A dziś rano skoczyłyśmy na skalne grzyby. Było klawo. Ale potem się namnożyło ludzi, był hałas i ciągle trzeba było odpowiadać na dzień dobry. Co mnie wkurwia. Ja wiem, że jest taki zwyczaj, ale dzisiaj on już nie ma sensu. Kiedyś miało to sens, bo turystyka była niewielka i jak człowiek spotkał jedna/dwie osoby na szlaku, to się cieszył, bo to oznaczało, że ta droga jednak gdzieś prowadzi i człowiek się nie zgubił. A dzisiaj co 100m mówisz obcym ludziom dzień dobry. Zamiast się jarać widoczkami, skupić na przyrodzie lub towarzyszu wędrówki, to klepiesz ryjem do randomow elo.
A idź pan w chuj!














