“I choć przyznaję to z wielką niechęcią, jestem samotna. Zdarzają mi się całe dnie bez kontaktu z drugim człowiekiem, bez rozmowy z kimkolwiek. Czasem się zastanawiam, czy nie stałam się niewidzialna. Czuję się jak ci starzy ludzie, którzy kiedyś mnie irytowali, że wdają się w zbędne pogaduszki z kasjerkami, kiedy ja sterczę w ogonku i potwornie się spieszę w kolejne miejsce. Kiedy nie masz kolejnego miejsca, w które się spieszysz, czas niesamowicie zwalnia. Zauważam, że bardziej zwracam uwagę na innych ludzi, przyłapuję więcej spojrzeń skierowanych na mnie, częściej szukam kontaktu wzrokowego. Dojrzałam do rozmowy z kimkolwiek o czymkolwiek; gdyby ktoś spojrzał mi w oczy albo pogadał ze mną, to stałoby się to wydarzeniem dnia. Ale wszyscy są zajęci, a ja czuję się niewidzialna, a w byciu niewidzialnym, wbrew moim wcześniejszym przekonaniom, nie ma żadnej lekkości czy wolności. Wręcz przeciwnie, przez nią zrobiłam się ciężka. Snuję się więc to tu, to tam, usiłując sobie wmawiać, że nie czuję się ciężka, niewidzialna, znudzona i bezwartościowa, i że jestem wolna. Marnie mi idzie to przekonywanie samej siebie.”