Po zakwaterowaniu się w hotelu, w końcu mogę rozpocząć wakacje. Od jakiegoś czasu nie wyjeżdżałem poza pracą, więc te dwa tygodnie dobrze mi zrobią – żadnych zobowiązań, żadnych spotkań, po prostu się bawię. Wszystko rozpakowane i po jedzeniu, czas wyjść i zobaczyć, co ma do zaoferowania okolica. Jutro zajmę się bardziej turystyką, a potem tutaj.
Po chwili błądzenia znalazłem mały bar, do którego wszedłem, kierując się gejowską flagą obok skórzanej flagi na zewnątrz. Był czwartkowy wieczór, nie spodziewałem się niczego wielkiego, ale piwo czy dwa i może ktoś, z kim mógłbym pogawędzić, porozmawiać o tym, co ciekawego dzieje się w okolicy i tak dalej.
Po krótkiej rozmowie z barmanem, napalonym facetem, ale prawdopodobnie poza moim zasięgiem, inny facet usiadł obok mnie przy barze. Słysząc, że jestem w odwiedzinach, machnął ręką i trochę pogadaliśmy. W kwestii tego, co jest interesujące, a co nie, zapytał w pewnym momencie również o moich mniej turystycznych zainteresowaniach. Nigdy się tego nie wstydziłem, więc opowiedziałem mu o mojej historii o bondage, im więcej, tym weselej, o mojej miłości do fetyszowego sprzętu, skóry, wojska, ale szczególnie gumy. Wspomniał o jakiejś fetyszowej imprezie w weekend u jednego ze swoich znajomych, ale także o kilku wydarzeniach w kolejny weekend, jeśli będę jeszcze wtedy w mieście. Powiedziałem mu, że czekają mnie dwa tygodnie nicnierobienia, więc zdecydowanie chciałbym je sprawdzić.
Powiedział mi, że dopilnuje, żebym dostała zaproszenie na tę imprezę w sobotę. Wymieniliśmy się w tym celu mailami, a potem trochę pogadaliśmy, o wszystkim i o niczym. Kilka piw później jednak był bardziej bezpośredni, pytając, czy byłabym zainteresowana małą sesją bondage u niego teraz. Mieszkał niedaleko i mogłam u niego przenocować albo odwieźć mnie do hotelu na koniec, jeśli zechcę.
Powiedziałam mu, że nie pakuję się specjalnie mocno, głównie ze względu na ograniczenia bagażowe w samolotach, ale też dlatego, że nie spodziewałam się zbyt wielu perwersyjnych doznań podczas podróży. Zaśmiał się i pomachał, odszukał mnie i powiedział, że chętnie pomoże, mając swój sprzęt, na pewno będzie pasował. W razie potrzeby zaproponował nawet pożyczenie mi kilku rzeczy na nadchodzącą imprezę, chyba że sama będę przygotowana na taką okazję.
Trafiłem też na inny ulubiony moment, czyli nakazanie, a nawet zmuszenie mnie do noszenia cudzego sprzętu… więc mój penis ożył i szybko przyjąłem zarówno jego propozycję krótkiej sesji teraz, jak i propozycję wybrania czegoś na weekendową imprezę, na którą moglibyśmy się razem wybrać.
Powiedziawszy to, szybko zapłaciliśmy i poszliśmy do niego. Tylko 20 minut jazdy, więc rzeczywiście blisko, ale w 20 minut można dotrzeć daleko samochodem, byliśmy dość daleko od centrum miasta, w bardziej wiejskiej części przedmieść, wiele niezależnych domów w dość dużej odległości od siebie, pomyślałem, że spodobałoby mi się coś takiego, żadnych zakłóceń ze strony sąsiadów, mógłbym siedzieć w ogrodzie nago lub cały w gumkach, a nikt by się tym nie przejął... Utwierdził mnie w tej samej myśli, on również lubił być blisko centrum i wydarzeń, a jednocześnie mieć swoje miejsce dla siebie, bez wścibskich spojrzeń innych.
W domu zaproponował mi kolejne piwo, ale pomachałem, wypiłem kilka i nie chciałem być pijany podczas gry. Skinął głową i powiedział, że najlepiej będzie zacząć od razu – szeroko się uśmiechając. Skinąłem głową, a on kazał mi iść za sobą do piwnicy.
Na dole, mały pokój zabaw, ale mnóstwo możliwości. Krzyżak, drążek, klatka, ławka, stół, haczyki wszędzie – zdecydowanie stworzył świetną przestrzeń do dobrej zabawy. Powiedział mi, że najlepiej będzie, jeśli wtedy mnie ubierze, więc powinnam się rozebrać. Pomimo tego, że byłam obca, nie miałam żadnych wątpliwości, natychmiast się rozebrałam, podczas gdy on wyjmował kilka rzeczy z szafy w kącie.
W mgnieniu oka stałem cały w gumie, w jednoczęściowym kombinezonie, z przymocowanymi stopami i rękawiczkami, dobrze dopasowanym do głowy, grubym gumowym kapturem z otworem na oczy, nos i usta, parą gumowych butów, gumową uprzężą zapiętą na paski i klamry, kołnierzem, kajdankami na nadgarstki i kostki, zabawa miała się dopiero zacząć. Ustawił mnie w różnych pozycjach przy prawie wszystkich urządzeniach, siedząc, stojąc, leżąc, wisząc, bawił się mną, drażnił, torturował mój odbyt, penisa, jądra, zamki w kombinezonie dawały mu swobodny dostęp, przeleciał mnie dwa razy, gdy byłem bezradny, przywiązany w górę lub w dół, wyczerpujący, ale niezwykle napalony, ciągle się bawiąc, na pewno nie zawiódł i dotrzymał obietnicy gorącej sesji gumowego bondage.
Minęło kilka godzin, nie mam pojęcia ile, właśnie wypuścił mnie z ławki do pieprzenia, na której unieruchomił mnie do ostatniego pieprzenia, nie wcześniej jednak niż wsadził mi korek w dopiero co zmaltretowany odbyt i zapiął gumowy kombinezon z powrotem. Nadal nie miałem orgazmu, kilka razy doprowadził mnie do krawędzi, ale nigdy nie przekroczyłem linii mety, celowo powtarzał. Teraz, gdy znowu tam stałem, przyniósł klatkę cnoty i zaczął mnie do niej mocować. Nadal nie miałem orgazmu. Mruknąłem, a on uśmiechnął się i potwierdził: jeszcze nie.
Potem zdjął z półki kolejny kaptur, kaptur maski gazowej, zakrywający całą głowę, naciągnął go na moją już ogumowaną głowę, wyrównując go odpowiednio przed zamknięciem zamka z tyłu, dzięki czemu teraz ciasno przylegał do mojej głowy, oczy jednak były zaciemnione, byłem teraz w ciemności. Kiedy powiedział, abym wyciągnął ręce do przodu, już domyśliłem się, co nastąpi i miałem rację, nastąpił ciężki gumowy kaftan bezpieczeństwa. Gdy ręce były w środku, zapiął go z tyłu, a następnie zapiął go najpierw z tyłu, mówiąc mi, że ma nawet potrzebne plastikowe klamry zabezpieczające, które zatrzaskują się na górze pasków, prawdziwych klamer, zapobiegając przypadkowemu lub niechcianemu otwarciu. Następnie skrzyżowałem ramiona z przodu, poprowadziłem je przez boczne paski kurtki, mocno zaciągnął paski na ramionach z tyłu i sprawił, że mocno się przytuliłem. Pasek na ramionach z przodu poszedł za nim, a następnie dwa paski przez krocze uszczelniły to wszystko. Na ślepo, oddychając przez otwór maski gazowej, guma od gorąca do holu, penis zamknięty w rurce, korek w tyłku i gruby gumowy kaftan bezpieczeństwa, który trzymał mnie w bezbronnej ciasnocie. Byłem bardziej napalony niż byłem, a wciąż nie miałem jeszcze spermy, co tylko pogarszało sprawę.
Potem złapał mnie za ramiona i poprowadził, popychając w stronę boku pokoju, wiem, że było tam to duże pudełko, o którym jeszcze nie zapytałem, do czego służy, nadal oczywiście mogłem sobie łatwo wyobrazić jego cel, i miałem rację... obrócił mnie przed nim, a następnie pomógł mi schylić się i powoli wsunąć z powrotem, aż dotknąłem plecami tylnej ściany tego pudełka. Sądząc po dotyku, miałem mało miejsca po lewej lub prawej stronie z moimi ramionami w kurtce, mało miejsca na górze, a kiedy pomógł mi skrzyżować nogi przed sobą na tyle ciasno, aby całkowicie zmieścić się w tym pudełku, wiedziałem, że nie ma też dużo miejsca z przodu, gdy te drzwi się zamkną. Poczułem, jak podłącza wąż do maski gazowej, natychmiast zauważając, że oddychanie stało się trochę trudniejsze, na końcu tego węża na pewno był filtr. Ponownie mając rację, potwierdził, że filtr był na zewnątrz pudełka na jego górze, gdy te drzwi się zamkną, jedyne widoczne i słyszalne połączenie między mną tutaj w środku a światem na zewnątrz mojego więzienia. Podobał mi się sposób, w jaki opisał tę izolację w niewoli, wzmocnioną podwójną izolacją, jedną w całości w gumie, drugą w tym pudełku.
Potem zamknął drzwi i nawet usłyszałem, jak dwie kłódki zamykają się na zasuwkach. To, co wtedy usłyszałem, nie sprawiło mi jednak przyjemności. Zapukał w pudło i krzyknął, żebym usłyszał, że wróci jutro, jest zmęczony i potrzebuje snu, a potem życzył mi dobrej nocy. Dobrej nocy, siedząc w ten sposób, pocąc się, czop wpychany coraz głębiej, gdy na nim siedziałem, i nie mogłem uzyskać ulgi, ani dojść, ani się ruszyć, ani… Właściwie niczego…
Krzyczałem do maski gazowej, żeby mnie wypuścili, że nie chcę zostać w pudełku na noc, może w klatce albo przywiązany do ławki, ale nie tutaj w tej pozycji, ale żadnej reakcji, krzyczałem przez chwilę, ale nic nie usłyszałem, nie było ulgi, on po prostu poszedł spać i po prostu mnie tu zostawił...
Byłem zmęczony, ale mimo to minęło kilka godzin zanim w końcu udało mi się zdrzemnąć. Byłem obolały, napalony, spocony, czułem dyskomfort, ale poddałem się. Nie miałem innego wyboru, jak czekać, aż przyjdzie i mnie uwolni.
Budziłem się kilka razy i po jakimś czasie znowu zasypiałem. Nie miałem pojęcia, ile czasu minęło, ale dopóki drzwi były zamknięte, nie miałem wyboru i musiałem czekać, a kiedy już całkowicie się rozbudziłem, czas płynął jeszcze wolniej. Kiedy drzwi w końcu się otworzyły, powiedziałem mu, że mam już dość i chcę wyjść. Nadal ślepy i skrępowany, oczywiście nadal potrzebowałem jego pomocy.
Kiedy wyszedłem z tego pudła, postawił mnie na nogi i powiedział: „Bądź cicho, ani słowa, jak tylko zdejmę maskę gazową, bo inaczej znowu trafisz do pudła”. „Próbuję narzekać”, przerwał mi, przerywając próbę rozpięcia kaptura maski gazowej, mówiąc, że zamknie go z powrotem i natychmiast wrzuci mnie z powrotem do pudła, jeśli nie będę milczał i nie będę współpracował. Nie mając wyboru, mamrocząc do siebie, przekląłem go za to, ale milczałem.
Zdjąłem maskę gazową i w końcu znów zobaczyłem. Sam był cały w gumie, wyglądał na napalonego, a przynajmniej tak mówił mój penis, ale z drugiej strony wciąż bolała go żądza wytrysku po naszej sesji, niekoniecznie w odpowiedzi na obecną sytuację. Wszystko inne było na swoim miejscu. Zaprowadził mnie na krzesło w kącie, posadził i nakarmił. Podał przekąski, dużo wody. Spodziewałem się pełnego wytrysku, ale tak naprawdę byłem głodny i spragniony, więc z radością przyjąłem to, co zaoferował. W pokoju nie było okien, nie byłem pewien, która jest godzina, rano, w południe, po południu… Miałem nadzieję, że wkrótce mi powie…
Po skończeniu jedzenia i picia postawił mnie na środku pokoju, zaczepiając stalową obrożę zwisającą z łańcuchów u sufitu, utrzymując mnie w pozycji wyprostowanej, zanim zdjął kaftan bezpieczeństwa, przypominając mi, abym była cicho. Nie spieszył się, ale powoli zdjął urządzenie czystości i zatyczkę. Następnie powiedział mi, że mamy mniej więcej ten sam rozmiar, dlatego jego sprzęt tak dobrze na mnie leży, więc poszedł do przyjaciela w ciągu dnia, żeby coś pożyczyć, a następnie uniósł to stalowe urządzenie czystości na moich oczach, pełny stalowy pas, całkowicie zakrywający przód i tył, widziałem to wcześniej na zdjęciach, nigdy nie próbowałem i teraz nie wiedziałem, czy powinienem się cieszyć, że jest zablokowane, czy złościć, że nie zostanie uwolnione… spojrzał w dół i powiedział mi to, co wiedziałem, mój kutas już na to odpowiedział. Potrzebowałem kilku mocnych, bolesnych klapsów, żeby mój kutas zmiękł na tyle, aby urządzenie się założyło, ale gdy był wystarczająco miękki, nie tracił czasu. Kilka minut później przednia część została dopasowana na miejscu, trzymając mojego penisa w silikonowej formie, ciasno, bez miejsca na rozszerzenie, ale co bardziej niepokojące, stalowy dźwięk lub cewnik po jej wewnętrznej stronie został wtłoczony również do mojego penisa, moje krzyki, gdy wpychał go, zostały uciszone przez przyjemność bycia z powrotem w pudełku szybciej, niż zdążę powiedzieć auć jeszcze raz. Tył urządzenia nastąpił później i kiedy usłyszałem, jak zamki zatrzaskują się na miejscu, wiedziałem, że ta rzecz nie zejdzie łatwo. Upewnił się, że zamki gumowego kombinezonu są ciasno zapięte, przeciągając mały łańcuszek przez klipsy i blokując go na miejscu, prawie nie było miejsca między zamkiem a teraz zablokowanym penisem i jądrami, ale również z tyłu założył ten mały łańcuszek, a ja poczułem teraz dlaczego. Otwór w zamku był wystarczająco duży, aby pomieścić tę wtyczkę, której teraz używał. ten przyrząd do zachowania czystości miał otwór w idealnym miejscu, pozwalający na włożenie tej zatyczki, nie za dużej, nie za głębokiej, ale wystarczającej, aby czuć ją cały czas, a gdy już była na miejscu, bawiłam się czymś, czego nie widziałam, a potem usłyszałam, jak zamek zatrzasnął się na swoim miejscu, płytka na tylnym otworze utrzymywała wszystko na miejscu i zabezpieczyła.
Powiedział mi, że to zmodyfikowana wersja oryginalnego paska, z przednimi elektrodami osadzonymi wokół penisa i jąder, ale też umożliwiającymi podłączenie wtyczki elektrycznej do systemu. Następnie wziął dodatkowe małe pudełko, błyszczące jak pasek, pasujące do zatrzasków z tyłu, zatrzasnął je i w ten sposób zablokował, na tym pudełku styki elektrod są teraz zaczepione, a w tym pudełku znajduje się zdalnie sterowany akumulator. Powiedział mi, że jest zapasowy akumulator, jeden zazwyczaj wystarcza na około 72 godziny, w zależności od sposobu użytkowania, ale wystarczy wymienić to pudełko, gdy baterie się wyczerpią.
Unosząc pilota, zademonstrował mi, od przyjemnej, mrowiącej stymulacji, doprowadzającej mnie do wzwodu, a przynajmniej prób, aż do naprawdę ciężkich, bolesnych tortur. W ciągu minuty przeszedłem od przyjemnych jęków do daremnych krzyków bólu, a potem do mrowiącej stymulacji, powtarzanej co najmniej 5 razy. Potem powiedział mi: słuchaj, wykonuj każde polecenie, nie stawiaj oporu, nie próbuj odmawiać ani odrzucać, i nie używaj niczego więcej niż przyjemnej stymulacji. Jeśli w dowolnym momencie nie będę w 100% współpracował, wiem, jakie ustawienie zostanie użyte. To z pewnością nie pozostawiało mi żadnych opcji. Wiedziałem, że jeśli w pewnym momencie chcę się wycofać, muszę zrobić to, co mi kazał.
Potem uwolnił mnie ze wszystkich więzów, nie bez rozkazu, żebym robił, co mi kazano – i nastąpiło kolejne kilka godzin krępowania i podniecania/torturowania w jego pokoju zabaw. Właściwie znowu czerpałam z tego przyjemność, tak jak poprzednio, z tą różnicą, że desperacko pragnęłam orgazmu, ale wiedziałam, że nie ma szans, żeby mi to umożliwił bez zdjęcia paska. Ale jedyną rzeczą, którą kilka razy zdjął, tylko po to, żeby zaraz potem go z powrotem włożyć, był ten korek, żebym mogła być pieprzona raz po raz, a przez resztę czasu byłam napełniona.
Nie spodziewałam się tego, ale bałam się, że kiedy maska gazowa i kaftan bezpieczeństwa znów wejdą mi w drogę, znowu wyląduję w tym pudełku na całą noc. Przynajmniej wiedziałam, że ostatnio spędziłam w nim połowę dnia, a drugą połowę byłam przez niego maltretowana (choć w mniej lub bardziej przyjemny sposób) i spodziewałam się, że to samo powtórzy się teraz.
Kolejne uwolnienie nastąpiło ponownie z karmieniem i pojeniem, ale bez uwolnienia się od czegokolwiek poza maską gazową. Po wypiciu wszystkiego, a swoją drogą, kilka razy nasikałem w gumę, odkąd w niej utknąłem, nie przejął się bałaganem, jaki narobiła w jego pokoju zabaw. Maska gazowa została założona z powrotem, a on, pozostawiony tam, bezradny eno0guyh, nie próbując nawet nigdzie się ruszyć, zapiął smycz w obrożę, którą założyłem i pociągnął, każąc mi iść za sobą na górę, a potem, czując znajomy chłód, na zewnątrz, do jego garażu i do bagażnika jego samochodu. Zamknąłem klapę, odpaliłem silnik i ruszyliśmy w nieznanym kierunku. Mój hotel? Bar? Ktoś inny? Nie miałem pojęcia, a potem znowu moje ubrania, portfel, klucze, wszystko było u niego… teraz, kiedy o tym myślę, nie wiedziałem nawet, gdzie to trzymał. Zacząłem zdawać sobie sprawę, że byłem całkowicie zależny, oddany jemu, komuś, kogo dopiero co poznałem, z kim krótko rozmawiałem, nie miałem pojęcia gdzie, kto ani co…
Co najmniej godzina jazdy, ale potem pomógł mi wydostać się z bagażnika samochodu i szarpnięcie smyczy sprawiło, że poszedłem za nim, krótki spacer, kilka schodów, nagle odgłosy innych ludzi, przypomniałem sobie... tę imprezę, o której mówił, czy byliśmy tam? Nie miałem pojęcia, nie mogłem widzieć i nie mogłem wiedzieć. Oprowadzałem go przez chwilę, słysząc, jak rozmawia z innymi, podczas gdy ja po prostu stałem tam cały ogumowany, bezradny, uwięziony w gumowej izolacji. W pewnym momencie zostałem znowu przypięty do ławki, ławki do pieprzenia, jak zdałem sobie sprawę, tylko po to, aby ta wtyczka została odblokowana i usunięta, ale potem przez jakiś czas nic się nie działo. Nie miałem pojęcia, co się dzieje, dopóki nie poczułem penisa wbijającego się w mój tyłek, kimkolwiek on był, nie mogłem powiedzieć, ale też nie mogłem temu zapobiec, więc pomyślałem, że wykorzystam to najlepiej, jak potrafię. Nieustanne, mocne, długie pchnięcia, nie byłem pewien, czy podoba mi się ta sytuacja, czy nie, byłem zdecydowanie napalony w swojej czystości, ale także podekscytowany obecną sytuacją, ale z drugiej strony również zirytowany i przestraszony, na nic z tego nie wyrażono zgody, nikt nie został zapytany, po prostu tak się stało i nie byłem w stanie nic z tym zrobić.
Mijały jednak godziny, a ja spędziłem je tam, przywiązany do ławki, bez bezpośredniego kontaktu, poza… co najmniej dziesięcioma osobami, które ruchały mój prezentowany tyłek. Popełniłem błąd, próbując narzekać dwa razy w przerwach między tymi ruchaniami, ale za każdym razem spotykałem się z ogromnym bólem penisa i jaj, więc dałem sobie spokój, wiedząc, że to daremne, dopóki to urządzenie jest na mnie napięte.
W pewnym momencie korek wrócił, miałem nadzieję, że pieprzenie przez obcych się skończy, pomyślałem, ale korek w moim obolałym tyłku nie pomógł zbytnio w dyskomforcie. Minęła co najmniej kolejna godzina, a może więcej, gdzie zostałem pozostawiony bez opieki, z wyjątkiem kilku piw do ust, zanim w końcu zostałem zdjęty z ławki, tylko po to, by znów być prowadzonym na smyczy, usłyszeć wokół siebie jakieś pożegnalne słowa, wrócić do samochodu, z powrotem do domu i… jak się bałem… z powrotem do pudełka. Naprawdę miałem dość, stęknąłem w knebel, tylko po to, by znów zostać porażonym, tym razem oba końce znowu z korkiem zablokowanym w moim tyłku.
Kazał mi wtedy zachować ciszę, tym bardziej, że w momencie zamknięcia drzwiczek skrzynki, włączy się kontrola dźwięku, a każdy hałas, jaki wydam, natychmiast wywoła silne wstrząsy, więc to ode mnie zależało, czy je poczuję, czy nie. Potem drzwi się zamknęły, zamki znów się zatrzasnęły, wiedziałem, że znów czeka mnie długie czekanie. Byłem jednak wyczerpany, więc tym razem nie zajęło mi to dużo czasu, żeby zasnąć, a nawet przespałem dłużej.
Znów byłam obudzona, nie mając pojęcia, ile czasu minęło, która jest godzina i kiedy mnie tu wyciągnie. Kiedy w końcu to nastąpiło, karmienie nastąpiło ponownie, tak jak poprzednio, znów tego potrzebowałam, bolało mnie wszystko od niewygodnego snu, zdecydowanie chciałam wyjść, ale wiedziałam, że nie powinnam narzekać, wciąż byłam uwięziona w tym narzędziu tortur.
Wrócił na środek pokoju, przypiął mnie do stalowej obroży, która nie pozwalała mi nigdzie iść, po czym odpiął wszystkie więzy, urządzenie czystości, a nawet pomógł mi wydostać się z całej gumy. Miałam nadzieję, że to już koniec, ale...
Kiedy stanęłam naga, urządzenie do utrzymywania czystości znowu się włączyło, wszystko, łącznie z nową baterią. Dopiero wtedy uwolnił mnie z obroży, która mnie trzymała, i kazał mi usiąść, nie bez pokazania mi, że trzyma w dłoniach tego okropnego pilota.
Potem powiedział mi: Zabiorę cię na górę, weźmiemy prysznic, zetrę pot z twojej skóry i dam jej trochę pooddychać, ale potem sam zejdziesz tutaj i założysz z powrotem ten gumowy kombinezon, na ten pas cnoty, założysz też kaptur, a potem użyj tego kołnierza i kłódki – wskazując na nie na ławce – żeby zamknąć zamki kombinezonu i kaptura, po czym możesz wrócić na górę i znaleźć mnie w salonie na końcu korytarza. Jeśli usłyszę cokolwiek innego niż woda z prysznica lub zamykane drzwi, których używasz, wiesz, co się stanie, chłopcze.
Wiedziałam i nie chciałam tam wracać, więc posłuchałam jego polecenia, poszłam z nim na górę, wzięłam długi prysznic, co najmniej pół godziny, wytarłam się ręcznikiem, a potem zrobiłam, co mi kazano, ubierając się w gumę – i zapięłam się w pasie. Potem wróciłam, żeby go poszukać, stanęłam przed nim na kanapie z świeżą kawą, a na stole stała kolejna filiżanka parującej kawy.
Kazał mi uklęknąć przy stole i delektować się kawą, nie widząc żadnego wyboru. Zrobiłam, jak mi kazano, i NAPRAWDĘ się nią delektowałam. Podczas gdy to robiłam, pokazał mi pilota, trzymając palec na przycisku, mówiąc, że bez względu na to, co czuję w związku z tym, co mi powie, otwarcie ust doprowadzi do kary na najwyższym poziomie. Nie byłam pewna, czy to, co czułam wcześniej, było najwyższe, czy nie, ale zdecydowanie było to więcej, niż chciałabym kiedykolwiek ponownie poczuć, więc wiedziałam, że będę trzymać język za zębami.
Potem powiedział mi: Pozwoliłem sobie pójść do twojego hotelu, który prowadził mój bliski przyjaciel, i kazałem ci się tam zameldować, odebrać rzeczy i przywieźć je tutaj. Powiedziałeś, że masz trochę wolnego czasu, a ponieważ dobrze się z tobą bawiliśmy odkąd się poznaliśmy, pomyślałem, że byłoby szkoda tak łatwo cię puścić. Ponieważ byłeś na tyle głupi, że pozwoliłeś mi ustanowić dość surową formę kontroli nad tym, co robisz, a czego nie, zdecydowałem, że najlepiej będzie nie dawać ci już żadnych wyborów i zamiast tego decydować za ciebie. Moi znajomi na przyjęciu też się tobą bawili, nawiasem mówiąc, to był moment, w którym postanowiłem cię tu zatrzymać, zamiast kazać ci wracać do hotelu, więc będziesz moją gumową zabawką, posłuszną, wykonującą każdy rozkaz co do joty i upewniającą się, że nigdy więcej nie będę musiał tego – trzymając tego pilota – używać, zrozumiano?
Skinęłam głową, niepewna, czy spodziewał się, że się odezwę, ale jego palec na tym przycisku wydawał się mieć oczekiwany efekt. Kontynuował: teraz zasady twojego pobytu: chyba że wyraźnie zadecyduję, nie będziesz nosić niczego poza gumowymi spodniami od stóp do głów, to, co teraz nosisz, jest twoim stałym strojem. Będziesz spędzać czas w zamknięciu, czas pracując dla mnie, czas załatwiając sprawy, czas wykorzystywany według moich upodobań, przeze mnie lub moich przyjaciół, i nigdy nie będziesz się opierać, wahać, odmawiać ani w żaden inny sposób nie będziesz nieposłuszna. Jeśli to jasne, kiwnij głową, bo nie chcę, żebyś się odzywała, chyba że ci na to pozwolę, w żadnym momencie, zrozumiano?
Ponownie skinąłem głową, niezbyt zadowolony z tego powodu, ale z drugiej strony, czemu nie, to będą najlepsze wakacje, jakie mogę sobie wyobrazić, cała guma, całe wiązanie, cała zabawa... no, pomijając wstrzemięźliwość i korek, rozpaczliwie chciałem dojść, ale to - jak wszystko inne w tej chwili - było poza moją kontrolą.
Musimy odebrać jeszcze jedną rzecz od mojego przyjaciela, tego, który pożyczył mi ten pas cnoty. Dopij kawę, póki tu czekasz, chłopcze. Potem wyszedł z pokoju. Kiedy wrócił, niósł w ramionach stertę ubrań i kolejny dość ciężki kaftan bezpieczeństwa. Rzucił go na krzesło, a potem wybierał jedną rzecz po drugiej, każąc mi go założyć.
Najpierw kalesony, jakbym nie był wystarczająco ciepły w gumie, ale zrobiłem, jak mi kazano i założyłem je. Potem wełniane podkolanówki, potem surowa koszula w kratę, a na końcu nieco za duże robocze dżinsy. Potem rzucił mi parę roboczych butów, żebym je założył. Kiedy już tam stanąłem, widoczne były tylko moje ogumowane dłonie i głowa, reszta wyglądała jak zwykły robotnik, ale i to było już załatwione. Stanął przede mną i naciągnął maskę na moją ogumowaną głowę, jedną z tych prawdziwych masek, z bliska z pewnością łatwą do zauważenia, ale z daleka idealnie zakrywała moją ogumowaną głowę. Jednakże ta maska nie była byle jaką maską, miała specjalny ustnik, wypełniający wnętrze moich ust, zakrywający boki wewnątrz moich ust, wbudowany schowek na zęby i nawet język, ale zęby i części języka były z twardego materiału, nie miękkiego, chyba że wypchnięte, to by mnie uciszyło, ale z drugiej strony, wypchnięcie zostało natychmiast uniemożliwione, po wewnętrznej stronie maski były osadzone paski, mocno naciągnięte do tyłu i zapięte, dzięki czemu ustnik pozostał dokładnie tam, gdzie powinien być i kiedy całkowicie naciągnął maskę na moją głowę, nic z tego nie było już widoczne. Pomysłowe urządzenie, pomyślałem, oczywiście nie cieszyłem się z efektu, ale zdecydowanie podziwiałem ideę, która za nim stała. Potem wziął parę rękawic roboczych i kazał mi je naciągnąć na moje gumowane dłonie.
Kazał mi iść za sobą, chwytając kaftan bezpieczeństwa przy wyjściu. Na korytarzu zatrzymaliśmy się na chwilę. Stanęłam przed dużym lustrem i to, co zobaczyłam… obcy człowiek patrzył na mnie, robotnik, żadnej gumy nie było widać poza oczami maski, ani śladu knebla, który trzymał mnie w milczeniu, ani śladu niczego pod niepodejrzewającym roboczym ubraniem. Wziął okulary przeciwsłoneczne i założył mi je, ostatni kawałek gumy zniknął za nimi, a czepek naciągnięty na pustą część maski dopełniał całości. Z perspektywy tego nieznajomego w lustrze wiedziałam, że jeśli nie podejdziemy wystarczająco blisko, nikt nie zorientuje się, co jest pod spodem ani kto…
Potem wyszliśmy, wsiedliśmy do jego samochodu, kazał mi usiąść na miejscu pasażera i odjechaliśmy, prosto do miasta. I tak nie mogłam mówić, ale nie wiedziałabym, co powiedzieć. To było dziwne, osobliwe, w gumowych, zatkanych, zakneblowanych, pod kontrolą, a jednak tak „swobodnie” siedziałam w samochodzie, na oczach wszystkich. I nikt nie zdawał sobie sprawy, co się dzieje. To było znowu przerażające, ale ostatecznie znów ekscytujące. W ten sposób mogłam być z nim publicznie, w bardzo podnieconym miejscu, a jednocześnie niezauważona przez nikogo innego. Uwielbiałam to, a raczej uwielbiałabym, gdyby mój penis nie narzekał na brak miejsca.
Podjechaliśmy pod dom, to był dom jego znajomych, zapukaliśmy do drzwi. Nie wiedziałem, kim jest ten facet, on najwyraźniej wiedział, kim jestem. Kiedy weszliśmy, zagwizdał, dobrze wyglądając, i powiedział do gościa: „Masz rację, całkiem niewykrywalny, a ta jego taka ładna, ruchalna dupa wciąż jest zatkana?”. Zapytał, facet skinął głową, najwyraźniej ten facet musiał być wczoraj na tej imprezie, założyłem, ale ponieważ nie mogłem odpowiedzieć, zapytać ani zareagować, mogłem po prostu sam wszystko wymyślić.
Zostałem na korytarzu, nie ruszając się, a obaj zniknęli na chwilę. Kiedy wrócili, mój facet trzymał w rękach kołnierz, podniósł część maski od strony szyi, istniejący kołnierz odblokował i zdjął, a ten, cieńszy, ale nie mniej bezpieczny, został zapięty na wbudowaną klamrę, dzięki czemu był mniej widoczny niż poprzedni, a końcówki ssących zostały ponownie zapięte na tej klamrze. Następnie powiedział swojemu przyjacielowi, że wyśle czek na całą kwotę. Najwyraźniej kupił te czasy od niego. Wyjaśnił wtedy: Pomyślałem, że skoro ten pasek będzie się trzymał na tobie, nie mogę go po prostu pożyczyć, lepiej go odkupić od niego, a ten kołnierz, cóż, tak naprawdę jest częścią tego paska. Widzisz, pasek ma przyciski, ale ten kołnierz jest wyposażony w czujnik i jest bezprzewodowo podłączony do tego przycisku. Po aktywacji rozpoznaje wibracje za każdym razem, gdy wydasz jakikolwiek dźwięk, i to doprowadzi, cóż, jestem pewien, do czego to doprowadzi. Więc kiwnij głową, jeśli zrozumiałeś, bo jest już aktywowany i jeśli spróbujesz mówić, a nawet chrząknąć, już się uruchomi. Nie miałem wyboru, skinąłem głową, tak jak się spodziewał, wiedząc, że cokolwiek innego uruchomi te wstrząsy, a byłem pewien, że nie będą to lekkie, przyjemne mrowienie. Przemyślałem to jednak jeszcze raz, kolejne pomysłowe urządzenie, dźwięki otoczenia nie miały wpływu, ale ja sam, dopóki to urządzenie jest aktywne, jestem skazany na absolutną ciszę.
Wróciliśmy do samochodu i odjechaliśmy, tym razem za miasto, daleko, około godziny jazdy, prosto w gęsty las, aż dotarliśmy do małej chatki ukrytej w małym otworze. Wysiedliśmy i bez żadnych przeszkód kazał mi podejść do drążka na małej werandzie chatki, postawił mnie tyłem do niego i zaczął nakładać mi kaftan bezpieczeństwa. Był ciężki, ale wystarczająco duży, żeby opasać go wokół drążka, zapięty suwakiem i klamrami, z drążkiem w kieszeni kurtki na plecach, z rękami skrzyżowanymi na piersiach, ze spiętymi paskami, stałem wyprostowany na tym drążku, niezdolny do dalszego ruchu. Na chwilę zniknął w chatce, tylko po to, by wrócić z kilkoma dodatkowymi paskami w rękach, jeden po drugim zakładając mi wtedy na nogi. Przy kostkach, tuż pod i nad kolanami, unieruchamiając mnie niemal całkowicie, z wyjątkiem głowy, ale ostatnie paski załatwiły sprawę – jeden wokół szyi i drążka, jeden na czole i drążku. zupełnie nieruchomy, niezdolny do mówienia, krzyczenia, czy nawet chrząknięcia, bezradny wobec wszelkich możliwości, wpatrzony w dal, w środek tej małej przestrzeni, ledwo dostrzegając zaparkowany z boku samochód.
Przypomniał mi o kołnierzu, o jego wpływie, gdybym zechciała hałasować, po czym poszedł do samochodu. Teraz wiem, dlaczego siedziałam z przodu, bagażnik był wypełniony wszystkimi moimi rzeczami, które zabrał z hotelu. Opróżnił go i postawił mniej więcej na środku tego obszaru, na który patrzyłam, ale w samym środku, i wtedy zdecydowanie poczułam strach, jak w kominku. Nie mogłam nic powiedzieć, więc mogłam po prostu patrzeć, a wtedy stało się to, czego się obawiałam. Napełnił kominek gałęziami i rozpalił ogień, dorzucał do niego, aż był wystarczająco duży, a potem zaczął… kawałek po kawałku opróżniał moją walizkę i torby, kawałek po kawałku trafiał w ogień. Chciałam mu powiedzieć, żeby przestał, ale wiedziałam, co się wtedy stanie. Przez długi czas, nie wiem jak długo, patrzyłam, jak spala jeden kawałek po drugim, a kiedy wszystko było puste, spala również walizkę i torby. Kiedy prawie wszystko spłonęło do popiołu, na chwilę podszedł do samochodu i kiedy znów pojawił się w mojej wizji, uniósł ostatnią rzecz, mój portfel. Wyjął pieniądze, mówiąc mi, że już ich nie będę potrzebował, a następnie opróżnił również zawartość portfela, jedną po drugiej, każda karta, każdy kawałek papieru, jaki tam miałem, stopił się i spłonął w ogniu, a ostatnia rzecz... mój paszport... Krzyknąłem głośno „nie” - a właściwie wymamrotałem to w ciasne usta i język, tylko po to, by zaraz potem poczułem niewiarygodny ból w tyłku, w penisie, w jądrach, tak wielki ból, że sam ból powodował więcej jęków i więcej wstrząsów, zajęło mi trochę czasu, zanim uspokoiłem się na tyle, by powstrzymać wstrząs, przez cały ten czas on tam stał, trzymając mój paszport w dłoniach.
Potem powiedział mi, że wiem już, co się stanie, jeśli nie zrobię tego, co mi każą, a potem z bardzo demonstracyjnym rozmachem – tylko po to, żeby pokazać mi, kto tu rządzi – spalił też ten paszport. Mogłem tylko patrzeć, jak płonie, i poczuć łzy w oczach. Co ten facet zrobił, co się, u licha, stało, co…?
Po tym, jak upewnił się, że wszystko spłonęło doszczętnie, ugasił pożar i przyszedł do mnie. Powiedział mi, że spędzimy kilka dni tutaj, w jego chacie, żeby mógł mnie nauczyć podstaw, zanim wrócimy do jego domu i zacznie się moje nowe życie jako jego niewolnika… Następnie wyjaśnił: Miałem wystarczająco dużo wolnego czasu, kiedy byłeś zamknięty w pudełku w piwnicy, miejscu, gdzie, nawiasem mówiąc, będziesz często przebywał, kiedy nie będzie cię potrzebny, chłopcze. Wypisałem cię z hotelu, ale poszedłem dalej, zapisałem cię też do pociągu, zarezerwowałem dla ciebie podróż do Meksyku, a potem do Ameryki Południowej, w ciągu najbliższych dwóch tygodni oficjalnie będziesz gdzieś na wycieczce i… cóż… po prostu nie wrócisz, zniknąłeś gdzieś podczas tego rozłamu. Miejsca, które sprawdziłem, były specjalnie wybrane, niebezpieczne, znane ze zniknięć ludzi, obszary o wysokiej przestępczości, nie będzie to wielkim zaskoczeniem dla władz, więc wątpliwe, żeby były duże poszukiwania ciebie, ale na pewno nikt nie pomyśli, że jesteś tutaj, ze mną, trzymany jako mój niewolnik. Mam tu wystarczająco dużo kontaktów i przyjaciół, żeby wyjaśnić wszystko, co trzeba wyjaśnić. Mam środki, żeby utrzymać cię w ryzach, nieważne, czy będziesz związany, zamknięty, czy nawet tak wolny, jak podczas naszej podróży do mojego przyjaciela. Na twoim miejscu nie pomyślałbym o możliwości odejścia. Z drugiej strony, myślę, że tak naprawdę lubisz swoje nowe życie, albo nauczysz się je lubić, ponieważ i tak nie będziesz miał wyboru.
Mogę ci już powiedzieć, jak już wspomniałem, że guma od stóp do głów będzie twoim życiem, jeśli w ogóle poza domem, a przez następny rok lub dwa nie będzie się to zdarzać zbyt często. To – wskazując na mnie – dotyczy tego, jak będziesz widziany, ale jak możesz sobie wyobrazić, nigdy więcej nie będziesz słyszany – ale większość twojego przyszłego życia spędzisz w jednej lub kilku warstwach gumy i kajdankach. Mam własną firmę, w której będę cię zmuszał do pracy, zarabiając na swoje utrzymanie, oczywiście będziesz też pracował w domu, ktoś musi szorować podłogi i cokolwiek innego jest do zrobienia, a kiedy nie będziesz pracował, załatwiał sprawunków lub służył mi za zabawkę, będę cię trzymał w bezpiecznym miejscu, z dala od wzroku, z dala od kłopotów. Więc dopóki cię nie przeszkolę i nie zaufam w pełni twojej lojalności jako mojego niewolnika, prawie nikt nie będzie wiedział o twoim istnieniu, a później w końcu przedstawię cię innym osobom. A teraz pozwól mi trochę odpocząć, zanim zaczniemy twoje wstępne szkolenie, do zobaczenia za kilka godzin.
Potem odszedł do chaty, zostawiając mnie unieruchomionego na ganku. Nie było mowy, żeby krzyczeć, przeklinać, wrzeszczeć, nie było mowy, żeby uciec, zostałem sam ze swoimi myślami... w co się wpakowałem... czas pokaże... i pomimo szoku spowodowanego tym, co się właśnie wydarzyło, pomimo irytacji, złości, zdenerwowania... mój penis wciąż walczył w tym więzieniu, jakaś część mnie rzeczywiście zdawała się lubić taką przyszłość... ale tylko jakaś część...
Just for later translation!!

















