W jednym momencie Stefan uniósł obie brwi w zdziwieniu. “Dzieci?” Powtórzył, spoglądając na nią ostrożnie. “Sądzę, że Damon zdążył wystraszyć wszystkie w okolicy.”
”Cóż, zawsze możesz zrobić zakupy za mnie,” w tym momencie kąciki jego ust powędrowały w górę. “Byłbym wdzięczny. Mógłbym nawet zabrać Cię na normalny obiad.”
"Cóż, to dość prawdopodobne, ale chyba widziałam niedawno kilka w okolicy, Damon się starzeje i jego sztuczki również." Roześmiała się rozmyślałam nad tym jak miło jest nie widzieć Damona każdego dnia, do tego naprawdę mogła się przyzwyczaić.
"Naprawdę sądzisz, że to takie proste? Nie ma mowy, uwielbiam Cię Stefan, ale nie ma mowy bym robiła coś za Ciebie. Z chęcią jednak Ci potowarzyszę i na obiad również dam się zaprosić." wzruszyła delikatnie ramiona.














