Tymon
Canon EOS 77D, Tair 300mm f/4.5
[EN] I’m already waiting for October. Regular readers can probably guess why. Somehow September is really dragging for me right now. Which doesn’t mean there aren’t better moments. There are. Every cloud has a silver lining. Today, for example, the dogs woke us up an hour early. But that gave us an extra hour for ourselves. And I don’t even feel all that sleep-deprived today. And lack of sleep is basically the main theme of my life. :)
At the beginning of October, my mom is coming to visit. Great. I’m happy. She doesn’t know about the recent changes. I’ll gladly drive her to do some shopping or wherever in my new car. Well, new to me. It’s actually an old car, but it’s well-equipped and relatively powerful. Lots of little perks to make the ride nicer. Including an audio system that, cranked up to around 30%, is already too loud for long stretches — with bass strong enough to rattle the mirrors. A bit surprising, but on the other hand the audio quality really is solid. Life’s not all about volume. Anyway, that’s just a pretext to spend some time together. What I miss most from childhood is that kind of shared family time. I try to give that to my kids, but I feel like my kids are a bit different. My father, meanwhile, in his older years prefers to lie in front of the TV. He finds any excuse to wiggle out of visits longer than strictly necessary. But mom is coming alone, and that’ll be a chance just to be together. And that’s important — to be together.
And if any of you ever feel like just being, I’m open to being.
[PL] Czekam już na październik. Stali czytelnicy pewnie domyślają się, dlaczego. Jakoś ten wrzesień ciągnie mi się w tej chwili. Co nie znaczy, że nie ma lepszych momentów. Są. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dziś na przykład psy obudziły nas godzinę przed czasem. No ale za to mieliśmy godzinę dla siebie. I nawet nie czuję się dziś jakoś mega niewyspany. A niewyspanie to w zasadzie motyw przewodni mojego życia. :)
Na początku października przyjeżdża moja mama. Super. Cieszę się. Mama nic nie wie o zmianach, jakie ostatnio zaszły. Chętnie ją podwiozę na zakupy czy gdzieś moim nowym autem. Co prawda to jest stare auto. No ale za to dobrze wyposażone i relatywnie mocne. Różne tam takie uprzyjemniacze czasu posiada. W tym system audio, który odkręcony w okolicach 30% staje się zbyt głośny na dłuższą metę, a od basu drżą lusterka. Trochę to dziwi, ale z drugiej strony jakość audio jest naprawdę niezła. Nie samą głośnością człowiek żyje. Mniejsza z tym. To tylko pretekst, by spędzić trochę czasu razem. To, czego mi najbardziej brakuje z dzieciństwa, to taki wspólnie spędzany rodzinnie czas. Staram się poświęcać go dzieciom, ale mam wrażenie, że te moje dzieci są nieco inne. Ojciec natomiast na starość woli leżeć przed telewizorem. Szuka każdego pretekstu, żeby się wykręcić od jakichkolwiek wizyt dłuższych niż to absolutnie konieczne. Ale mama przyjeżdża sama i będzie okazja, żeby tak zwyczajnie ze sobą pobyć. O! To ważne, żeby ze sobą być.
Jakbyście chcieli czasami pobyć, to ja jestem otwarty na bycie.















