seen from Argentina
seen from United States

seen from United States

seen from Türkiye

seen from Germany
seen from China

seen from Australia
seen from United States
seen from China
seen from Italy
seen from United States

seen from Malaysia
seen from Malaysia

seen from Albania
seen from United States

seen from Malaysia
seen from Japan

seen from Malaysia
seen from Croatia
seen from Cyprus
Jewish postcards / judaica: sabbat & synagogue interior.
ISRAEL -> New Year post cards showing jewish tradition.
Pinokio zabierze nasze pieniądze na spłacanie zaciągniętych kredytów! Pa...
Antypolskie szmatławce
Kolejny dzień i kolejny przykład, jak nisko upadliśmy jako kraj i społeczeństwo. Minister (tfu!) Czarnek ogłosił dziś, że książka "Dalej jest noc" to "antypolski szmatławiec". Kilka słów wyjaśnienia, dlaczego powinniśmy się tym martwić.
Do najbardziej znanych i szanowanych na świecie naukowców i naukowczyń z Polski, należą prawdopodobnie badacze i badaczki specjalizujące się w dziejach Zagłady. Ich działalność skupia się m.in. w renomowanej instytucji Centrum Badań nad Zagładą Żydów / Polish Center for Holocaust Research, aktywnie uczestniczącej w międzynarodowym życiu naukowym, znanej z precyzji, rzetelności i rozmachu badań. W 2018 roku ta właśnie instytucja, po wielu latach pracy 8 badaczy (i dziesiątek ich współpracowników) wydała monumentalne opracowanie pt. "Dalej jest noc", czyli największe jak dotąd świadectwo historyczne Holocaustu na ziemiach polskich, oparte na całych tomach dokumentów źródłowych. Praca odbiła się szerokim echem i natychmiast zyskała uznanie w środowisku naukowym.
Obraz, jaki się z niej wyłania nie jest niczym nowym, bo w większości to fakty znane od dawna, ale jeszcze nigdy tak przekrojowo nie opisane i tak znakomicie nie udokumentowane. Obraz ten, to obraz kraju, w którym - jak pisał Jan Karski w swoim nieznanym raporcie - antysemityzm jest cienką nicią porozumienia, która łączy nazistów i Polaków. Obraz kraju, w którym Żydom niesie pomoc mała garstka odważnych lub po prostu interesownych ludzi (wszystkim im książka oddaje szacunek), znacznie więcej ludzi spontanicznie lub za korzyści materialne donosi na Żydów albo bierze udział w polowaniach na nich, a większości narodu ich los jest po prostu zupełnie obojętny. To brutalna prawda, lecz niezbędna do przepracowania, przyjęcia i wyciągnięcia wniosków. Te fakty oczywiście nie mogły się spodobać prawicy. Najpierw był szok, przytłoczenie ogromem i dokładnością dokumentacji "dowodowej" książki. Prawicowi propagandziści potrzebowali kilku miesięcy, by otrząsnąć się z niego i podjąć plan działania. Funkcjonariusze IPNu, ludzie wyciągnięci "znikąd", których w kręgach historycznych mało kto kojarzy, zostali oddelegowani do napisania całej serii paszkwili na "Dalej jest noc". Niemal każdy tekst spotkał się z druzgocącą odpowiedzią autorów/ek (szacunek za tę pracę!), i by rzec tak nienaukowo, prawicowe farmazony zostały przez nich dosłownie rozjechane walcem faktów. Gdy to nie pomogło i każdy myślący historyk nadal spoglądał na propagandę IPN z przymrużeniem oka, zaczęły się procesy przeciwko autorom/kom - które, dodajmy, spotkały się z ostrym potępieniem międzynarodowych środowisk naukowych (podobnie jak z Żulczykiem, wieść, że żyjemy w niepoważnym, despotycznym kraju poniosła się na cały świat).
Dziś władza przechodzi do kolejnego etapu. Czarnek otwarcie ogłosił, że odtąd finansowane przez państwo będą tylko badania dokumentujące pomoc Polaków dla Żydów (choć nie ma takiej potrzeby, bo Centrum Badań nad Zagładą Żydów / Polish Center for Holocaust Research udokumentowało to już bardzo dobrze), a wszelkie prace krytyczne wobec narodu polskiego zyskają status "antypolskich szmatławców".
Ta cała sprawa to kolejny przykład, jak cienka jest granica pomiędzy demokracją a autorytaryzmem, jak bardzo łatwo jest pominąć moment, kiedy zostanie przekroczona. Chodzimy do pracy, na zakupki, na imprezy, odprowadzamy dzieci do szkoły, czasem nawet skoczymy na jakiś protest - co prawda coraz ciężej jest w czymś uczestniczyć i nie zostać spałowanym lub zagazowanym, ale jednak. Życie toczy się dalej, tymczasem ludzie na głównych stanowiskach państwowych dokonują dosłownie przeorania świata nauki, kultury, sądownictwa, wartości demokratycznych. Oficjalnym językiem rządu jest język rynsztokowy, a oficjalnym narzędziem policyjna pałka i toga skorumpowanego sędziego. Wystarczyło kilka lat, a to przecież jeszcze nie koniec. Miłego dnia Kochani.
pierwsza dziarka w życiu, decyzje po ćpaniu są najlepsze
Jak się brałam za tematykę żydowską to tak mnie nauczył i wychował Władysław Bartoszewski: “Pani Ewo, albo się pani nauczy traktować żydów jak równych sobie, albo proszę zostawić temat.” […] Żydzi wyczuwają antysemityzm. Mogą mi powiedzieć: “Kurek-antysemitka”, ale wiedzą, że nią nie jestem, bo nigdy im nie kadzę. Z jednymi się przyjaźnię, z innymi się kłócę. Traktuję ich jak równych sobie. A człowiek, który ma w sobie głęboko ukryte antysemickie pokłady, będzie się do żydów uśmiechał, będzie im kadził, ustępował. Prawdziwy antysemityzm to jest uległość - […] tego nauczyła mnie śp. Stefka Dzięciołowska, dziennikarka. Jak wchodziła w nieznane sobie środowisko, mówiła: “A ja jestem żydówka.” W pewnym momencie mówię do niej: “Czemu ty się tak zachowujesz? Przecież to idiotyczne.” A ona mówi: “Słuchaj, w tym środowisku są antysemici i nie. Antysemici na moje wyznanie będą tak mili, będą na łapkach, żeby mnie nie urazić, bo się boją, że wyjdzie ten antysemityzm, a normalni ludzie mnie ochrzanią, więc wtedy mam wybór z kim chcę się przyjaźnić.” I ze Stefką przyjaźniłam się do jej śmierci. Bo ją ochrzaniałam jak trzeba było. Jest coś w tym. Mają rację. Oni to wyczuwają. Po co to płaszczenie się przed żydami?
Dr Ewa Kurek (link), historyk, badaczka stosunków polsko-żydowskich