Wstałam około 8.00, co jak na mnie było już dość późną godziną, byłam z mamą w sklepie i po coś na mrówki (strasznie ich dużo teraz), uczę się, w sumie powtarzam sobie biologię i angielski na przemian, jak skończę biologię zacznę polski, ale to pewnie gdzieś za tydzień. Zjadłam kilo czereśni jak już mówiłam. Trochę mi wstyd, ale co tam raz się żyje 🫠. Jutro będą goście, zamierzam zjeść trochę makaronu i kawałek sernika jeśli będzie to konieczne. Zakochałam się w książce ,,Grobowa cisza, żałobny zgiełk”, naprawdę świetnie napisana i godna polecenia. Dalej się uczę bo w tym jestem dobra, w siedzeniu, pisaniu i uczeniu się. Po weekendzie pewnie wyjmę skrzypce, nie miałam głowy do gry a obowiązek to obowiązek, trzeba zrobić i tyle. Myślę, że długo nie będę grać chociaż chwilę, krótką chwilę aby nie zapomnieć, że to lubię :) Mój ex przyjaciel też przyjedzie, może wykorzystam moment i z kimś porozmawiam? Może, liczę na to przynajmniej, dobrze zrobi mi rozmowa z kimś.