Zabawne fotograficzne mity
Chyba każdy fotografujący na początku swojej przygody. Trafił na kilka popularnych mitów. Sam traktowałem niektóre poważnie do czasu, kiedy poszedłem na studia. A tam, wszystkie zostały szczęśliwie odczarowane.
Kiedy człowiek nie ma odpowiedniej wiedzy, a jeszcze gorzej. Brakuje mu wiedzy popartej doświadczeniem. Jednym z drogowskazów co i jak należy robić dobrze, stają się ludowe mądrości. Z ludowymi mądrościami jest tak, że często zawierają minimalną cześć prawdy i maksymalną ilość fantazji. Których zadaniem jest. Ubrać tę minimalną część prawdy w coś, wyglądającego na poważną informację. Zebrałem kilka najciekawszych mitów. Których zwolenników w dalszym ciągu można spotkać. Jednak zachęcam byśmy lepiej, wspólnie się z nich się pośmiali. To fotograf robi zdjęcia nie aparat Chcąc zrobić bardzo dobre technicznie zdjęcie, musisz mieć równie dobry sprzęt. Pozwalający ci tę techniczną doskonałość osiągnąć. Nie zrobisz kompaktem tak samo prezentującego się zdjęcia. Jak profesjonalnym sprzętem. Tę teorię chętnie wygłaszają ludzie, nie mający dobrego sprzętu. A bardzo chcieli by mieć. W ten osobliwy sposób, szukają pocieszenia. Że mimo posiadania sprzętu niżej klasy, uda im się nadrobić tę stratę umiejętnościami. Nigdy nic z tego nie wychodzi. Dobry fotograf wszędzie zrobi dobre zdjęcie Ten mit prześladował mnie od początku mojej przygody z fotografią. Trwał przez okres Smeny, Zenita, analogowych automatów, pierwszego kompaktu. Na prawdę wierzyłem, że skoro nie potrafię zrobić fajnego zdjęcia przed osiedlowym blokiem. Znaczy nie mam do tego talentu. I trwało to znów do czasów studiów. Tam dowiedziałem się że są tematy, zwyczajnie niewarte fotografowania. Brzydka okolica nie będzie ładniejsza. Choćby fotografował ją najlepszy fotograf, najlepszym sprzętem. Lepiej kupić lepszy obiektyw, niż lepsze body To jest mit z dziedziny dylematów. Każdy fotografujący z ograniczonym budżetem zawsze się zastanawia... Kupić lepszy aparat czy lepszy obiektyw? Ani jedno ani drugie, nie da pozytywnych efektów. Zawodowy obiektyw, podpięty do niskiej klasy aparatu. Nie da spodziewanej wyższej jakości obrazu. Ponieważ procesor aparatu. I tak zapisze go w niższej, zgodnej ze swoją klasą jakości. Podobnie jeśli użyję niskiej klasy obiektywu i dobrego body. Aparat nie sprawi że zdjęcie z kiepskiego obiektywu, będzie wyglądało lepiej. Najkorzystniejsze efekty, daje dobieranie sprzętu z tej samej klasy. Przykre, ale prawdziwe. Nie da się tutaj na niczym zaoszczędzić. Próbowałem obu wersji zamiany. I nic mi z tego pozytywnego nie wyszło. Amatorski sprzęt, nie nadaje się do profesjonalnego wykorzystania Profesjonalizm, polega na świadomym użyciu sprzętu o określonej specyfice. To jedna z najistotniejszych informacji, jakie zdobyłem studiując kierunek artystyczny. To najważniejsza różnica, między amatorem a zawodowcem. Świadomość tego, kompletnie zmieniła moje nastawienie do sprzętu. Niedawno dowiedziałem się że popularni w sieci fotograficy, wykorzystali D3200 do profesjonalnej sesji. Śledząc dokonania doświadczonych artystów fotografów. Często dowiaduję się o zaskakującym wykorzystaniu, pozornie marnego sprzętu w celach komercyjnych. I nikt im za to głowy nie chce urwać. A wręcz przeciwnie, jest to cecha nadająca wyjątkowości pracom takiego autora. Jest to pewnego rodzaju potwierdzenie jego dojrzałości, wiedzy i umiejętności. Gdybym miał lepszy aparat... Gdybyś miał lepszy aparat, twoje marne zdjęcie... Dalej było by marnym zdjęciem. Tylko w dużo lepszej jakości. Braku umiejętności, pomysłu, zdolności, nie da się zastąpić lepszym sprzętem. Na początku fotograficznej przygody, nie ma sensu inwestować w dużo lepszy sprzęt. Wystarczy to co masz. Dopiero kiedy zdasz sobie sprawę. Z jakiego technicznego powodu, twoje zdjęcia wyglądają źle. Będziesz w stanie określić, jakie cechy będzie musiał mieć lepszy model. By wyeliminować niezależny od ciebie czynnik, pogarszający jakość twoich zdjęć. Sam po roku używania D7200 schowałem go do szuflady. Doszedłem do wniosku że wiele moich zdjęć, nie musi być w znacznie lepszej jakości niż daje D3100. D7200 używam kiedy dokładnie wiem, że tej lepszej jakości potrzebuję. Plastikowy obiektyw i bagnet to tandeta Przede wszystkim materiały z jakich produkuje się sprzęt fotograficzny. To nie plastik a zaawansowane tworzywa. Pozwalające uniknąć wszystkich wad, jakimi obarczone są metale. Czytając krytyczne opinie, na temat budowy sprzętu fotograficznego zastanawia mnie. Co oni z tymi obiektywami i aparatami robią? Panuje dziwne przekonanie że, tylko metalowa konstrukcja jest wyznacznikiem jakości wykonania. Idąc tym tropem, powinniśmy oczekiwać pancernych soczewek. W końcu jak solidność, to solidność. Ja nie narażam sprzętu na uszkodzenia. Jeżeli ktoś ma takie zdarzenia. Może powinien popracować, nad odpowiednim sposobem używania własnego sprzętu. Warto opracować swoje BHP pracy. Tylko pełna klatka Istnieje mocno zakorzeniony mit mówiący że pełna klatka, to najlepszy rodzaj aparatu. O wyższości FF nad DX użytkownicy i zwolennicy mogą mówić godzinami. Przyjmują bezkrytycznie tezę o wyższości FF nad DX bo tak. Pojawiają się oklepane argumenty o lepszej plastyce, lepszej jakości zdjęć w kiepskim świetle, szerszym kącie widzenia. I to dziwne przeświadczenie, że wchodząc w posiadanie FF. Automatycznie stajemy się kimś z wyższej półki. Bo te wszystkie DX, to takie zabawki dla amatorów. Tymczasem wielu zawodowych fotografów przyrody, bez skrępowania mówi o większych korzyściach z korzystania z DX. Bo wszystko zależy, do czego potrzebujemy aparatu. I pełna klatka, niekoniecznie będzie najlepszym wyborem. Szczególnie że istnieją profesjonalne aparaty formatu DX. Portret jest najwyższą sztuką fotografii
Zwolennicy tego mitu. Zawsze w lekceważący sposób wypowiadają się o innych dziedzinach fotografii. Mówiąc że widoczki, robaczki, kwiatuszki, ptaszki, fotografują spacerujący amatorzy. To taka przyjemna i naiwna fotografia. Prawdziwy fotograf, zawsze wybiera portret. Bo portret według nich, jest najbardziej zaawansowaną formą fotografii. To szczyt umiejętności i najwyższa forma wtajemniczenia. Skąd to się bierze? Podejrzewam że źródłem są tu kompleksy. I brak umiejętności do innych fotograficznych form. Prawdziwa sztuka, to zdjęcia czarno białe Od zdjęć czarno białych, zaczyna się przygodę z fotografią studiując. Ale nie za sprawą jakiejś magicznej, wyjątkowości tego gatunku. A z powodu ograniczonej ilości wrażeń wizualnych, prostoty i wyrazistości przekazu. Która w początkowym okresie nauki, jest bardzo pomocna. I łatwiejsza do opanowania. Ale nie ma w niej większej wartości. To tylko jedna z technik fotograficznych. Analogi są lepsze niż cyfry Analogami uczyłem się fotografować. Mój pierwszy aparat to był analog. Pogląd o wyższości analogów nad cyframi, jest podobny do mitu o wyższości płyty gramofonowej nad innymi nośnikami muzyki. Analogi mają pewną specyfikę i cyfrówki mają swoją. Bezpośrednie porównywanie ich nie ma sensu. Fotografia analogowa, jest czymś w rodzaju medytacji. Wszystko robimy powoli, w skupieniu. Praca z analogiem przypomina obcowanie z żywym urządzeniem. Cyfrówki są praktyczne, niezawodne, łatwiejsze w użyciu. Prawdziwy fotograf, używa tylko trybu M To jeden z moich ulubionych mitów. Tego argumentu zawsze używają wszyscy ci, którym zwyczajnie żal dupę ściska. Że totalny amator, zrobił fantastyczną fotkę. A oni mimo wiedzy i wielu starań. Zwyczajnie nie potrafią artystycznie patrzeć na świat. Dla nich fotografia, to praca inżynierska. Myślą że, opanowanie wszystkich technicznych aspektów fotografii. Gwarantuje im późniejsze sukcesy. Technikę aparatu mają w jednym palcu. Znają zagadnienia z zakresu optyki, światła, techniki i nic. To w sytuacji, kiedy wszystkim podoba się to fajne amatorsko zrobione zdjęcie. Jedyne co im pozostaje w tej chwili frustracji. To umniejszyć czyjąś wartość, poprzez wytykanie mu braku wiedzy i znajomości tajników fotografii. I wszystkie te mity łączy jedno. Brak odwagi wyłamania się ze schematów. Na zakończenie tego felietonu, wspomnienie popularnych jeszcze na początku lat 90 mitów. Mitów wieszczących wręcz śmierć fotografii. Ale jak widzimy po popularności tego hobby. Ta sztuka nie umarła. Okazało się że ma się świetnie. I nadal się rozwija o nowe formy wyrazu. Stabilizacja tylko dla amatora Ten mit jest już martwy. Nikt w niego nie wierzy i nawet nie ma ochoty przywrócić do życia. Doskonale pamiętam, jaka była burza wśród profesjonalistów. Że profesjonalista nie potrzebuje takich udogodnień. Bo po to ma wiedzę i umiejętności. By potrafił zrobić dobre zdjęcie w każdych warunkach. Amatorzy mogą korzystać z takich zwalniających z myślenia ułatwień. Ale jak to z postępem. Rozwijał się spokojnie, zdobywając co raz większe uznanie. Wśród co raz większej grupy użytkowników. Aż wreszcie docenili go profesjonaliści. I dziś, nikt nie wyobraża sobie pracy bez tego udogodnienia. A nawet, stawiane są mu coraz większe wymagania. Cyfrówki zabiją fotografię Wprowadzenia na rynek aparatów cyfrowych, najbardziej obawiali się profesjonaliści. Bo skoro aparat będzie miał każdy i zdjęcie będzie gotowe natychmiast. Zniknie granica między profesjonalistom a amatorem. Bo każdy będzie mógł zrobić sobie zdjęcie. I zniszczy to poziom fotografii. Jak widzimy, nic takiego się nie stało. Nadal liczą się głównie umiejętności. Swobodna dostępność do dobrego sprzętu, nie wpłynęła na masowy spadek usług profesjonalnych fotografów. Nadal decyduje talent i umiejętności. Jeśli spodobał się tobie mój felieton, daj znać w komentarzu. Podaj ten tekst znajomym, może przekona ich. Że nie warto robić jak wszyscy. Albo niech mają fajną rozrywkę, przy czytaniu moich myśli :)










