życia wzięte. Szef wchodzi do pokoju i obwieszcza wszystkim wokół - wszystkich jest jedno - że wychodzi. W powietrzu zastygają słowa - "Idę. Jakby ktoś dymił - to z liścia, z plaskacza i z dynki!"
Nie dajmy się.
Jules of Nature
trying on a metaphor
Show & Tell
🩵 avery cochrane 🩵

Product Placement
Sade Olutola
Game of Thrones Daily
Lint Roller? I Barely Know Her
Cosimo Galluzzi
Xuebing Du

#extradirty
NASA

❣ Chile in a Photography ❣

oozey mess
Keni
DEAR READER
taylor price

No title available
noise dept.

if i look back, i am lost

seen from T1
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from Netherlands

seen from United Kingdom

seen from Türkiye
seen from Chile

seen from Italy

seen from Belarus
seen from Russia
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
@bzdoory-blog
Wszystko to z troski
Z życia wzięte. Szef wchodzi do pokoju i obwieszcza wszystkim wokół - wszystkich jest jedno - że wychodzi. W powietrzu zastygają słowa - "Idę. Jakby ktoś dymił - to z liścia, z plaskacza i z dynki!"
Nie dajmy się.
EUROwdowa
Euro rządzi, nie da się ukryć. Piłka nożna opanowała pół świata – bezpośrednie relacje z Mistrzostw przeprowadza przecież nawet Al.-Dżazira - całą Europę i każdy dom, w którym mieszka mężczyzna-kibic. Jeśli mieszkająca z nim kobieta nie podziela jego zainteresowań, ma duży problem… Niemal codziennie, każdego dnia w czerwcu, od godziny 18 do około 22:30, w takim domu z kibicem włączony jest telewizor. Oczywiście nie w sytuacji, gdy rzeczony kibic kibicować woli w towarzystwie. Wtedy razem z całą rzeszą innych mu podobnych naciera na okoliczne „parasolki”, puby i kluby, by wraz z nimi, ramię w ramię, wspierać naszych piłkarzy. Dni wolne od piłki nożnej są chyba w tym czasie trzy. Nie ma siły – kobieto! Jeśli nie wzbudzisz w sobie uczuć wyższych do piłki nożnej, czeka cię jeden wielki dramat… O ile nie boisz się posądzenia o bycie „Januszem”- niedzielnym kibicem, a może nawet „piknikiem” – jest to podobno poziom wyżej w klasyfikacji kibica, ale dla wrażliwej osoby w dalszym ciągu swoista obelga – załóż biało-czerwoną koszulkę, umaluj twarz w barwy narodowe, zamontuj polską chorągiew na samochód i kibicuj, kibicuj, kibicuj!
…taki żarcik! Spokojnie, nie jest tak źle. W każdej, nawet tak dramatycznej sytuacji można znaleźć choć odrobinę pozytywów. A wyobraźcie sobie – i wiem, co piszę, drogie panie, bo sama jestem kobietą – że w tej nawet sporo. Przez cztery i pół godziny każdego niemal dnia można przecież tyle zrobić! Po pierwsze, spotkać się z innymi EUROwdowami. Takie spotkanie, podczas którego z całą pewnością nie padną hasła typu spalony, karny, wolny, faul – dopuszczalne są jedynie pośrednio związane z piłkarzami „żel” i „tytoń” – będzie dobrym na odreagowanie sposobem domowych stresów.
Jeśli jednak okaże się to za mało, zawsze można zdecydować na bardziej wyrafinowany relaks. Fachowy masaż, może nawet czekoladą, w nastrojowej atmosferze, czy nawet zwykła wizyta w salonie kosmetycznym na maseczkę czy peeling może nam skutecznie wynagrodzić chwilowy brak partnera życiowego. Jeśli lubisz czynnie, nie biernie, uprawiać sport – proszę bardzo, masz teraz jeszcze więcej wolnego czasu na rower, rolki, siłownię, jogging, tenisa czy jeszcze inne, bardziej „wysublimowane” formy aktywności fizycznej. Nawet jogę, choć niektórzy mogą się spierać, jak bardzo „czynny” jest to sport.
Oczywiście, można pozostać w tym czasie przy swoim mężczyźnie, podstawiać mu paluszki i piwo pod nos i znikać w drugim pokoju z książką… O ile nie będą nas rozpraszały dramatyczne okrzyki przy każdej akcji na boisku, nawet tej nie zakończonej. Możemy nawet wybrać się razem z nim na grupowe oglądanie meczu, przy piwie, w pubie i z jego kolegami. Nie wiem tylko, która z kompletnie nie zainteresowanych piłką nożną kobiet to zniesie. Cóż, miłość wymaga poświęceń, czyż nie?
Dobra wiadomość dla wszystkich EUROwdów jest taka, że – i piszę to z bólem serca wielkim - istnieje szansa na rychły koniec ich męczarni. Najbliższy mecz polskiej reprezentacji, z Czechami, będzie decydujący. Ból serca bierze się stąd, że pisząc o EUROwdowach, sama EUROwdową nie będąc… Na myśl o jutrzejszym meczu aż mi słabo, i choć niektórzy i mi zarzucają bycie niedzielnym kibicem, czym jestem szczerze oburzona, wierzę, że nasi dadzą radę. Pozdrowienia dla Krecika!
Krótka historia pewnej znajomości
Poznałam kiedyś buty. Nie była to miłość od pierwszego spojrzenia - zakochać się można przecież nie jest tak łatwo - ale coś tam zaiskrzyło. I iskrzyć przestało już pierwszego dnia związku, kiedy to odpadło z butów wszystko, co odpaść mogło. Zaczęła się wojna.
Zrywałam z nimi pięciokrotnie - za każdym razie rozstanie trwało około dwóch tygodni. I za każdym razem wracały, albo po liftingu, albo po zupełnie odmienione, nówki nie jeżdżone. Związek przesiąkł nienawiścią. Tak naprawdę, marzyłam o tym, żeby się ich w jakiś sposób podstępnie pozbyć... Niestety, nie jest to łatwe.
Teraz zerwałam z nimi po raz piąty, mam nadzieję, że ostatni. Ponieważ nie rozmawiamy bezpośrednio, ich rzeczniczka zapewniła mnie, że więcej się już nie zobaczymy. Podobno mogę dostać w zamian coś zupełnie innego, nawet dwie pary. Nie wiem tylko czy chcę - w końcu niektóre cechy są wspólne wszystkim przedstawicielom tego samego gatunku, na nowych będzie ta sama metka i poważnie się boję, że oznaczać będzie te same przeprawy...
Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Póki co ostrzegam - trzymajcie się z dala od Evento ;)
designer: schuyler samperton
chcę....
klawo
słówko na dziś
Chłopiec z Grzywką
insomnia przez birbanta
Macie czasem tak, że jak się Wam coś ubzdoora we łbie to już forever and ever, a przynajmniej przez kilka godzin? Ja mam... I wczoraj w nocy nie mogłam zasnąć z tegoż powodu.
Otóż wyczytałam na jednym z portali społecznościowych, że pod koniec marca do mojego Miasta przyjedzie Wielkie Szanujący Się Artysta z Grzywką. Z racji tego, czym zajmuję się od kilku miesięcy, w głowie zalągł mi się niecny plan, by tegoż to Chłopca z Grzywką dorwać i porozmawiać. Jak tylko się zalągł - ten pomysł - tak poszłoo.... Cały scenariusz w głowie... Pytania, rozmowa, co, kto, gdzie, jak... Zaczęłam się nawet zastanawiać, gdzież bym to mogła tego Chłopca z Grzywką, po całym jego koncercie, zabrać na imprezę...
Dotarłam do tego, że mąż oburzony i niemal obrażony za moje zainteresowanie Chłopcem z Grzywką wyrwał mnie z klubu, w którym się wspólnie bawiliśmy, by wybić mi z głowy niecne pomysły. Wybijanie, jak zwykle, było skuteczne.
Ehhhh ta miłość małżeńska... Nawet w imaginacjach moich mąż mnie z oka nie spuszcza... ;)
Wisła Kraków
Mężczyzna ideał... takie coś jednej kobiecie się kiedyś przyśniło i obudziwszy się wybuchnęła gorzkim i żałosnym szlochem. Opowiedziała sen przyjaciółkom. Też się popłakały.
Joanna Chmielewska
Nalewka bursztynowa i bańki...
Podobno tylko to mnie uratuje. Żadne antybiotyki, żadne rutinoscorbiny, scorbolamidy i inne scorbo-cuda. Posmarować się nalewką zrobioną według receptury księdza Klimuszki, dać sobie postawić bańki ("nawet pięćdziesiąt, to nic nie boli, trochę tylko śmierdzi denaturatem", babcia Hania), i pod kołdrę. Po 12 h wstajemy zdrowi jak młody bóg.
Tak, moi drodzy. Zaczynam od wskazań doktor Hani na wszelkiego rodzaju przeziębienia, łatwo zgadnąć czemu. Koło zależności jest takie - od 10 dni jestem uziemiona przez chorobę, mam już dość i zaczynam nienawidzić własne mieszkanie i męża (ileż można), postanowiłam wypuścić się w wielki świat i pogadać z kimś nowym... Witam więc na blogu, zobaczmy, co się tu urodzi....
Zamiast bursztynowej, wolałabym nalewkę wiśniową...