Ona liczy sekundy
Ciepły dzień razem z ciepłą bańką otaczającą tę małą, jasną przestrzeń. Ciepło obserwuję jak składają się serwetki. Mają bardzo różne wzory. Niebieskie, żółte, kreskówkowe kolory, a ona liczy sekundy. Nie wiem, czy liczyć razem, bo nie znam pojęcia czasu. Jesteśmy w dwóch osobnych światach, które tworzą inne chwilę, lecz oboje w nich bierzemy udział. Ona dalej składa, a ja jestem w tym lepszym świecie. Głośna kosiarka na dworze tworzy mi parującą woń trawy w gorącym jak piekarnik powietrzu. Kimkolwiek ten człowiek, nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo jest ważny. Czy tam w ogóle był człowiek? Mam pewność, że nigdy nie istniał.
















