Przeraża mnie czas w jaki upływa nasze życie. Mija ambicja, złość, a niektóre rzeczy zwyczajnie przestają nas cieszyć. Nie wiem w którym dokładnie momencie to wszystko zaczęło mnie tak mocno pochłaniać do stopnia w którym potrafiłabym być nie miła dla Pełzaczy. Wracam pamięcią do pierwszego spotkania kiedy w sumie tylko mogłam Cię zobaczyć, a ty nie znałes mojego imienia, nicku. A teraz mam wrażenie że zmieniło się tylko to. Coraz więcej we mnie nienawiści i coraz bardziej niezasługuję na miejsce w którym jestem. Tęsknię za ludźmi których poznałam ale zwyczajnie nie potrafię utrzymywać kontaktu z nikim. Czuję że mój wkład poszedł na marne ale nie zmienilabym niczego. Wracam do punktu wyjścia. W każdym tego słowa znaczeniu. Żyje wspomnieniami i nie potrafię budować nowych. I co jakiś czas wracam tu, by przez chwile poczuć się ważna. Chyba po prostu ważna dla siebie przez te wszystkie rzeczy z którymi dałam sobie radę Dziękuję że mogłam przeżyć całą tą przygodę ale chyba się już kończy













