Nie ułatwiam mu tego, nie zamierzam niczego nikomu ułatwiać.
Szczepan Twardoch "Morfina"
$LAYYYTER
Cookie Run:Kingdom Official!
occasionally subtle
Cosmic Funnies
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
Claire Keane
RMH
official daine visual archive
Xuebing Du
𓃗
Not today Justin

blake kathryn

Product Placement

titsay
almost home
Today's Document

#extradirty

No title available
TMBGareOK. The Official They Might Be Giants tumblr

No title available
seen from Singapore
seen from Chile
seen from United States

seen from Germany

seen from Zambia

seen from United States
seen from Vietnam
seen from Tunisia

seen from T1

seen from Spain
seen from Honduras
seen from Moldova

seen from United States

seen from Australia
seen from United States

seen from Italy
seen from Mexico

seen from United States
seen from United States
seen from Philippines
@fran-franki
Nie ułatwiam mu tego, nie zamierzam niczego nikomu ułatwiać.
Szczepan Twardoch "Morfina"
A jednak obiecujemy według naszych nadziei, a dotrzymujemy według naszych obaw.
Szczepan Twardoch "Morfina"
(...) wierzył w twarze, wierzył w sekretny alfabet proporcji oczu, nosów, ust.
Szczepan Twardoch "Morfina"
(...) dba tylko o jego oczy, ciepłe miękkie usta i niski głos, o to, jak szepcze jej do ucha, kiedy leżą nadzy w zmiętej pościeli, w jej maleńkim pokoiku (...)
Szczepan Twardoch "Morfina"
Ale żebym tylko nie zapomniał, kim naprawdę jestem, czuję, że mogłoby przyjść mi to zbyt łatwo.
Szczepan Twardoch "Morfina"
Za kogo ty siebie masz? Za nikogo siebie masz, oto twoja tragedia.
Szczepan Twardoch "Morfina"
A może sama siebie powinnam zapytać, dlaczego ciągle jestem z tobą, dlaczego za tobą podążam, dlaczego cię nie porzucę?
Szczepan Twardoch "Morfina"
(...) ale idę, niesie mnie przekonanie, że to jednak możliwe, aktem woli zmienić swoje życie.
Szczepan Twardoch "Morfina"
(...) i razem będą cieszyć się tym bardziej, im bardziej tego nieba nie będzie i im bardziej oni sami nie będą.
Szczepan Twardoch "Morfina"
(...) A on mówił dalej, tym głosem cichym i słodkim jak karmel, wlewał mi słowa do ucha, jakby karmił smakołykami domowe zwierzątko.
Szczepan Twardoch "Morfina"
Nie ma znaków, są tylko przypadki; bo nic nie oznacza niczego poza sobą samym, desygnat równa się znakowi.
Szczepan Twardoch "Morfina"
Czyżbyś dotknął tego, kim albo czym jesteś naprawdę, albo przeciwnie, czyżbyś się od siebie samego bardzo oddalił? Czy się nie przyznasz, bo chociaż przecież masz się za cynika, to tej prostej prawdy o człowieku nie potrafiłbyś przyjąć, ta prosta prawda cię brzydzi.
Szczepan Twardoch "Morfina"
Czym mogę mu zagrozić, skoro nie ma w nim strachu przed niczym?
Szczepan Twardoch "Morfina"
(...) nie wiedziałem, co począć, dobry-Boże-w-którego-nie-wierzę, podpowiedz mi coś ty albo wszyscy twoi diabli, co robić, co robić?
Szczepan Twardoch "Morfina"
A ja nie umiem w to uwierzyć. Nie w to, co się dzieje, bo przecież widzę, jak to się dzieje, rozumiem mechanizm. Nie mogę uwierzyć, że zdobyłem się na taką brawurę.
Szczepan Twardoch "Morfina"
Człowiek uzbrojony to zupełnie inny człowiek niż człowiek bez broni.
Szczepan Twardoch "Morfina"
Kiedy stał się takim człowiekiem, jakim się stał? Gorszym czy nie gorszym? Jaki jestem, kim jestem, co się ze mną dzieje? Kim jestem? Czy jestem...? Co ze mną jest? Dlaczego nie jestem...?
Szczepan Twardoch "Morfina"