"Cztery wierzchowce galopowały polnym traktem. Bita droga prowadziła między polami, oddzielona od nich dwoma rzędami włoskich topoli. Jeźdźcy, dosiadający pięknych rumaków, odziani byli jak nakazywała ówczesna moda – nosili trójkątne kapelusze, surduty, obcisłe spodnie do konnej jazdy z wysokimi botfortami i obszerne płaszcze. Przy boku każdy miał szpadę, w olstrach tkwiły pistolety. Mimo że zapadał już wieczór, nie wstrzymywali koni, ryzykując potknięcie, które mogło skończyć się źle zarówno dla rumaka, jak i dla jeźdźca." – Szczepan Twardoch „Cud domu brandenburskiego”

















