Ostatnio zdecydowanie za dużo myślę, pomimo tego ile się dzieje...
Momentami nie wiem już nawet czy więcej się dzieje, czy myślę. Chciałbym zająć czymś głowę ale nie jestem w stanie. Psychiatra za każdym razem daje mi tylko większe dawki leków, które już nawet nic nie dają. Nie mam siły dosłownie na nic, siedzenie na telefonie, wychodzenie, ćwiczenia. Większość dnia śpię albo mam napady... Tak wiem, każdy ma gorsze momenty, ale to chyba po prostu gorsze życie.
Jedynym moim powodem do życia jest fakt, że wplątałem chłopaka w niezłe gówno i muszę go z tego wyciągnąć. Co potem? Koniec. To nie Disney, nie mam co czekać dalej na swój happy end.
Na szczęście przynajmniej jemu zaczyna się powoli układać. Nie będę wchodzić w szczegóły, to słodko gorzka historia, którą trzeba przeżyć żeby w pełni zrozumieć. Z pozycji trzeciej osoby wydaje się romantyczna i piękna, jednak za zasłoną całego tego gówna kryję się prawdziwy dramat rodem ze współczesnego Romeo i Julii.
Ciesze się że mogłem poznać tu tyle wspaniałych osób. Nie mówię, że Wam się polepszy, znam realia tego świata. Ale szczerze liczę, że każdy z Was znajdzie swoje małe szczęście, i równie silną motywację do dalszej walki o siebie, jak o aktualną utrate.
Nie mam pojęcia czy ma to jakąkolwiek składnię czy sens itp. Pisze zwyczajnie to co mi aktualnie siedzi w głowie, póki on śpi nieświadomy obok, więc przepraszam jeśli coś się nie zgadza.
Myślę że to będzie mój ostatni post tutaj, próbowałem... Zawiodłem, wiem. Jednak nie dam już dłużej rady, nie mam już siły walczyć.
Przepraszam mamo, znowu sprawiam Ci problemy. Moje życie stało się zbyt skomplikowane, proszę nie miej mi tego za złe... Pamiętaj że Cię kocham i trzymam kciuki, żeby Tobie się udało wygrać swoją własną walkę, nawet jeśli nie będzie mnie obok. Jesteś silną kobietą, tyle już przeszłaś i zawsze dawałaś rade, teraz też sobie poradzisz, nie ważne jak ciężko by było. Masz jeszcze drugie dziecko, które nie poradzi sobie bez Ciebie. Masz rodzinę, która zawsze będzie stała za Tobą murem. Masz przyszłość, która na Ciebie czeka, i wiele rzeczy do których już nie mam głowy żeby wymieniać. Tylko Ty wiesz jak teraz się czujesz, ale rozmowa pomaga. Nie jesteś z tym sama i nigdy nie będziesz. Kocham Cię mamo i jeszcze raz przepraszam, zawsze będę Twoim małym dzieckiem, nawet jeśli już nie na tym świecie.
















