Virée de plus de 2H dans le Grand Paris : piste cyclable le long du canal St Denis jusqu'à la gare RER, métro St Denis Basilique puis assez rapidement sur la droite une piste cyclable conduisant à une entrée du parc de la Courneuve.
Le bidonville de la Campa à la Courneuve qui se trouvait sur une partie du parc actuel a été détruit au début des années 70, sa population relogée dans les cités alentours.
Pauvreté : en France, le retour en force des bidonvilles
Pauvreté : en France, le retour en force des bidonvilles
Selon un rapport du Secours catholique, les enfants pauvres sont de plus en plus nombreux en France, et seraient même majoritaires dans les centres d’accueil. 9 millions de personnes vivent sous le seuil de pauvreté, et 16 000 personnes logent encore dans des bidonvilles.
France 2 France Télévisions
Mis à jour le 09/11/2017 | 22:56
publié le 09/11/2017 | 22:56
Agir. Et si on regardait les bidonvilles autrement…
Agir. Et si on regardait les bidonvilles autrement…
Alternatives économiques, 22 juillet 2019
De la boue, des rats et des poubelles… mais aussi des lieux de vie organisés ! En France, architectes et militants impulsent dans les bidonvilles une autre manière de faire, avec les habitants, pour accompagner leur sortie.
Ce matin d’hiver, emmitouflée dans son manteau de chantier, Pascale Joffroy, architecte, n’a qu’une seule crainte en se rendant…
Historia powstania Casablanki, ekonomicznej stolicy ponad 33-milionowego Maroka, jest związana z osiedleniem się w jednym miejscu w XI w. niewielkiej grupy Berberów, którzy nazwali je Anfa. Rozwojowi miejskiego handlu w XIII w. sprzyjały nadmorskie położenie oraz port umożliwiający kontakty handlowe. Zniszczone dwieście lat później przez Portugalczyków miasto podniosło się dopiero w 1770 r., przyjmując nową nazwę "Dar El Beïda" (arabski: biały dom). Od 1854 r. do miasta - nazywanego od tej pory Casablanca - nastąpił masowy napływ Europejczyków, powodując zwiększenie populacji do 8000 mieszkańców. Podczas francuskiej okupacji handel w mieście przyśpieszył, zaczęto inwestować w miejską i przemysłową infrastrukturę, co doprowadziło m.in. do zagęszczenia historycznej zabudowy, choćby Medyny. Ceny ziemi wzrosły dwudziestokrotnie, a liczba mieszkańców sukcesywnie wzrastała - w 1912 r. w Casablance mieszkało już 46 000 rezydentów, w tym 12 000 z Europy [1].
fot. Budynek socjalny w dzielnicy El Hank proj. L.H. Laure.
W latach 1920-1950 Casablanca stała się swoistym laboratorium architektoniczno-urbanizacyjnym dla francuskich specjalistów z tych dziedzin. Nowe plany rozbudowy miasta - projektu Alberta Tardifa (1912), Henri Prosta (1917), Alexandre'a Courtois'a (1944) oraz Michela Ecocharda (1951) - miały na celu ustrukturyzowanie niekontrolowanego rozrastania się miasta, wprowadzenie nowych typologii w architekturze mieszkaniowej oraz zdefiniowały układ urbanistyczny poszczególnych dzielnic. Warto podkreślić, że Ecochard - jako pierwszy - w swoim planie rozbudowy miasta odszedł od ścisłej segregacji etnicznej, rezygnując z przestrzennej separacji dzielnic zamieszkałych przez Żydów, Muzułmanów oraz Europejczyków. W 1929 r. Francuski krytyk Léandre Vaillat stwierdził, że "Casablanca odważnie buduje nowe projekty, dla których Paryż jest zbyt nieśmiały, by ich spróbować"[2].
fot. Budynek socjalny w dzielnicy El Hank proj. L.H. Laure.
W wyniku masowej migracji ludności ze wsi do miasta, władze Casablanki zaczęły mieć problem ze wzrostem niekontrolowanych, amatorskich i wznoszonych bez pozwoleń architektonicznych budynków - zapełniających osiedla slumsów, nazywanych po francusku bidonvilles (domy z blachy), z racji wykorzystywanych przez domorosłych budowniczych materiałów z recyklingu - które wyrastały w mieście ponieważ architekci nie nadążali z budową wystarczającej ilości "mieszkaniówki", a ceny tej, która już istniała były niewystarczające dla warstw najuboższych.
fot. Budynek socjalny w dzielnicy El Hank proj. L.H. Laure.
Już wtedy dostrzeżono problem rozlewającego się miasta, wynikającego z pogłębiającego się rozwarstwienia społecznego i przeludnienia, i tym samym konieczności znalezienia urbanizacyjnych rozwiązań by wykorzenić rozrastające się bidonvilles. W tym celu zaprojektowano dzielnice Carrière Centrale, Sidi Othman, Ain Chock, Hay Hassani and El Hank, które charakteryzowały się odmiennymi typologicznie osiedlami, bardziej na "francuską modłę" niż odzwierciedlając kulturowe i religijne wzorce tradycyjnych społeczności marokańskich, żyjących zgodnie z naukami Koranu. Choćby w El Hank naruszono podstawową zasadę islamską, zgodnie z którą kuchnia stanowi przestrzeń prywatną i odseparowaną - w blokach francuskiego architekta L.H. Laure do poszczególnych mieszkań wchodzi się przez kuchnię.
fot. Bidonville w El Hank.
Problem rozrastających się slumsów z niewystarczającą infrastrukturą, brakiem sanitarnych udogodnień oraz samowolką i nieuczciwością jego właścicieli [3] stał się na tyle dużym problemem w całym Maroku, że w 2004 r. król Mohammed VI wprowadził narodowy program pod nazwą "Villes sans Bidonvilles", zwalczający anarchiczne osiedla. Jeden z najbardziej ambitnych planów masowych przesiedleń, zakłada budowanie nowych osiedli dla mieszkańców slumsów na peryferiach miast i całkowite pozbycie się bidonvilles do 2020 r., - i to założenie czasowe wydaje się być nierealne. W 2011 r. efekty rządowego projektu sprowadzały się do: zadeklarowania przez 43 miasta i wsie z całego kraju, że pozbyły się slumsów; 177 416 osób zostało przesiedlonych, a 61 600 przesiedleń było w trakcie wykonywania [4]. Z moich rozmów w trzech bidonvilles (jeden z dystryktu El Hank oraz dwa z Sidi Moumen) z ich mieszkańcami, wynikało, że nie wiedzieli oni o istnieniu tego programu, ani nie słyszeli o czekającej ich ewikcji. Choć w El Hank widać było ślady wyburzeń i stopniowego zmniejszania całego osiedla, a jeden mieszkaniec (Zakaria) słyszał, że dawni mieszkańcy slumsu w El Hank zostali przesiedleni do odległej dzielnicy Bouskoura na peryferiach miasta.
fot. Bidonville w El Hank.
Program opiera się na trzech metodach: restrukturyzacji istniejącej zabudowy (restructuration), przesiedlenia do nowych mieszkań (relogement) oraz przeniesienie mieszkańców slumsów na nowe działki (recasement) [5]. Pierwsza metoda dotyczy wyłącznie bidonvilles nie zajmujących strategicznych (tym samym najbardziej dochodowych, jak jest w El Hank z zapierającym dech widokiem na ocean i przeciwległy meczet Hassana II) działek w mieście, przez co slumsy zostają uprawomocnione oraz wchłonięte w miejską tkankę. Władze podłączają legalnie i oficjalnie prąd oraz wodę pitną. Połowę kosztów inwestycji ponosi rząd, a drugą połowę mieszkańcy bidonvilles, którzy w takiej sytuacji często "przegrupowują się", zawierając między sobą małżeństwa, przez co mogą liczyć na większe mieszkanie niż to, które czeka wyburzenie [6].
fot. Bidonville w El Hank.
Relogement dotyczy slumsów przeznaczonych do wyburzenia i ustępujących bardziej prestiżowym projektom (hotele, marina, apartamentowce, galerie handlowe). Lokatorzy nielegalnych osiedli "zasługują", dzięki dobrej lokacji, na przeprowadzkę do osiedli socjalnych wybudowanych przez rząd. Nie znajdują się one jednak w podobnej lokalizacji, zazwyczaj są na peryferiach miasta, źle skomunikowane z centrum, z niewystarczającą infrastrukturą społeczną (szkoły, szpitale, domy kultury, meczet). Mieszkania zajmują maksymalnie 60 m2 i kosztują w granicach 80 000 Dh (7200 euro) and 120 000 Dh (10 700 euro) [7], z czego rząd pokrywa jedynie 33% kosztów.
fot. Bidonville w Sidi Moumen.
Recasement jest czymś w rodzaju partnerstwa publiczno-prywatnego. Rząd wskazuje właścicielowi danego bidonville ziemię, którą ten kupuje, wyznacza działki i buduje na nich za własne pieniądze domy według ustandaryzowanego rządowego projektu. Władze zapewniają niezbędną infrastrukturę: drogi, elektryczność i wodociągi. Buduje się domy jednorodzinne (60-70 m2) w cenie 4500 euro, z czego rząd pokrywa 2250 euro lub dwurodzinne o powierzchni 80 m2, których cena sięga 5400 euro (rząd płaci z tej kwoty 1800 euro). Rodzina zakwalifikowana do tego modułu programu, przed wybudowaniem nowego domu, musi zburzyć stary w slumsach żeby zagwarantować, że nie będzie właścicielem obu.
EL HANK
fot.sferyczne: Widok na ocean oraz zburzoną część bidonville.
fot. W tle latarnia morska obok bidonville w El Hank
Dawna dzielnica żydowska przyjęła nazwę od "Latarni El Hank" wybudowanej w 1919 r. W jej sąsiedztwie znajduje się odwiedzony przeze mnie bidonville, położony blisko nabrzeża oceanu, zamieszkały przez ok. 40 rodzin [9], które wybudowały swoje mieszkania w zwartej, parterowej zabudowie (która nie jest zbyt zróżnicowana typologicznie) w starej twierdzy wojskowej zbudowanej przez francuskich żołnierzy. W pobliżu zachowały się jeszcze historyczne bunkry stanowiące miejsce spotkań lokalnej społeczności. Bezpośrednim sąsiedztwem są budynki socjalne, projektu L.H. Laure, który zaprojektował 37 czterokondygnacyjnych bloków zgodnych z planem Ecocharda. Nawet w tej formalnej architekturze widać wpływy nieformalnej, samowolnej architektury, zgodnej z kulturą islamską, w której samodzielnie dokonuje się decyzji o powiększeniu powierzchni mieszkalnej lub zawłaszczeniu przestrzeni wspólnej dla własnych celów (np. częściowe zabudowanie zewnętrznej galerii w celu utworzenia dodatkowego pomieszczenia). Od południa bidonville sąsiaduje z luksusową, willową dzielnicą Anfa.
fot. Numeracja domostw w bidonville w El Hank.
Wszystkie domy tego bidonville są parterowe, wybudowane z pustaków lub cegieł i otynkowana, czasami pokryte dwuspadowym dachem. Tylko raz wystąpiła piętrowa nadbudówka, choć liczne amatorskie przeróbki poszerzenia wnętrza wyodrębniają się w źle zamocowanych otworach okiennych czy drzwiowych. Momentami można dostrzec zaadaptowane zachowane części historycznego kompleksu wojskowego na potrzeby mieszkalne (cylindryczna wieża). Wyraźnie wyodrębniono przestrzeń wspólną, taką jak boisko dla dzieci czy zadbany teren zielony porośnięty kaktusami, na których suszy się pranie. Najchętniej wykorzystywane są wszelkie materiały z recyklingu, takie jak blacha, drewniane płyty czy płachty tkanin czy opony, które często bezładnie przemieszane ze sobą stanowią konstrukcję dachu. Jeden z mieszkańców tego slumsu potwierdził, że do zaprawy dodaje się zmielone szkło ze zbieranych butelek w celu odstraszenia szczurów. Nie udało nam się wejść do środka budynków.
fot. Boisko nad oceanem. Bidonville w El Hank.
fot. W środku bidonville z mieszkańcami.
SIDI MOUMEN
fot. Jedna z uliczek bidonville.
Sidi Moumen to mocno oddalony rejon miasta w dzielnicy Sidi Bernoussi, połączony z centrum jedyną linią tramwajową, na północno-wschodnich przedmieściach Casablanki. Znajdują się tam dwa
bidonvilles
(w tym nowszy Dwar Lhaj [10]), które mieszkańcom miasta kojarzą się z atakami bombowymi przeprowadzonym przez mieszkańców tego slumsu w latach 2003 i 2007. Ten region uznaje się za największą konglomerację slumsów w mieście, w której brakuje pomocy systemowej i nie spotka się tam opieki społecznej, polityka jakiejkolwiek partii czy nawet organizacji pozarządowej. Za to aktywna przez długi okres czasu były radykalne islamskie organizacje ekstremistyczne Wahabitów - rekrutujące do swoich terrorystycznych akcji osoby wykluczone społecznie [11].
fot. Bidonville “nowszy” w Sidi Moumen.
Architektura tych dwóch bidonvilles jest dużo bardziej zróżnicowana niż w El Hank. Dominuje zwarta zabudowa podzielona na kwartały poszczególnych działek zróżnicowanych pod względem ekonomicznego statusu ich mieszkańców. Na całej przestrzeni slumsów oddzielonych od siebie przestrzenią publiczną boisk i rozległych, niezagospodarowanych nieużytków oraz nielicznych bloków socjalnych, dynamikę kontaktów międzysąsiedzkich organizuje podział na wąskie i zwarte alejki (nawiązanie do kluczowych dla kultury marokańskiej hara czyli przestrzeni publicznej, z której przechodzimy do prywatnej), prowadzące do poszczególnych domostw.
Fot. Kanalizacja w bidonville w Sidi Moumen.
Kanalizacja znajduje się pod uliczkami, przykryta czasem świeżo wylanym betonem, z racji ciągłego wybijania po każdym deszczu. Stąd nieprzyjemny zapach, do którego można się przyzwyczaić. Na zewnętrznych ścianach budynków przytwierdzono skrzynki elektryczne i te wszystkie "udogodnienia" świadczą o zarządzaniu slumsem przez właściciela, co zostało potwierdzone w rozmowach z mieszkańcami [przypis 3]. Jednak gdy ktoś zachoruje, karetka - według relacji innego mieszkańca - nie dojeżdża do tego miejsca.
fot. Wykorzystanie dachu w bidonville w Sidi Moumen.
Najbardziej bolesnym faktem są widoczne podziały ekonomiczne między mieszkańcami tej społeczności. Jedni mieszkają w chacie zbudowanej z nieociosanych kamieni nie wypełnionych zaprawą, przykrytych materiałami, które po prostu udało się gdzieś znaleźć, inni w otynkowanych i parterowych domach z pustaków. Zdarzają się lepianki czy baraki wzmocnione folią bez kuchni czy łazienki (w których dzieci gryzione są przez szczury) ale również trzypiętrowa bieda-konstrukcja - zamieszkała przez siedem osób z wykutymi w kamieniu stromymi schodami, prowadzącymi na kolejne kondygnacje, gdzie "labiryntowy" układ pomieszczeń uwarunkowany jest wykorzystaniem skąpej przestrzeni do maksimum i wyciśnięciem z niej jak najwięcej funkcji (salon, sypialnie, większa kuchnia tradycyjnie odseparowana dla widoku osób postronnych, wychodek).
fot. Trzykondygnacyjny budynek w Sidi Moumen.
fot. W środku budynku na poprzednim zdjęciu wykuto strome schody w kamieniu.
fot. Mieszkańcy szopy przykrytej folią w Sidi Moumen.
We wszystkich wnętrzach, w których byliśmy - nawet najbiedniejszych - wyraźnie próbowano zaznaczyć tak ważną dla muzułmańskiej kultury, najbardziej otwartą i wspólną przestrzeń całego domu (i jednocześnie najbardziej ozdobną) czyli pokój gościnny, w którym się jada, spotyka z gośćmi i odpoczywa. Nawet w najmniejszej chacie, kosztem wyodrębnienia osobnej przestrzeni do gotowania posiłków czy łazienki, dostrzegłam wejściowy przedsionek - czyżby dalekie echo tradycyjnych w marokańskiej architekturze wernakularnej domów z dziedzińcem czyli riadów? - z którego wchodzi się do wyłożonego poduszkami i ozdobnymi materacami salonu (zastępującego często, z braku przestrzeni, pokój gościnny) z oknem, jeśli pozwalała na to architektura danego budynku.
fot. Jeden z mieszkańców 7-osobowej rodziny w Sidi Moumen
fot. Pokój gościnny w 3-kondygnacyjnym budynku, Sidi Moumen.
W historycznych riadach najczęściej panował mrok, jeśli jakiekolwiek okna wychodziły na ulice, to były one niewielkie i najczęściej zasłonięte witrażem lub ażurową okiennicą (co zapewniało prywatność kobietom). W slumsie najczęściej salon lub pokój gościnny za dnia, nocą zmienia się w sypialnię czyli najbardziej prywatną część domu muzułmańskiego. W wyniku bardzo amatorskiej konstrukcji, do wykonania której mieszkańcy obu bidonvilles najczęściej ściągają "specjalistę" ze wsi, byle jakich materiałów i stopniowego poszerzania przestrzeni mieszkalnej, wykonywanego bez dodatkowych wzmocnień czy podpór. Dachy - przykryte najzwyklejszą blachą falistą przywaloną kamieniami jako dodatkowym zabezpieczeniem - mogłyby funkcjonować jako dodatkowa przestrzeń, choćby do rozwieszania prania, są nie do końca wykorzystane. Z rzadka dobudowywane są schodki prowadząca na dach pełniący w takiej konfiguracji rodzaj tarasu czy dodatkowej przestrzeni użytkowej np. suszeniu prania.
fot. Widok z daleka na “starszy” bidonville w Sidi Moumen
Przypisy:
[1] Somers Glenn, Casablanca. Enforcing El Hank's Right to Exist, Faculty of Design Sciences - Architecture UA - University of Antwerp, Antwerp 2014, s. 13 [2] Ibidem, s. 6
[3] Tak się działo jeszcze do niedawna w bidonville w dzielnicy Sidi Moumen, który odwiedziłam w grudniu 2017 r. Jeden z jego mieszkańców powiedział mi, że do niedawna wynajem "mieszkania" kosztował 70 Dh/mc (7 euro to przeciętna cena dla turystów chcących skosztować tajin, czyli marokańską narodową potrawę przygotowywaną w specjalnym glinianym naczyniu), które nie spełniało żadnych norm (brak toalety i kuchni) o pow. max 10 m2 zamieszkałych przez 7 osób.
[4] Somers Glenn…, s. 209
[5] Evaluation du programme national «Villes sans bidonvilles». Propositions pour en accroître les performances, s. 8: http://mirror.unhabitat.org/downloads/docs/11592_4_594598.pdf (dostęp 15.01.2018)
[6] O tym opowiadał mi Abdul, pracownik hostelu w Marrakechu, który przez wiele lat mieszkał w Casablance.
[7] Somers Glenn…, s. 215
[8] Ibidem, s. 217
[9] Według jednego z przepytywanych przeze mnie mieszkańców.
[10] Nazwa podana przez naszego tłumacza Musa.
[11] Marvine Howe, Morocco: The Islamist Awakening and Other Challenges, Oxford University Press, New York 2005, s. 329
fot. Katarzyna Wiącek, Casablanca, Maroko, grudzień 2017
I miei bambini, Ugo Leone Cosa si intende quando si dice “bambino”? I bambini e i fanciulli delle bidonvilles africane o delle favelas brasiliane o della napoletana Scampia che confrontabilità hanno con i loro omologhi per età di San Francisco o di Copenaghen o di Posillipo?
#LeMonde: "« Insurgez-vous ! », l’appel du père Pedro, prêtre des bidonvilles de Madagascar"
#LeMonde: “« Insurgez-vous ! », l’appel du père Pedro, prêtre des bidonvilles de Madagascar”
[ad_1]
Le curé lazariste vit depuis quarante-sept ans sur la Grande Ile. Son association Akamasoa a construit 18 villages et est venue en aide à plus de 500 000 Malgaches.
Né en Argentine de parents slovènes, le père Pedro Opeka est arrivé en 1970 à Madagascar à l’âge de 22 ans. En 1989, il crée l’association humanitaire Akamasoa (« les bons amis », en malgache) pour venir en aide aux plus pauvres…