as easy as that

Andulka
Noah Kahan
The Bowery Presents

oozey mess

if i look back, i am lost
Mike Driver

bliss lane
ojovivo

roma★
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ
Claire Keane
Doug Jones
Sweet Seals For You, Always
NASA

@theartofmadeline
Today's Document
Misplaced Lens Cap
KIROKAZE
noise dept.

gracie abrams

seen from Pakistan

seen from Malaysia

seen from Venezuela

seen from United States
seen from Jamaica

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from India
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from Singapore

seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia
@newyearnewrules-blog
as easy as that
#3
Zwariowany dzień. Już chyba trzeci raz podchodzę do napisania tego posta. W ciągu dnia było wiele momentów, w których marzyłam, żeby przelać swoją złość na ‘papier’, ale teraz jakoś nie umiem już tego wszystkiego opisać. Może innym razem najdzie mnie wena.
Tak czy tak, zaczynam powoli wracać do dobrych nawyków. Pilnuję kalendarza, rozciągam się i ćwiczę kiedy mogę, nie mam jakiegoś ściśle określonego planu. Nie chcę czuć na sobie żadnej presji. Postawiłam sobie za cel by codziennie wieczorem móc powiedzieć, że nie zmarnowałam czasu w ciągu dnia.
Nie zmarnowałam go. Pierwsza wolna sobota od bardzo dawna, z bólem serca ale finalnym zadowoleniem, zerwałam się z budzikiem i wyciągam mojego D na badania do laboratorium. Styczeń niech będzie miesiącem zdrowego wejścia w nowy rok. Wieczorem, choć już myślałam że nie nabiorę ochoty, spociłam się trochę na macie. Zauważyłam też, że coraz lepiej wychodzi mi samokontrola w kwestii niezdrowego jedzenia. Podoba mi się to.
XOXO
dążę w tym roku do figury może nie do końca idealnej, ale takiej która pozwoli mi się czuć pewnie w swoim ciele, w której nie będę bać się zakupów odzieżowych, która nie będzie sprawiać że jestem przygnębiona patrząc w lustro
ME ON SUMMER 2019
Nie nie żartuję. Mam zamiar tak wyglądać.
#2
Drugi post. Wow - daję czadu.
A tak serio to obiecałam sobie, że nie będę pisać na siłę, ale tylko i wyłącznie kiedy mam taką potrzebę. Dzisiaj wyraźnie ją czuję.
Wstałam lewą nogą - to niepodważalny fakt. Dzień upłynął znośnie. Końcówka była zaskakująco miła, bo choć miałam spędzić samotny wieczór - okazało się, że luby wraca wcześniej z delegacji. Choć byłam rozleniwiona oglądaniem Netflix’a po powrocie z pracy i zdołowana moją dietą w ciągu dnia - rozłożyłam matę i trochę się poruszałam. Choć cały dzień w głowie kotłowały mi się myśli o tym, jak wiele pracy mam w domu - olałam wszystko i dałam się ponieść chwili, odpoczynkowi, bo tego właśnie potrzebowałam.
I właśnie tak zamierzam teraz podejmować decyzje - według moich osobistych potrzeb. Bo świat się nie zawali od góry brudnych naczyń czy pełnego kosza na pranie.
A więc delektuję się tym spokojem psychicznym, który został osiągnięty świadomie poprzez wybór. Nie wiem co jeszcze przyniesie Nowy Rok, ale - hell yes i’m as ready as never.
BODY AWARENESS + CONFIDENCE
Congratulations You.
Wow. The year is basically over, 2018 soon to be 2019. You did it! Isn’t that amazing? No matter how many hard times you had, you managed to get through them and became a stronger person in the end. You’re a tough person!! You so got this and I can’t wait to see what next year has in store for all of you wonderful people. Hard times only show us the strong person we can become, So I can appreciate that sometimes. You have to get through the tough times to get more of the good times, and I don’t know about you but that’s worth it to me. So, here’s to all of us for making it through. To becoming a stronger person and managing to get through this year. We got this and I’m proud of all of you.
Oczywiście, że nie będzie łatwo. Ale będzie warto.
Its time for a new years revolution!
Ciężko dzisiaj o ludzi, z którymi można siedzieć do 5 nad ranem po prostu grając w planszówki, śmiejąc się i mówiąc od rzeczy. Mam to szczęście, że mogę ich nazywać przyjaciółmi.
what 2018 was all about.
no. more.
#1
Pierwszy dzień nowego roku. Nadszedł szybciej niż się spodziewałam. W zasadzie czuję się jakbym została oszukana o dobre kilka kartek w kalendarzu.
Ale stało się. Czas zrealizować wszystkie postanowienia, które mają za zadanie polepszyć moje dotychczasowe życie. Ale czy rzeczywiście to tak działa? Czy jeżeli nagle będę miała wzorową figurę, nauczę się trzydziestu nowych języków, będę czytać książkę dziennie i zaadoptuje wszystkie koty ze schroniska moje życie stanie się lepsze? Już nigdy nie będę miała gorszych dni czy powodów do smutku? Nie wydaje mi się. Chyba, że chodzi o koty. W tym widzę największy potencjał.
Jestem pozytywnie nastawiona. Nawet jeżeli akapit wcześniej nie bardzo to odzwierciedlił. Jestem. Naprawdę.
Wszystko co działo się przed dzisiejszym dniem było... sama nie wiem jak to do końca określić. Czymś na obraz mnie trzymającej kalkę papieru przed swoją twarzą przez cały czas. Niby wszystko widziałam, ale jakby nie wyraźnie. Niby łatwo było zedrzeć mgłę, ale jednak nie miałam odwagi, siły lub chęci tego zrobić.
Chcę tego teraz. Nie chcę tylko patrzeć, chcę widzieć, dostrzegać i to bardzo wyraźnie. Chcę zacząć żyć. Tym właściwym życiem. Zmarnowałam już dość czasu. Czas by rok 2019 okazał się najlepszym czasem w moim życiu. Przełomem.
Let’s the game begin.