Nie zabronię, bo nie zmienię
zmieniać nie chcę, bo pragnę pozwalać
silny jestem, to ludzka cecha
a w ludzkość wierzę i kocham ją

@theartofmadeline
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ
will byers stan first human second
No title available
Stranger Things
Alisa U Zemlji Chuda

if i look back, i am lost
Jules of Nature

Discoholic 🪩
No title available
Today's Document

tannertan36
Sade Olutola
YOU ARE THE REASON
Not today Justin
dirt enthusiast
Monterey Bay Aquarium
Peter Solarz

JVL

Andulka

seen from Romania
seen from India
seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia
seen from United States
seen from Russia
seen from United States
seen from Russia

seen from Germany
seen from United States

seen from United States
seen from Ireland
seen from Türkiye

seen from Malaysia

seen from United Arab Emirates

seen from United States

seen from Türkiye

seen from Malaysia

seen from United States
@pelovsky
Nie zabronię, bo nie zmienię
zmieniać nie chcę, bo pragnę pozwalać
silny jestem, to ludzka cecha
a w ludzkość wierzę i kocham ją
czyszczę się z niepotrzebności
Czuję się jakbym coś przerwał na kilka lat i wrócił znów do tego. Ale inny zupełnie. Rośliny porosły i ja wyrosłem. Świadkowie tej drogi. Wiem tylko że jestem w domu i że naprawdę wszystko jest w porządku. A starzy przyjaciele o dziwo są tam gdzie byli. Jakby nic nigdy się nie zmieniło. Bo po cóż by miało? Bo każdy z nas w głębi swojego rdzenia pozostał taki sam.
Gdy się nie boję, gdy nie ma stresu, gdy nie ma emocji, nie ma kierunku.
- Nie wiem dokąd pójść.
Dokąd pojadę?
Byle tam gdzie pokój.
A tam gdzie pokój, nie ma lepszych miejsc.
Nie ma lepszych ludzi.
Wojna jest w nas.
Wojna w nas zabija nam dusze i sens.
Wojna na zewnątrz zabija ciała.
To tylko lustrzane odbicie serc.
Dlaczego przychodzisz pustko?
Nie cieszysz, ani nie wkurwiasz.
Każesz tylko pytać. Pytać o sensy.
Tylko po co? Wszystko miałem ułożone.
A może są lepsze miejsca i lepsi ludzie?
Wiem, że są, ale nie dla mnie.
Bo ja będę taki sam. Albo będę taki jak będą chcieli. - Próżny trud, a czasu małowiele.
Jesteś próżny i dążysz do bogactw.
Bo bogactwa duszy, są tak samo próżne jak pieniądze. Zgniatam dlatego korony, które tak usilnie zdobyłem.
Jesteś pyszny i dążysz do uznania i sławy.
Nie usprawiedliwi Cię ani wychowanie, ani to że Cię wyśmiewano. Nigdy nie będziesz lepszy od innych, ani oni od Ciebie.
Nie uleczysz innych, bo tylko oni mogą się uleczyć. Nie zbawisz świata skazanego sumą intencji na zagładę. Żadna nagroda, żaden sukces nie nakarmi Twojego głodu.
Nic nie zdziałasz w pojedynkę. I Twoje słowa, Twoje wiersze nic nie zmienią. Twój najczystszy śpiew nie dotrze do serc. Tak naprawdę na nic nie masz odpowiedzi i nikt Cię nie posłucha.
Czy wierzycie w to, co ja mówię?
Chciałbym żebyśmy się rozumieli.
Za rzadko padają te słowa.
To tylko opinia, tylko opinia.
Gdzie ja jestem? I dokąd mimowolnie zmierzam?
Pragnąć tak bardzo gdzieś przynależeć,
ale nigdy do końca tego nie zaznać.
To wilka droga.
Nieogarnione to źródło dwu światów:
udręki i siły.
Daniel, po raz pierwszy zrób coś tylko dla siebie.
A potem żyj tylko dla siebie. Tylko.
Chcę Cię podziwiać,
być pewnym, że jesteś mój.
I tylko mój.
Tylko czy znów będę potrafił?
Przecież już od dawna kłamcy nie ufam.
Nie ma wielkich miłości,
które mogłyby być razem.
Wielkie miłości to wielkie tragedie
i przerażająca samotność.
Ile byśmy nie byli na tym świecie,
zawsze możemy pozostać dziećmi.
Mieć ten sam błysk w oku,
gdy każda rzecz,
choćby wcześniej napotkana już,
zachwyca jak po raz pierwszy.
Każdy bowiem raz jest pierwszy,
przecież każdego dnia się budzisz
i wczoraj nie ma,
a przyszłość nie ma znaczenia.
I jak dziecko, w ruchu odnajdujesz momentum,
poprzedni krok kolejny napędza
żyjesz gdy karuzela wiruje,
kochasz i zazdrościsz
walczysz i się poddajesz
masz to wszystko w swojej naturze.
Wszystko dzieje się w parach.
W parach przeciwstawnych żyjemy.
Energia życia skrzy w konflikcie.
Spójrz na dziecko - jest tego definicją.
A gdy par nam zabraknie,
wtedy umieramy.
To było o spotkaniu
o plemieniu
o tym że we wspólnocie
wszystko jest możliwe
To było o swoim miejscu
wśród ludzi, którzy wzajemnie
doceniają swoje talenty
i pomagają je karmić
to było o jedności
w naszej różnorodności
w naszym pragnieniu
życia w miłości
to było o tęsknocie
do świata bez granic
o szacunku do inności
o porozumieniu w morzu słów
gest pojednania
dzielenia się
cudem życia
jesteśmy
Nakarm swoją duszę
pięknem nie powabem
ruchem płuc nie kończyn
miłością nie pożądaniem
spotkaniem nie oczekiwaniem
w wietrze bezruchem
jednością w wielości
naiwnością w niepewności
ciszą serc kakofonii
sobą
Dzieci moje gdzieś tam w powietrza wszechruchach
bawią się, igrają
śmiech ich do mych uszu dociera
już teraz, gdy zamknę oczy
Ich małe noski i oczy niebieskie,
marszczą się w wybuchu radości
wołają do mnie Tato
Biorę je na ręce i dech wstrzymuję
w zachwycie nad cudem życia
dzięki nim wiem, że ułudą nie jestem
kocham Was choć jeszcze
po drugiej jesteście stronie
wiem, że kiedyś się spotkamy
Znikam byś kochać mnie bardziej mógł.
Odwrót! Wykrzykuje mój dajmonion.
Ratuje mnie, ratuje nas wszystkich.
Przed nami samymi.
Idzie wielka burza, z marzeń i snów utkana.
Jeńców nie bierze, nie pyta czy chcesz, bo -
zgodzić się musisz. Porwie Cię i przeistoczy.
W formę Ci najwłaściwszą.
Jedyna to droga, jedyna możliwość,
bym kochać Cię mógł
i siebie w tym.
Szansa ostatnia na naszą wieczność.
Właśnie tak to się zaczyna, czyż nie?
"Nie tęsknię za Tobą, wcale mi Cię nie brakuje.
Męczy mnie romantyzm i Twoje tęsknienia.
Chcę bez Ciebie, sam, z kimś innym."
To końca początek, to rysa na szkle.
To wypalone iskierki w oczach.
To uśmiech w grymas zmieniony.
To miłości rozkład jednostronny,
do drugiego serca cicho się sączący.
To pchnięć i uderzeń kombinacja,
drżąca powieka kiedy kłamiesz.
We mnie wymierzone.
Niesprawiedliwie.
Nie znasz mnie,
choć myślisz że tak.
Nie pytasz, wiedzieć nie chcesz,
przekonany w nieomylności.
Nawet drzewo się ugina i rośnie w różne strony.
Ja też.
Po to jest wyobraźnia żeby marzyć i tworzyć.
Zmienić nawet całe swoje życie.
Żałować już nie będę, odwaga moim orężem.
Radość moją tarczą, a naiwność nadzieją.
Budzę się by z niemożliwości drwić,
bo zawsze byłem moźliwości ogromem.
Nie zatrzymasz mnie.
Próbuję próbować,
tak jak chcesz żeby było,
my osobno.
Próbuję.
Czuję się z tym osobliwie,
całując inną, dotykając,
w tym miejscu powinnaś być Ty.
Choć będę próbować dalej.
Żyć chcę dalej,
bez próbowania,
mogę schować się
pod kamień.
P.
- 12.05.2022