Bezsenna noc.
Leżysz. Myślisz, a minuty mijają zamieniając się w godziny. Już wiesz że nie zaśniesz, więc leżysz. Skóra piecze i przypomina ci, o tym co się stało. Wspominasz i analizujesz. Wiadomość, przeczytałaś ją, raz, drugi, trzeci. Mimo twoich odpowiedzi wiadomość wciąż była taka sama. Chcesz płakać, ale nie możesz. Nie pamiętasz? Wszystkie łzy już wypłakałaś dawno temu. Nic już nie zostało. Żyletka... Wyrzucił ją, przecież nie chciał żebyś znów sobie coś zrobiła. Ale ty nie masz wyjścia, nie potrafisz inaczej... Znajdujesz inną, czekasz, nie wiesz co ze sobą zrobić, ale czekasz aż wszyscy zasną. Wreszcie. Zostałaś sama... Ból... Teraz to ten przyjemny... Ból i ukojenie... Spokój... Nie pomogło dostatecznie... Nieprzespana noc i znowu on. Wypełnia całe Twoje myśli. Kochasz go, a tak bardzo chciałabyś nienawidzić. Płacz, krótki. To tylko jakieś resztki łez. Znów żyletka. Tym razem ból pomaga. Zapominasz o wszystkim. Myślisz że jest dobrze. Nagle znów on. Przypomina mu się o tobie, przeprasza. Nie chcesz ale dzwonisz. Przecież go kochasz. I wtedy przychodzi ten zły ból. Cała rozmowa boli. Chciałabyś to skończyć. Zamknąć ten rozdział w życiu ale nie potrafisz. Przecież już próbowałaś coś zmienić. Nie wyszło... A teraz? Chyba pogodzeni, ale sami nie wiecie. Chyba jednak nie. Żalu jest zbyt wiele. Ale walczy o ciebie. Tylko ty już nie chcesz walczyć. Już dawno się poddałaś... A teraz leżysz i wiesz że nie zaśniesz. Za dużo myśli. Tyle złego zrobiłaś. Nie wierzysz, że uda się cokolwiek zmienić. Tak chciałabyś cofnąć czas. Te rany tak pieką... Te blizny przypominają... A ty nie masz siły walczyć, ale wiesz że spróbujesz. Przecież go kochasz.