Loving One Direction in 2013 is the most fun I ever had on the Internet, nothing will ever compare

⁂
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ
Today's Document

Kiana Khansmith

PR's Tumblrdome
tumblr dot com

#extradirty
Jules of Nature

★
🪼
RMH
almost home
todays bird

tannertan36
NASA

shark vs the universe

roma★
Stranger Things

pixel skylines
Cosimo Galluzzi
seen from Türkiye
seen from Ukraine
seen from Portugal
seen from Australia

seen from Malaysia

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Chile

seen from Saudi Arabia

seen from United States

seen from Belarus
seen from India

seen from Italy
seen from Türkiye
seen from United States
seen from United States
seen from United States
@flowerchildxstyles
Loving One Direction in 2013 is the most fun I ever had on the Internet, nothing will ever compare
Forever in our hearts ❤️
you will always be remembered.
make a little conversation so long I’ve been waiting so let go of myself and feel alive. so many nights I thought it over, told myself i kind of liked her, but there was something missing in her eyes. i was stumbling, looking in the dark (ohho) with an empty heart but you say you feel the same. could we ever be enough? baby we could be enough and it’s alright calling out for somebody to hold tonight when you're lost, i’ll find the way i’ll be your light, you’ll never feel like you‘re alone i’ll make this feel like home. so hot that i couldn’t take it, want to wake up and see your face and remember how good it was being here last night. still high with a little feeling, i see the smile as it starts to creep in. it was there, i saw it in your eyes. i was stumbling, looking in the dark (ohho) i was stumbling, looking in the dark (ohho) with an empty heart but you say you feel the same. could we ever be enough? baby we could be enough and it’s alright calling out for somebody to hold tonight when you‘re lost, i’ll find the way i’ll be your light, you’ll never feel like you're alone i’ll make this feel like home. i’ll make this feel like home. baby we could be enough and it’s alright calling out for somebody to hold tonight when you’re lost, i’ll find the way i’ll be your light, you’ll never feel like you’re alone i’ll make this feel like home 🌈
Przepraszam za to dopytywanie, dopiero kiedy się to wysłało, zobaczyłam informację od Ciebie, że miałaś remont. Tak więc spokojnie, poczekam ile będzie trzeba :)
Nie ma sprawy, bardzo doceniam, że ktoś czeka! Od razu chce się wracać do tego miejsca i coś robić. :) xx
Hej, Wesołych świąt :) kiedy będzie zapowiadany shot?
Wesołych Świąt, kochana!
Niestety w tym roku już nie będzie zapowiadanego shota. :( napisałam o tym post poniżej, że nie wyrobiłam się w czasie. Miałam remont, a właściwie nadal jeszcze mam (kończę) i po prostu musiałam spędzić dużo wieczorów po pracy i uczelni na ciężkiej robocie. Chciałabym wrzucić coś w styczniu, ale zobaczymy jak sesja mi na to pozwoli. W każdym razie - zachęcam do zaglądania, bo na pewno tej zimy dodam coś nowego. :) Buziaki. x
'Tis The Season | Tłumaczenie PL
Tytuł: ‘Tis The Season Pairing: Larry Stylinson Autorka: Bippityboppityboobear Wyrazy: 4250 Opis: Harry i Louis są małżeństwem z bliźniakami, a teraz jest czas świąt. Banner: Mini Zgoda: Jest
Odgłos śmiechu wydobywa się z kuchni, głośny i niepokorny. Małe rączki lepkie od lukru oraz zarumienione policzki pokryte mąką. Jest ósma wieczorem w Wigilię Bożego Narodzenia, Louis stoi w drzwiach obserwując trójkę swoich ulubionych ludzi, którzy dekorują ciasteczka. Wchodzi do kuchni i siada na stołku obok wysepki, przyglądając się czule jak jego syn ozdabia ciastka niebieskimi i czerwonymi zakrętasami.
- Dla ciebie, Papa. - uśmiecha się, gdy przesuwa smakołyk w stronę Louisa.
Louis patrzy na kolorowe ciasteczko z uśmiechem na twarzy. - Aww, dziękuję, mały, kocham to.
- Heeeeeeeej – dąsa się Harry ze swojego miejsca pomiędzy bliźniakami – Gdzie moje ciasteczko?
Westin chichocze i ręce Harry'ego wędrują do jego brzucha, zjeżdżając palcami pod koszulkę, żeby go połaskotać.
- Tatusiu – piszczy, gdy wije się na swoim miejscu w rogu. - Tatusiu przestań, to łaskocze!
- Dobrze, dobrze – Harry śmieje się puszczając brzuszek swojego syna.
- Musimy zrobić ciasteczka dla Mikołaja! Nie dla ciebie! - mówi stanowczo Ella, odgarniając swoje kasztanowe włosy z twarzy.
- To nie sprawiedliwe! Papa dostał ciasteczko!
- To dlatego, że Papa jest najlepszy – mówi Louis ze złowieszczym uśmieszkiem, wgryzając się w swoje ciastko.
- Ta, jasne. - mówi Harry. Nic nie może na to poradzić, ale uśmiecha się patrząc jak jego mąż bierze na kolana ich syna. Przebiega palcami przez włosy Westina, a obrączka ślubna praktycznie lśni w kudłatej głowie loków.
Louis sadza go ponownie na stołku i wstaje przeglądając ciasteczka wyłożone na blacie. Łącznie jest osiem ciasteczek udekorowanych na zielono i czerwono oraz niebiesko i złoto. Jedno z nich ma brązową plamę i nogę, co miało robić jako renifer. Louis uśmiecha się do siebie po czym klaszcze.
- Dobra, dzieciaki! Czas odłożyć je dla Świętego Mikołaja!
Dzieci pakują ciastka na świąteczny talerz, podczas gdy Harry nalewa szklankę mleka.
Bardzo ostrożnie bliźniaki niosą talerz z ciasteczkami do salonu, gdzie kładą go na końcu stołu obok kanapy, wraz z mlekiem.
- Myślicie, że spodobają mu się? - zastanawia się Ella, przybierając nagle zmartwiony ton głosu.
- Mikołaj pokocha twoje ciasteczka, Ella Bella. - Harry uśmiecha się, głaszcząc ją po główce. - Odwaliliście kawał dobrej roboty.
- Okej maluchy, czas przygotować się do spania. - mówi Louis, a dzieciaki jęczą.
- Ale Papa – mówią zgodnie dzieci, przedłużając „a”
- Żadnego ale! Musicie pójść się wykąpać i umyć zęby.
Zanim dzieci zaczynają grymasić, Harry uśmiecha się szeroko i całuje je w głowy. - Im szybciej pójdziecie spać, tym szybciej Mikołaj będzie mógł przyjść i odłożyć wasze prezenty!
Dzieci piszczą w uciesze i biegną po schodach. - Proszę iść! - Louis krzyczy za nimi, a dźwięk małych stopek rozbrzmiewa po schodach.
Louis zgarnia Harry'ego w uścisk, delikatny i ciepły.
- Co ty na to, żebym posprzątał bałagan w kuchni, a ty pójdziesz przygotować Elle i Wesa do spania? - pyta Harry, prosto w szczękę Louisa.
Louis wzdycha szczęśliwie, podczas pocierania rękoma pleców Harry'ego. - Okej, skarbie. Spotykamy się w salonie, gdy skończę. - Louis odchyla się lekko, tak aby móc oprzeć się i przycisnąć swoje usta do Harry'ego.
- Mmm – mruczy z zadowoleniem Harry, ale zanim może pogłębić pocałunek, Louis odsuwa się śmiejąc się przy tym delikatnie.
- Później – składa obietnicę, pocierając kciukiem nadąsaną twarz swojego męża.
- Kocham cię, Lou. - mówi Harry w jego klatkę piersiową.
- Ja ciebie też, skarbie. - Z ostatnim przyciśniętym pocałunkiem do ramienia chłopaka Louis odsuwa się i wspina się po schodach.
Czterdzieści minut później Harry słyszy Louisa obijającego się o schody i wchodzącego do pokoju. Zgarnia dwa kieliszki do wina z szafy i niesie je do pokoju, wraz z butelką czerwonego wina. Louis siada na kanapie, podczas gdy Harry nalewa im alkoholu. Chłopak podaje mu kieliszek i zwija się u jego boku.
- Historyjka na dobranoc, huh? - Harry uśmiecha się znacząco.
- Nie można iść do łóżka w Wigilię bez świątecznej historyjki, Papo! To jak świąteczna zasada! - mówi wysokim głosem, naśladując ich córkę.
Harry chichocze i wtula się się w bok Louisa. Ich dwójka rozmawia ze sobą cicho podczas picia wina. Chwilę później są już bardzo blisko opróżnienia butelki, z czego najwięcej wypił Harry. Louis bierze ich kieliszki i stawia na stoliku do kawy. Wyciąga się spod Harry'ego, wstaje i oferuje chłopakowi rękę do pomocy. Harry wstaje, aczkolwiek trochę chybotliwie, i chichocze w swoją rękę.
- Whoops – nadal chichocze – jestem lekko wstawiony, tak sądzę.
Louis nie może nic zrobić, żeby ukryć swój nader czuły wyraz twarzy, przestał ukrywać swój „uśmiech Harry'ego”, gdy chłopcy coraz częściej zaczęli go tak nazywać, już jakiś czas temu. Lata temu, jeśli Louis o tym naprawdę myśli. - Ta, twoje dwie lewe stopy nie pomagają tutaj.
Harry dąsa się, a Louis łączy ich palce razem wyciągając Harry'ego z pokoju i kierując go do sypialni dla gości, gdzie wszystkie świąteczne prezenty są ukryte. Na szczęście ich sypialnia dla gości jest na parterze, więc nie musieli używać schodów i ryzykować obudzenia dzieci.
Louis otwiera drzwi i zapala światło, poświęcając chwile na rozglądaniu się po pokoju. Całe pomieszczenie jest wypełnione prezentami w różnych kolorach, kształtach i rozmiarach. Harry i Louis mogli trochę przesadzić kupując tyle prezentów dla bliźniaków w tym roku. Ale odkąd bliźniaki były już na tyle duże, żeby prawidłowo obchodzić święta, nie mogli nic poradzić kupując tyle prezentów.
- Zaczniemy od dużych, a na koniec zostawimy najmniejsze pakunki. - Louis puścił rękę Harry'ego, żeby podnieść dziecięcych rozmiarów Range Rovera.
Byli na zakupach, gdy Harry zauważył tą głupią rzecz. - Oh, Lou, patrz! - podbiegł do samochodu na wystawie ze zdziwieniem w oczach. - Jest taki jak mój!
Louis westchnął, wiedząc dokładnie jak to się skończy.
- Musimy kupić go dla bliźniaków! Zostawimy to na święta, co sądzisz?
- Harry Stylesie, nie byłam w stanie powiedzieć ci „nie” w ciągu ponad dekady, co sprawia, że myślisz, że teraz tak powiem? - uśmiechnął się rozbawiony z podekscytowania Harry'ego.
- Harry Styles, huh? - powiedział, podchodząc do niego. - Nie byłem Harrym Stylesem od lat.
- Czyżby? - uśmiechnął się złośliwie Louis.
- Oh ta, poślubiłem faceta zwanego Louisem Tomlinsonem kilka lat temu. Mogłeś o nim słyszeć.
- Hmmm – Louis udawał, że myśli przez chwilę – To imię coś mi mówi.
Harry uśmiechnął się ukazując swoje zęby, gdy otoczył ręką talię swojego męża.
- Był tym super wysportowanym w One Direction, prawda? - Louis zaśmiał się, a Harry uderzył go w klatkę.
- Jesteś najgorszy! Absolutnie okropny! Przypomnij mi ponownie, dlaczego cię poślubiłem?
- Poślubiłeś mnie, ponieważ zakochaliśmy się w sobie, gdy byliśmy naiwnymi nastolatkami i od tej pory jesteśmy namiętnie i bezpowrotnie zakochani w sobie. Zwiedziliśmy razem świat, dorośliśmy razem, żyliśmy w swoich kieszeniach przez prawie piętnaście lat, zrobiliśmy to wszystko i zrobiliśmy to razem, i właśnie dlatego mnie poślubiłeś.
Harry wypuścił z siebie zduszony odgłos, przytakując głową, ponieważ ostatnią rzeczą jaką mógł teraz zrobić było sklejenie prawidłowego zdania. Wzmocnił uścisk dookoła ramion Louisa i położył głowę na jego klatce piersiowej. Wypuścił z siebie głęboki oddech i spojrzał w oczy swojemu mężowi.
- Tak, prawda. - zatrzymał się, zanim dodał. - Ale głównie przez fakt, że byłeś tym super wysportowanym w One Direction.
Louis i Harry kończą układać prezenty krótki czas później, oboje kręcąc głowami w satysfakcji. Salon wygląda jak obrazek wyjęty z magazynu. Świąteczne ozdoby wiszą wszędzie, skarpety są nad kominkiem i wielka, piękna choinka stoi w rogu pokoju. Harry i Louis upewnili się, aby zjeść ciastka Mikołaja i wypić mleko, które przeszło w temperaturę pokojową. Louis wzdycha szczęśliwie, po czym odwraca się i widzi Harry'ego grzebiącego w swoim telefonie.
- Harry, c-, Haz, Haz, czy wstawiasz to na instagrama? Nie możesz być poważny…
- Mm – Harry mruczy w potwierdzeniu. - Christmasstagram.
- Jesteś tak tandetny! - śmieje się Louis. - Jesteś okropnie tandetny!
Harry chichocze, gdy Louis wskakuje mu na plecy i zaczyna łaskotać powodując, że chłopak upada na ziemię z Louisem na górze. - Shhh – beszta go Louis, kładąc palce na żebrach Harry'ego. - Kochanie, obudzisz dzieci! - Louis kładzie rękę na ustach Harry'ego, którą loczek niezwłocznie gryzie. Po chwili chłopcy uspokajają się i zajmuje im to minutę, aby złapać oddech.
- Nikt nie przejmuje się naszym świątecznym drzewkiem, Haz.
- Właściwie jestem bardziej niż pewien, że się przejmują. Zapomniałeś kim jesteśmy? Jesteśmy Harry i Louis Tomlinson, i muszę cię uświadomić, że nadal jesteśmy istotni, dziękuję ci bardzo.
- Harry? - mówi nagle Louis z ciemnymi oczami. - Jest już późno.
Harry uśmiecha się cwaniacko i popycha Louisa w dół, po pocałunek. Zostają tam leżąc na dywanie w salonie, leniwie się całując i pieszcząc przez godziny. Piętnaście lat później nadal nie mają siebie dosyć. To jedna z rzeczy, które nigdy się nie zmieniły, pragnęli siebie i potrzebowali siebie. To doprowadzało do szału w dobry sposób.
Ostatecznie chłopcy rozdzielają się i decydują pójść do łóżek. Znając swoje dzieci wiedzą, że wstaną o świcie, chętne aby otworzyć prezenty. Harry idzie do łazienki umyć zęby, podczas gdy Louis zgarnia kilka dodatkowych poduszek i układa kołdrę. Gdy kończy zdejmować kontakty, słyszy hałas w korytarzu. Bierze okulary z szafki nocnej i wychodzi z pokoju, zaglądając do korytarza. Ich syn stoi na półmetku przedpokoju, owinięty niebieskim puchatym kocem.
- Coś nie tak, kolego? - pyta podchodząc do malucha i kucając przed nim.
- Papa, nie mogę spać. - mówi z grymasem, przecierając oczy swoją małą pięścią.
- Oh, skarbie, chodź tutaj. - Louis podnosi swojego syna i idzie w dół korytarza. - Dlaczego nie weźmiemy ze sobą Elli i wskoczymy do łóżka z tatusiem?
Westin ukrywa swoją twarz w szyi mężczyzny, gdy idą po Elle.
Chwilę później Louis wchodzi do ich sypialni i usadza bliźniaki na łóżku, zakopując je pod kołdrą, aby było im wygodnie. Wchodzi do łazienki, aby znaleźć Harry'ego wypluwającego pastę do zlewu, na szczęście ubranego. Odkąd mają dzieci Harry musiał być ostrożniejszy w byciu nagim cały czas.
Przytula się do Harry'ego od tyłu i całuje miejsce pomiędzy jego łopatkami.
- Znalazłem Wesa w korytarzu, nie mógł spać, więc poszedłem zgarnąć Elle i położyłem ich w naszym łóżku.
Harry obraca się w objęciu Louisa i całuje go w czoło. - Przygotuj się do spania, a ja opanuję potworki.
- Dzięki, skarbie. - Louis uśmiecha się łagodnie, gdy Harry wychodzi z łazienki.
Louis wspina się na łóżko, a dzieci układają się pomiędzy swoich tatusiów. Wes wtula się w bok Harry'ego, a Ella zwija się obok Louisa.
- Jestem tak podekscytowana. - dziewczynka ziewa w klatkę Louisa, mówiąc łagodnym i zaspanym głosem.
- Wiem, dziecinko - szepcze – Zamknij oczy i trochę się prześpij, okej?
- Okej, Papa – mówi, odganiając kolejne ziewnięcie – Kocham cię.
- Też cię kocham, kochanie. - Louis sięga ręką i dotyka Harry'ego w ramię. - Kocham cię Wes, kocham cię Harry. - Louis patrzy w dół na ich syna, który jest bliski zaśnięcia, zwinięty obok Harry'ego i wtulony w niego.
- Też cię kochamy, Lou. - uśmiecha się, gdy Louis pochyla się i gasi światło. - Kocham cię, Ella Bella.
- Też cię kocham, tatusiu. - mamrocze, gdy przytula się do ciepłego ciała Louisa.
Louisa budzi dźwięk dwóch maluchów piszczących i skaczących po łóżku. Zajmuje mu chwilę aby odetchnąć, po czym otwiera jedno oko, rzucając spojrzenie dzieciakom.
- Papa! Papa, musisz się obudzić! Obudź się! To świąteczny poranek! - Ella przestaje skakać i opada z głuchym dźwiękiem na kolana Louisa.
Louis wypuszcza z siebie „oof” i zaczyna się wić, aby było mu wygodnie.
- Święta! Święta! - krzyczy podekscytowany Wes.
Louis poświęca chwilę, aby się rozejrzeć. Światło wpada przed okno, co jest dobrym znakiem, tak myśli. Nie może być tak wcześnie. Patrzy na zegar i jest zadowolony, że mógł pospać do dziewiątej.
- Gdzie tatuś? - pyta, nie zauważając ani nie słysząc nigdzie Harry'ego.
- Jest w kuchni, robi śniadanie i kazał nam tu przyjść, żebyśmy cię obudzili! - krzyczy Ella.
- Dobrze, dobrze, już wstałem. Pozwólcie mi pójść do łazienki i będę za minutę na dole. - Louis wstał z łóżka i ruszył do łazienki.
Dzieci zaczynają piszczeć i wybiegają z pokoju.
- Proszę iść! - wzdycha do siebie, zamykając drzwi od łazienki. Robi siku i myje ręce, korzystając z chwili dla siebie zaczyna myśleć o następnych dniach. Spędzą poranek na otwieraniu prezentów, później będą przygotowywać się na przyjazd rodziny. Obie strony przyjeżdżają, aby obchodzić święta z nimi. Niedługo ich dom będzie pełen gości. Jego mama, Dan, szóstka jego rodzeństwa wraz z chłopakiem Lottie, Anne i Robin, Gemma i jej mąż. Louis jest bardzo wdzięczny, że podczas gdy nie chcieli żyć w eleganckim i błyszczącym pałacu, wybrali piękny dom z dużą ilością miejsca dla ich rodziny i powiększonej rodziny. Ich bliscy zostaną na kilka dni i wrócą do domu, aby dać mi trochę czasu na odpoczynek i przygotować się na przyjazd chłopaków z rodzinami, żeby spędzić razem Nowy Rok. Dzieciaki nie mogą się doczekać, aby zobaczyć wujka Nialla z żoną oraz Alexem, tak samo jak wujka Zayna i wujka Liama z ich niedawno narodzonym synem, Hunterem.
Schodząc w dół po schodach, Louis może poczuć zapach śniadania z kuchni i usłyszeć podekscytowaną pogawędkę swoich dzieci.
- Papa! Pośpiesz się i jedz, żebyśmy mogli szybciej otworzyć nasze prezenty! - mówi Ella, z pełną buzią naleśników.
- Prezeeeeenty! - marudzi Wes, wbijając widelec w kawałek owocu.
Louis przechodzi obok dzieci prosto do Harry'ego i umiejscawia swoje ramiona dookoła jego pleców, wdychając jego zapach.
- Dzień dobry, skarbie. - Harry uśmiecha się, gdy kładzie talerz dla Louisa, który nadal trzyma się jego pleców.
- Dobry, śniadanie pachnie wyśmienicie. - Louis odsuwa się od swojego męża i siada, aby zjeść swój posiłek.
- Papa, Tatuś nas dopasował! - Ella chichocze w swój rękaw.
Louis przygląda się, żeby odkryć, że bliźniaki mają na sobie ich delikatne, jednoczęściowe piżamy z liskiem, tak samo jak jego mąż.
- Wiesz, że Papa ma też jedną, więc zdobyłem dla nas wszystkich takie same! - mówi Harry podekscytowanym głosem.
Ich trójka podnosi wzrok na Louisa z szeroko otwartymi oczami.
Louis jęczy wiedząc, że będzie musiał przebrać się w tą absurdalną rzecz zanim udadzą się do salonu.
- Rzeczy, które robię dla tej rodziny. - Louis fuka, gdy wychodzi z kuchni i idzie po schodach.
Chwilę później Louis wchodzi do salonu, czując się idiotycznie. Piżama ma tylko jeden rozmiar dla dorosłych i podczas gdy jest idealna dla Harry'ego, nadmiar materiału zbiera się na jego kostkach i jest za długa przy jego małych dłoniach.
- Wyglądam idiotycznie. - mówi Louis, siadając przed choinką obok swoich dzieci.
- Ucisz się, ty. Wyglądasz fantastycznie, liskowa piżama i w ogóle.
- Papa, Mikołaj polubił nasze ciasteczka, zjadł je wszystkie! - rozpromienia się Ella.
- To cudownie, cukiereczku! - mówi Louis, gdy sadza ją na kolanach.
- Dobrze, kto chce otworzyć prezenty? - pyta Harry, posyłając swój uśmiech z dołeczkami.
Bliźniaki zaczynają krzyczeć i ruszają w stronę choinki.
Resztę poranka spędzają z prezentami, odwijając papier i śmiejąc się. Dzieci są zadowolone z wyboru prezentów i niezmiernie ucieszone na widok Range Rovera. Harry i Louis uśmiechają się do siebie przez cały czas. Gdy maluchy otworzyły już wszystkie prezenty, powoli się uspokajają.
- Ella, czy ty i Wes chcecie dać teraz Papie jego prezent? - pyta Harry, patrząc jak dzieci niosą czerwoną paczkę dla Louisa.
- Wesołych Świąt, Papa. - mówią zgodnie.
- Dzięki, kochani. - mówi czule Louis, odwijając papier.
W środku jest kawałek ceramiki, a dokładnie gliniana piłka. Jest pomalowana na czarno i biało wraz ze zdaniem „Papa 28” na czerwono.
- Zrobiliście to sami? - pyta Louis, spoglądając w dół z podziwem.
- Tak! Zrobiliśmy to na zajęciach sztuki, na które chodzimy z tatusiem! - mówi z dumą Westin, sięgając swoją małą rączką, aby poklepać Harry'ego po kolanie.
- Uwielbiam to, kochani. Dziękuję wam bardzo. Mogę to położyć na mojej półce z innymi piłkarskimi rzeczami.
Dzieci śmieją się, gdy Louis zgarnia ich do uścisku. - Kocham was, moi mali. - mówi czule Louis.
- My ciebie też, Papa. - dzieci mruczą w jego ramie.
- Dobra dzieciaki, co wy na to, żebyśmy dali teraz prezent tatusiowi?
Ella i Westin ostrożnie niosą ciężki prezent dla swojego taty, starannie aby go nie upuścić. - Bądź ostrożny tatusiu, to naprawdę ciężkie. - burczy Ella, gdy podają prezent Harry'emu.
- Okej, dziecinko. - Harry uśmiecha się, gdy spogląda w dół na ciężki, okrągły, opakowany prezent, leżący na jego kolanach. Harry odpakowuje go i stawia na kolanach okrągłe kamienne płytki ze starannie odciśniętymi rękami bliźniaków na środku.
- To kamienie do twojego ogrodu, tatusiu! - wyjaśnia Wes.
Kamień jest piękny, pełen różnych kolorów szkła, rozproszone dookoła małych odcisków rąk. Harry spogląda na swoje uśmiechnięte dzieci ze łzami w oczach.
- To jest piękne kochani, absolutnie idealne, kocham to. - Harry śmieje się, gdy dzieci łaskoczą go na podłodze.
Dzieci siedzą i oglądają jak Louis i Harry wymieniają się prezentami. Harry otrzymuje takie rzeczy jak nowy portfel i ubrania, Louis nowy zegarek i korki dla siebie i dzieciaków. Gdy wszystko zostaje pootwierane, Louis zgarnia swój ostatni prezent dla Harry'ego, małą świąteczną kartkę.
Harry otwiera kartkę, kładąc kopertę na bok i czytając kawałek papieru sam. Kończy czytać tą okropną kartkę i podnosi małą kopertę, rozdzierając ją i spogląda do środka. Harry wyciąga coś, co wygląda jak dwa bilety na koncert i studiuje je bez tchu.
- Lou, nie zrobiłeś tego. - Harry wydaje z siebie zduszony śmiech, gdy trzyma kurczowo bilety.
- Widziałem gdzie The Script mają swoją specjalną trasę i upewniłem się, że jest jakaś data w Manchesterze. Myślałem, że, no wiesz, moglibyśmy, moglibyśmy pójść na niego razem. - Louis uśmiecha się zmieszany i spogląda na swojego męża.
- Oh, Lou, to cudowny pomysł, jest idealny. - Harry opada w dół, aby przycisnąć pocałunek do ust Louisa.
- Też tak myślałem. - Louis uśmiecha się, pocierając ręką ramię Harry'ego.
- Ewwwwww! - Ella udaje, że się krztusi, czyli coś czego nauczyła się od wujków. - Tatuś całuje Pape w usta!
- Ohyda! - Wes marszczy nos w zgodzie.
- Ok, ok. - Harry śmieje się, odsuwając się od Louisa. - Mam jeszcze jeden prezent dla Papy.
Louis ogląda w rozbawieniu jak jego mąż czołga się dookoła choinki, aby znaleźć prezent. Harry wraca do jego miejsca na podłodze z małą paczką w rękach, a jego oddech drży. Louis podnosi brew na swojego ukochanego, ciekawy tego co jest w pudełku. Harry podaje mu paczkę i siada z powrotem z szeroko otwartymi oczami i dłońmi złączonymi na kolanach. Louis spogląda w dół na piękne pudełko opakowane w biały papier z białą wstążką obwiniętą dookoła. Podnosi podarunek i przykłada do ucha, potrząsając nim lekko.
- Hmmm – mówi – zastanawiam się co by to mogło być? - Dzieciaki siadają bliżej, ciekawe co jest w pudełeczku Louisa.
Louis ostrożnie odwiązuje wstążeczkę i zaczyna rozrywać papier. Ostrożnym ruchem zdejmuje górę pudełka.
Louis jest cicho, gdy patrzy w dół do środka paczki. Odrywa oczy od prezentu i patrzy na Harry'ego, nerwowy uśmiech pojawia się na jego twarzy.
- Harry. - mówi z odgłosem zduszonego skomlenia.
Harry gapi się na niego ze swoim wyglądem „przyprawiającego o gęsią skórkę stalkera”.
- Chcemy zobaczyć! Chcemy zobaczyć! - Ella ze swoim bratem pochylają się, aby dobrze zobaczyć środek pudełka.
Louis wyciąga prezent z opakowania i na wewnętrznej stronie swojej dłoni kładzie parę dziecięcych Vansów.
Bliźniaki patrzą na buty, a następnie na siebie w zdezorientowaniu.
- Skarbie. - mówi łagodnie z lśniącymi oczami i głosem lekko wyższym niż zwykle.
- Louis – mówi Harry z zarumienionymi policzkami, a uśmiech rośnie na jego twarzy. - Louis, poślubienie ciebie było najlepszą decyzją jaką podjąłem. Te kilka lat było najwspanialszymi w moim życiu. Jesteś tak dobry dla mnie i dla naszych dzieci, jesteś najlepszym tatą na świecie. Nic nie sprawia, że jestem szczęśliwszy, niż bycie z tobą i naszymi dziećmi. Bliźniaki są już trochę starsze i wszystko odrobinę zwolniło i nie chciałbym niczego bardziej niż posiadanie kolejnego dziecka z tobą.
Louis jest teraz pełen łez, niezdolny do poruszenia się ze swojego miejsca na dywanie.
- Papa, nie płacz! Nie możesz być smutny w święta! - mówi nagle Ella, stając przed twarzą Louisa i wycierając jego łzy. Louis śmieje się, gdy jego córka kończy ścieranie kciukiem jego łez i pociera jego policzki.
- Nie jestem smutny, kochanie – pociąga nosem Louis – Jestem szczęśliwy, to szczęśliwe łzy.
- Więc? Czy to jest „tak”? - pyta Harry, a jego oczy również lśnią w łzach.
- Tak! - piszczy Louis i wskakuje na kolana Harry'ego. - Tak, tak, tak, po stokroć tak!
Harry chichocze i przytula Louisa, gdy starszy mężczyzna zasypuje jego twarz niechlujnymi pocałunkami.
- Tatusiu, popełniliście pomyłkę. - mówi Westin, spoglądając pomiędzy dwóch tatusiów.
- Tak! - zgadza się Ella – Te buty nie będą pasować Papa! Nie będą pasować nawet na mnie! Są malutkie! - chichocze podczas oglądania małych bucików.
- Wiem to, skarbie, one nie są przeznaczone dla mnie. - mówi Louis.
- Ella patrzy na nich i marszczy brwi. - Więc dla kogo są? - zastanawia się.
- Są dla dzidziusia. - mówi Harry, łącząc swoje palce z Louisa, który siedzi wtulony na jego kolanach.
- Dzidziusia? - mówi – Ale nie mamy dzidziusia, jestem tylko ja i Wes.
Harry i Louis odwracają się do siebie z uśmiechami, po czym spoglądają na bliźniaki.
- Jakbyście się czuli, gdybyśmy z tatusiem mieli kolejne dziecko? - Louis pyta ostrożnie, obserwując ich twarze, gdy zastanawiają się nad pytaniem.
Ella odwraca się do swojego brata i pochyla się nad nim układając swoje małe rączki dookoła jego ucha.
Dwójka chłopców przygląda się z dopasowanymi uśmiechami jak dziewczynka szepcze swojemu bratu na pozór długą wypowiedź.
Po chwili odchodzi od brata i patrzy pomiędzy tatusiów. - Więc to robiłoby ze mnie starszą siostrę, prawda?
- Tak. - zgadza się Harry – Ty i Westin bylibyście starszym rodzeństwem dla małej dziewczynki lub małego chłopczyka.
- Fantastycznie! - rozpromienia się wraz ze zdaniem, którego nauczyła się od Papy, bez wątpliwości.
- Wes? - pyta Harry, patrząc na malucha.
- Będziemy mieli młodsze rodzeństwo? - pyta.
- Tak, skarbie. - Louis uśmiecha się wtulając się plecami do klatki Harry'ego, w ciasnym uścisku.
- To takie cudowne! - mruczy chłopiec, potrząsając małymi piąstkami, gdy jego ciemne loki podskakują wraz z ruchem.
- Będziemy mieli dziecko! - krzyczy nagle Ella skacząc na podłodze, gdy łapie brata za ręce obraca dookoła w kółko.
- Będziemy mieli dziecko, będziemy mieli dziecko! - śpiewają razem, tańcząc szczęśliwie dookoła salonu.
Louis siada ponownie w ramionach Harry'ego oglądając jak Ella kręci Wesem, podczas gdy jego mąż przyciska usta do jego ucha.
- Kocham cię tak bardzo, że ledwo mogę to unieść. - szepcze Harry przejeżdżając nosem po szczęce Louisa.
Louis odwraca się i kładzie rękę z tyłu szyi chłopaka, popychając go do łagodnego i wolnego pocałunku.
- Kocham cię tak bardzo. - Louis wzdycha w buzię Harry'ego. - Tak, tak bardzo.
Louis odsuwa się, aby rozejrzeć się po pokoju i widzi swoje dzieci tańczące i chichoczące, z ciepłem swojego męża pod nim.
Harry patrzy w dół na niego, uśmiechając się zadowolony. - Wesołych Świąt, Louisie Tomlinsonie.
Louis obraca się na kolanach Harry'ego, aby pocałować go w klatkę piersiową, dokładnie tam gdzie są jego ptaki, pod delikatną piżamą. - Wesołych Świąt, Harry Tomlinsonie.
Narry Little Christmas "Oh, Christmas Tree" | Tłumaczenie PL
Tytuł: Narry Little Christmas Pairing: Narry Storan
ROZDZIAŁ 1
- Co myślisz o tym?
Niall odwrócił wzrok od choinki, która była zbyt mała jak na jego gust, aby zobaczyć swojego chłopaka stojącego przy jeszcze mniejszej choince, przegryzającego wargi i wyglądającego na tak pełnego nadziei, że było to śmieszne. Jego nos i policzki były czerwone, nawet jeśli miał ubrane kilka warstw rzeczy.
Podniósł brew. - Serio? - spytał z niedowierzeniem.
Harry skinął szybko. - Taak! Myślę, że to wspaniałe, to znaczy, spójrz na tą przesłodką choinkę, Ni. - wyolbrzymiał chłopak, potrząsając lekko drzewkiem i patrząc jak sto igieł spada żałośnie. Zmarszczył brwi.
- Oh, jasne, definitywnie mogę zobaczyć tą “przesłodkość” - drażnił się, tłumiąc śmiech na pogłębiające się zmarszczenie brwi Harry’ego.
- To nie jest śmieszne, Ni, to biedne drzewko nie zostało wybrane przez nikogo innego. - powiedział Harry z odrobiną skomlenia w jego głosie.
Niall westchnął. - Pewnie dlatego, że to drzewko jest gównem, skarbie. - powiedział swojemu jęczącemu chłopakowi.
- Shhh! - Harry uciszył Nialla, przytulając mocniej drzewko i sprawiając, że jeszcze więcej igieł pospadało. - Słyszę cię!
Niall wywrócił oczami. - Harry, nie chcesz dużego drzewka, które możemy udekorować? - spytał troskliwie. - Jeśli chcemy tą choinkę, nie będziemy mogli dużo na niej umieścić.
- Nie, chcę tą i biorę ją nawet jeśli jej nie chcesz. Więc… - Harry przerwał, wyglądając na sfrustrowanego i w końcu wytknął język na Nialla, pokazując jak dojrzałym dorosłym jest.
- Harry. - odetchnął Niall, patrząc w niebo ze złością. Wpadł na pomysł i ponownie spojrzał na Harry’ego, który szeptał słowa otuchy do choinki, tak jakby była zwierzątkiem domowym. Westchnął. - Co myślisz o zawarciu umowy? - zaoferował.
Harry podarował mu sceptyczne spojrzenie. - Słucham.
- Co jeśli weźmiemy miłe, duże drzewko do dekorowania, aby stało w salonie - błagał, podnosząc rękawiczkę zakrywającą rękę, kiedy Harry zaczął protestować - i weźmiemy to drzewko i umieścimy je w korytarzu?
Harry przegryzł wargi skoncentrowany. Spojrzał na jego małą wymówkę co do drzewka i reszty drzewek dookoła. Ponownie spojrzał na Nialla biorąc głęboki oddech, a następnie uwalniając to. - Dobrze. - powiedział.
Niall uśmiechnął się. - Tak? - Harry skinął. - Wspaniale. Powiedz im, żeby umieścili to na boku, podczas gdy my pójdziemy znaleźć jeszcze jedną.
- Okej. - powiedział Harry, głaszcząc jego małą choinkę po raz kolejny, zanim poszedł za Niallem, łącząc ich ręce razem, gdy poszli na poszukiwanie idealnej choinki do ich domu.
Smutne wieści
Hej kochani,
Niestety przychodzę ze smutnymi wieściami - shota nie będzie. Bardzo Was przepraszam. Miałam remont w domu, który myślałam, że skończy się wcześniej, jednak dopiero dzisiaj sprzątamy po kładzeniu podłóg i malowaniu. Przykro mi Was tak zawodzić, ale przypadki chodzą po ludziach. Postaram się wrzucić coś w styczniu, jak tylko sesja mi na to pozwoli.
Zapraszam Was do czytania moich poprzednich, świątecznych tłumaczeń, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście. x
Życzę Wam Wesołych Świąt i mam nadzieję, że będziecie świetnie bawić się w Sylwestra. Jeszcze raz przepraszam, trzymajcie się ciepło. x
Hej :) Będę niesamowicie szczęśliwa, gdy opublikujesz świąteczne larry, bo nadal je kocham i dziękuję Ci, że chcesz to zrobić :) pozdrawiam cieplo :)
Hej, bardzo Ci dziękuję za odpowiedź! Niesamowicie mi miło, że ktoś jest nadal zainteresowany przeczytaniem świątecznego Larry’ego. Z tego co widzę to bardzo mało osób czyta/publikuje jeszcze na tumblrze, dlatego nie byłam pewna czy się opłaca. W każdym razie Twoja odpowiedź dużo mi dała, dziękuję! x
Świąteczna niespodzianka?
Cześć kochani,
Wiem, że dawno mnie tu nie było i tak naprawdę w tym roku wcale nie byłam aktywna. Wiele się wydarzyło i z osobistych powodów po prostu nie miałam czasu, żeby tu wchodzić. Ostatnio jednak wpadłam na pomysł, żeby wrzucić Wam tu świąteczne tłumaczenie w Wigilię, tak jak robiłam to przez ostatnie lata. Zastanawiam się jednak czy są tu jeszcze jakieś aktywne duszyczki, które byłby chętne przeczytać słodkiego Larry’ego? x
I Took Care of Harry | Tłumaczenie PL
Tytuł: I Took Care of Harry Pairing: Larry Stylinson Autorka: littlepinkbow Opis: Harry ufa tylko Zaynowi jeśli chodzi o tatuowanie go, ponieważ Zayn rozumie problematyczność robienia Harry'emu tatuażu. Jedynym problemem jest to, że Zayn ufa Louisowi, że ten wytatuuje Harry'ego, a Harry nie ma nawet pojęcia kim jest Louis. Może pomimo tego Louis rozumie problem Harry'ego, nawet bez starania się o to. Wyrazy: 6215 Banner: Mini Beta: sherriane ♥ Zgoda: Jest!
Pierwszy tatuaż Harry'ego był drobny; wystarczająco mały, aby ból ledwo osiadł w jego głowie, ale również wystarczał, aby zaszczepić w nim myśl, że potrzebował więcej. Wkrótce uświadomił sobie, z wyciągniętym przed Zaynem ramieniem i zmniejszającym się miejscem w spodniach, że to nie osiadło tylko w jego głowie. To kompletnie go nakręcało i, o Boże, był jakiś dziwakiem czy co. Jego policzki stały się czerwone, a on poczuł się jak skończony człowiek, gdy Zayn rozcierał wazelinę po świeżo wytatuowanej skórze.
- W porządku, stary? - spytał Zayn, zauważając zmianę w całym ciele Harry'ego, jego sztywność i czerwone policzki.
- Ta, dobrze – wyszczebiotał Harry, przegryzając swoją dolną wargę i zmuszając się do myślenia o czymś innym niż uczuciu i sposobie, w jaki leżał w studiu tatuażu Zayna z szalejącą erekcją. - Boże, tak bardzo przepraszam – wyrzucił z siebie, zakrywając wolną ręką twarz.
- Za co? - spytał Zayn, spoglądając w dół w okolice bioder Harry'ego, a potem ponownie na chłopaka, już z uśmieszkiem na ustach. - Nie sprawia mi to kłopotu. Czasami takie rzeczy się zdarzają. Nie ma problemu, stary. Po prostu się zrelaksuj albo ból dla zabawy zamieni się w ból, który sprawia, że jesteś wykończony.
Keep reading
Harry Styles // Live On Tour // 8.11.17 Amsterdam
My pics. Can’t fucking believe it.
OPASKI KONCERTOWE // HARRY STYLES LIVE ON TOUR //
Hej miśki! Wiem, że dawno nie publikowałam nowego tłumaczenia, ale obiecuję, że niedługo Was czymś zaskoczę :)
Tymczasem wraz z opaskami koncertowymi i najdroższą @smokeonthewaterx stworzyłyśmy opaski na trasę Harry’ego 2017/2018.
Serdecznie zapraszam Was na grupę na facebooku:
https://www.facebook.com/groups/111607002872106/
OPASKI KONCERTOWE // HARRY STYLES LIVE ON TOUR //
Hej miśki! Wiem, że dawno nie publikowałam nowego tłumaczenia, ale obiecuję, że niedługo Was czymś zaskoczę :)
Tymczasem wraz z opaskami koncertowymi i najdroższą @smokeonthewaterx stworzyłyśmy opaski na trasę Harry’ego 2017/2018.
Serdecznie zapraszam Was na grupę na facebooku:
https://www.facebook.com/groups/111607002872106/
OPASKI KONCERTOWE // HARRY STYLES LIVE ON TOUR //
Hej miśki! Wiem, że dawno nie publikowałam nowego tłumaczenia, ale obiecuję, że niedługo Was czymś zaskoczę :)
Tymczasem wraz z opaskami koncertowymi i najdroższą @smokeonthewaterx stworzyłyśmy opaski na trasę Harry’ego 2017/2018.
Serdecznie zapraszam Was na grupę na facebooku:
https://www.facebook.com/groups/111607002872106/
( ͡° ͜ʖ ͡°)
Kaaaapiszonie <3333
Też Cię kocham. :D ♥
Tęskno mi za Tobą.
Mi za Tobą też. Rok temu bawiłyśmy się na Kodaline. :(