każde konto aktywne na
styczeń
luty
marzec
proszę reblogujcie bo chce każdego motylka obserwować !!!
Mike Driver

Product Placement

祝日 / Permanent Vacation

oozey mess
h
occasionally subtle

No title available

izzy's playlists!

Andulka
wallacepolsom
Cosimo Galluzzi

Origami Around
RMH

titsay

JBB: An Artblog!
Xuebing Du
noise dept.
No title available
taylor price

tannertan36
seen from United States

seen from Türkiye

seen from Netherlands

seen from Poland
seen from Germany

seen from Canada
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United States
seen from United Kingdom

seen from United States

seen from United States
seen from United Kingdom
seen from Türkiye

seen from Malaysia
seen from Türkiye
seen from United States

seen from Canada

seen from United States

seen from United Kingdom
@odrazajacx
każde konto aktywne na
styczeń
luty
marzec
proszę reblogujcie bo chce każdego motylka obserwować !!!
W tej sytuacji, jedyne co mi przeszkadza to obżarstwo. Ciągłe napady, rezygnacja, problemy ze sobą. Niemożność pogadania z kimkolwiek, bo nie zamierzam słuchać, że to moja obsesja i urojenia. Nie chcę płakać nad sobą i nad tym, jaka jestem, bo wiem przecież jak wyglądam, a każdy wokół powtarza, że jest inaczej. Udaje, że mam ego top, że jestem silna i niezależna. Tak, kurwa. Gdyby ktoś zobaczył mnie w tym momencie, nie poznałby, ani mnie, ani tego co się dzieje. Bo jestem tą zawsze uśmiechnięta, zabawna i towarzyska. Ta która najwięcej umie i pomaga w domu. Idealna przyjaciółka, na którą można liczyć i która zawsze pomoże. Wysłucha. Jestem tą suką, która patrzy oceniającym wzrokiem, popijając wodę z butelki, która uzupełnia kilka razy w ciągu dnia. Dziewczyna, która obrzuca spojrzeniem każdą inną, żując przy tym gumę. Domyśli się ktoś? Nie, no. Jestem też ta najstarsza córka, zawsze zakompleksiona, ktora można poniżyć i zwyzywac. Ta która nigdy nie przyzna się do swoich słabości i do tego, że ma dość. Jestem też zazdrosna dziewczyna, której po prostu zależy. Boje się że go stracę, dlatego chce za wszelką cenę dążyć do ideału. Jeszcze mi się, kurwa uda.
Kurwa. Tak bardzo nienawidzę siebie. Wczoraj było tak dobrze. Zjadłam tylko niecałe 300 kcal, a dzisiaj co? To wszystko przez te jebane śniadanie, skusiłam się i teraz mam. Gruba kurwa. Boże, jestem beznadziejna. Zamiast ruszyć to swoje tłuste dupsko, ja się obżeram. Przepraszam. Nie potrafie..
Zaczęłam miesiąc jebanym atakiem.
Yoo wcześniej mnie nie było, bo tragedia. Dzisiaj mi się udało, zjadłam jabłko i dwie kromki chleba. Do tego wypiłam zielona herbatę i dwa energetyki. Myślę że w miarę ok
Zobacz to
styczeń luty marzec proszę reblogujcie bo chce każdego motylka obserwować !!!
•List od Any•
Witaj, Prosiaczku!
Z góry przepraszam za to niemiłe przywitanie, ale czy naprawdę uważasz, że na nie nie zasłużyłxś?
Czy naprawdę zgodnie z moimi zaleceniami postępowałxś w ciągu ostatnich kilku dni?
Jestem twoją przyjaciółką. Sensem twojego istnienia. Chcę, żebyś byłx pięknx, szczupłx, aby każdy ci zazdrościł, a ty mi się tak odpłacasz?
Obżarstwem, unikaniem kary... Oj, nieładnie świnko. Myślisz że nie wiem?
Ile to razy będąc w sklepie skusiłxś się na tego MAŁEGO batonika... No powiedz, nie czułxś się wtedy grubx? A może ci to pasowało i całkowicie mnie zignorowałxś. Popatrz na inne motylki. Na te szczupłe i zwiewne, ponętne i piękne stworzenia. Popatrz na nie. A teraz spójrz na siebie i zobacz jak odległx od nich jesteś. Jeszcze tyle ci brakuje. Ale możesz to zmienić. Odłóż to żarcie, tłuściochu. Skoncz z podjadaniem w nocy i mówieniem TO TYLKO... Bo to tylko czekoladka, lizaczek, cukiereczek, łyżeczka cukru. To tylko 200 kalorii. Pomyśl o tamtych zwolenniczkach i zwolennikach Any. U nich nie ma to tylko. Oni się pilnują. Ty tez zacznij. Bo jesteś grubx. Jesteś, byłxś i będziesz, jeśli się nie ogarniesz. Będziesz jadłx te kalorie dalej? Popatrz na swoje uda i zawartość tłuszczu. Bo przecież nie masz przerwy między nimi. A może masz? No cóż, nawet jeśli to długo się nią nie nacieszysz, jak będziesz tyle wpierdalac. Zrozum, że nie da się być za szczupłym. Tak mówią ludzie którzy ci zazdroszczą. Ludzie którzy tyją z dnia na dzień, a ty chcesz być innx, co nie? Dołącz do innych motylkow, nim będzie za późno świnko. Powodzenia!
Ile kalorii dziś zjedliscie? Ana byłaby dumna?
Chudego posiłku motylki! 🦋
To wszystko zaszło za daleko. Nie mogę stale obiecać sobie, że zacznę jutro. To nie przyniesie żadnych efektów. Jeśli i ty chcesz schudnąć, proponuje ruszyć te tłuste dupsko i zacząć razem ze mną. Albo teraz, albo wcale. Jeśli mam umrzeć (bo nie jest zagwarantowane, że jutro się obudzę), to chce umrzeć piękna i szczupła. Zacznę dziś. Oficjalnie i ostatecznie zobowiązuje się do:
Picia więcej niż 3 litry wody dziennie
Kary (10 sznyt na każdym udzie) za każde 50 kalorii zjedzonych ponadprogramowo
Zrobienia fasta w 8 dniu
Skończenia ze słodyczami
Zaprzestania jedzenia białego pieczywa i masła
Dodania do swojej diety więcej owoców i warzyw, a także wody z cytryną
Robienia 200 brzuszków dziennie, z każdym dniem, w którym przekrocze limit kalorii dodaje 50
Za każdego cukierka lub kostkę cukru dodatkowo 5 sznyt
Większego ruchu, więcej aktywności fizycznej
Brzmi niemal idealnie, co? Ty tez chcesz? Zrób wiec ze mną. Im nas więcej, tym lepiej. Jest jeden warunek: musimy być silni. Skończyć z tym użalaniem się i gadaniem "nie mogę". Możesz. Masz wybór, świnko. To od ciebie zależy jak jesteś postrzeganx. Co myślą o tobie inni. Ja doszłam do wniosku, że to jedyna droga do perfekcji. A ty? Dalej wpierdalasz kalorie? Powodzenia, skarbie
Chce być lekka. Chcę schudnąć. Z początku wydawało mi sie, że dam rade. Że to nic trudnego. A jednak coraz częściej sięgam po kalorie. Z dnia na dzień powtarzam sobie "już od jutra". Jutra? Kurwa, jakiego jutra. Każdy mi potwtarza "zjedz to, zjedz tamto". A ja jak jakieś pierdolone szczenie biegam za nimi i wpierdalam co podsuną. Mam siebie dosx. Chce schudnąć. Zniknąć. Chce widzieć swoje kości. Chce być z siebie zadowolona. Chciałabym, aby on częściej mi powtarzał, że jestem jego. Aby mnie podnosił i szeptał to, co teraz. Że jestem idealna. Ale ja nie chcę aby on to MOWIL. Ja chce, aby on to czuł. I abym czuła to ja. Że jestem perfekcyjna, szczupła i że inne mogą mi pozazdrościć. Chce żeby każdy widział to, jakie postępy robię. Nie chce być pierdolona świnia, jak teraz. Chce stać się motylkiem, który przeciśnie się przez każdą najdrobniejsza szparkę. Nie chce słyszeć, że mam na swoim punkcie obsesję. Chce kontrolować swoje ciało i nie czuć wyrzutów sumienia z powodu tego, jak wyglądam i ile zjadłam. Chce wrócić do tego pierdolonego burdelu i widzieć oczy lasek wlepiajaxe się w moje uda. A raczej w coś, co powinno tam być, ale dzięki moim staraniom już nie istnieje...
Kurwa. Tak bardzo nienawidzę siebie. Tak wielką niechęć czuje do swojego ciała. Nienawidzę. Sama jestem sobie winna. Obżeram się i jestem leniwa. Zero instynktu samozachowawczeo. Chce być szczupła. Chuda. Podziwiana. Chce widzieć swoje kości. Chce zaakceptować siebie. Od jutra zacznę. Obiecuję. Po chuj? Znowu zawiodę sama siebie. To bez sensu..
Tak bardzo się nienawidze. Tak bardzo chcę schudnąć, zacząć liczyć kalorie i być dumna z siebie i swojego ciała. Chce żeby każdy mi powtarzał, że jestem chuda, że się martwią. Chce żeby on przestal mi mówić, że znowu przytyłam. Chciałabym być jak te dziewczyny, których posty czytam. Które nie jedzą, liczą kalorie i nie czują się z tym źle. One to wytrzymują. Ja też chcę. Ale nie potrafię. Jestem pierdolonym zerem, które nawet głodzić się nie potrafi. Nic nie znacze. Nic. Wpierdalam wszystko jak leci. Jestem gruba, będę gruba i kurwa nie wiem co zrobić żeby skończyć z tym shitem. Chce zniknąć. Przede mną dwa tygodnie, przecież dam rade. Dam? Nie, nie dam. Mogę spróbować, ale po dwóch tygodniach efektów nie zobaczę. Jestem nikim. Przepraszam
Hej słońca!
Ostatnio mnie trochę nie było, niezbyt miałam czas na to, aby do was pisać. Poznałam pewną osobę, z którą spędzam teraz dużo czasu. Sprawę z głodówkami też zawaliłam przez ostatnie dwa dni. Jestem załamana, ale przecież mam wybór. Teraz zaczęły mi się ferie, dwa tygodnie, cudowna okazja żeby schudnąć. Trzymajcie kciuki
Jejku, ten dzień jest świetny. Wczoraj zrobiłam trening, mimo że było po 1 w nocy. Nie dość, że zrobiłam trening, to wypiłam mnóstwo wody, nie objadalam się. To ma sens, Boże. Jeszcze coś. Dzisiaj na godzinie wychowawczej nauczycielka dawała słodycze z wigilii klasowej. Było tam wszystko: cukierki, żelki, ciastka. Podczas gdy one siedziały i wpierdala ły kalorie, ja czulam się coraz bardziej dumna
Dzień dzisiejszy
Śniadanie: brak
Obiad: Zjedzony, ok. 400kcal
Kolacja: brak
Myślę, że jest dobrze coraz bardziej akceptuje fakt że muszę zmienić siebie i swoje nawyki, aby przestać byc gruba. Nikt mnie nie rozumie. Wczoraj tak mnie kusiło, żeby zjeść coś przed snem. Burczało mi w brzuchu, a kiedy poszłam już do kuchni to samo przeszło. Wypiłam szklankę wody i położyłam się spać. Wstałam następnego dnia, z płaskim brzuchem i zadowoloną miną. Będę jadła coraz mniej. Będę z siebie coraz bardziej dumna. Nie zjadłam dzisiaj ani jednego cukierka ;3. Jednak się da, widzicie? Jestem z siebie wkurwe dumna, chociaż teraz burczy mi w brzuchu. Nie zrobiłam jeszcze treningu, ale mam czas. Cała noc. Jestem ciekawa kiedy będę widziała efekty. Nie poddam się. Wy też tego nie robcie
Chudej kolacji motylki
Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień,
Jestem z siebie trochę dumna. Rano zrezygnowałam ze śniadania, w ciągu dnia zjadłam kilka chrupków kukurydzianych, może z 8? Do tego koło 14:00 obiad. Obyło się bez podjadania, myślę że jest okej. W międzyczasie piłam dużo wody, kawę bez cukru i wieczorem zrobiłam trening. Jutro będzie jeszcze lepiej. Obiecuję
Trzymajcie się chudo motylki
Miałam być motylkiem. Miałam przestać się obżerać i jeść słodycze. Miałam przestać jeść mięso. Miałam... Poczucie winy i uczucie tycia ciągle mi dokucza. I kiedy już zabieram się do fastów, coraz gorzej mi idzie. Mam za mało samokontroli, a przecież mam wybór. Chcę schudnąć, chcę aby ktoś mnie pokochał. Czy to wiele? Chcę patrzeć w lustro, widzieć dziewczynę, która odniosła sukces i która akceptuje siebie, a nie grubą kurwe która stale się objada. Dodatkowo gadanie "a może coś zjesz?" Nie. Tak. Nie możesz. Chce. Kurwa, męczy mnie to strasznie, tym bardziej że ja naprawdę nie mogę znieść widoku swojego ciała. Co mam zrobić? Lubie wysiłek fizyczny, ale po obzarstwie tracę motywacje, mam mysli typu "zostałam stworzona do bycia gruba" chce liczyć kalorie i widzieć postępy. Chce skończyć patrzeć na swoje grube uda z obrzydzeniem. Do innych motylkow: na dole ja. Macie jakieś rady? Co robic i jak zacząć bo nie wytrzymam...
Nie chce jeść, mam dość siebie i swojego ciała. Ważę 44 kg, a przecież jeszcze rok temu było dwa kg mniej. Każdy mówi że jestem chuda, szczupła, ale przecież te dwa to nie to samo. Nadal nienawidzę swojego brzucha i ud. Tego dyskomfortu gdy coś zjem. Tego że żre słodycze chociaż jasno mówiłam, obiecałam że nie będę. Miałam sie nie poddawać, wiec dlaczego doprowadziłam się do stanu, w którym nie daje rady sama i potrzebuje wasz motylki? Trzymajcie się chudo, macie jakieś rady na to?
Czy to możliwe że zostawił mnie bo ważę za dużo?