Te słowa dość często słyszałem na początku mojej drogi do zmiany.
Były osoby, które klepały po ramieniu i mówiły mam nadzieje ze ci się uda, ale byli i tacy, którzy mówili ze wieżą we mnie.
I wiecie co osoby, które mówiły o nadziei nawet nie pamiętam, ale osoby, które wierzyły pamiętam tak jak by były przy mnie teraz.
Dlaczego tak jest?
Uważam ze słowo nadzieja jest słowem mało mobilizującym i nasz umysł nie traktuje jej poważnie :), bo ciągle się słyszy że mam nadzieje na to na tamto itd. oszukujemy siebie i nic nie robimy no bo przecież nadzieja umiera ostatnia. Słowo nadzieja nie jest za bardzo motywacyjne z tego powodu, że jak się mówi "mam nadzieję, że to zrobisz" to twój umysł w razie trudności nie skupi się na celu a na zakodowanym przekazie, że nadzieje były złudne.
Słowo wiara to inna liga, to słowo, które nie daje nam żadnych złudzeń, nie daje tylnych furtek, jak ktoś wierzy, to dąży obraną droga, a umysł nie poddaje w wątpliwość naszej decyzji, tak samo powiedzenie wierze w ciebie jest samo w sobie mobilizujące, daje nam impuls do działania.
U mnie nadzieja nie umarła ostatnia, ja nadzieje zabiłem na początku mojej drogi, nie chciałem oszukiwać siebie i mieć złudne nadzieje :)
Mam wiarę, że słowo nadzieja zniknie z naszych umysłów, podświadomości i świadomości jako niepotrzebne, pamiętacie takie powiedzenie, że nadzieja umiera ostatnia albo nadzieja jest matką głupców, weźcie sobie to powiedzenia do serca.
Życzę wam, abyście przestali mieć złudne nadzieje a zaczęli wierzyć w siebie.
Z miłością w sercu i wiara w siebie do zobaczenia.