Dzisiaj wysłałem pierwsze CV do placówki zajmującej się fizjoterapią kidosów 🫡
One Nice Bug Per Day
No title available
Jules of Nature

ellievsbear
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open

★
occasionally subtle
Sweet Seals For You, Always
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
hello vonnie
i don't do bad sauce passes
ojovivo

Kaledo Art
d e v o n

roma★
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year
Monterey Bay Aquarium
dirt enthusiast
AnasAbdin
Sade Olutola

seen from Nepal
seen from United Kingdom

seen from Malaysia
seen from United States
seen from Indonesia
seen from Chile

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from Italy

seen from Romania

seen from United States

seen from United States
seen from Brazil
seen from United States

seen from Malaysia
seen from United States
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from France
@navalha-kw
Dzisiaj wysłałem pierwsze CV do placówki zajmującej się fizjoterapią kidosów 🫡
Ćwiczenia core na piłce to moje nowe odkrycie i myślę, że mój kręgosłup mi za nie podziękuje. Przez pół roku nie byłem w stanie zmusić się do robienia czegokolwiek typowo na brzuch zbyt regularnie, bo takie nudne są te wszystkie ćwiczenia, że odechciewało mi się żyć ://
Myślę, czy by nie spróbować zacząć nagrywać i montować rolek, ale jestem beznadziejny w takie rzeczy i mój telefon już od dłuższego czasu nie domaga, ale spróbuję chyba coś ponagrywać i zmontować na komputerze? Bez prowadzenia instagrama teraz chyba ciężko o znalezienie sobie miejsca na rynku niestety. Nie wiem, jak to pójdzie, ale chyba wypadałoby się zabrać za szukanie perspektyw zarobkowych :((
Zrobiłem aneks, dodałem oświadczenia, dowiedziałem się, że nie ma być jednak oświadczeń, usunąłem oświadczenia, zaktualizowałem profilaktycznie wszystkie spisy kilka razy, popłakałem się, odebrałem telefon od promotorki o 21 w niedzielę, wysłałem wszystko i poleciało w antyplagiat.
Wypisałem 15 stron dziennika praktyk ręcznie i uzupełniłem kolejnych kilkanaście.
Wydrukowałem kartę obiegową i inne dziwne dokumenty.
Przygotowałem się na jutrzejsze zajęcia, jakie prowadzę rano i spakowałem się na pokaz.
Bonusowo rano byłem na siłowni, przesadziłem i podlałem kwiatki, umyłem pełny zlew garów i nakleiłem nam numerki na drzwi. Wymienili nam instalację gazową w piątek, ale nie zdążyłem potraktować tych kawałków tynku gabką ścierną i farbą, bo brakuje mi czasu w dobie. Ale przynajmniej zdążyłem w sobote do Obi po te rzeczy i naprawilem szafkę, wymieniając w nocy zawiasy. Brakuje mi czasu juz w sumie od kilku tygodni.
Jestem taki zmęczony, a przede mną trzy dni absolutnej apokalipsy.
Ta magisterka co ją skończyłem? Teraz ma 136500 znaków (ponad limit 🫠) i 89 stron bez aneksu (jeszcze nie wiem jak zrobic aneks). Formatowanie zajęło mi dobre kilkanaście godzin, bo jestem dzbanem a limit słów wybiły mi pierdoly typu streszczenia, spisy rycin i tabel (mam ich w sumie prawie 50). Dzisiaj już się poryczalem jak godzinę próbowałem zrobić numerscję stron tak, żeby zaczynało się od strony 4 (udało się finalnie, ale za jaką cenę, dobry boże). Uparłem się że choćbym miał zdechnąć, obronie się w czerwcu, więc na 100% pojdzie to do antyplagiatu w przyszłym tygodniu. Nawet jakbym znowu miał coś robić tak długo, że zarwę noc
Może i pisałem pracę magisterską od 9 rano dnia wczorajszego do 16 dnia dzisiejszego
Może zabrałem się za bibliografię o 4 nad ranem i skończyłem koło 9 i stwierdziłem że będę zasuwać dalej
Może i nie spałem od 32h ale wysłałem promotorce skończoną pracę 117k znaków, 73 strony, z których połowa to badania własne, w tym 22 tabele danych zbierane przeze mnie miarką głównie na podłodze na kolanach przez około 5h przez co miałem sine kolana kilka dni
Chyba skończyłem część statystyczną mojej pracy magisterskiej. Mam około 20 wielkich tabel danych 💀
Porwałem się z motyką na słońce, ale chyba dałem radę. Nie mam żadnego oprogramowania do statystyki więc kilkadziesiąt kolumn danych liczyłem jedna po drugiej testem Grubbsa, Shapiro-Wilka i potem Manna-Whitneya albo t Studenta, już nie wspominając o średnich i odchyleniu standardowym, które akurat policzył mi excel online, bo normalnego też nie mam xd
A przepraszam, t Studenta też zrobił mi excel. Z resztą walczyłem na kilku jednocześnie otwartych stronach internetowych przez kilkanaście godzin jak nie więcej
Nienawidzę swojego życia
Oddałbym kawałek nogi żeby mieć jedną dobę na tydzień w samotności
Ponad 2 tygodnie antybiotyku, cały miesiąc przechrowany (i chyba znowu jestem chory xd) i dupna przepuklina w kręgosłupie mnie nie powstrzymają. Ortopeda powiedział, że mostki itp itd najwcześniej za kilka miesięcy 🫠
Gabinet w sumie stoi, nie ma jeszcze tylko lustra, ale nie bardzo wiem, jak budżetowo ogarnąć takie 1.5mx1.5m.
Najbliższe 15 dni to absolutny killer i jeszcze nie wiem, jak to przeżyję, biorąc pod uwagę, jak bardzo jebie mnie depresja. Praktyki, pacjenci, kursy, treningi, lekarz itd itd. Byleby do kwietnia ngl. Od wtorku chocizz powinno wyjść słońce, bez słońca już w ogóle jestem martwy i wszystko mnie wkurwia.
Naprawdę chcę być dobrym i dobrze funkcjonującym człowiekiem. Zastanawiam się, czy w gabinecie widać, że mam depresję. Daję i tam i na treningach energię, której w sumie nigdzie indziej nigdy nie mam. Chciałbym pracować od poniedziałku do piątku z takimi dzieciakami i weekendy mieć dla siebie, ale zobaczymy, jak wyjdzie za te parę miesięcy. Tylko kiedy pracuję, czuję się dobrze. Tylko tam moje życie ma sens.
Update życia na koniec lutego
Praktyki idą jak idą, tldr: nikt nas (koleżanki i mnie) nie chce w żadnej większej placówce, tylko jeden szpital wyraził zgodę, ale czekamy na podpisanie umowy z uczelnią. Więc nie ma niby źle
Mam trzech (3) regularnych klientów!!! At least for the time being. Ale to dla mnie duże osiągnięcie naprawdę i bardzo mnie to cieszy
Depresja miewa się świetnie, ja trochę gorzej. Dzisiaj wreszcie wyszło słońce i najbliższe dni mają być ładne, więc myślę, że będzie coraz lepiej. Chociaż dzień jest dłuższy. Mam nowy codzienny rytuał, jakim jest chodzenie na spacerki wieczorami, chociaż na 10 minut wokół bloków, co bardzo mi pomaga, bo długie wieczory zwykle są najgorsze.
Rwą kulszowa też się dobrze trzyma, w przeciwieństwie do mnie. Jest bez większych zmian, ale przynajmniej się nie pogarsza. Wydaje mi się, że ogólnie ból się zmniejszył? Jak ktoś nie wie, że mam rozdupcony krążek, to nie ma szans, że by się połapał pp mojej aktywności fizycznej i ogólnym funkcjonowaniu
Chodzę na siłownię 3-4x w tygodniu. Nudne to jest jak flaki z olejem, bo co drugi dzień robię właściwie dokładnie to samo, bo jest ograniczona ilość ćwiczeń, które mogę robić bez pogorszenia rwy i nerwów lokciowych tak, żeby się faktycznie styrać jak wół. Na suwnicy jestem za każdym razem jak jestem na siłowni, już trochę nią rzygam :/ Ale robię w sumie niesamowite jak na mnie tonaże około 11-13k kilogramów na sesję. Mocno cisnę klatę i plecy, wydaje mi się, że te mięśnie piersiowe i okolice łopatki (najszerszy grzbietu w szczególnosci) wyglądają powoli coraz lepiej. Dalej jestem na tej siłowni jak mały mokry szczurek, ale mówi się trudno i żyje się dalej
Stan pokoju biura-gabinetu bardzo powoli się poprawia. Są nowe rolety, szara ściana jest poprawiona, dziury w drzwiach nie ma - wstawiłem tam sklejkę na wymiar i wygląda całkiem godnie. Została do wyniesienia ta jedna wielka szuflada z łóżka, ale nie mam do tego głowy ani siły ostatnio. Pewnie na dniach się to zrobi. Poza tym, zostało mi w sumie tak:
- oczyścić i pomalować drzwi ze sklejką
- okleić, zagruntować i pomalować zieloną ścianę
- pomalować okolice parapetu na bialo
- ogarnąć lustra
A tak to tylko czekać, aż paczka z biurkiem dotrze jakoś w drugiej połowie marca
Wyremontowałem piwnicę. Rozwaliłem łomem regały sprzed 50 lat, wyniosłem je, wywaliłem z 10 worków śmieci (jak nie więcej), nieużywany rower odstawiłem na Śląsk, żeby madre mogła z niego skorzystać, pomalowałem ściany z wszystkimi wnękami i wystającymi pierdółkami...
Na górze rozkręciłem biurko, łóżko i komodę, biurka nie ma aktualnie, łóżko i komoda są w piwnicy w większości, trzeba znieść jeszcze tylko jedną część.
Zostało mi odświeżyć ściany w pokoju, zamówić nowe biurko i je złożyć, kupić i założyć nowe rolety, kupić i zamontować lustra, wymienić (przewiesić?) drzwi, żeby nie miały dziury. I ogarnąć piwnicę, bo znowu jest zawalona.
Chłopak wczoraj w walentynki kupił mi w sklepie imbusy, o które prosilem i piękny bukiet kwiatów 😭 mood, na kiedy trochę jesteś starym w trybie remont i damą jednocześnie
Jutro mam praktyki i lekarza, we wtorek tak samo w sumie, tylko innego lekarza.
Drugie miejsce, w którym chciałbym robić praktyki, maila olało, więc będę musiał zadzwonić i się przypomnieć.
W tą rwą jest tak różnie, czasami o niej zapominam, a czasami, jak dzisiaj, od rana drętwieje mi stopa. Będę prosić jutro ortopedę o skierowanie na rezonans, jak mi go nie da, to dzwonię do neurochirurga w końcu xd
Plany na przyszły tydzień:
- uczelnia 🫠
- umówić się do neurochirurga na konsultację
- ortopeda w poniedziałek
- fizjo we wtorek na jakimś zadupiu absolutnym
- prowadzenie treningów: wtorek, środa, czwartek
- siłownia 3x: środa, piątek, niedziela
- gabinet w weekend i
Nauka 🫠🫠🫠🫠🫠🫠 bo jeszcze kolejny tydzień to będzie dosłownie maraton zaliczeń 🫠🫠🫠🫠🫠🫠
Fizjo update - ziomek, który miał być super, chuja w sumie zrobił, więc będę wracać do innego fizjo, który wyciągnął mi, na ile się tylko dało, obydwa nerwy łokciowe. Ale to we wtorek
Rzeczy na dzisiaj:
- siłownia
- podlać kwiatki
- ogarnąć statisticę
- piwnica makeover ciąg dalszy
- kinoooo ♡
Rozwój sytuacji kregosłupowej
Po wizycie u neurochirurga moje opcje na najbliższe pół roku są dwie:
1 albo krążek się wciągnie siłą woli i fizjoterapią metodą McKenziego
2 albo po powtórnym rezonansie będę mieć zastrzyk z żelem w ten krążek, to się nazywa chyba "żelową protezą krążka"
Brzmi mało zachęcająco, więc afirmuję wciągnięcie tego gówna z powrotem, skąd wypłynęło, albo zeżarcie tego przez makrofagi
Póki co boleć to w sumie nie boli wcale (3 tygodnie po urazie), jedyne co to mrowi mi stopa i sporadycznie łydka
Ankiety do szkoły do magisterki wysłane, tyle pracy, ile mam napisane, wysłane promotorce, wizyta u neurochirurga potwierdzona na jutro, fizjo, który pracuje metodą McKenzie w przyszły piątek. Wohoo 🫠
My first workout with my newfound knowledge about my herniated disc(s) 🫠
I've changed technique for certain exercises and I have to completely drop out proper SBD, the only bench I'll be doing is one without the bridge, knees bent and so on
So I've done that, a latissimus dorsi pulldown, triceps, biceps, leg extensions and knee flexion on machines so ik my back doesn't receive much backlash. So far so good, once I'm at home I'll do abs
Neurosurgeon appointment in 2 days, yay 🫠
Nie mogę w to kurwa uwierzyć, że mam 24 lata i zdrowie zniszczone na całe życie. Co mi w sumie jeszcze zostało, przecież to jest jakaś tragedia. Ja już nie chcę tak żyć