Przypominajki
Dziś chciałam napisać o tym jak wkurwiają mnie wszelkiej maści smski, emaile i inne telefony przypominające o wszystkim po 5 razy na przestrzeni tygodnia od wydarzenia. Jak się umawiam np do lekarza to pamiętam o tej wizycie i ją zapisuje w kalendarzu i naprawdę nie potrzebuję 3 smsów, 2 emaili i jeszcze telefonu Pani z recepcji, że za 3,2,1 dni mam wizytę i czy na pewno pamiętam i będę.
Ktoś powie, że to tylko 3 smsy i nie ma o co robić afery ale jak załatwiasz 10 spraw to jest 30 pierdolonych smsów czy PANI BEDZIE TO WAŻNE ŻEBY PANI BYŁA PROSZĘ NIE ZAPOMNIEĆ, ALE BĘDZIE PANI BO JEST ZAPISANE, PROSZĘ PAMIĘTAĆ. Czy ja wyglądam na totalnego kretyna? który nie potrafi zapamiętać prostej informacji?
Jeszcze lepiej jak już coś załatwię a i tak dostaje te pierdolone powiadomienia. Przykładowo płacę ZUS zawsze 1 dnia miesiąca a i tak 10 czy tam któregoś dostaje złowrogiego smsa ZARAZ UPŁYNIE TERMIN PŁATNOŚCI ZUS, PŁAĆ SZYBKO, MUSISZ ZAPŁACIĆ, PŁAĆ TO TERAZ a do tego email z banku i telefon od księgowej mimo, że dowód zapłaty ma już dawno na dysku.
Wiecie przez kogo tak jest? Przez większość która jest matołami i nie potrafi zapamiętać, że ma wizytę do lekarza albo coś zapłacić i cały świat się pod nich ustawia. Przypominanie po 10 razy jeszcze bardziej uczy, że nic nie trzeba pamiętać i zapisać bo przecież dostane pirdylion smsów z przypomnieniem.
I WIECIE CO? ludzie dalej potrafią po takim czymś nie przyjść na wizytę bo ZAPOMNIELI xD świat miał już swoją szanse.















