Jazu przewidujący, Jazu podróżujący
Żeby Was...
Chociaż pogoda nie wygląda, pojechałem nad morze.
Posłuchajcie:
O, jak pięknie! Jak spokojnie! Jak cicho! Jak ciepło! Jak odprężająco! Ten wyjazd to był strzał w setkę, a nawet tysiąc. Pasek sunął drogą spokojnie niczym opadający płatek śniegu. W Łebie mnóstwo różnych służb sprzątających, moi klienci z Energii :P, i kupa wykończeniówki. Ale mimo tego cisza. Jakby nic się nie działo. Na plaży cisza. I tak jak przewidywałem, rzuciłem się spacerem hen przed siebie w siną dal. Pani Matka z panem Ojcem próżno mnie wołali. W końcu przyszło im zadzwonić. Dobrze, że wzięli telefon, bo nie wiem czy by mnie złapali. Jak mi było dobrze! Jak lekko. Jakby zmartwienia i furie nie istniały. Prawdę mówiąc nie wiem o czym myślałem. Zupełnie jakby mnie odcięło. Wyizolowało od tej całej chujni życia codziennego. No polecam każdemu. Nie wiem czy czasem niebawem tam nie wrócę.
Zakupy w wyDino jak zwykle udane. Jedyne 60zł. Jeszcze nie było mojego ulubionego piwa :/
No i wróciłem. Zaś odkurzacz w dłoń! Ale jeszcze chwilę pozostanę w tym błogostanie drogi przed siebie, szumu morza i żółtego piasku pod stopami.