Xuebing Du
Sweet Seals For You, Always
tumblr dot com
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
NASA
hello vonnie

if i look back, i am lost

Love Begins
EXPECTATIONS

shark vs the universe

Andulka
The Bowery Presents
taylor price

❣ Chile in a Photography ❣

roma★

PR's Tumblrdome
No title available
todays bird
Cookie Run:Kingdom Official!

Game Changer & Make Some Noise
seen from Netherlands
seen from Paraguay
seen from Vietnam
seen from Lebanon
seen from United States

seen from United States

seen from Laos
seen from United States
seen from Germany

seen from Brazil

seen from Saudi Arabia
seen from Slovakia
seen from United States
seen from Singapore

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from Chile

seen from United States
seen from United States
@koronkowa-noc
Dismantling white supremacy offends conservative Christians.
Funnily enough, if you actually read the Gospels, Jesus was all about love and peace and helping the poor and the marginalized. White supremacy took his message and used it to kill.
I have to wonder how many people would still be believers if they weren’t abused so badly by the church. I would most likely be.
Tak więc od paru miesięcy moja dzielnica jest podzielona ideologicznie. Toczy się dziwna wojna o płyty chodnikowe: zaczęło się od tego, że ktoś zaczął wypisywać na trotuarze ABORCJA TO MORDERSTWO. Wszędzie. Było tego nasrane po prostu wszędzie.
Potem ktoś inny się chyba zbuntował, i zaczął dopisywać do tych haseł różnego rodzaju zaprzeczenia. “Aborcja to NIE morderstwo”, na przykład. Ta druga osoba z kolei mu to “nie” przekreślała. I tak w koło Macieju.
Potem osoba od Nie Morderstwa zainwestowała w farbę, i zaczęła wypisywać PRO ABO tu i ówdzie. W odpowiedzi pierwsza osoba oznajmiła, że PIS powinien wygrać kolejną kadencję.
W końcu spadł deszcz. Jak to w jesień. No i te napisy się zmyły. Z “Aborcja To Morderstwo” zostało tylko MORDERSTWO.
Tak więc teraz idąc sobie chodnikiem widzimy po nogami po prostu napis Morderstwo. Myślę, że można się trochę zaniepokoić... Czy to jest groźba? Może bardziej sugestia??
To, czego boję się najbardziej — obok wojny z Rosją i opcji, że wyłysieję — jest to, że pewnego dnia upije się jak świnia i pójdę do sklepu zoologicznego i kupię całe stadko chomików dżungruskich.To nie jest jakiś irracjonalny lęk! Zawsze chciałam takiego chomika. Są tak słodkie, że to aż absurdalne. I zawsze, kiedy trochę wypije, myślę sobie: ej, one kosztują po 15 zł. Mogę dosłownie podbić do zooligcznego i napchać kiszenie chomikami.
I boję się, że któregoś dnia — à la Kac Vegas — obudzę się z bólem głowy i sraczką, żeby odkryć, że po pokoju biegają chomiki dżungarskie. Dziesiątki chomików. Małe, puszyste kuleczki przejęły sypialnię, salon i kuchnię. Podgryzają mój telefon za 600 zł i moje pięty, bezcenne. Zżerają moją wypieszczoną sansewierie. Dzwonią do mojego ex i mówią mu, że bez niego płaczę. Takie tam.
Martwi mnie to.
Wtorek. Koniec tygodnia, więc można się upić.
Piję, piszę agresywne komentarze na Reddicie. Odpowiadają mi mody, żebym się uspokoiła, bo mnie zbanują. Tak ze 4 razy.
W końcu mnie banują. Co za gnidy, mogli mnie chociaż ostrzec.
To, czego boję się najbardziej — obok wojny z Rosją i opcji, że wyłysieję — jest to, że pewnego dnia upije się jak świnia i pójdę do sklepu zoologicznego i kupię całe stadko chomików dżungruskich.To nie jest jakiś irracjonalny lęk! Zawsze chciałam takiego chomika. Są tak słodkie, że to aż absurdalne. I zawsze, kiedy trochę wypije, myślę sobie: ej, one kosztują po 15 zł. Mogę dosłownie podbić do zooligcznego i napchać kiszenie chomikami.
I boję się, że któregoś dnia — à la Kac Vegas — obudzę się z bólem głowy i sraczką, żeby odkryć, że po pokoju biegają chomiki dżungarskie. Dziesiątki chomików. Małe, puszyste kuleczki przejęły sypialnię, salon i kuchnię. Podgryzają mój telefon za 600 zł i moje pięty, bezcenne. Zżerają moją wypieszczoną sansewierie. Dzwonią do mojego ex i mówią mu, że bez niego płaczę. Takie tam.
Martwi mnie to.
Dziś internet puścił mi dwie reklamy pod rząd: na problemy z zasypianiem (totalnie je mam) i SIWIENIE.....
Well fuck.
Kiedy byłam w klasie 1-3 podstawówki — nawet nie wiem ile wtedy dzieci mają lat, ale to było właśnie wtedy. Pamiętam, że bardzo lubiłam My Little Pony i gry na Pegasusie — wtedy tata wyjaśnił mi, czym jest śmierć.
Powiedział mi, że ludzki umysł, "dusza", świadomość, tożsamość, istnienie, życie — jest jak wodospad. U góry jest jezioro, i potem woda spada, i to spadanie, ten wodospad, to właśnie jest człowiek. To jestem ja i mój proces myślowy, moje BYCIE. Ale w którymś momencie jezioro u góry wodospadu się wyczerpuje. Nie ma już wody. Wtedy wodospad znika. Nie ma go. Tym właśnie jest śmierć.
Nie przeistoczeniem się ani zmianą formy, ani reinkarnacją, ani odrodzeniem.
Śmierć jest pustką. Brakiem istnienia. Ostatnio dużo o tym myślę.
Dzięki, tato...
POCZTA: Dostałaś list!
JA: O mamo, list! Super, ktoś o mnie pamięta, listy są miłe! :-)
LIST:
JA:
Kurwa.
Znowu jest noc a ja jestem agresywna na Reddicie...
Tylko Legia
Kwarantanna, dzień 25.
Ej ale jak ptaki mogą słyszeć, skoro nie mają uszu?
Jest tak pięknie na zewnątrz, a ja muszę siedzieć w domu dla dobra narodu. Więc usiadłam sobie na oknie, żeby chociaż trochę słońca złapać i mnie przeistoczyć się całkiem w Morloka. Pod okno podjeżdża samochód, wysiada z niego pan. Pan podchodzi do murka naprzeciwko mojego okna, staje pod nim i zerka na mnie. Ja zerkam na niego, patrzymy na siebie. Potem pan odwraca się dupą i oddaje mocz pod murkiem. Wraca do samochodu, odjeżdża. Kurtyna. Już wcześniej, jakiś rok temu może, widziałam, jak ktoś kuca pod tym murkiem i sra. Więc nie wiem, jak widać ten kawał betonu ma jakiś gastryczny magnetyzm. Fajnie, że stoi idealnie przed moim oknem.
Kwarantanna dzień 7, układam piramidkę z mydeł.
Patrzcie ile mydeł. Z głodu nie umrę!
honestly fuck viruses they’re not even alive they’re just strands of punk ass DNA that go around fucking up us normal and god fearing life forms you don’t even have a nucleus you stupid bacteriophage looking horizontally transmitting RNA clump