Człowiek musi pogodzić się ze swoją sprzecznością. Pragniemy konkretnego rodzaju życia, a nam nie wychodzi. Czasami obwiniamy siebie, często innych. A to jest normalne, że scenariusz życia poprawiony został 184629 razy a i tak wyjdzie inaczej. Nie chodzi mi teraz o aspekt spontaniczności, ale raczej perfekcjonizm wobec siebie samego, wobec siebie samej. Wymagamy od siebie różnorodnie, ale każdy złamał obietnice dane sobie. Tak zwany człowiek sukcesu tylko 5 razy w życiu, alkoholik codziennie 5 razy, a ja.












