"Nie wiem kim jestem, ale nie cierpię gdy mnie reformują." Mam mnóstwo wersji samej siebie. Na każdy dzień inna maska, by tylko nie pokazać prawdy i choć to boli- inaczej nie umiem. Czerpię przyjemność z autodestrukcji. Nieważne jak bardzo czegoś pragnę, jeżeli zacznę zbliżać się do celu, sama go zniszczę i oddalę by znów móc się zadręczać. Nie umiem żyć bez problemów i sama je stwarzam. Kiedyś wmówiłam sobie, że jestem zakochana- to uczucie było szaleństwem, niespełnieniem, którym karmiłam się otwierając kolejne punkty mojego ciała. Chciałam wrócić do czasów dzieciństwa, być jak Piotruś Pan, a wciąż byłam dzieckiem. Rozpadałam się... Aż do momentu kiedy w moim życiu pojawiła się najważniejsza osoba. Ktoś, kto pokochał mnie za samo istnienie. Ktoś, kto tęskni, a z tęsknoty płacze. Ktoś, kto powiedział, że mnie kocha.
“Ludzie starają się. Starają się bardzo kochać tę druga osobę i co? I chuj (…). Nic z tego nie wychodzi. Dlaczego? Trochę właśnie dlatego, że się starają. Bo w DOBRYM związku o pewne rzeczy (jak na przykład o szacunek) starać się nie trzeba. One są.”
— Pokolenie Ikea, 26.06.2018: “Dla własnego szczęścia zmienisz świat małżonka i swoich dzieci czy kupisz ciepłe kapcie i wyzbędziesz się marzeń?”