seen from Japan

seen from Japan
seen from Thailand
seen from Thailand

seen from Ireland
seen from Germany
seen from United States
seen from China
seen from Singapore
seen from China
seen from Belgium
seen from Thailand
seen from Malaysia
seen from France
seen from Malaysia
seen from Germany
seen from Malaysia
seen from Malaysia
seen from Japan
seen from Canada
"Can I call you mine? So can I call you mine now, darling for a whole life time? Just say you'll stay right by my side." #bemyforever #christinaperri ft. #edsheeran #lyrics #iloveyou #love #handwriting #handlettering #calligraphy #typography #lettering #sweet
I want spend my Sundays with you 💖
30/12/2018 #bemyforever #love #instalike #followforfollowback #redhie (at Berala, New South Wales) https://www.instagram.com/p/BsCSSjKnkJf/?utm_source=ig_tumblr_share&igshid=1wuud75zr4j1k
And oh we got time, yeah. So darling just say you'll stay right by my side and oh we got love, yeah. Darling just swear you'll stand right by my side...🐽 #lexingtonbbqfestival #lexingtonbbq #bemyforever #christinaperri #iloveyou #datenight #lgbt #lesbian #selfie #equality #teamfemme #photooftheday #sunshine #autumn #followforfollow (at Lexington, North Carolina)
Be My Forever | Ziall (3)
- Wyprowadzam się - oznajmiłem i jestem pewien że nie tego spodziewał się usłyszeć mój brat gdy pokazałem się po trzy dniowej nieobecności w domu. To znaczy wnioskuję z jego miny. - Co? - powiedzieli jednocześnie Harry i Mia. - Przeprowadzam się do Zayna - uśmiechnąłem się. - Wyjaśnij mi to, przeprowadzasz się do kogoś kogo znasz miesiąc? Przepraszam, ale czy tobie odbiło? - ryknął Harry. - Jestem dorosły. Nie muszę ci się tłumaczyć, a skoro ja się wyprowadzam, Mia się może w końcu wprowadzić. Wiem że przed wspólnym zamieszkaniem drogę blokowałem ja. - Wcale nie jesteś dorosły Niall. To głupi pomysł - odezwała się Mia. Spojrzałem na nią przelotnie i ruszyłem do swojego pokoju. - Mam ukończone 18 lat. Poza tym kochamy się. I tak wciągu ostatniego czasu spałem u niego więcej razy niż tutaj - wyjąłem spod łóżka walizkę i zacząłem do niej wrzucać ubrania. - Nie rób proszę nic impulsywnie, jesteś pewien że nie będziesz żałował? - Jak już wspomniałem, kocham go, a on mnie. Mia westchnęła i potrząsnęła głową. - Dobrze go znasz? Jego rodziców? Przeszłość? - Zabiera mnie w weekend do jego rodziny w Bradford, na urodziny jego mamy. - Oh.. To miłe z jego strony - wymamrotała. Ona sama nigdy nie poznała moich i Harry'ego rodziców. - Oczywiście. To jest Zayn. Jest idealny Mia. Mój największy skarb. - Więc dobrze. Życzę ci szczęścia - powiedziała gdy zasunąłem walizkę. Przytuliłem ją i wyminąłem w drzwiach. Zignorowałem mojego brata który ostatni raz starał się mnie zatrzymać. Wyszedłem z rodzinnego domu i skierowałem się do samochodu który pożyczyłem od Zayna. Oczywiście mam prawo jazdy. Pojechałem do, teraz, wspólnego domu. U progu usłyszałem różne głosy. Postawiłem walizkę w przedpokoju i wszedłem do salonu w którym było kilka osób. Przed telewizorem siedział Zayn, Liam, Louis, Penelope i (o kurwa) Brooke Vance. Pieprzona Brooke Olivie Vance. - Brookie? - wydukałem w końcu. Wszystkie głowy odwróciły się w moją stronę. - Nini? - Brooke zerwała się z kanapy i podbiegła do mnie. Przytuliła mnie, a ja oddałem uścisk. - Cholera, co ty tutaj robisz? - patrzyłem uważnie na śliczną twarz dziewczyny. - Ja jestem z Penny. To moja dziewczyna - odpowiedziała nieśmiało - A ty? - Zayn to mój chłopak - powiedziałem tyn samym tonem co ona - Od kiedy jesteś lesbijką? - zmarszczyłem brwi. - Jestem biseksualna. - Ta. To wielka różnica - wywróciłem oczami. Zachichotała. - Skąd wy się znacie? - odezwał się Zayn z dziwną emocją w głosie. Przypomnieliśmy sobie że nie jesteśmy tu sami. Objąłem Brooke ramieniem i spojrzałem na mojego chłopaka. - Byliśmy kiedyś razem - zachichotała Brooke, a wszystkim zebranym opadły szczęki. To prawda, póki do końca nie odkryłem swojej seksualności, czyli do przed ostatniej klasy liceum, chodziłem z dziewczynami, a dokładniej byłem w dwuletnim związku z Brooke Vance. - Nie powiedziałaś mi - Penelope odezwała się jako pierwsza z wyrzutem w głosie. - Nie miałam pojęcia że znasz Nialla - Brooke wzruszyła lekko ramionami. Spojrzałem w kierunku mojego chłopaka. Złapałem jego wzrok, ale od razu odwrócił głowę do telewizora. Poczułem ukłucie w sercu. - Niall - zerknąłem na Louisa który wypowiedział moje imię - Mogę z tobą porozmawiać? - kiwnąłem lekko głową. Wstał z kanapy, a na odsunąłem się od Brooke i wyszedłem za Louisem z domu. Usiedliśmy na schodkach werandy. On wyjął paczkę papierosów. Wyjął jednego i wyciągnął paczkę w moim kierunku jakby pytają się czy chcę. Pokręciłem głową z obrzydzeniem. - O czym chciałeś rozmawiać? - spytałem. Lou odpalił papierosa i przeczesał swoją roztrzepaną grzywkę. Wbił we mnie swoje niebieskie oczy. - Czy kojarzysz pojęcie Borderline? Potrząsnąłem głową na nie. - To rodzaj osobowości - wyjaśnił. - Okay no i co w związku z tym? - znowu zacząłem bawić się moim wisiorkiem od Zayna. - Osoba mająca cechy osobowości Borderline, potrzebuje.. wyłącznej bliskości jednej osoby. Zrobi wszystko by mieć swojego partnera blisko siebie i tylko dla siebie. - Ale co to ma.. - zacząłem ale zamknąłem się bo dotarło do mnie co ma na myśli - Że niby Zayn ma charakter borderline? - Tak, nie zauważyłeś? Może nie, nie znałeś tego określenia, ale niech zgadnę, od razu na początku znajomości już mu na tobie cholernie zależało, prawda? Borderline nie byłoby takie złe gdyby nie było niebezpieczne. Osoba z tą osobowością zrobi wszystko aby nie stracić partnera. - Wszystko? - przełknąłem z trudem ślinę. Louis kiwnął tylko głową. Wbiłem wzrok w moje brudne, białe supry - Po co mi to mówisz? - wyszeptałem. Gdyby mi tego nie wyjaśnił, uznałbym że Zayn jest zły że mu nie powiedziałem o tym że nie od zawsze jestem gejem, ale tak naprawdę chodziło o to że Zayn jest w pewien sposób zazdrosny o mnie, że możliwość stracenia mnie sprawia że staje się zły czy smutny. Ale to wszystko wyjaśnia słowa Zayna które słyszę średnio codziennie "Bądź mój na zawsze". - Powinieneś to po prostu wiedzieć. Zayn jest.. - Nie chcę nic więcej słyszeć - przerwałem mu wstając. Wszedłem do środka. Brooke siedziała na kolanach Liama rozmawiając o czymś zawzięcie z nim i Penelope. Spojrzałem uważnie na Zayna. Pochyliłem się i przytuliłem go z tyłu. Cmoknąłem go w policzek. Usłyszałem jak wzdycha. - Wygońmy ich - wyszeptałem cmokając go w kark. Zaśmiał się cicho i zerknął na mnie. Patrzyliśmy sobie chwilę w oczy aż Zayn wstał, a ja w ostatniej chwili zdążyłem się odsunąć. - Dobra, koniec tego dobrego - zawołał - Już, wypad - kiwnął na swoich przyjaciół. - Mieliśmy oglądać mecz! - jęknął Liam wstając gdy Brooke sama się podniosła. - Macie swoje mieszkania? Macie. No już, szybciej - po chwili wszyscy wyszli, a Zayn odwrócił się do mnie z lekkim uśmiechem - Więc co proponujesz żebyśmy robili, Ni? Podszedłem do niego, zarzuciłem dłonie na jego szyję i pocałowałem czule. Zayn złapał moje uda i uniósł do góry. Zachichotałem w jego wargi jednocześnie oplatając go nogami w pasie. Przycisnął moje ciało do ściany całując. Chciałem odgonić z mojej głowy myśl o dziwnej osobowości mojego chłopaka. Chciałem wciąż żyć w tej bańce, dzięki której myślałem że tak mu na mnie zależy, a nie że jest taki z powodu swojej dziwnej i odrębnej osobowości. Chciałem wierzyć że on mnie po prostu tak mocno kocha. Wplotłem dłonie w jego włosy i pociągnąłem lekko gdy on językiem penetrował wnętrze moich ust. Poczułem na swoim kroczu jego erekcję, mimo naszych jeansów. Sapnąłem gdy otarł się o mnie. - Zayn - westchnąłem odchylając głowę, on zaczął składać pocałunki na mojej szyi - Jeszcze raz - poprosiłem. Od razu wykonał moją prośbę, a jego biodra poszły w ruch - O Boże.. - jęknąłem przy którymś razie. Nasze jeansy, gdy ocierały się o siebie, wydawały dziwny dźwięk który jeszcze bardziej mnie podniecał. Stęknąłem głośno i nie wiem czy z przyjemności którą dawało mi to że Zayn ocierał się o mnie, czy to że składając pocałunki na mojej szyi, zrobił mi jedną malinkę. Nagle doszedłem w swoje spodnie. Oddychałem szybko, Zayn wtulił buzię w moją szyję. - Kocham cię, wiesz? - szepnął. Uśmiechnąłem się i oparłem głowę o jego. - Nie wiem - zachichotałem. - To cię kocham. Cmoknąłem go w czubek głowy. ~ Zatrzymaliśmy się pod średniej wielkości domkiem w Bradford. Czułem się jednocześnie podniecony i podekscytowany i jak i przerażony perspektywą poznania jego rodziny. Wiem że ma kilka sióstr, a jego ojciec nie mieszka z jego matką i rodzeństwem. - Hej, nie denerwuj się - powiedział Zayn i pogłaskał mnie po udzie chyba uspokajająco - Pokochają cię - pochylił się i dał mi całusa. Mam wrażenie że to za szybko. Znamy się lekko ponad miesiąc.. Wysiedliśmy z samochodu, Zayn objął mnie ramieniem i zaprowadził pod drzwi. Zadzwonił dzwonkiem jednocześnie wyjaśniając mi że od kiedy ma nawyk gubienia kluczy, a jego mama nie chciała raz w miesiącu zmieniać zamków, to po prostu nie dostaje kluczy do rodzinnego domu. Drzwi otworzyła śliczna dziewczyna z ciemnymi włosami podobnymi do Zazy i takimi samymi jak on oczami. - A Pan do kogo? - uniosła brwi spoglądając na mojego chłopaka. - Zabawne Doniya - puścił mnie i przytulił dziewczynę. Odwrócił się do mnie - To Doniya, moja siostra. Doni, to mój chłopak, Niall. - Hej - uśmiechnąłem się nieśmiało. - Cherlawy jakiś - wydęła wargi, a ja zmarszczyłem urażony brwi - Chociaż, po tamtym dużym czarnoskórym musiał cię już tyłek boleć braciszku.. - Ona ma dość specyficzne poczucie humoru. Zignoruj. Pociągnął mnie za rękę do środka. - Miałeś jakiegoś czarnoskórego chłopaka? - spytałem szeptem. - No co ty - parsknął śmiechem - Doniya chce cię odstraszyć. Jesteś pierwszym chłopakiem którego tu przywiozłem.. Mamo! - podszedł do kobiety i mocno ją przytulił. - Zayney! Nie wiesz jak się cieszę! Oh i przyprowadziłeś chłopca! - przeniosła swoje ciemne oczy na mnie - Witaj, jestem Trisha Malik, mama Zayna - podeszła do mnie i przytuliła - Jak ci na imię? - Niall Horan. Bardzo miło mi Panią poznać - uśmiechnąłem się. - Jaki śliczny - Pani Malik pogłaskała mnie po policzku. - Gdzie Waliyha? - spytał Zayn swojej mamy widząc moją zakłopotaną minę. - Ze znajomymi. Wróci później.. Co zjecie? ~ Było już ciemno gdy wracaliśmy do domu. Spędziliśmy miły dzień z rodziną Zayna. Jego mama ciągle mnie o coś pytała, Doniya rzucała niezrozumiałymi dla mnie żartami, poznałem też Waliyhę. Ogólnie ma niesamowitą rodzinę. - Więc kiedy? - spytał nagle Zayn. Oderwałem czoło od zimnej szyby i spojrzałem zdezorientowany na mojego chłopaka. - Co kiedy? - Kiedy ja poznam twoich rodziców? - odpowiedział jakby to było oczywiste. - Nigdy - mruknąłem. Nie musiał nic mówić żebym mógł poznać że jest zły. - Niby czemu? - Bo nie Zayn - wymamrotałem. - Wstydzisz się mnie, czy co?! - warknął. - Nie, nie wstydzę. - Więc co?! Nie wiedzą że jesteś gejem?! Może myślą że jesteś wciąż z Brooke?! - Zatrzymaj się - poprosiłem bliski łez. - Nie! Wytłumacz mi czemu nie mogę poznać twoich rodziców! - Bo nie żyją! Zatrzymaj ten pieprzony samochód! - krzyknąłem na niego. Zayn momentalnie zblad. Zatrzymał się i chyba chciał coś powiedzieć, ale ja otworzyłem drzwi i wysiadłem. Lał deszcz, zatrzasnąłem drzwi i ruszyłem przed siebie. Malik jechał powoli obok mnie. Otworzył okno i spojrzał na mnie wzrokiem zbitego psa. - Niall ja.. Proszę wsiądź, przeziębisz się.. - Jedź. - Niall.. - Powiedziałem kurwa jedź! - kopnąłem oponę jego samochodu. Spojrzał na mnie ostatni raz, zamknął okno i odjechał. Po pół godzinie, marszem przez deszcz, dotarłem do domu. Zastanawiałem się czy nie iść do Harry'ego, ale pomyślałem że jeżeli teraz nie wytłumaczę tego z Zaynem to później będę się jeszcze bardziej przed tym bronił. Nigdy nie lubiłem rozmawiać o tym co stało się z rodzicami. Dlatego nie powiedziałem o tym Zaynowi. Po prostu nie chciałem o tym rozmawiać, z Harrym, z nikim o tym nie rozmawiam. Cały mokry wszedłem do przedpokoju. Zrzuciłem ubłocone supry. - Niall? - Zayn pojawił się w korytarzu. Spojrzał na mnie od góry do dołu - Dam ci suche ubrania - wymamrotał i pobiegł do sypialni. Zdjąłem bluzę która z głośnym plaśnięciem opadała na podłogę. Poszedłem do sypialni gdzie Zayn przekopywał szuflady z ubraniami. Zerknął na mnie i podał mi ręcznik. Odwróciłem się do niego plecami i zacząłem rozbierać. Gdy byłem w samych bokserkach, zacząłem się wycierać. Zayn położył czyste ubrania na łóżku i sam usiadł. - Niall, gdybym tylko wiedział, na pewno bym tak na ciebie nie naskoczył - odezwał się w końcu. Podszedłem do niego, złapałem jego buzię w obie dłonie i cmoknąłem w czoło. - Wiem - uśmiechnąłem się słabo. Położył dłonie z tyłu moich uda i przyciągnął do siebie. Musnął ustami mój pępek i oparł się czołem o mój brzuch. - Od kiedy nie żyją? - spytał cicho. - Półtora roku - odpowiedziałem. - Jak? - Śnieżyca. Wracali z jakiegoś przyjęcia, śnieżyca zepchnęła ich samochód. Zginęli na miejscu. Dlatego nienawidzę zimy.. Pociągnął mną tak że opadłem okrakiem na jego kolana. Przytuliłem go. - Przykro mi Ni. - Wiem. Nie lubię o tym rozmawiać Zayn. - Przepraszam cię kochanie. - Zapomnij - pogłaskałem go po policzku i pocałowałem. Położyłem się na boku, na łóżku, a Zayn przytulił się moich pleców wsuwając nogę pomiędzy moje uda. Objął mnie ramionami, jedną dłoń położył na moim brzuchu. Tak bardzo lubiłem czuć go blisko siebie. - Kocham cię - wyszeptał zasypiając. Nie odpowiedziałem i udałem że już śpię. Chcę cię jedynie kochać Nie chcesz stracić mnie Nie chcę ciebie stracić Jeżeli stanie się to trudniejsze Nie chcę odpocząć całkowicie sama Chcę odpocząć w twych Jeżeli stanie się to trudniejsze Nie chcę odpocząć całkowicie sama Chcę odpocząć w twych ramionach Christina Perri 'I don't wanna break' • Siedzieliśmy z Zaynem na dworze, rozłożyliśmy koc, kupiliśmy owoce i tak dalej. - Zastanawiałem się ostatnio nad uczelnią - powiedziałem biorąc do ust truskawkę. Zayn spojrzał na mnie marszcząc brwi. - Studia? - Yhm - skinąłem lekko głową - Tylko jeszcze nie wiem co chciałbym robić w życiu. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. A ty jakie studia skończyłeś? Bo studiowałeś, prawda? - Akademię - wymamrotał. - Jaką? - dopytywałem się bo mam wrażenie że dawkuje mi informacje. - Ugh, muzyczną. - Naprawdę? - aż usiadłem z wrażenia. Mój Zayn skończył Akademię Muzyczną i jeszcze ani razu mi nie zaśpiewał? - Jaki kierunek? - Moim zdaniem studia są bez sensu - wtrącił. Zmarszczyłem w odpowiedzi brwi - Po co masz marnować czas na bieganie na wykłady? Ja mam pieniądze. Położyłem się znów na kocu. - Chciałbym się kształcić dalej - wymamrotałem. - E tam! Dopiero co skończyłeś liceum. Sam mówiłeś że masz dość nauki. Po co będziesz się pakował w kolejne zadania domowe i tak dalej? Bez sensu. Ja o ciebie zadbam. Patrzyłem na jego profil gdy on obserwował niebo. Czy mi się zdaje czy on chce mnie zamknąć w tak zwanej klatce? - Jakąś pracę muszę mieć.. - Mam pieniądze. Z wielką przyjemnością będę cię utrzymywał Ni - zaśmiał się i zerknął na mnie. Uśmiechnąłem się słabo choć ani trochę nie było mi do śmiechu. Postanowiłem skończyć dyskusję na temat uczelni. Gdy Zayn pojechał do "pracy", ja postanowiłem odwiedzić brata. Wszedłem do domu który wydawał się pusty. - Halo? - zawołałem. Nic. Poszedłem do swojego pokoju. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem śpiącą na moim łóżku Mię. - Co ty tu robisz? - spytałem gdy się przebudziła. Przetarła zaspane oczy i usiadła na łóżku. - Uh, pokłóciłam się z Harrym - wymamrotała. Zobaczyłem że płakała. Miała opuchnięte od łez oczy. - O co? - oparłem się o framugę drzwi. Wzruszyła lekko ramionami. - Błachostka. Co u ciebie? - W porządku - mruknąłem - Gdzie on tak właściwie jest? - spytałem nawiązując do brata. - Na cmentarzu - szepnęła. Przymknąłem oczy. Harry jeździł na groby rodziców tylko jak miał gorszy dzień czyli jak się wkurzał - Jeździ tam prawie codziennie.. - jej oczy zaszkliły się. Mia też wiedziała że jeżeli Harry tam jeździ to to nie wróży nic dobrego. Pocieszałem Mię przez dobre kilka minut, gdy się uspokoiła, gadaliśmy o ogóle. Wieczorem wyszedłem od niej i wróciłem do domu. - Zayn! Już jestem! - zawołałem mimo że nie powiedziałem mu nawet o tym że wychodzę. - Gdzieś ty do cholery był?! Czemu nie nosisz tego pierdolonego telefonu przy tyłku?! - wrzasnął i rzucił w moją stronę moim własnym telefonem. W ostatniej chwili uchyliłem się, a telefon roztrzaskał się na ścianie za mną. Spojrzałem na niego przerażony i zacząłem się cofać gdy on szedł w moją stronę. Złapał mnie za koszulkę i przygwoździł do ściany. Oddychałem płytko wpatrując się w niego wielkimi oczami. Nigdy go takiego nie widziałem, on dyszał ze złości - To takie kurwa trudne powiedzieć że wychodzisz?! Co kurwa?! - Zayn, puść mnie.. - odepchnąłem go lekko. Zrobił dwa kroki w tył i myślałem że odpuści kiedy on odwinął się i nie zdążyłem nawet zamrugać gdy spoliczkował mnie z całej siły. Złapałem się za policzek i rzuciłem się biegiem w kierunku łazienki. Zamknąłem drzwi na klucz i dopiero gdy skuliłem się w wannie zacząłem płakać. - Otwórz to kurwa! - Zayn zaczął walić w drzwi. Z każdym kolejnym walnięciem ja płakałem i kuliłem się coraz bardziej. Wkrótce to ustało, ale ja ani nie wyszedłem z pustej wanny ani z pokoju. Zasnąłem bojąc się że jak wyjdę to on uderzy mnie kolejny raz. Obudziłem się cały obolały z powodu niewygodnej pozycji w jakiej spałem. Wciąż nie byłem pewien czy to dobry pomysł wyjść, ale nie mogłem tu zostać. Cicho przekręciłem zamek w drzwiach i wyjrzałem. Nic. Albo wyszedł albo śpi. Zajrzałem do sypialni. Przełknąłem z trudem ślinę i wszedłem do pomieszczenia. Obserwowałem czy skulony na łóżku Zayn, przypadkiem się nie zbudził. Złapałem koc złożony na szafce przy oknie i okryłem nim mojego chłopaka. Powstrzymywałem łzy cisnące się do oczu. Uderzył mnie bo był zły. O to że nie mógł mnie znaleźć. Bo się martwił. Czyli zasłużyłem na to. Mogłem mu przecież powiedzieć, zostawić kartkę czy cokolwiek. To logiczne, każdy by się zdenerwował. Patrzyłem chwilę jak Zayn śpi, w końcu poszedłem do kuchni. Zrobiłem sobie herbatę i kilka kanapek, w tym trzy dla Zayna. Gdy usłyszałem jak się podnosi, byłem w połowie jedzenia ostatniej mojej kanapki. Pojawił się w wejściu do kuchni przecierając oczy. Na ramionach miał zarzucony koc którym go przykryłem nie dawno. Zerknął na mnie. - Dzień Dobry - powiedziałem pierwszy ale zignorował mnie i podszedł do czajnika by zagrzać wodę - Prosze, jest jeszcze ciepła - podałem mu swój prawie pełny kubek z herbatą. Wciąż bez słowa przyłożył wargi do kubka i upił łyk - Zrobiłem ci kanapki.. - Nie jestem głodny - odezwał się w końcu. Odstawił mój kubek na blat i wyszedł z kuchni, usłyszałem już tylko zamykanie drzwi od sypialni. Przez cały dzień Zayn nie wychodził z pokoju, ja spędziłem ten czas na oglądaniu telewizji i zastanawianiu się co jeszcze zrobiłem źle. Gdy był środek nocy, a ja byłem naprawdę zmęczony, w końcu zdecydowałem się spróbować tym razem zasnąć w łóżku. Zapukałem delikatnie do sypialni, odpowiedziała mi cisza więc wszedłem do środka. Zayn leżał na boku otulony i kołdrą i kocem. Leżał do mnie plecami, więc ja powoli położyłem się za nim i przytuliłem do jego pleców oplatając jego brzuch dłońmi. Zacząłem zasypiać gdy poczułem jego ciepłą dłoń splatającą się z moją. Westchnąłem z ulgą i zasnąłem wtulony w mojego chłopaka. ~ - Uderzył cię. Nie, to duże nie domówienie. Pobił cię! - Louis posadził mnie na krześle. Przyszedłem tutaj pod pretekstem rozmowy o zespole, oczywiście Zayn mnie puścił bo wiedział gdzie idę i do kogo. W rzeczywistości chciałem choć na chwilę od niego uciec - Niall, kiedy to się zaczęło? - przesunął palcem po moim siniaku pod okiem skrzywiłem się i odsunąłem. - To nie tak jak myślisz.. - wymamrotałem - To nawet nie był on. Zayn mnie tylko policzkuje. Napadli mnie gdy wracałem do domu. - Nie wierzę ci Niall - zmrużył niebieskie oczy. Wzruszyłem ramionami - On na ciebie nie zasługuje - szepnął pochylając się ku mnie. - L-Lou? Co ty.. - nie skończyłem bo przycisnął swoje miękkie, ciepłe wargi do moich. Odsunąłem się od niego szybko - Ja kocham Zayna - powiedziałem drżącym głosem. - Kochasz go mimo tego że cię bije? - Tak. Pokręcił tylko głową. ~ Westchnąłem w wargi Zayna, jego dłoń masowała mojego penisa. - Zayyyyn - jęknąłem - Ja za chwilę.. - stęknąłem, a biała ciecz wytrysnęła na mój brzuch. Leżeliśmy na łóżku, Zayn wisiał nade mną pieszcząc mnie wciąż. - Właśnie tak kochanie - zamruczał i pocałował mnie czule. Wplotłem dłonie w jego włosy i spojrzałem mu w oczy - Kocham cię Ni, wiesz? - Nie wiem - zachichotałem. - Więc kocham, najmocniej na świecie. ~ Siąkając nosem szedłem w kierunku domu Louisa. Mimo wszystko miałem w nim duże wsparcie. - Nini, kochanie - przytulił mnie gdy stanąłem w progu. Wprowadził do środka, a ja znowu zalałem się łzami - Chodź - weszliśmy do łazienki. Louis zajął się moją rozciętą wargą. Siedziałem na umywalce, a on pomiędzy moimi nogami. Uniósł dłoń i przesunął kciukiem po sińcu pod moim okiem - Te piękne oczy nigdy nie powinny płakać, ta delikatna skóra nie powinna nigdy być posiniaczona.. - wyszeptał. Przymknął oczy i powoli, tak samo jak wcześniej, pochylał się w moją stronę. Tylko teraz nie zaprzeczałem. Oddałem nawet ten pocałunek. Potrzebowałem tego, wyrwania się ze złotej klatki w której zamknął mnie Zayn. Chciałem poczuć dłonie kogoś kto później mnie nie uderzy tylko przytuli. Całowaliśmy się chwilę, aż zszedłem powoli z umywalki. Louis objął mnie i nadal złączeni w pocałunku szliśmy do jego sypialni. Nie wiem co mną kierowało. Myślałem że mój pierwszy raz przeżyję z Zaynem, ale jakoś nie potrafiłem sobie tego teraz wyobrazić. Lou zaczął mnie rozbierać. Położyłem się nagi na łóżku, a on zaczął mnie pieścić. Potem ja jego. Patrzyłem jak zakłada prezerwatywę, a ja obróciłem się na brzuch. Louis rozsunął moje nogi, a ja nagle zacząłem się bać. - L-Lou? - wyszeptałem. Poczułem jego miękkie usta na moim lewym, potem prawym pośladku. - Tak kochanie? - zawisł nade mną, ucałował mój kark i ugryzł delikatnie w ucho. - Ja jeszcze tego nie robiłem.. - Wiem kotku. Obiecuję, będę delikatny.. - zamruczał i przesunął palcami po moim wejściu. Westchnąłem i poczułem go między moimi pośladkami. - Oh.. - jęknąłem gdy wszedł we mnie trochę. Wcisnąłem twarz w poduszkę i ugryzłem poduszkę, łzy zaczęły ściekać po mojej twarzy i wsiąkać w poduszkę. Zacisnąłem dłonie na poduszce i czekałem aż ból odejdzie. Wszedł jeszcze głębiej i zaczął się poruszać. Niedługo potem jęczałem z przyjemności - Louuu - wydałem z siebie zduszony krzyk - O Boże, Lou.. Czułem że jestem blisko. Zayn Otworzyłem drzwi do domu przyjaciela. Lou wysłał mi SMSa że ma mi coś ważnego do pokazania. Usłyszałem czyjeś jęki. Moje serce momentalnie stanęło. Moja dolna warga zaczęła drżeć. Powoli szedłem wzdłuż korytarza, modląc się w myślach żeby to nie był on. Nie mój Niall. Zacisnąłem oczy i starałem się powstrzymać łzy. Spojrzałem przez uchylone łzy i coś we mnie pękło. Nie. On by nie.. To nie może być on.. Niall jęczał w poduszkę imie mojego przyjaciela, Louis wchodził w niego. Byli tyłem do mnie, więc zdołałem wycofać się niezauważony. Wyszedłem szybko z domu i dopiero w samochodzie pozwoliłem popłynąć łzą. Oparłem głowę o kierownicę i dusiłem się łzami. Zasłużyłem. Robiłem krzywdę jedynej osobie którą kochałem i która kochała mnie. Jak ja mogłem to spierdolić. Stałem pod domem Louisa ale tylko dlatego że nie byłem w stanie przekręcić kluczyka w stacyjce. Zobaczyłem jak Louis wychodzi z domu, podchodzi do mojego samochodu. Był ubrany jedynie w jeansy. On to robił specjalnie. Karał mnie wciąż i wciąż.. - Spakuj jego rzeczy i przywieź mi je - powiedział gdy otworzyłem okno. - Jak mogłeś mi to zrobić Louis? Byliśmy przyjaciółmi.. - Ja to zrobiłem dla jego dobra Zayn. Sam mówiłeś że go niszczysz, ja mu nie zrobię krzywdy. Szkoda że zacząłeś to psuć Zayn, on cię tak mocno kocha. - Cały czas? Czyli.. - pojawiła się maleńka iskierka nadzieji którą Louis szybko zgasił: - Nie, nie zasługujesz na niego. Wiesz o tym. - Zabrałeś jego dziewictwo - wyszeptałem - Chciałem żeby.. Żeby zrobił to ze mną.. To miało być dla niego coś wyjątkowego.. - Przestań już - warknął - Tak będzie lepiej. Ty wrócisz do Liama, swojego byłego, a ja zajmę się Niallem. Wiesz że ja dam mu szczęście. - Nienawidzę cię - załkałem - On był mój! - Teraz jest mój. Naprawdę Zayn, wróć do Li, on na to czeka. Było wam dobrze, pamiętasz? - Nie chcę Liama, chcę Nialla.. Lecz jestem tylko człowiekiem I krwawię, gdy upadnę Jestem tylko człowiekiem Załamuję się i płaczę Twoje słowa w mej głowie, noże w mym sercu Podnosisz mnie na duchu, a ja się rozklejam Ponieważ jestem tylko człowiekiem... Christina Perri 'Human' • Zayn Mój pierwszy tydzień bez Nialla był czymś w rodzaju depresji, drugi to było same picie i okazjonalny seks z Liamem. A trzeci, trzeci dopiero się zaczął. Liam wyszedł z samego rana gdy zauważył że jestem zbyt przygnębiony by mnie przelecieć. Siedziałem przy blacie w kuchni pijąc kawę. Wpatrywałem się w kubek pełen kawy gdy usłyszałem przekręcany klucz w zamku. Zmarszczyłem brwi i spojrzałem za siebie na wejście do kuchni. Tylko jedna osoba ma klucze i jest to.. - Hej Zayn - poczułem ucisk w sercu. Niall posłał mi jeden z tych swoich niesamowitych uśmiechów. Jego śliczne niebieskie oczy lśniły. - Niall - wyszeptałem - Co ty tu.. Niall - wstałem ze stołka i podszedłem do niego. Przytuliłem mocno - Ja tak strasznie tęskniłem.. Obiecuję, ja już nigdy cię nie.. - Ja nie wracam Zayn - powiedział. Odsunąłem się i zmarszczyłem brwi - Chciałem ci tylko powiedzieć że wyjeżdżam. Na studia. - To.. świetnie - wykrztusiłem. - Przyszedłem się po prostu pożegnać. Jadę do Nowego Jorku. - N-Nowego Jorku? Powodzenia Nini.. - zacisnąłem powieki. - To mój nowy numer. Napisz, zadzwoń - podał mi karteczkę z wypisanymi cyferkami - Do widzenia Zayn.. - Żegnaj Niall.. Siedzę po drugiej stronie barierki na londyńskim moście. Bawię się butelką wódki i macham nogami wpatrując się w czarną z tej perspektywy wodę. Jest już po północy. Niall już leci do Nowego Jorku. Zostawił mnie. Znowu. W końcu to zakończę, w sumie nie widzę życia bez mojego Niallera. Czuję wibracje mojego telefonu. Wyjmuję go z kieszeni i mrużąc oczy czytam SMSa. "Zayn, myślę że powinniśmy to skończyć. Zapomnieć o tym co było.. N x" Po moim policzkach spływają łzy. Przychodzi następna wiadomość. "I zacząć to wszystko od początku.. N x" - C-co? - wpatruję się w ekran i nagle ktoś siada obok mnie. Z niedowierzaniem rozpoznaję jasne włosy. - Cześć - uśmiecha się patrząc mi w oczy - Jestem Niall, miło cię poznać. Obejmuję go ramieniem i całuję w skroń. Koniec
Be My Forever | Ziall (2)
Siedzieliśmy z Harrym i Mią na kanapie oglądając film z Channingiem Tatumem. Trzymałem na kolanach telefon mając nadzieje że on zadzwoni czy napisze.. On, znaczy Zayn. Zayn Malik. Spędziliśmy trochę czasu razem w tym parku rozrywki, gdy Mia i Harry chcieli pobyć sami i zrobić sobie spontaniczną randkę. Zayn zabrał mnie wtedy na lody, na kolejkę aż musiałem wracać do brata. Pożegnaliśmy się wymieniając numery i mały pocałunek. To było wczoraj, a dziś, cały dzień nosiłem ze sobą telefon. Chciałem znowu usłyszeć jego głos. Jednocześnie trochę wstydziłem się dzwonić pierwszy, nie chcę się narzucać. A jeżeli on już się nie odezwie? Powiedział że mu się podobam. Szczerym będąc byłem zaskoczony tym że mężczyzna taki jak Zayn jest gejem. Nie wyglądał. Nie to co ja. Mam wrażenie że każdy kto na mnie spojrzy już wie jakiej jestem oriętacji. Zafarbowane na blond włosy, jasna skóra i niebieskie oczy, mina nie pewnego wciąż chłopaka. To nie jest tak że wyglądam na takiego specjalnie, ja już taki jestem. Nigdy nie będę pewny siebie jak Zayn który potrafi bez ostrzeżenia pocałować innego chłopaka po pierwsze nie będąc pewny czy też jest gejem i czy nie ma partnera, po drugie tak przy ludziach. Homoseksualiścy nigdy nie będą w pełni akceptowani przez otoczenie, ale Zayn ma to chyba gdzieś. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie pisk Mii. Zauważyłem że Mia usiadła na Harrym starając się wyrwać mu pilota. - Nie będę oglądać tego gówna - odparł Harry wyraźnie rozbawiony i zadowolony z tego że drobna dziewczyna prawie że skacze po nim. Była wtedy niezwykle urocza - Niall też nie ogląda. Wyłączamy, co nie? Już otwierałem usta żeby powiedzieć że jeżeli Mia chce oglądać to niech ogląda ale przerwał mi dzwonek mojego telefonu. Poczułem jak staje mi serce gdy zobaczyłem połączenie od Zayn :) Wstałem z kanapy potykając się o własne nogi. Pobiegłem do łazienki i usiadłem na brzugu wanny. Odebrałem i przysunąłem telefon do ucha. - H-halo? - zacząłem drżącym głosem. - Cześć Niall. Tu Zayn. - Wiem. Co tam? - Dobrze. A tam? - Teraz już też super - odpowiedziałem trochę zbyt podekscytowanym głosem. Przymknąłem oczy mając ochotę zrobić sobie krzywdę. - Mówisz że dopiero teraz? - spytał innym głosem. Czułem się jak typowa zakochana nastolatka. Te motyle w brzuchu. Podniecenie na dźwięk jego seksownego głosu. Nigdy jakoś bardzo nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia. Teraz wierzę. - Chcesz się może spotkać? Masz czas w ogóle? - Jasne! Jasne że mam. Tak, oczywiście.. - jak skończymy rozmawiać to sobie wpierdolę. - Dzisiaj wieczorem? Wziąłem głęboki oddech by nie zacząć piszczeć ze szczęścia. - Niall? Jesteś tam? - usłyszałam jego nie pewny głos - N-Niall? Czy on się zająknął? - Wieczorem - przytaknąłem zanim zdążył się rozłączyć. - Świetnie - jego głos wrócił do normy - Będę o 8. - Wiesz gdzie mieszkam? - zmarszczyłem brwi. - Przecież to ja cię odwiozłem po imprezie. - Oh.. - Widzimy się później. Rozłączył się, a ja schowałem twarz w dłoniach. Szczerząc się jak głupi wyszedłem z łazienki. Chciałem wejść do salonu ale przystanąłem w korytarzu słysząc jednoznaczne jęki Mii i sapanie mojego brata. Wycofałem się do swojego pokoju żeby im nie przeszkadzać. Od razu stanąłem przed otwartą szafą. Mimo iż zostało kilka godzin do 8 to chciałem być naszykowany już wcześniej. Po przejrzeniu moich wszystkich ubrań, zdecydowałem założyć białą bluzkę z długimi rękawami, do tego szare jeansy i białe supry. Wziąłem ubrania i ruszyłem do łazienki. Wszedłem bez pukania i wryło mnie w podłogę. Chciałem się cofnąć ale zatrzymał mnie aksamitny głos Mii wychodzącej spod prysznica. Szeroko otwartymi oczami obserwowałem jak swoje drogne ale krągłe ciało okrywa ręcznikiem. Miała ładne, krągłe piersi (to znaczy jak dla mnie geja to proporcje miała jak każda inna dziewczyna), płaski brzuch w dole którego widniał mały tatuaż przedstawiający małe serduszko i literę H. Wcięcie w talii i zgrabne nogi. Gładka, lekko opalona skóra. - Już wychodzę - złapała ręcznik i zaczęła wycierać swoje długie włosy o odcieniu ciemnego blondu. Posłała mi uśmiech i wyszła zamykając za sobą drzwi. Odłożyłem ubrania i rozebrałem. Wszedłem pod prysznic odkręcając ciepłą wodę. Ubrany, wykąpany i z ułożonymi włosami usiadłem na łóżku. Spojrzałem na zegarek. Jest 6:30. Jeszcze trochę, a ja tu jajko zniosę. Spacer? Tak, ochłonę. Wyszedłem ze swojego pokoju i chciałem oznajmić bratu że wychodzę gdy ten z morderczym wyrazem twarzy przycisnął mnie boleśnie do ściany. Patrzyłem na niego przerażony. - H-Harry? Co ty robisz?! - pisnąłem. - Gdzie leziesz?! - warknął. Nie czułem od niego alkoholu, tylko po wypiciu był agresywny lub gdy chodziło o Mię ale on przecież - Zadałem ci pieprzone pytanie! - Harreh, chciałem iść na spacer. Tylko na spacer. Co ci jest? Gdzie jest Mia? - liczył że ona wyratuje go z opresji. - Przestań się do niej przystawiać dobra?! Duże ze sobą spędzacie czasu, może tylko udajesz geja, a tak naprawdę pieprzysz moją dziewczynę?! - Odbiło ci?! - pisnąłem - Nigdy nie dotknąłem Mii i nie zamierzam! Jestem dzisiaj umówiony na randkę. Z facetem, Harry. Nie odbiłbym bratu dziewczyny nawet gdybym był hetero. Patrzył na mnie chwilę. - Jeżeli kiedykolwiek jej dotkniesz Niall. Nawet to że jesteś moim młodszym bratem nie powstrzyma mnie przed zrobieniem ci krzywdy. Wiesz że Mia jest najważniejszą osobą w moim życiu. - Wiem. Możesz mnie puścić? - spytałem czując jak ramiona zaczynają mi drętwieć z bólu. - Z kim idziesz na randkę? - spytał Harry wreszcie puszczając mnie. Zmrużył swoje zielone oczy które miał po tacie. On był bardzo podobny do taty, ja do mamy.. Tęsknie czasami za nimi. - Z tym chłopakiem z wesołego miasteczka - uśmiechnąłem się na samą myśl o Zaynie. - On jest dorosły Niall. O tobie można powiedzieć 'chłopak', ale on ma na pewno ponad 20 lat. Jest mężczyzną. - Czepiasz się - wymamrotałem. - Masz na siebie uważać. Dzwoń w razie kłopotów - poczochrał moje ułożone włosy na co się skrzywiłem. Zachowywał się jakby przed chwilą wcale nie przyciskał mnie do ściany grożąc. - Pa Harry - powiedziałem i wyszedłem. Zrobiłem może kilka kroków, a obok mnie zatrzymał się czarny, sportowy samochód. Przystanąłem, drzwi od storny kierowcy otworzyły się, Zayn wysiadł z samochodu. Posłał mi ten niesamowity uśmiech i podszedł do mnie. Cmoknął mnie szybko w usta zanim otworzył drzwi pasażera zapraszając mnie. Wsiadłem, a on zamknął drzwi. Ten samochód był mega wypasiony, luksusowy i na pewno cholernie drogi. Sam Zayn miał na sobie białą koszulę, rękawy podwinął do łokci i mogłem zauważyć jego tatuaże. Wspominałem już może o mojej słabości do wytatuowanych mężczyzn? - Gdzie jedziemy? - spytałem mając wrażenie że nie ubrałem się odpowiednio. - Restauracja, chyba że.. - spojrzał na mnie kątem oka - Nie chcesz iść na kolację? - Powinieneś był mi powiedzieć żebym ubrał się inaczej, poza tym.. Nie wstydzisz się że będziesz na kolacji z.. chłopakiem? - Nie. Czemu miałbym się wstydzić? - spytał zdziwiony i nie do końca rozumiejąc - Niall, nie wiem jak ty, ale ja się nie wstydzę tego że jestem gejem. Nie jest ważne co inni powiedzą, to moja sprawa z kim się umawiam. Poza tym takiego ślicznego chłopca nie da się wstydzić - posłał mi piękny uśmiech - Jeżeli jednak nie chcesz iść do restauracji, możemy się wybrać gdzie indziej. - Przepraszam Zayn, ja tylko.. - bawiłem się rąbkiem bluzki wpatrując się w swoje dłonie. Czułem się żałośnie i było mi głupio bo mógł pomyśleć że to ja, wstydzę się jego. Ale tak nie było. On był mężczyzną idealnym. Jednak ja wstydziłem się tego że jestem gejem. Nie umiałem zignorować ludzi którzy patrzyli się dziwnie gdy Zayn obdarzał mnie pojedyńczymi całusami w wesołym miasteczku. - Spokojnie Niall - pogłaskał mnie uspokajająco co udzie posyłając kolejny wspaniały uśmiech - Tylko mi się ty proszę nie rozpłacz. Nic się nie stało. Pójdziemy gdzie indziej. Już wiem. Kojarzysz zespół One Direction? - potrząsnąłem głową - W każdym razie, grają dziś w klubie mojego przyjaciela. Chcesz pójść? - Tak, możemy tam iść - uśmiechnąłem się słabo. W tłumie ludzi, podczas koncertu nikt nie będzie zwracał uwagi na parę homoseksualistów. - Świetnie - zabrał dłoń z mojej nogi i przeniósł ją na kierownicę. Dalej jechaliśmy w trochę krępującej ciszy. - Uprawiałeś już seks? - zapytał nagle Zayn. Otworzyłem szeroko oczy i spojrzałem na niego oszołomiony - Co? To przecież tylko pytanie.. Czyli nie. - To problem? - wyjąkałem. On chyba nie chce mnie tylko przelecieć? W sumie, to by wyjaśniało wszystko. Żaden mężczyzna pokroju Zayna Malika, nie zaprosiłby mnie gdziekolwiek przy zdrowych zmysłach. Pokręcił głową bez słowa. Czyli tak. Zatrzymał samochód na parkingu klubu. Otworzył mi drzwi i weszliśmy ramię w ramię do środka. Zayn kiwnął do ochroniarza głową, a ten bez słowa nas wpuścił. To dziwne że Zayn potrafi jednym kiwnięciem głowy załatwić wszystko. - Zaza! - jakaś dziewczyna rzuciła się mu na szyję gdy weszliśmy trochę 'głębiej' w klub. Brunetka miała cholernie długie nogi które podkreśliła szpilkami i króciutką spódniczką z czarnego materiału. Jej piersi zakrywał tylko biały top. - Penelope, miło cię widzieć - objął ją - Za ile zaczynacie? - Za dwadzieścia minut. Chłopaki gdzieś się tu kręcią.. O! Li! - zawołała do mężczyzny. Miał krótkie brązowe włosy, postawioną grzywkę i brązowe oczy. Ładne, ale nie tak niesamowite jak Zayna. Miał na sobie czarną koszulkę i ciemne jeansy. Za nim szedł drugi, niższy facet. Miał jaśniejsze, brązowe włosy i niebieskie oczy. Założył bluzkę z rękawami 3/4. - Malik, dobrze cię widziec - odparł brązowooki całkowicie mnie ignorując tak samo jak zrobiła to ta dziewczyna. - Cześć - przeniosłem wzrok na niebieskookiego który wpatrywał się we mnie. - Um, hej - podrapałem się nerwowo po karku. - Jestem Lou - wyciągnął do mnie rękę - Ten ignorant to Liam, a ta suka to Penny, albo Penelope, ale jej pełne imię bardziej pasuje do klaczy. - Pieprz się! - warknęła dziewczyna. - Niall. Ja jestem Niall - odpowiedziałem. - Przyszedłeś na nasz koncert? - spytał uśmiechając się. Jest miły, jako jedyny z nich wszystkich nie ignoruje mnie. - Należysz do One Direction? - Nasza trójka i gitarzysta to całe One Direction - zaśmiał się - Zayn też był w zespole ale szybko się rozmyślił. Szkoda. Mulat wywrócił oczami. - Twoja nowa zabaweczka? - prychnął Liam patrząc na mnie. Zmarszczyłem brwi i zerknąłem na Zayna. - Nie macie przypadkiem koncertu? - warknął mulat. Penny przewróciła oczami i zabrała chłopaków. Zayn objął mnie ramieniem ale odsunąłem się powoli. - O co ci kurwa chodzi? - miał dziwną minę, jakby pomieszanie złości ze zdezorientowaniem. - Nie ważne. To nic. Przepraszam. Taki odruch - skłamałem. Po prostu miałem wrażenie że jest fałszywy. - Chcesz się czegoś napić? - spytał wskazując brodą bar. - Tak - podeszliśmy. Oparłem się łokciami o blat. Zayn objął mnie ramieniem. Mimowszystko czułem się dobrze będąc blisko niego. - Wódkę z colą - spojrzałem na niego zdziwiony. - Czemu akurat to mi zamówiłeś? - spytałem. - Chcesz coś innego? - Nie, tylko.. Nie ważne - uśmiechnąłem się lekko. Po chwili dostałem drinka. Potem drugiego i trzeciego, aż usłyszeliśmy pierwsze akordy piosenki. Troszeczkę szumiało mi w głowie, ale to dobrze. Liam złapał mikrofon i zaczął śpiewać. - My mother told me I should go and get some therapy. I asked the doctor: Can you find out what is wrong with me? I don't know why I wanna be with every girl I meet. I can't control it, yeah, I know it's taking over me. Musiałem się przyznać że mimo tego że był dupkiem to śpiewać umiał. - I'm going crazy. Can't contain it. So tell me just what I should do? - Penny zawyła do mikrofonu i jak dla mnie ona nie pasowała nie tylko do tej piosenki, ale też do tego ciałego zespołu. Pod koniec piosenki wreszcie Louis dostał mikrofon: - We've got to live before we get older. Do what we like, we got nothing to lose! Shake off the weight of the world from your shoulders. Oh-oh-ooh, we got nothing to prove! Miał dziwny, ale fajny i pozytywny głos. Ta piosenka się skończyła, Louis powiedział coś do publiczności czego jednak nie usłyszałem bo zatoczyłem się i wpadłem wprost w ramiona Zayna. Przytulił mnie do siebie gdy One Direction zaczęło grać wolny kawałek. - Written in these walls are the stories, that I can't explain. I leave my heart open, but it stays right here empty for days - zaczęła Penelope. Zdałem sobie sprawę że zaczęliśmy się bujać w rytm muzyki. Objąłem go mocno i przycisnąłem twarz do jego torsu wdychając perfumy. Uniosłem głowę i złączyłem nasze wargi. Zayn oddawał pocałunki. Posadził mnie na stołku, a sam stanął pomiędzy moimi nogami. Wplótł palce w moje włosy i gdy ponownie mnie pocałował, wsunął język między moje wargi. I cholera, on jest zajebisty w całowaniu. Położyłem dłonie na jego biodrach. - Chodź do łazienki - wymruczałem gdy odsunął się na moment by złapać oddech. - Co? - zapytał opierając czoło o moje i spojrzał mi w oczy - Niall przecież.. - Przecież, ty właśnie tego chcesz. Tylko mnie przelecieć - wybełkotałem. Tak, byłem już pijany. - Skąd ten.. Niall nie. Nic takiego nie powidziałem. - Nie musiałeś tego mówić. Nie jestem głupi. Jak chcesz to możemy to teraz zrobić. Potem mnie odwieziesz.. - chciałem go pocałować ale odsunął się. Złapał mnie za ramię i ściągnął ze stołka siłą. Zaczął ciągnąć mnie do wyjścia. - Toalety są tam - zatoczyłem się. Z twarzą bez emocji odwrócił się do mnie i przerzucił mnie sobie przez ramię - Zawsze możesz mnie też zaliczyć w samochodzie albo pojedźmy do ciebie! U mnie w domu jest brat. Nie lubi cię. Więc.. - Zamknij się - warknął gdy wyszliśmy z klubu. Postawił mnie na ziemi przy jego samochodzie. - Co z tobą? - zawołałem trochę nieskładnie. Zmrużyłem oczy i przytrzymałem się drzwi auta kiedy prawie straciłem równowagę - Nie mów że nie zależy ci tylko na seksie.. - plątał mi się jezyk. Zayn schował twarz w dłoniach i potrząsnął głową. - Kurwa, przestań! Chcę z tobą uprawiać seks, ale nie gdy jesteś pijany i myślisz że tylko dlatego tutaj przyjechaliśmy. Podszedł do mnie i przycisnął mnie do samochodu. Wbijał we mnie wściekłe, brązowe tęczówki. - Jesteś niesamowitym chłopakiem, dlatego cię pocałowałem, dlatego do ciebie zadzwoniłem. I do cholery! Jutro tego nie będziesz pamiętał, ale może się nie znamy ale mi na tobie kurwa zależy! Gdy tylko cię zauważyłem za pierwszym razem, chciałem cię mieć blisko siebie. Tulić twoje małe, blade ciało do swojego. Głaskać te twoje farbowane włosy i wplątywać w nie palce. Patrzeć jak się uśmiechasz, bo jesteś wtedy najsłodszą osobą na świecie! Patrzyłem na niego oszołomiony tym wszystkim i nagle.. Mam nadzieje że o tym zapomnę, bo obrzygałem jeansy i buty mężczyzny który powiedział że mu na mnie zależy. I proszę, nie stój tak blisko mnie Mam (wtedy) kłopoty z oddychaniem Obawiam się tego co zobaczysz w tej chwili Daję ci wszystko kim jestem Wszystkie uderzenia mojego złamanego serca Dopóki nie dowiem się że rozumiesz Christina Perri 'Distance' • Westchnąłem w poduszkę i skuliłem się pod kołdrą. Łóżko jakoś dziwnie wygodne, pościel niezwykle miękka i ciepła. Otworzyłem jedno oko. Wszystko jest takie miłe w dotyku bo nie jest moje. Jestem w obcej sypialni. Usiadłem szybko od razu tego żałując. Głowa bolała mnie okropnie. Zajrzałem pod kołdrę. Miałem na sobie tylko bokserki. - Niech chociaż będę u kogoś kogo znam - wymamrotałem do siebie. Nie pamiętam niczego co miało miejsce po trzeciej szklance alkoholu. Nie wiem czy piłem coś jeszcze, nie mam pojęcia z kim spędziłem ten wieczór i co robiłem. Wyszedłem z łóżka, potem z pokoju. Zobaczyłem schody którymi od razu zszedłem. - Halo? - zawołałem nie pewnie. Nagle zza rogu wyłonił się On. Zayn Malik, grecki bóg, ubrany jedynie w dół od piżamy. - Dzień Dobry - uśmiechnął się. Pochylił się i cmoknął mnie szybko w usta. Pachniał płynem po goleniu i miętową pastą do zębów. Dziwnie wyglądał bez tego zarostu. Uniosłem dłoń i pogłaskałem go po ogolonej buzi. Złapał moją dłoń i ucałował jej wierzch. Poczułem piekący rumieniec na mojej twarzy - Słodko - mrugnął i odsunął się - Co zjesz na śniadanie? Albo lunch. Tak, o tej porze je się lunch. Zmarszczyłem brwi. - Która godzina? - Po 14. Strasznie długo spałeś. W sumie to się nawet nie dziwię. Jak się czujesz? Chcesz coś na kaca? - szedłem za nim aż zatrzymał się w przestrzennej, jasnej kuchni - Nie pytam się jak ci się podobał koncert, bo już wtedy byłeś pijany - zachichotał nalewając wody do szklanki którą przed chwilą wyjął z szafki. Podał mi jakąś tabletkę i szklankę. Spojrzałem niepewnie na białą pastylkę - Aspiryna - wyjaśnił. Połknąłem tabletkę popijając wodą. Odłożyłem szklankę na blat o który się oparłem. - Czy.. Jak bardzo głupio się wczoraj zachowywałem pod wpływem? - podrapałem się po karku unikając jego wzroku. - Prócz tego że dobierałeś się do mnie twierdząc że właśnie tego tylko chcę, po czym obrzygałeś mnie i siebie, to nie było aż tak źle - mruknął krojąc chleb. Przymknąłem oczy. Nie. Nie zrobiłem tego. Chciałem go przeprosić, ale zamiast tego spytałem: - A chcesz tylko tego? - mój głos był cichy i żałosny. Przestał kroić chleb stojąc wciąż plecami do mnie. - Kurwa, chyba gdybym chciał to wykorzystałbym cię wczoraj, nie sądzisz? Nie wiem, wyglądam na takiego który chciałby tylko poruchać? Nie, nie odpowiadaj. Wiem że tak, ale nie ocenia się książki po okładce, prawda? Nie zmienię swojego wyglądu, reputacji czy charakteru. Ale to nie znaczy że nie mogę się z kimś związać na dłużej! - uderzył otwartymi dłońmi w blat, a ja podskoczyłem za strachu. Zacisnąłem wargi gdy spojrzał na mnie, na początku wyglądał na wściekłego, ale jego twarz złagodniała gdy spojrzał w moje przerażone oczy - Chcę po prostu cię przytulać Niall. Tylko ciebie. Nikogo, kurwa, innego. Nie wiem, nie ważne. Ale na pewno nie chcę tylko seksu, rozumiesz?! - na moment wrócił zły Zayn ale zaraz zniknął. Bardziej niż jego zachowanie, przerażało mnie to jak szybko zmieniało się jego samopoczucie - Chcę uczucia - podszedł do mnie, położył dłonie na moich biodrach i oparł swoje czoło na moim. I te jego prześliczne oczy.. Nie wiedziałem czy czuć się skrępowany przez to że mam na sobie tylko bokserki, a on tylko spodnie czy też cieszyć się z jego bliskości. Dopiero teraz spostrzegłem że jest cały pokryty tatuażami. Cholera, nie wiem jak można być tak nie spostrzegawczym i zamyślobym by nie zauważyć wielu rysunków na jego ciele. Trzeba być mną. - Uwielbiam facetów z tatuażami - wyszeptałem wodząc palcem po tatuażu przedstawiającym czarne serce w dole jego brzucha. Miał kilka dziar na klatce piersiowej i cały rękaw tatuaży na jednej z rąk i zaczęty drugi. Trącił mój nos swoim na co zachichotałem. - Ja uwielbiam twój śmiech - wymruczał i cmoknął mnie w nos. Odsunął się - Z czym chcesz kanapki? - podszedł do lodówki i otworzył ją - Co powiesz na ser, szynka i pomidor? - Super - uśmiechnąłem się - Mogę wziąć prysznic czy coś? Mam wrażenie że śmierdzę - skrzywiłem się. Zayn parsknął śmiechem. - Trzecie drzwi na lewo. Ręczniki są w szafce przy umywalce. - Dzięki - znalazłem łazienkę. Zdjąłem bokserki i odkręciłem ciepłą wodę pod prysznicem. Wszedłem do kabiny. Znalazłem żel do mycia. W połowie wcierania mydła w ciało drzwi się otworzyły. Wpatrywałem się w Zayna który położył złożone ubrania na ręczniku który sobie przygotowałem. Zerknął kilka razy na mnie zanim wyszedł. Kabina była lekko zaparowana ale zdawałem sobie sprawę że mógł zobaczyć dużo. Szybko umyłem się do końca i wytarłem ręcznikiem. Założyłem na siebie czarną, za dużą koszulkę. Wciągnąłem moje bokserki i ciemne dresy. Spojrzałem na swoje odbicie w lustrze i zaśmiałem się. Wyglądałem idiotycznie w tych za dużych ubraniach. Jednak lepiej że Zayn jest ode mnie.. większy niż jak miałby być mniejszy, a jego ubrania za ciasne. Wyszedłem z łazienki, a Zayn już czekał siedząc przy stole wpatrując się w swój czarny iPhone. - Uh, no właśnie, gdzie mój telefon? - niezadowolony zauważyłem że jest już ubrany od stóp do głów. Spodnie od piżamy zmienił na ciemne jeansy, na tors założył czarny sweter. Uniósł wzrok na mnie i sięgnął do kieszeni po mój samsung. - Dzięki, chyba - usiadłem naprzeciw niego. Czemu nosił ze sobą moją komórkę? Może po prostu wiedział że o nią spytam? - Muszę zadzwonić do brata. Powiedzieć mu że żyję - ponownie wstałem od stołu. - Zjedz najpierw. Dziesięć minut ani jego ani ciebie nie zbawi - podsunął w moją stronę talerz z kanapkami. - Tak, raczej nie - zaśmiałem się i wziąłem jedną kanapkę, jednak nie siadając. Zayn uśmiechnął się, zablokował ekran swojej komórki i odłożył ją na bok. Złapał kanapkę i tak jak ja zaczął ją jeść. Zjedliśmy w ciszy. Wszedłem do łazienki i wybrałem numer Harry'ego. Odebrał po trzecim sygnale. Wcześniej zobaczyłem nieodebrane połączenia od niego i SMSy czemu nie wróciłem na noc do domu. - Niall do cholery! - to było pierwsze co usłyszałem - Czy ciebie do reszty pogięło?! Gdzie ty jesteś?! Czemu nie odbierasz tego pieprzonego telefonu?! - Harry, wszystko jest w porządku. Trochę się po prostu upiłem. Nocowałem u.. kolegi. - Pierdolenie. Wykorzystał cię? - spytał prosto z mostu. - Nie! Nic się nie działo. Przestań tak się nade mną trząść! Nie jestem dzieckiem! - wkurzony rozłączyłem się. Wyciszyłem telefon i położyłem go na umywalce i wyszedłem z łazienki. - W porządku? Zerknąłem na Zayna i skinąłem lekko głową. Uśmiechnął się. Boże, jak to możliwe że te piękne oczy patrzą akurat na mnie? ~ Nie wiem jakim cudem to wszystko tak szybko się potoczyło. Nie wiem też kiedy straciłem dobry kontakt z bratem i Mią, może wtedy kiedy zacząłem częściej nocować u Zayna? Nie wiem, zawsze się tylko czepiali. Ale ja jestem dorosły i wiem co robię. A Zayn Malik jest dla mnie bardzo ważny. Harry powinien to rozumieć bardzo dobrze. Ubrany w szare rurki i białą bluzę z czarnymi cyframi 39 na klatce piersiowej, siedziałem na krawężniku bawiąc się wisiorkiem na mojej szyi z literą Z. Gdy minęły pierwsze dwa tygodnie, Zayn dał mi ten wisiorek żebym zawsze pamiętał jaki ważny dla niego jestem. Zayn był wyjątkowy, naprawdę nie można oceniać książki po okładce. Zayn miał okładkę złego chłopca, ale w środku był mężczyzną który zasypiał wtulony we mnie, składał na moich ustach niespodziewane pocałunki, wciąż mówił jak bardzo mu zależy. Miałem wrażenie że nie zasługuję na to wszystko, na czułe słówka na dzień dobry i do wiedzenia. Nie mówię że nie miał wad, oczywiście że miał. Po pierwsze to papierosy, kiedy tylko się nie obejrzałem odpalał kolejnego. Zawsze dusiłem się w dymie ale udawałem że wszystko w porządku bo podobno tak zwalczał stres. Po drugie to te ciągłe zmiany nastroju, no może nie takie ciągłe ale zdarzało się. Punktualny też nie był. Siedzę na tym krawężniku dobre pół godziny. Zaczynam się zastanawiać czy coś się nie stało gdy znajome auto zatrzymuje się tuż przede mną. Wstaję z ziemi gdy Zayn wychodzi z samochodu. - Przepraszam, miałem bardzo ważną sprawę do załatwienia - objął mnie i pocałował czule - Długo czekałeś? - otworzył mi drzwi i wpuścił na miejsce pasażera. Gdy zajął swoje miejsce pokręciłem głową w odpowiedzi na jego pytanie. - Chwilę - skłamałem. - Naprawdę przepraszam kochanie.. - pogłaskał mnie po udzie. Zarumieniłem się na to jak mnie nazwał. - Nie ma sprawy, na ciebie czekałbym wieczność - odpowiedziałem obserwując go. Uśmiechnął się pod nosem - Gdzie jedziemy? - Niespodzianka. Patrzyłem na niego zaciekawiony po czym przeniosłem wzrok na drogę. Przykryłem jego dłoń, która nadal spoczywała na moim udzie, swoją dłonią i obserwowałem ludzi. Rysowałem palcem różne kształty na skórze Zayna. - Czy jestem chociaż odpowiednio ubrany? - spytałem przypomniając sobie ostatnią sytuacje z jego niespodziankami. - To jest bez znaczenia. Zmarszczyłem brwi. Wreszcie Zayn zaparkował przed.. Oceanarium. Wybiegłem z samochodu z szerokim uśmiechem. Zawsze marzyłem by zobaczyć oceanarium! Randki na które zabiera mnie Zayn zawsze są albo nieprawdopodobne albo spełnieniem moich marzeń. Gdy podszedł do mnie, przytuliłem go mocno. - Jesteś najlepszy - wyszeptałem tuląc go do siebie. Cmoknął mnie tylko w policzek. Splótł nasze dłonie i zaprowadził mnie do środka. Wielkie baseny wokół mnie, ryby jakby przypatrujące się mi gdy podchodziłem do szyby. - Chodź Ni - pociągnął mnie z uśmiechem w kierunku jednej z oszklonych ścian, jakby na razie największe akwarium. - Ale tu nic.. - zamilkłem gdy z góry podpłynął niedźwiedz polarny. Prawie przytuliłem się do szyby. Przycisnąłem dłonie i twarz do szkła. Misio zauważył mnie. Obserwował mnie chwilę. - Bo się zakochasz - zaśmiał się Zayn, a przestraszony miś odpłynął. Zacisnąłem usta patrząc za białym futerkiem. Odwróciłem się do Zayna i uśmiechnąłem - Dalej - złapałem go za rękę. - Zen, ale my już zobaczyliśmy wszystkie zwierzęta - zauważyłem. Zayn otworzył drzwi za którymi były schody na dach. Szedłem za nim bez słowa. W końcu wyszliśmy na zewnątrz. Rozejrzałem się po panoramie miasta. - Tu jest pięknie - szepnąłem przystając. Zayn stanął za mną i przytulił. Położył dłonie na moich biodrach, a brodę oparł na moim ramieniu. Cmoknął mnie w ucho na co zachichotałem - Nie wiem czy jeszcze coś planujesz, ale mogę nie wytrzymać psychicznie - zaśmiałem się przymykając oczy. - Oh, czyli nie chcesz zjeść ze mną na dachu londyńskiego oceanarium? Szkoda, mieliśmy zjeść twoją ulubioną pizzę, ale okay, chodźmy do domu.. - chciał odejść ale złapałem go za koszulkę i przyciągnąłem do siebie w pocałunku - No chodź już.. - chciał mnie pociągnąć w kierunku schodów. - Zayn, przestań już. Z chęcią zjem z tobą na dachu londyńskiego oceanarium - spojrzałem mu w oczy - Prowadź - uśmiechnął się i objął mnie w pasie. Usiedliśmy na kocu który był rozłożony w rogu dachu. Czekały na nas dwa pudełka pełne gorącej pizzy. Gdy zjedliśmy (ja większość, ale nic nie poradzę na to że on tak powoli je), leżeliśmy przytuleni wpatrując się w niebo. Opierałem głowę na jego klatce piersiowej gdy Zayn bawił się moimi włosami. - Niall, musisz coś wiedzieć - usłyszałem cichy, nie pewny głos Zayna. Spojrzałem na niego, opierając brodę w miejscu gdzie był ten czerwony tatuaż z odbitymi ustami. Zagryzł wargę jakby się zastanawiając nad tym co zamierza powiedzieć - Ja.. Kurwa - przymknął oczy - Kocham cię - powiedział ledwo słyszalnie. Nie wiedziałem czy chce mi się płakać, śmiać, całować go, a może prosić żeby powtórzył? - Niall? - wciąż się w niego wpatrywałem, otworzył oczy i spojrzał w moje - Niall..? - jego głos stawał się coraz bardziej przerażony i nie pewny. Ale ja nie umiałem wydobyć swojego. Mogłem się tylko na niego patrzeć mając nadzieje ze to nie jest sen - Proszę, powiedz cokolwiek.. Cokolwiek? - Ja ciebie też. Mam nadzieję, że mnie złapiesz, bo właśnie spadam Nigdy nie pozwolę naszej miłości dostać się tak blisko Obejmujesz mnie i jestem w domu Próbowałem z całych moich sił nigdy nie pozwolić Ci dostrzec prawdy I nigdy się nie otworzyłem Nigdy prawdziwie nie kochałem dopóki nie objąłeś mnie I wierzę, że prościej jest ci pozwolić mi odejść Christina Perri 'Arms'
Be My Forever | Ziall (1)
Opis: Niall kochał oczy jego ukochanego, oczy Zayna kochały uśmiech Nialla. Przygryzłem wargę i spuściłem wzrok czując się onieśmielony uśmiechem mężczyzny nieopodal. Objąłem dłońmi szklankę z alkoholem i przybliżyłem się do brata. Spojrzał na mnie marszcząc brwi. - W porządku? - Mia, najbardziej urocza osóbka jaką miałem okazję poznać, patrzyła na mnie niepewnie. Kiwnąłem głową i zamoczyłem usta w drinku. Wódka z colą. Harry na nic więcej mi nie pozwolił. To w ogóle cud że zgodził się zabrać mnie na imprezę. - Idę do łazienki - mruknął Harry i podał swojej dziewczynie, Mii, swojego drinka. Niziutka dziewczyna szturchnęła mnie ramieniem. - Wypatrzyłeś jakiegoś fajnego chłopaka? - uśmiechnęła się. Oczywiście nie chodziło o to że zdradza mojego brata. Jestem gejem. Potrząsnąłem głową - Ten jest fajny.. - wskazała chłopaka po środku salonu. No tak, jesteśmy na gigantycznej domówce. - Nie każdy jest gejem Mia.. - wymamrotałem i dopiłem swojego drinka. - Masz - podała mi prawie pełną szklankę należącą do mojego brata, zawierającą mocny alkohol - Błagam cię, rozchmurz się. Hazzę szlag trafia że cały czas jesteś przymulony. Pij, póki nie wrócił. Powiem że ja wypiłam. Posłałem jej mały uśmiech i jednym łykiem wypiłem zawartość. Z trudem przełknąłem alkohol krztusząc się. Mia poklepała mnie po plecach. - Okay? - spytała zaniepokojona. - T-tak - odchrząknałem - Pójdę.. Tam pójdę - podałem jej pustą szklankę i oddaliłem się od niej. To żenujące ale nawet taka ilość alkoholu sprawiła że szumiało mi w głowie. Bujałem się w rytm muzyki. Poczułem dłonie na biodrach. Ktoś za mną kołysał się, mną też. Zerknąłem przez ramię i trochę uradowany, trochę zdezorientowany zauważyłem tego mężczyznę. Miał ciemniejszą karnację, przepiękne miodowe oczy, delikatny zarost i wspaniale zarysowane usta, i gdybym był trochę wyższy, spróbowałbym stanąć na palcach i pocałować go. Mężczyzna uniósł kąciki ust w zadowolonym uśmiechu. - Bądź mój na zawsze - wyszeptał wprost do mojego ucha, a ja odpłynąłem w jego ramionach. Jesteśmy na szczycie świata Więc nie odchodź teraz kochanie Mam coś do powiedzenia: "Jesteś doskonały po każdym względem" Mam zamiar to wykrzyczeć Mam zamiar Ci to powiedzieć Bo wiem, że to wszystko w pewien sposób jest prawdą Christina Perri 'Be My Forever' • - Dzień Dobry Nialler - wszedłem do kuchni przecierając zaspane oczy, przywitała mnie Mia. Siedziała na blacie i zajadała się płatkami na mleku. Machała nogami. Miała na sobie koszulkę mojego brata, tylko. Myślę że gdybym nie wolał mężczyzn, z pewnością byłbym zakochany na zabój w Mii i jej niesamowitym ciele. - Hej - uśmiechnąłem się do niej słabo. - Coś się stało? To było wspaniałe że się tak o mnie martwiła. Jakby tak jak ja była pewna że wkrótce będzie moją szwagierką. - Nie wiem. Nie pamiętam reszty wieczoru.. - wzruszyłem ramionami. - Oh, nie? - Mia zamrugała zdziwiona - Powiedziałeś że spotkałeś kolegę który cię odwiezie. Wróciłeś chwilę po nas. - Naprawdę? Nie pamiętam nikogo.. Nie ważne. Nadal żyję, jestem prawiczkiem i nadal żyję. Czyli jest okay - posłałem jej uspokajający uśmiech. - Niall, martwimy się o ciebie. Ostatnio zachowujesz się jakoś.. dziwnie. Mało się już uśmiechasz. Gdzie się podziała twoja energia? To związane z waszymi rodzicami czy.. - Mia, jest w porządku. Wiesz, dopiero co skończyłem szkołę, to było cholernie męczące. Muszę po prostu to odespać. Mia wzięła kolejną łyżkę płatków do ust. - A ten twój kolega.. To jakiś fajny? Myślisz że mógłbyś.. - Nie pamiętam kto to. I na pewno nie jest gejem. - Przestaniesz mi przerywać? - udała zirytowanie. Ale po chwili wybuchła głośnym śmiechem opluwając mnie mlekiem. Zaczęła jeszcze bardziej chichotać. - Dzięki - parsknąłem śmiechem gdy zacząłem wycierać mleko z twarzy - Harry, rozumiem jeszcze śpi? Kiwnęła głową w odpowiedzi. - Podziel się - usiadłem obok niej i wziąłem łyżkę. Zacząłem wyjadać jej płatki. Śmialiśmy się walcząc łyżkami o to kto może wziąć trochę czekoladowych płatków. - Zostaw moją dziewczynę i jej płatki w spokoju! - zawołał Harry uśmiechając się. Cmoknął Mię w policzek, a mi poczochrał, i tak nieułożone, włosy. Miał na sobie tylko dół od szarych dresów. Uwielbiałem wszystkie tatuaże mojego brata - Jak tam Ni? - spojrzał na mnie gdy otwierał lodówkę by wyjąć karton z mlekiem. Upił łyk prosto z kartonu. - W porządku - wykorzystałem to że Mia była wpatrzona w nagi tors Harry'ego i podjadłem dużą łyżkę płatków z jej miski. - Co robimy z tak dobrze rozpoczętym dniem? - zapytała w końcu oddając mi miskę. Wyszczerzyłem się do niej i zacząłem jeść. Zeskoczyła z blatu i uwiesiła się na jego szyi. Koszulka którą miała na sobie podwinęła się pokazując jej nagie pośladki. Moj wzrok powędrował w tamtym kierunku. Nawet nie wiem czemu. Harry zauważył to i obciągnął materiał koszulki jego dziewczyny posyłając mi ostrzegawcze spojrzenie. Spuściłem wzrok. Każdy by się spojrzał.. Czemu on jest zazdrosny skoro wie że ani trochę nie mam ochoty na Mię? Poza tym nigdy nie zrobiłbym mu takiego świństwa jakim jest odbicie dziewczyny, nie bratu. - To jak chłopaki? - Otworzyli dopiero co wesołe miasteczko - przypomniałem sobie. - Świetny pomysł! Harry, proszę, proszę, proszę! - Mia zaczęła podskakiwać jak małe dziecko. Mieliśmy wiele wspólnego z tą dziewczyną. Oboje byliśmy trochę dziecinni. - Ile wy macie lat? - prychnął. - Dużo, ale czy to ważne? - zapytałem odkładając pustą miskę do zmywarki - Chodźmy. Za rok już nie otworzą parku. To ostatnie wakacje kiedy jest otwarty, bo po tym sezonie rozbierają go i budują centrum handlowe - mruknąłem zniesmaczony tym planem. Uwielbiałem zawsze ten park rozrywki, co roku przychodziliśmy tam by uczcić wakacje. - Wieczorem - skapitulował Harry. Uśmiechnąłem się szeroko ale Mia pokręciła głową. - Czemu dopiero wtedy? - Bo o tej porze, jest romantyczniej - wymruczał jej do ucha, a ona zachichotała i cmoknęła go w usta. Dzień spędziliśmy na graniu w scrable i różne inne zabawy. Wieczorem ubrałem jeansy, białą koszulkę i niebieską bluzę, której rękawy podwinąłem. Teraz jest jeszcze ciepło, ale później będzie już chłodniej. Do tego białe supry i czekałem już przy samochodzie na brata i Mię. Po chwili wyszli trzymając się za ręce. Hazz w szarej koszulce, ciemnych jeansach i tych jego dziwnych butach. Mia za to ubrała pastelowo niebieską sukieneczkę i białe conversy. Włosy jak zwykle upięła w wysoki kucyk. - Jedziemy? - wsiadła do samochodu, na miejsce pasażera. Ja z tyłu, a Harry za kierownicą. Nasz dom, a park rozrywki dzieliło 15 minut drogi samochodem. Mia włączyła radio i zrządzeniem losu leciała akurat jej ulubiona piosenkarka, Christina Perri. W sumie musiałem się zgodzić z Mią, Christina ma naprawdę niesamowity głos, a jej piosenki mają coś w sobie. Zaczęła śpiewać na całe gardło. - I've had enough of chasing luck! I need, I need a change! I'm setting fire to the life that i know! We start a fire everywhere that we go! - bujała się na fotelu, powstrzymywana jedynie przez pasy bezpieczeństwa - Ugh! Jak ja ją kocham! - zawołała - Chciałabym umieć śpiewać jak ona.. - Śpiewasz lepiej kochanie - Harry cmoknął w jej stronę. Mia zarumieniła się. Westchnąłem i wyjąłem telefon. Sprawdziłem twittera na aplikacji. "Masz 4 nowych obserwujących" Uwielbiam ten portal. To że jest anonimowy, można pisać do wszystkich, nikt nikogo nie ocenia. Na swojej ikonce mam Jake'a Bassa i to nie tak że oglądam pornosy, znaczy się oglądam, ale nie tak jak niektórzy którzy tylko tym żyją. Ale jak już to tylko z Jake'iem. Kręcą mnie faceci z tatuażami. A wracając do twittera. Wszystkim zwisa to, w pozytywny sposób, że jestem gejem. Nie wiedzą kim jestem, ja też nie wiem czy osoby z twittera nie są moimi znajomymi ze szkoły. Nie chcę wiedzieć. Nim się obejrzałem, Harry zatrzymywał się już na parkingu przed parkiem rozrywki. - Przede wszystkim chcę watę! - zawołała Mia wychodząc z samochodu. Harry wywrócił oczami i czekał aż wygramolę się z samochodu. Jest już ciemno, a światła z wesołego miasteczka dają niesamowity efekt. Poszedłem za Mią do kasy i kupiłem trzy bilety. Weszliśmy do parku i rozejrzeliśmy się wokół. - Nie mogę się zdecydować co chcę najpierw - wyszeptałam patrząc zachwycony na te wszystkie atrakcje. - Wata! Różową watę! - Mia szarpnęła ramieniem swojego chłopaka wskazując na stoisko z watą cukrową. - Pójdę się rozejrzeć - odparłem. Harry kiwnął głową i poszedł z Mią po watę. Chodziłem po parku, było tu dużo ludzi, w końcu to początek sezonu. Kolejki na każdą rzecz ciągnęły się w nieskończoność. - Skąd ja to wiedziałem - wzdrygnąłem się i odwróciłem słysząc głos. Za mną stał wysoki mulat który uśmiechał się zadowolony. - Słucham? - zmarszczyłem brwi. Kojarzyłem go, szczególnie te oczy ale jakoś tak jakby przez mgłę. - Nie pamiętasz? - parsknął śmiechem. Podszedł do mnie i objął ramieniem - Oh, jesteś taki uroczy i masz taką słabą główkę - poprowadził mnie na przód kolejki i kiwnął do mężczyzny który nadzorował kolejkę - Chyba powinienem się obrazić Niall. Roller Coster zatrzymał się, a my pierwsi wsiedliśmy do wolnych wagoników co wywołało moje zdziwienie, bo kolejka była ogromna, a my tak po prostu poszliśmy na jej przód. - Czemu obrazić? Coś zrobiłem nie tak czy.. - bawiłem się rąbkiem koszulki, spuściłem wzrok na swoje dłonie. Ramię mężczyzny nadal obejmowało mnie cały czas, czułem to przyjemne ciepło. - Nie pamiętasz mnie. - A spotkaliśmy się wcześniej? - Na przykład wczoraj? - uniósł jedną brew z uśmiechem. - Ja.. Nie kojarzę, przepraszam. Byłem trochę pijany. - Wiem, wiem - kolejka ruszyła, a ja złapałem się drążka. Roller Coster jest już stary, nie rozwija takich prędkości jak kilka lat temu. Przymknąłem oczy gdy wiatr uderzył w moją twarz. Czułem na sobie wzrok tego mężczyzny, potem dłoń na policzku, w końcu złapał mnie za podbródek i przekręcił moją głowę. Poczułem jego ciepłe wargi na swoich. Otworzyłem oczy kompletnie zdziwiony tym co on robi. Ponownie zamknąłem oczy i cmoknąłem go raz jeszcze gdy na chwilę oderwał swoje usta od moich. Odsunął się z uśmiechem, wrócił do pozycji w jakiej był gdy kolejka ruszyła. Jechaliśmy jeszcze chwilę, aż kolejka się zatrzymała. Wyszedłem nie pewnie z wagonika, a on za mną. - Co to było? - spytałem trochę drżącym głosem gdy stanęliśmy naprzeciw siebie. Zajebiste było to że był wyższy, musiałem unosić głowę by spojrzeć mu w oczy. - W zależności czy ci się podobało - położył dłoń na moim policzku i delikatnie pogładził. Przełknąłem z trudem ślinę. - Wiedziałam że Ni w końcu kogoś pozna! - usłyszałem pisk Mii i przymknąłem oczy, bo wszystko zepsuła. Spojrzałem w bok gdzie stała Mia i mój brat. - Muszę iść - uśmiechnął się lekko i zabrał ciepłą dłoń. Starałem się ukryć niezadowolenie. - Czekaj! Proszę.. - musiałem brzmieć żałośnie. - Zobaczymy się później - mrugnął i odszedł. Patrzyłem jak się oddala. Nawet się nie obejrzał. - Przepraszam - wyszeptała Mia skubiąc różowo-niebieską watę cukrową. Westchnąłem i wzruszyłem ramionami. - Nie masz za co Mia. Nic się przecież nie stało - mruknąłem idąc do nich. - Cholera, mogłam się nie odzywać. Czemu mnie nie powstrzymałeś?! - rzuciła oskarżycielskim tonem do swojego chłopaka - Widziałeś że iskrzyło między nimi, a i tak pozwoliłeś mi to zepsuć! - uderzyła go po ramieniu. Harry tylko się skrzywił. - Kto to był? - zapytał mój brat - Jest starszy. - Umm, tak do końca to nie jestem pewien kim on jest.. - zagryzłem wnętrze policzka. Koniuszkiem języka oblizałem wargi pragnąc poczuć jego ciepłe usta jeszcze raz, nawet jeżeli był całkiem obcym człowiekiem. - Jest przystojny - zauważyła Mia. Twarz Harry'ego stężała. Zauważyła to i zachichotała, ale trochę nerwowo - Nie w tym sensie. Myślę że pasuje do Niallera - dodała szybko wiedząc jak zachowuje się mój brat gdy ma taką minę - Nie możesz zaprzeczyć.. - dodała drżącym głosem trochę też cichym. Harry wpatrywał się we mnie, a ja nawet nie wiedziałem dlaczego. - Znasz go w ogóle Ni? - spytał głosem wypranym z emocji. Potrząsnąłem głową - Nie wygląda w porządku. - Co masz na myśli? - wtrąciła Mia od razu tego żałując. Podszedłem do niej i objąłem ramieniem, odsuwając trochę od mojego brata. - Chodźmy na to stoisko - zmieniłem temat - Wygram dla ciebie misia, a Hazz ochłonie, prawda Hazz? - spojrzałem na brata. Przymknął oczy i kiwnął głową. Zostawiliśmy Harry'ego i przystanęliśmy. Trzeba zbić trzy wieże, rzucając piłeczką tenisową, by wygrać dużą zabawkę. - Którą chcesz? - spytałem podając właścicielowi pieniądze i dostałem trzy piłeczki. Mia uśmiechnęła się słabo i zawiesiła wzrok na maskotkach. - Smerfetkę - wskazała niebieską przytulankę. Zbiłem pierwszą wieżę, potem drugą. Przed trzecim rzutem obejrzałem się na Mię której poprawił się już humor. Trochę dalej, za nią zobaczyłem przypatrującego się mi mężczyznę. Tego mulata który pocałował mnie w wagoniku kolejki. Opierał się o stoisko z lodami i patrzył się na mnie z uśmiechem. Kiwnął głową. Odwróciłem się z powrotem do gry. Wciąż czułem na sobie jego wzrok. Rzuciłem ale piłeczka jedynie zahaczyła ale nie przewróciła wieży. - Prosze wybrać mniejszą zabawkę - powiedział właściciel. - Przepraszam Mia - westchnąłem. Wybrała sobie małego, różowego misia. Stanęła na palcach i przytuliła mnie. - Przestań. Jest świetnie - cmoknęła mnie w policzek i odsunęła - Poszukamy Harry'ego? Odwróciłem się w kierunku gdzie wcześniej stał ten mulat. Już go tam nie było. Zmarszczyłem brwi. - Tak, jasne, chodź - objąłem ją ramieniem i ruszyliśmy przez wesołe miasteczko. Zauważyliśmy Hazzę siedzącego przy stoliku nieopodal budki z piwem. Wpatrywał się w plastikowy kubeczek który obejmował dłońmi. - Hazz - Mia podbiegła i usiadła na kolanach mojego brata. Przytuliła go mocno, a ja cofnąłem się. Harry wtulił twarz w jej szyję obejmując jej drobne ciało. Nie będę im przeszkadzać, odwróciłem się z zamiarem obejścia parku gdy na kogoś wpadłem. - Przepraszam - wymamrotałem nie unosząc wzrok. - To ty w końcu jesteś tym gejem czy nie? - usłyszałem niezadowolony głos który byłem już w stanie rozpoznać. Mulat wpatrywał się we mnie mrużąc lekko oczy i marszcząc brwi - Bo czuję że zrobiłem z siebie idiotę - dodał warknięciem. - Znowu nie rozumiem - potrząsnąłem głową i zrobiłem krok w tył. - Jest twoją dziewczyną, tak? Dziwne, bawicie się w trójkąt? - spytał trochę zniesmaczony spoglądając na mojego brata i Mię. Parsknąłem śmiechem sprawiając że Mulat wyglądał na bardziej zdezorientowanego. - To mój brat, a to jego dziewczyna - wskazałem cały czas wtuloną w siebie parę. Przejechał dłonią po twarzy i westchnął. Uśmiechnął się. - Kurwa, a ja się zacząłem martwić że spodobał mi się hetero lub zajęty - zaśmiał się z wyraźną ulgą. Jego oczy świeciły w niesamowity sposób. Usta wykrzywiał w ślicznym delikatnym uśmiechu. Miał na sobie obcisłą czarną bluzkę z długimi rękawami, a ja mogłem zobaczyć świetnie wyrysowane mięśnie na jego torsie i brzuchu. Miałem ochotę ich dotknąć. Zaraz, co? - Spodobał? - wyjąkałem. - Masz aż takie niskie mniemanie o sobie czy to - wplótł dłoń w moje włosy z tyłu głowy, pochylił się i musnął moje wargi - Nie dało ci do zrozumienia że mi się podobasz? - oparł swoje czoło o moje patrząc mi w oczy. - Masz świetne usta - wypaliłem. Uśmiechnął się lekko i dał mi jeszcze jednego buziaka. W morzu zakochanych, bez statków Kochankowie bez celu, jesteś stąd jedyną drogą do wyjścia Morze kochanków tracących czas Kochanków tracących nadzieję, czy pozwolisz mi pójść za tobą? Dokądkolwiek idziesz, zaprowadź mnie do domu Christina Perri 'Sea of lovers'