Chasydzi i cudotwórcy w Iłży
dzieciństwa pamiętam dwie legendy związane ze znanymi cadykami i chasydami. Pierwszym z nich był Szymcha Bunam z Przysuchy, drugim bal-Szem Tow z Chełma. Dokładniej było odwrotnie bo przecież Bal Szem żył dużo wcześniej od Szymchy Bunama z Przysuchy. W każdym razie legenda opowiadała że Bal Szem miał w Iłży krewniaka którego kiedyś przejeżdżając przez miasto odwiedził. W tamtych czasach hebrajczycy w mieście mieszkali w okolicy tak zwanej Żydowskiej Górki. Natomiast ci którzy odstawali, czyli zwolennicy kabały, jak i ci niezbyt religijni, w okolicach obecnej ulicy Jakuba Starszego. Tam też mieszkał słynny Iłżecki kabalista Jakub [Jakub Kabalista] W każdym razie w Iłży w tamtych czasach „wszystko było za darmo” Za darmo dostawało się od miasta drzewo na budowę domu, bo miasto otaczały ogromne lasy. Glinę na cegły i do zaprawy. Kamień. Więc jakiemuś znajomemu krewniaka Bal Szema zostało po budowie domu sporo gliny, albo był garncarzem i nie miał co z nią zrobić. W każdym razie dał w prezencie Bal Szemowi, cały wóz świetnej, najlepszej w Polsce Iłżeckiej gliny. I tak Bal Szem jechał sobie do Chełma swoim wozem i nie wiedział co z tą gliną ma zrobić, a nikt po drodze nie chciał jej kupić. Przyjechał do domu, kazał wyrzucić glinę na podwórze, a trochę jej wziął do domu ze sobą. I siedział sobie przy stole po kolacji i zaczął z tej gliny najpierw lepić kulki. I sam nie wiedział kiedy, jak zaczął lepić Golema. Dalej już znamy...https://liberyanin.wordpress.com/2018/11/08/chasydzi-i-cudotworcy-w-ilzy/















