Koniec lipca, za chwilę już znów zima. Jak partyzant, w tym smutnym jak pizda mieście
Taco Hemingway - Następna stacja
Claire Keane
Phantogram Three
Fieri Frames

Jar Jar Binks Fan Club

No title available

No title available
$LAYYYTER

Discoholic 🪩
TMBGareOK. The Official They Might Be Giants tumblr
Cookie Run:Kingdom Official!
The Bright Sessions

PR's Tumblrdome

blake kathryn
Cosmic Funnies
untitled
Cosimo Galluzzi
almost home
🪼
noise dept.

shark vs the universe

seen from United States
seen from United States
seen from Brazil

seen from China
seen from United States
seen from India

seen from Bangladesh

seen from South Korea

seen from United States

seen from Uzbekistan
seen from Ecuador

seen from Russia
seen from Paraguay
seen from Ukraine
seen from Brazil
seen from Colombia
seen from Brazil
seen from Tunisia
seen from Venezuela
seen from Philippines
@pochlastana
Koniec lipca, za chwilę już znów zima. Jak partyzant, w tym smutnym jak pizda mieście
Taco Hemingway - Następna stacja
Ludzie często pytają, dlaczego przestałaś walczyć. Rzadziej zastanawiają się, ile razy wcześniej walczyłaś w samotności.
Można zapomnieć tysiące dni, ale wystarczy usłyszeć jedno imię, by sekunda sprzed lat powróciła z siłą wodospadu
Najtrudniej pogodzić się z myślą, że już nigdy nie usłyszę Twojego głosu ani nie spojrzę Ci w oczy.
“I didn’t need you to fix me. I needed you to love me while I fix myself.”
— Michelle K.
Ostatnie słowa, których nigdy nie przeczytasz..
„Nie życzę ci źle. Życzę ci świadomości. Żebyś kiedyś zrozumiał, że nie każda osoba będzie czekać, aż nauczysz się kochać.”
„Ten list nie jest dla ciebie. Jest dla mnie. Żeby zamknąć drzwi, które zbyt długo trzymałam uchylone.”
“Please don’t expect me to always be good and kind and loving. There are times when I will be cold and thoughtless and hard to understand.”
— Sylvia Plath
Wiesz, nic mnie tak w życiu nie zmęczyło jak czekanie. Czekanie latami. Na szczęście, na lepszy czas i na dobre samopoczucie. Na moment, w którym w końcu poczuję się spełniony, spokojny i pewny siebie. Na ten magiczny, kurwa, moment, w którym usiądę, odetchnę i sam siebie poklepię po plecach z uznaniem. Dobra robota, ziomeczku. No tera to taaa... Oto ja. Prawdziwy człowiek sukcesu. Wzór i autorytet. Syn koleżanki twojej starej. Stoję na podeście i wyliczam swoje zasługi, próbując samego siebie usilnie przekonać, że ten typ naprawdę zrobił już wystarczająco. Należy się medal dla zwycięzcy, krzyż zasługi za wytrwałość i pamiątkowy order uśmiechu za te wszystkie żenujące momenty, w których odegrałem główną rolę. Zawiesiłem się martwo gdzieś na linii horyzontu. Większość życia przeczekałem, Stary. Większość życia zajmowałem się, kurwa, czekaniem i nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo tego teraz żałuję. Tak, tak... "Widocznie nie umiałem wtedy inaczej." No nie umiałem, ale nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak dogłębnie frustruje człowieka stracony czas. Czekałem, odkąd pamiętam. Aż skończy się leżakowanie w przedszkolu i mama odbierze mnie przed podwieczorkiem, bo nie znosiłem ryżowej brei, którą nam tam serwowali. Później czekałem na dzwonek kończący matmę i jej uśmiech... posłany do mnie finalnie z czwartej ławki. Czekałem na kolejny, ostatni dzień i upragnione wakacje, które ciągnęły się wtedy tygodniami. Na egzaminy. I kolejne... I kolejny uśmiech posłany gdzieś z drugiego końca korytarza. Pierwszy i każdy kolejny seks. Randki w kinie i melinie. Gdzieś w Szczecinie i w Berlinie. W wymarzonej pracy, która już po roku skończyła jako mój największy horror. Czekałem. Na awans. Na podwyżkę. Na uścisk dłoni prezesa i biurko w słonecznej części biura. Czekałem. Na coś więcej. Na większą ilość i większy efekt. Na lepszy rezultat i większy odzew. Na coś więcej niż TO. ... Czekałem, Stary. Czekałem na zbliżające się minuty, wypatrywałem zbliżających się dni i nieustannie marzyłem o tych wymarzonych latach, w których sam dla siebie jestem w końcu wymarzony. I choć realizowałem te wszystkie cele, z lepszym bądź gorszym skutkiem, czułem, że nie spotykam się tam ze sobą. Nie było mnie tam, wiesz? Na całej tej drodze, ani razu nie spotkałem się ze sobą. Czekałem tak zaciekle, że nie dawałem nawet skończyć się jednemu, a już wypatrywałem kolejnego. Nie było czasu, by cieszyć się tym, kim byłem dziś, ponieważ jedyne, co widziałem, to to, kim powinienem stać się jutro. Kim powinienem być, a jeszcze nie zostałem. To był zupełnie zwykły dzień, gdy dotarło do mnie, że to całe czekanie zabiera mi stanowczo za dużo czasu. Szedłem szybkim tempem przed siebie, realizując dzienny cel kroków, gdy nagle zatrzymałem się w pół kroku i usiadłem na ławce. Było miło. Ciepło i przyjemnie. "Zupełnie tak, jakbym już zdobył to wymarzone wszystko..." - pomyślałem. To wtedy okazało się, że jestem naprawdę fajnym gościem. Nie wiedziałem o tym, wiesz? Naprawdę o tym nie wiedziałem.
Marta Kostrzyńska
polskie-zdania.pl
Człowiek naprawdę dużo wybacza, dopóki nie zrozumie, że przeprasza się go tylko po to, żeby mógł dalej znosić to samo.
Stare zdjęcia potrafią otworzyć drzwi, o których myślałem, że dawno je zatrzasnąłem. Wspomnienia wracają jak echo, ale tym razem nie bolą tak jak kiedyś. Tym razem patrzę na siebie z tamtych lat z łagodnością, której wcześniej nie znałem.
Z czasem przyzwyczajasz się do samotności. Do samotnych wieczorów i nawet do tego, że nie masz z kim wyjść choćby na zwykły spacer.
@jedna-wielka-pomylka
26 & 30/12/22
„To koniec.
Kot przestał miałczeć, a pies przestał szczekać. Drzwi zostały zamknięte na chwilę, lecz nie będą otwarte przeze mnie, bo mnie nie ma. Nikogo tu nie ma. Było, lecz zniknęło. Wszystko się skończyło. Skończył się człowiek i skończyła się Ziemia. Było, lecz już nie ma. Ależ piękna nadzieja… Po co komu nadzieja, skoro wszystko znikło i nie wróciło? Wszystko jest puste, proste i bez serca. Człowiek został sam ze sobą — bez ostatniego przytulenia, bez bliskości i bez serca. Człowiek nie żyje, nie oddycha, lecz już gnije. Do nie zobaczenia .
„Najbardziej boli świadomość, że kiedyś byliśmy dla kogoś wszystkim, a dziś jesteśmy tylko kimś, kogo już się nie wspomina.”
Wszystko we mnie stało się jakieś zbyt ciężkie.
Obietnice brzmią najlepiej na początku. Później zostaje już tylko ich echo i lekkie rozczarowanie.