najpiękniejsze słowa chuja warte bez czynów
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH
TVSTRANGERTHINGS
sheepfilms
YOU ARE THE REASON
I'd rather be in outer space 🛸

No title available
Alisa U Zemlji Chuda

⁂

JVL

@theartofmadeline

Product Placement
styofa doing anything
Lint Roller? I Barely Know Her

Kaledo Art
Monterey Bay Aquarium
Cosmic Funnies

Kiana Khansmith
almost home
KIROKAZE
Game of Thrones Daily

seen from Türkiye

seen from Singapore
seen from United States

seen from Malaysia
seen from United States

seen from Malaysia

seen from United Kingdom
seen from Brazil
seen from United States

seen from Türkiye
seen from Türkiye
seen from United Kingdom

seen from Malaysia

seen from Malaysia
seen from Japan

seen from United States
seen from Switzerland

seen from Switzerland

seen from Malaysia
seen from Italy
@marnapoezja
najpiękniejsze słowa chuja warte bez czynów
chyba odkryłam nowy sens życia
najgorsze jest to
gdy nie potrafisz już nawet płakać
nic już nie daje ukojenia
nawet ból
gdy przechodziłeś obok mnie obojętnie
zostawiając mnie samą
nie wiedziałam czy jestem coś warta
nie byłam
nie jestem
nie będę
nigdy nie uwierzę już w to
że nie mam zimnego serca
gdy ty odwracałeś wzrok od mojego cierpienia
ja chciałam jedynie
byś na mnie spojrzał
nie potrafię za tobą płakać
choćbym chciała
wybacz
kocham cię
każdego dnia
chcę zostawić w twym sercu ślad
bo w moim jesteś na zawsze
to nie jest na niby
to wszystko naprawdę
a gdy świt nastanie
znów nastąpi nasze rozstanie
rozejdziemy się w dwie strony
a serca i tak będą połączone
więc, póki noc ciemna i czarna
ukryję się w twoich ranach
dłonią zwiedzę każdą twą bliznę
nie chcę, tak bardzo nie chcę by ktoś zrobił ci krzywdę
lecz takie życie, krzywdzi każdego niezmiennie
uważaj, bo zło czai się za zakrętem
tak wiele bym wyznać ci chciała
lecz nie potrafię, boję się że pojawi się kolejna rana
ta najgorsza, bo na sercu
dobrze wiemy, jak zabliźnić ją ciężko
więc trwajmy tak w ciszy, wtuleni w siebie
póki gwiazdy skrzą się na czarnym niebie
nie uciekniesz przed przeznaczeniem
ja jestem twoim, ty moim
dziś powiedziały mi to gwiazdy na niebie
proszę, przyjdź do mnie
daj mi swoje dłonie
nie chcę dłużej być sama
trwać bezczynnie w czterech ścianach
serce moje boli z żalu
świat mój różową kredką pomaluj
w marcu to jak w życiu
raz piękne słońce radości
raz deszcz i chmury smutku
Mimo, iż mam już dużo więcej wiosen, czasem czuję się jak ta mała, kilkuletnia dziewczynka, którą byłam kiedyś. Zagubiona, nie potrafiąca się odnaleźć w świecie, który wydaje się jej tak wielki i złowrogi. Ludzie tacy zabiegani, chmury takie ciemne, a ona po prostu stoi ze szklanymi oczami pośrodku tego chaosu, nie wiedząc co zrobić dalej, w którą stronę pójść, kogo poprosić o pomoc. Chce wskazówki, złapania za rękę i poprowadzenia w odpowiednim kierunku, do domu. Bo dom zawsze jest taki bezpieczny i ciepły. Tylko gdzie jest jej dom? W czyich ramionach? Chce kogoś, kto podejdzie do niej i powie "chodź, tutaj jesteś bezpieczna, ze mną nic ci nie grozi". Bo dom to nie budynek, dom to człowiek, który zawsze cię wysłucha, weźmie w ramiona i powie "już dobrze, masz mnie, nie martw się już".
Każdy potrzebuje domu.
w miłości liczy się to, aby pokochać niedoskonałości drugiej osoby
wtedy jest prawdziwa
wtedy, gdy akceptujesz każdą bliznę, tą widoczną czy też nie
każdą wadę
wszystko to co odbiega od ideału
a może to właśnie jest ideał?
ideał nieidealny
oczy mam tak jasne
nadzieje wyblakłe
boję się jutra
i co przyniesie los
ty podaj mi rękę
nim pod powiekę
wedrze się znowu
słona łza
ja chcę tylko szczęścia
i wziąć w objęcia
ciebie znowu
tak jak za dawnych dni
nic nie pragnę więcej
tylko dać ci serce
i zobaczyć znowu uśmiech twój
jeszcze będzie dobrze
pójdziemy za ręce na łąkę
gdzie kwiatów morze
w przeróżnym kolorze
i ubrana w letnią sukienkę
pocałuję cię jak najpiękniej
wietrzyk orzeźwi nam ciała
spokój
tak bardzo bym go chciała
w czasach podłych i zimnych
gdzie nikt już nie jest niewinny
gdzie miłość przez wielu zapomniana
umiera
cichutko
całkiem sama
gdzie rządzi pieniądz i sława
a w sercach nieczułość się zakrada
no cóż
tak przystało nam żyć
cóż poradzić
można tylko śnić
Piszę to tu bo chyba tak jest łatwiej. Ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, że nie tylko moja poezja jest marna, ale także ja. Bariery w moim umyśle coraz bardziej dają o sobie znać a traumy z przeszłości boleśnie nie pozwalają o sobie zapomnieć. Ataki paniki są tak mocne jak nigdy. Miewam myśli o różnych rzeczach. Przeraża mnie przyszłość, ale też przeszłość od której nie potrafię się uwolnić. Nie śpię nocami bo płaczę prawie do rana. Czemu to wszystko tak wygląda? Chcę wreszcie żyć normalnie oraz w zgodzie ze samą sobą. Boję się.
kocham cię tak
niewyobrażalnie
kocham cię tak
aż nierealnie
kocham cię też
gdy czuję się marnie
i gdy jest dobrze
gdy jest chujowo
nie ważne jak
ważne że z tobą
nie chcę być twoją walentynką tylko 14 lutego
przez pozostałe dni w roku nadal chcę nią pozostać
w nocy chcesz mnie bardziej
gdy łapiesz moją dłoń
ciała wirują w tańcu
miłość to nasza broń
słowami jak aksamit
myśli gładzisz me
bądź ze mną już do końca
rok, miesiąc, albo dzień
a gdy życia przyjdzie kres
pożegnaj ze mną się
i w sercu miej mój uśmiech
grzejący serce twe
wspominaj tylko dobrze
to co spotkało nas
tą naszą wspólną drogę
tak szybko mija czas
lecz teraz jeszcze nie pora
wiele przed nami jest
jak puste strony księgi
piszemy własną treść
złożyłam obietnicę
pragnę dotrzymać jej
i na zawsze być przy tobie
na zawsze kochać cię