Jazu gnijący
Żeby Was chuj nie strzelił. Leżę, gniję i powoli zmieniam się w kompost. Posłuchajcie:
Weekend nawbijał we mnie szpilek robiąc jeżyka z gówna. Było ciężko. Po prostu ciężko.
//
Pogoda niby się ochłodziła, a pociłem się bardziej niż w upalny, słoneczny dzień. Ciuchy kleiły się tworząc paskudny dyskomfort bycia ze samym sobą. Zaczynam rozumieć starych Januszy chodzących w samych cotton wordach i gołej klacie. Oddychać nie było czym, a na dodatek było szaro. Aura bardzo ciężka psychicznie.
//
W sobotę miałem być ze Starą Babą i lesbian Margaritą, ale LM nie przyszła. Miała grafikowo piątek i niedzielę wolną, więc druga zmiana w sobota pewnie była jej hemoroidem w odbycie. Nauczona ubiegłym tygodniem, zastosowała telefon do żony SWS. - Pomimo jej braku, sobota była NUDNA. Gołębie, złośliwością losu, zlatywały się akurat jak za coś się brałem, więc skończyło się na całozmiennym czytaniu Onetu.
//
Niedziela była jeszcze gorsza. Byłem ja, E. i Manekin. Zmiana była jak picie Jacka Danielsa. Zaczęło się niewinnie, a skończyło kacem mordercą. Do 15stej nikogo! Dosłownie. Do tego rozjebałem wszystkie drobne, bo kurwy rozmieniać przyłazili, bo komunia. Za to od 15stej... Chyba województwo sobie o nas przypomniało. Ludzi od kurwy. Ledwo w te trzy osoby ogarnialiśmy. - I tu jest przestroga. Jak LM samodzielnie odbębni taką zmianę, to spierdoli w chuj i nawet przez ułamek sekundy nie pomyśli żeby wrócić. Świeżaka nie rzuca się na głęboką wodę pełną rekinów, piranii i ścieków z Niemiec.
//
Dziś wróciła Kiero. Oj, jak widać było jak walczy ze sobą. Jak się męczyła... Niby tam małe opierdole szły, ale czuć, że czeka na dobry powód. I ten powód zapewne będzie jutro, bo zamówiłem Pepsi za tam raptem skromne 2800. Swoją drogą nie wiecie nawet jak chipsy i napoje są kurewsko drogie.
//
Od tygodnia poluję, nie tylko ja, na chleb IG. Nijaki pan Stasio miał go piec wczoraj. Te debilki przedstawiły mu to tak jakbym chciał go "za darmo", a on miał być normalnie na kwicie. Pan Stasio to straszny chuj, więc po złości wziął się za jego wypiek na końcu, a finalnie nie trafił do nas nawet na fakturę rano. Później darł japę na pomocników, więc jak JJ przyszedł do nas na sklep to mało wszystkich nie napierdolił. Był aż purpurowy ze wściekłości. Coś tam się odgrażał, że stary dziad po którejś zmianie będzie miał solówkę na parkingu z całą załogą, bo chuj jest nie do życia.
//
Tydzień temu zostawiłem prezent dla Latorośli na dzień dziecka, pod założeniem, że zadzwonię do niej, pogadam i wtedy rodzice jej dadzą jako niespodziankę od wujka. Niestety niespodziankę miał wujek, bo starzy wykorzystali prezent wcześniej, nawet nie mówiąc, że to ode mnie. No i cały misterny plan w pizdu. Mam żal o to. Jak ma wyrobić sobie świadomość wujka po takich akcjach?
//
Za tydzień Pasek jedzie do mechanika. Boję się. Szczerze się boję. No ale trzeba. Niech te wydatki się już skończą niespodziewane, bo naprawdę jak znowu nie zacznę odkładać po staremu to będę żarł gruz.
//
Trzymajcie kciuki żeby mnie Kiero jutro nie zabiła.















