Corona doesn't have a single face, a single side to it, or a single 'universal' experience tied to it: It varies from person to person, from circumstance to circumstance, and from location to location.
By the by, before I go much further, I must point out that I have not had an experience at all similar to the experience of Italy, where there have been days in which 900 people have died in a single day. Should I find a link to material detailing this experience, I shall be sure to include it at the end of this - my first text on this site. (frieze article linked at the bottom)
Broadly, here in the UK, the experience has been coloured by the cancellation of exhibitions and fairs, the loss of paid work in roles other than Art (we all have rent to pay after all), Treasury statements which have brought financial relief - to different degrees - to many, dare I say it, 'mainstream' employees, and finally, the declared Lock-Down.
Those of us with connections to the Continent may be gradually feeling a slowly seeping sense of fear and panic in the face of this pandemic. Some far-sighted people saw the havoc as it developed on the Continent and in China, and made preparations as best they could, with an eye to cocooning themselves away till the pandemic starts to recede. Some people really have been playing it day-by-day, both in awareness of what is going on and in how this relates / effects every person individually.
For many people, this Time of Corona has had some plus-points; Online-community is ramping up: Real-world community is being revived, or even recreated from scratch: Hobby groups of Facebook are operating at a level they were never intended to operate at, and behaving as support groups for the isolated and the scared. In isolation, by some beautiful twist of circumstance, 'community' is revitalised, and this 'community' aspect I feel is critical.
We Artists. What are we to do in the time of Corona? What can we do in the time of Corona?
I remember a guest lecture we had, back in my time at Art College. One of my many sins, I don't remember who gave the presentation, and I wasn't so organised as to write down their name... This was still in my Foundation year, 98/99. Close to the end of the presentation, he said "... our business is to dream dreams, and make pictures; That is the whole of it." For me, this is one of those great 'nothing-but-everything' statements,- dream dreams, and make pictures...
The 'picture' being presented in so many places, is one of fear and terror: An Invisible Killer Stalks the Land, Striking Indiscriminately; Look - even the PM is Not Safe..!
I do not believe that this 'picture' is the one that we, Artists, should focus on. I do not believe that we need to focus on it. Slightly paraphrasing the artist Robertina Sebjanic, "... sometimes, too much information carrying bad news can lead to resignation and forgetfulness ...". Broadly, I think this is about right. Instead, I believe that we as People, let alone Artists, need to remind ourselves that this Corona is not going to be here for ever. We are all bunkered down at the moment, self isolating and physically separating, but this experience is not an experience of the Tomb. At worst, this is an experience more like a deep dive in a submarine. At best, this experience is similar to that of a Moth or a Butterfly in it's chrysalis, biding it's time, waiting for the season to change, developing safely.
Art in Italy -
https://frieze.com/article/whole-generation-artists-might-be-wiped-out-carolyn-christov-bakargiev-museums-care-and
Korona nie ma tylko jednej tważy, ani tylko jedną stronę, i nie ma takiego czegoś jak tzw „uniwersalne doświadczenie”. Każda osoba odczuwa i przeżywa ten czas inaczej, w zależności do miejscowości i warunków.
Zanim cokolwiek więcej napiszę, pragnę podkreślić że nie mam - i nie mogę sobie wyobrazić - tzw ,Włoskiego doświadczenia’, gdzie minęły dni w których aż 900-parę-plus ludzi zginęło w ciągu jednej doby. Jeżeli znajdę gdzieś materiały opisując te doświadczenia, to udostępnię przy końcu tego - mojego pierwszego tekstu - w tym blog-u.
Ogólnie mówiąc, doświadczenie Angielskie kolorowany jest odwołanymi wystawami - artystycznych jak i też przedsiębiorczych -, dla wielu ludzi stratą pracy płatnej (każdy z nas płaci za mieszkanie, jak nie czynsz to hipoteka...), i z różnymi zapowiedziami z departamentu Skarbnicy Narodowej, ogłaszające różne pomocne-dla-niektórych funduszów, zwłaszcza ludzi zatrudnionych, ogólnie z głównego nurtu społeczeństwa, a na zakończenie, deklaracja krajowej kwarantanny.
W gronie ludzi w Anglii z połączeniami do kontynentu, powoli budziły się początki strachu i lęku , kiedy przed naszymi oczami epidemia na kontynencie zaczęła się manifestować. Niektóry że tak powiem ,dalekowzroczni’ ludzie, widząc budzący się chaos i spustoszenie - najpierw w Chinach, wtedy w Włoszech - przygotowali się jak najlepiej mogli, celując na wczesną izolacje i przeczekanie aż pandemia zacznie opadać. Inni podeszli do pandemii jakby z dnia na dzień, zarówno z punktu świadomości i przygotowania, jak i też z punktu zrozumienia jakie będą skutki tego wszystkiego w codziennym życiu ludzi i narodu.
Dla wielu ludzi, ten okres pandemii przynosi niespodziewany łup; w internecie, wspólnota i społeczność się wzmacnia, a w sferze codziennym miedzy-ludzkim, te same cechy odradzają się. W Facebook'u, prze-różne kluby i wspólnoty dla hobbystów, amatorów, miłośników i sympatyków znajdują że zaczynają zajmować rolę punktu moralnego i psychicznego wsparcia
W naszej izolacji, tak się ułożyło - pięknie nawet - że ,towarzystwo’,wspólnota’ i ,społeczność’ się odnawia. Uważam że te odnawiające się cechy są - dla nas wszystkich - krytyczne.
My artyści. Co takiego mamy zrobić z sobą w tym czasie? Co takiego możemy zrobić? Jaki może być nasz wkład?
Pamiętam pewnego wykładowcę z czasów kiedy jeszcze byłem w szkole sztuki pięknej. Był z nami w gościnności, tylko na ten jeden dzień. Niestety, nie zapisałem jego imienia - jeden z moich przeróżnych grzechów... To jeszcze było w moim tzw ,roku gruntującym’, w 98/99. Dochodząc do końca wykładu, on powiedział „ ...nasze całe zajęcie to śnić-marzyć, i tworzyć obrazy: Oto wszystko, i całość...”. Dla mnie, to jest jeden z tych wypowiedzi wpadających do kategorii „Wszystko, i Nic”; ...śnić-marzyć, i trwożyć obrazy ...
Obraz nam prezentowany z tylu źródeł, to obraz lęku i strachu: „Niewidzialny Zabójca Krąży Po Naszym Kraju, Uderzając Każdego Bez Rozróżnienia - Nawet Premier Boris Nie Był W Pełni Bezpieczny..!!!”
Wierzę że ten ,obraz’ nie jest obrazem do którego my artyści musimy cokolwiek dodawać. Nie wierzę że musimy się skupiać na ten temat i ,obraz’. Troszkę parafrazując słowa artystki Robertina Sebjanic, „ ... czasami za dużo informacji z przykrymi wieściami doprowadza do rezygnacji i zapomnienie…”. Ogólnie, uważam że coś w tym jest. Uważam że - jako ludzie, nie tylko z powodu że jesteśmy artystami - musimy sobie przypominać że ta ,Korona’ nie będzie nad nami wisiała na zawsze. Jesteśmy wszyscy, że tak powiem, w bunkrze w tej chwili,- w izolacji i fizycznie oddaleni od siebie, ale te doświadczenie nie jest doświadczeniem grobu. W najgorszym przepadku, jest to doświadczenie głębokiego nurkowania w łodzi podwodnej. W najlepszym przepadku, możemy ten okres przejść tak, jak motyl albo tropikalna ćma przechodząca fazę metamorfozy w poczwarce: bezpiecznie rozwijająca się, czekając na swój czas i sezon.
https://www.dorzeczy.pl/swiat/134458/tragiczna-sytuacja-we-wloszech-najnowsze-dane.html
https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,174110,25838906,koronawirus-we-wloszech-ponad-13-tysiecy-ofiar-liczba-zakazonych.html#