Czekałem na Ciebie jak na wodę W żyłach płonie ogień, wznoszę oczy w Twoją stronę, jesteś moim wzrokiem. Naczyniem być chciał bym czystym, nalej mi siebie, wznieśmy Toast mistycznym słowem ku czci Dionizosa, Erosa, Pana. Czara ku czci Ziemi wylana, pod nieba zmieszana rozlejemy się na świat i w świecie, Ganga włosy swoje niesie, mając formę bądźmy treścią niewymowną baśnią szeptną, z szumu nocy pluszczesz w oczy, śmiejesz się, wiatr marszczy powierzchnię kart historii nieopowiedzianej najpiękniejszy to testament wejść w Twe wody pełne stworzeń, każde jedno trawi ogień, płonie w wszystkim iskra światła co nadzieję Bogom skradła, na dzień lepszy, dzień kolejny jedną miłość, i wdech jeden, pośród gwiazd gęstej kipieli tymi, którzy widzieli, którzy światło wewnątrz niosą równi bogom, równi światu, my we wszystkim i świat w nas ogień w wodzie, jak o wschodzie, czy by zgasł?
Transcendentalizm











