Pory roku z punktu widzenia kawosza
Minusem zimy jest to, że kawa stygnie.
Minusem lata jest to, że kawa nie stygnie.
Koniec
seen from Russia
seen from United States
seen from South Korea
seen from Japan
seen from United States
seen from South Korea

seen from Australia

seen from New Zealand
seen from United States

seen from Argentina

seen from Denmark
seen from United States

seen from Singapore

seen from Singapore
seen from France
seen from Germany
seen from Romania

seen from Japan
seen from China

seen from Russia
Pory roku z punktu widzenia kawosza
Minusem zimy jest to, że kawa stygnie.
Minusem lata jest to, że kawa nie stygnie.
Koniec
Wiecie człowiek jest gatunkiem który najczęściej Sam stwarza problemy czasem sobie ale najczęściej utrudniać komuś życie uprzykrzyć sądzę nie warto są sytuacje gdzie ludzie się sądzą o przejazd do posesji jeśli jest publiczna nie ma problemu ale co jeśli jest prywatna i są konflikty to też by trzeba wyregulować prawie tak by każda ze stron nie miał krzywdy mogła korzystać ale na danych zasadach bo przecież to prywatne zależy w jakiej sytuacji czy nikt dla nikogo nie jest uciążliwy co jeśli ktoś prowadzi hipoterapię lub ośrodek rehabilitacyjny i nagle mu właściciel zagrodzie drogę dojazdową z rolnikami podobnie bo przejazd bo potrzebują dojazdu przedefszystkim do zwierząt do pracy lub do odbioru między innymi warzyw . Są też osoby które pobudowały się tak zwani miastowi i nagle tracą dojazd do posesji tu jest kwestia dla czego po co i tak dal bo różnie bywa ale najlepiej było by wyjaśnić lub zaproponować rozwiązanie w miarę rozsądne by nikt nigdy więcej nie miał do nikogo pretensji i był poszkodowany jeśli trafią się uciążliwi sąsiedzi konfliktowi i nie da się rozmawiać między innymi właściciel powinien mieć prawo wyboru wycofania zgody na użytkowanie przysłowiowej drogi i podjąć kroki prawne
Drodzy Czytelnicy..
Dziękuję, że jesteście ze mną i towarzyszycie mi w mojej twórczości. Chciałabym, abyście zostali ze mną jak najdłużej, a ponieważ blog mój zmienia adres, proszę Was o sprawdzenie mojej strony Felietonista . Znajdziecie tam wpisy, które już znacie, a także kolejne, które będą pojawiać się regularnie. Dziękuję raz jeszcze i do przeczytania! Paulina M.A. Khan
View On WordPress
Pośmiertna rewizja osobista - sekcja zwłok oczami dyletanta
Sekcja zwłok to pośmiertne badanie, którego celem jest ustalenie przyczyny zgonu. Prawodawca wyróżnił trzy rodzaje sekcji. Uregulowania dotyczące tej materii odnajdujemy w kilku aktach prawnych. Jest to m.in. ustawa o działalności leczniczej, ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, ustawa Kodeks postępowania karnego (uKpk), a także rozporządzenia, np. Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z 10 kwietnia 1972 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy w zakładach anatomii patologicznej, w prosekturach oraz w pracowniach histopatologicznych i histochemicznych.
Zwłoki pacjenta mogą być poddane sekcji. Przeszkodą do jej przeprowadzenia jest wyrażony za życia sprzeciw pacjenta lub jego przedstawiciela ustawowego. Ustawa o działalności leczniczej zakłada, że nie zawsze będzie on skuteczny i pomimo jego złożenia, sekcja zostanie przeprowadzona. Chodzi między innymi o sytuacje, w których istnieje podejrzenie spowodowania śmierci wskutek czynu zabronionego lub gdy nie można jednoznacznie ustalić przyczyny zgonu.
Zasadniczym celem sekcji zwłok jest ustalenie przyczyny zgonu, a ponadto określenie szeregu innych okoliczności śmierci. W zależności od rodzaju tych okoliczności można wyróżnić kilka rodzajów sekcji zwłok:
sekcja sądowo-lekarska,
sekcja anatomo-patologiczna,
sekcja sanitarno-administracyjna,
inne rodzaje sekcji zwłok.
Podczas sekcji należy zadać sobie kluczowe pytania dotyczące ustalenia przyczyny śmierci: czy zachodzi podejrzenie przestępnego spowodowania śmierci? - jeśli tak, obligatoryjnie wykonuje się sekcję sądowo-lekarską, jeśli zaś nie, pojawia się pytanie czy jest pewność bądź podejrzenie zgonu na chorobę zakaźną. Jeżeli w tym wypadku odpowiedź jest twierdząca wykonuje się fakultatywnie sekcję administracyjno-sanitarną, bądź całkowicie się jej zakazuje. Jeżeli jednak odpowiedź jest negatywna, nasuwa się pytanie czy śmierć nastąpiła w szpitalu - jeśli nie, wykonuje się inną sekcję, jeśli zaś tak, to czy przyczynę można ustalić w sposób jednoznaczny. Jeżeli nie, obligatoryjnie wykonywana jest sekcja anatomo-patologiczna, zaś jeśli tak, to czy zmarła osoba za życia, bądź jej przedstawiciel ustawowy wyraził sprzeciw co do wykonania sekcji. Jeśli tak - odstępuje się od niej całkowicie, jeżeli zaś nie - fakultatywnie wykonuje się sekcję anatomo-patologiczną, w szczególności, gdy zgon nastąpił przed upływem 12 godzin od przyjęcia do szpitala.
Publikacja, którą chę się z Wami podzielić, jest dla mnie ważną częścią całego przedsięwzięcia jakim jest prowadzenie Kostnicy Miejskiej. Jest to bowiem pierwszy artykuł pisany z perspektywy moich własnych przeżyć i doświadczeń, nie zaś zlepek informacji znalezionych w różnych źródłach. Chcę więc przedstawić Wam proces przeprowadzania sekcji zwłok z własnych obserwacji, aby przybliżyć nieprofesjonalistom takim jak ja przebieg tej procedury. Zacznę od tego, że sama miałam ogromne obawy co do mojego uczestnictwa w tym precedensie, mimo wcześniejszych pocieszeń ze strony osób przeprowadzających sekcję. Ostatnie co usłyszałam jeszcze przed pojawieniem się w prosektorium to „jeśli poczujesz się źle, po prostu wyjdź, odetchnij”. Z jednej strony próbowano mnie przekonać, że mogę czuć się tam komfortowo i niezależnie od mojej reakcji nikt nie będzie mnie oceniał, z drugiej zaś po prostu poczułam się przestraszona tą niewiadomą, którą tam zobaczę. Nie wiedziałam, na kim sekcja zostanie przeprowadzona, ani tym bardziej w jaki sposób. Nigdy wcześniej nie miałam z tym styczności, nie licząc oczywiście filmów czy seriali, na których, jak zdążyłam się już przekonać, nie wygląda to tak jak w rzeczywistości.
Kiedy stanęłam przed drzwiami prosektorium poczułam lekki ucisk z tyłu głowy. Mój umysł w tym momencie produkował milion myśli na sekundę i naprawdę nie potrafiłam zebrać ich w kupę. Po przekroczeniu progu poczułam delikatny odór, którego nie jestem w stanie opisać. Był on tak specyficzny, że do dziś czasami potrafię odtworzyć go w myślach i po prostu poczuć. W pomieszczeniu było bardzo jasno i czysto. Ściany i podłoga wyłożone były chyba jasnoniebieskimi, prawie że białymi kafelkami, choć nie pamiętam dokładnie. Nie byłam w stanie zapamiętać tych szczegółów, kiedy od razu w oczy rzuciły mi się dwa worki - biały i czarny - leżące na półkach przytwierdzonych do ścian po lewej stronie. Wiedziałam już, że właśnie w nich czekają dwa ciała. Pamiętam też ogromne blaszane lodówki z drzwiczkami, które z początku umknęły mojemu wzrokowi, jednak nie dało się ich nie zauważyć przy wyjściu.
Sekcja sama w sobie to przede wszystkim papierologia. Dokumenty ze szpitali, notatki policyjne, akta sprawy z prokuratury i sądów, karty zgonów oraz wiele, wiele więcej. Ze wszystkim trzeba się szczegółowo zapoznać, wypełnić, podpisać. Po całej tej biurokracji przystępuje się do tych właściwych działań. Jak już wcześniej wspomniałam w całej procedurze uczestniczy lekarz, który można powiedzieć zajmuje się najważniejszą robotą, pomocnik lekarza, w tym wypadku pracownik domu pogrzebowego do, którego prosektorium przynależy, technik policyjny, który cały proces musi udokumentować zdjęciami oraz prokurator. No i w tym akurat wypadku ja - laik, praktykantka, która zdołała załapać się na takie „wydarzenie”.
Procedura badań polega na dokonaniu oględzin zewnętrznych i otwarciu trzech jam ciała: jamy czaszki, klatki piersiowej i jamy brzusznej zwłok. W niektórych przypadkach oględziny zewnętrzne wystarczają i nie następuje otwieranie powłok ciała. Zadaniem lekarza jest znalezienie morfologicznych wykładników procesu chorobowego lub innych przyczyn zgonu. Podczas sekcji pobiera się materiał do dalszych badań histopatologicznych, immunohistochemicznych, toksykologicznych i/lub biochemicznych.
Oględzin osoby zmarłej można dokonać najwcześniej po 12 godzinach od chwili wystąpienia objawów śmierci (wyjątkiem jest sekcja przeprowadzana w celu pobrania komórek, tkanek lub narządów zmarłego). Przygotowane wcześniej ciało, bądź ciała pojedynczo wnosi się na salę, a właściwie wwozi się je w workach, w których zostały dostarczone do prosektorium, na ogromnych blaszanych noszach. Denat zostaje umieszony na metalowym stole. Usunięte zostają wszystkie ubrania i przystępuje się do wstępnych oględzin zwłok. W tym momencie lekarz dokonuje dokładnej zewnętrznej obserwacji ciała z każdej strony - z przodu, z boku, z tyłu, by móc np. wykluczyć udział osób trzecich. Po zakończeniu tej procedury przystępuje się do otwarcia zwłok. Klatę piersiową oraz brzuszną nacina się skalpelem mniej więcej od tchawicy aż do narządów rozrodczych. Następnie specjalnym przyrządem, który ja nazwałam „mini grabkami”, chwyta się płaty skóry wraz z tkanką tłuszczową, aby otworzyć zwłoki. W większości przypadków trzeba tenże tłuszczyk oddzielić od mięśni i kości zwyczajnym nożem. W tym momencie pobierane są również próbki krwi przekazywane następnie do badań toksykologicznych, które przeprowadza się w specjalistycznych laboratoriach za pośrednictwem policji. I tu zaczyna się ta gorsza część. Mianowicie, nacina się tkankę mięśniową przylegającą do żeber wzdłuż ich wypustków, a następnie ogromnymi obcęgami łamie się kości klatki piersiowej. Korpus jest wyciągany i w tym momencie możemy w całej okazałości oglądać wnętrze denata.
W pierwszej kolejności na warsztat brane są płuca. Wycinane wraz z językiem i przełykiem wędrują pod lupę pana doktora. Ten dokładnie je ogląda, nacina i robi jeszcze różne, dziwne i raczej dla większości obrzydliwe manewry. Czasami również pobiera wycinki, które tak samo jak krew wędrują do badań. Reszta już z górki. Serce, żołądek, wątroba, jelita, nerki i wiele innych traktowane są praktycznie identycznie jak płuca. Dokładnie oglądane, nacinanie, rozcinane, itd. Po wyciągnięciu ze środka dosłownie wszystkiego można zastanawiać się co z tymi narządami? Utylizacja? Przechowywanie? Spalenie? Ależ skąd. Tak jak leżą na „stole operacyjnym” tak zbiera się je w kupę i wrzuca jak do wora. Zwyczajnie, bez bawienia się w układanie puzzli.
Gdy kończy się otwarcie jamy brzusznej i klatki piersiowej przystępuje się do otwarcia jamy czaszki. W tym momencie sięgamy po większy kaliber. Skalp zwyczajnie nacinany jest skalpelem, zaś w niektórych przypadkach przed przystąpieniem do tej czynności konieczne jest usunięcie części włosów. Gdy skalp jest już przygotowany powstają dwie jego części. Łapie się za jego przednią część i ciągnie jednym ruchem do góry, a w tym właśnie momencie słychać charakterystyczny odgłos, który sama porównuję do odpinania rzepa. Następnie również tylną część traktuje się w ten sam sposób i dzięki temu widać już czaszkę. Tutaj do otwarcia jamy czaszki używa się specjalnej piły. Odgłos cięcia i zapach są można rzec bardzo specyficzne, ciężkie do opisania. Coś w rodzaju pisku połączonego z szumem, udekorowanego odorem gabinetu dentystycznego. Mniej więcej. I tu już praktycznie zbliżamy się do końca całego procesu. Mózg usuwany jest z czaszki i tak samo studiowany jak inne organy. Co śmieszne, nie jest on później z powrotem umieszczany w jamie czaszki, a wędruje do jamy brzusznej wraz z wcześniej już poturbowanymi płucami, sercem, itp., itd. W tym momencie umieszcza się w klatce piersiowej usunięte żebra. Czaszka wypełniana jest papierem, aby łatwiej było uzupełnić ją o wyciętą wcześniej jej część. W końcowym procesie zaszywa się czaszkę oraz jamę brzuszną białą nicią, która w miarę zbliżania się ku końcowi zmienia swój kolor na czerwony. O ścieg mnie nie pytajcie, krawiectwem się nie interesuję. Na sam koniec ciało jest obmywane, aby pozbyć się reszty krwi, a następnie przewożone do miejsca, w którym czeka na pochówek.
Tak właśnie doczekaliśmy końca tego przedsięwzięcia. Podsumowując, sekcja zwłok nie taka straszna jak by się wydawało, schematyczna, powtarzalna, ale na swój dziwny sposób ciekawa, choć, jak sądzę, nie dla wszystkich. Osobiście, uważam to za jedno z ciekawszych przeżyć, które utwierdziło mnie w pewnych planach co do własnej przyszłości, ale również zmieniło mój pogląd na swoje życie. W końcu, pewnego pięknego dnia, staniemy się tylko przenośnikiem, workiem już niepotrzebnych, niepracujących narządów, który wyląduje, tak czy siak, trzy metry pod ziemią, więc z tej naszej egzystencji należy czerpać ile się tylko da.
#autopsjajanedoe #horror #autopsyofjanedoe #emilehirsch #briancox Reżyseria: Andre Ovredal. Scenariusz: Ian Goldberg, Richard Naing. Występują: Emile Hirsch, Brian Cox, Ophelia Lovibond. Produkcja: Wielka Brytania 2016…
Autopsja Oglądaj Online
Charlie bickle właśnie spotkał dziewczynę swoich marzeń … niestety zmarła trzy dni. (more…)
View On WordPress
1.Wstęp 2.Niekiedy 3.Na tym samym wózku 4.Idę doliną 5.Droga na skróty 6.Znów igrasz z losem 7.Nieufnie 8.Jest mi wstyd 9.Dary 10.Cela 404 11.Co więcej 12.Ce...
Najpierw okaż siebie Bo chce Ciebie mieć dla siebie, a nie w smsie, Przez telefon lub na gg, jeszcze o tym nie wiesz.