Islam: fakty i mity. Część XIII.
Konflikt w Czeczeni, byłe republiki radzieckie
This map shows the 1979 demographic distribution of Muslims within the Soviet Union as a percentage of the population by administrative division. Żródło: Wikipedia
W Rosji żyje około 20 mln. muzułmanów. Islam jest najbardziej rozpowszechniony na Kaukazie Północnym, środkowym Powołżu i na Uralu, a także w Moskwie i Petersburgu. Muzułmanie stanowią większość ludności w Inguszetii (98 proc.), Czeczenii (96 proc.), Dagestanie (94 proc.), Kabardo-Bałkarii (70 proc.), Karaczajo-Czerkiesji (63 proc.), Baszkirii (54,5 proc.) i Tatarstanie (54 proc.). Nie pozostaje to bez wpływu na sytuację wewnętrzną i politykę zagraniczną Rosji.
Oto wybór wiadomości prasowych z ostatnich dwóch lat dotyczących niektórych zdarzeń w Rosji:
„Około 700 osób zatrzymano w nocy w Petersburgu podczas wspólnej operacji rosyjskiej policji, Federalnej Służby Bezpieczeństwa i Federalnej Służby Migracyjnej, wymierzonej w środowiska podejrzane o związki z ekstremistami i terrorystami. Poinformowały o tym petersburskie media, według których zatrzymani, to muzułmanie uczestniczący w modlitwie w meczecie nieoficjalnie działającym na terenie targu Apraksin Dwor. Po sprawdzeniu dokumentów większość spośród zatrzymanych została zwolniona. Około 300 osób pozostawiono w areszcie do dalszych wyjaśnień. Około 250 osób przebywa w Rosji nielegalnie.
Wśród zatrzymanych jest pochodzący z Kabardo-Bałkarii, republiki na rosyjskim Kaukazie Północnym, 24-letni Murat Sabaszew, podejrzany o opublikowanie w latach 2010-2011 w internecie materiałów o treści ekstremistycznej i filmów z zamachów terrorystycznych.
Organy ochrony prawa zainteresowały się również imamem meczetu na bazarze, przywódcą tadżyckiej diaspory w Petersburgu Abdurachmanem Akiłowem. Obecna operacja jest konsekwencją pojawienia się na portalach społecznościowych stron radykalnej wspólnoty nazywającej siebie Petersburskim Dżamaatem. Po raz pierwszy o organizacji tej stało się głośno w 2007 r. w związku ze śledztwem w sprawie domniemanego zamachu na ówczesną gubernator Petersburga Walentinę Matwijenko. Petersburskie służby bezpieczeństwa utrzymują, że większość islamskich przywódców, którzy przyjeżdżają do tego miasta, otrzymała wykształcenie w Kairze, gdzie znajduje się jedno z centrów ideologicznych radykalnego islamu.”
„Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Rosji we wrześniu i październiku przeprowadziły zakrojoną na szeroką skalę operację specjalną przeciwko rebeliantom na Północnym Kaukazie, podczas której zabiły 49 islamskich bojowników. Poinformował o tym dziś Narodowy Komitet Antyterrorystyczny (NAK) Federacji Rosyjskiej, rządowy organ koordynujący walkę z terroryzmem w Rosji. NAK podał też, że w wyniku tych działań 50 innych rebeliantów zatrzymano lub nakłoniono do zgłoszenia się do organów ścigania. NAK przekazał ponadto, że operacja, w której uczestniczyły oddziały specjalne FSB i MSW FR, objęła m.in. kilka rejonów Dagestanu i Kabardo-Bałkarii. Według NAK siły federalne przejęły 30 bomb domowej roboty, ok. 100 kg ładunków wybuchowych, 530 min, pocisków i granatów, 109 sztuk broni palnej oraz ok. 19 tys. sztuk amunicji. Wykryły też ponad 90 baz i 26 schronów należących do bojowników.
Media w Rosji utrzymują, że od 1 października w operacjach przeciwko rebeliantom na Północnym Kaukazie biorą także udział jednostki podlegające Ministerstwu Obrony FR. Władze informacji tych oficjalnie nie potwierdzają. Rebelianci dążą do oderwania republik Północnego Kaukazu od Rosji i utworzenia tam islamskiego emiratu. Najbardziej niespokojnie jest w Dagestanie, Inguszetii, Czeczenii i Kabardo-Bałkarii. Akty przemocy są tam na porządku dziennym. W ubiegłym miesiącu Niezawiesimaja Gazieta informowała, że od pewnego czasu straty w ludziach sił federalnych na Północnym Kaukazie gwałtownie rosną. Tylko w ostatnim tygodniu sierpnia zginęło 15, a rannych zostało 11 żołnierzy i oficerów. Dziennik podawał również, że ministerstwo obrony rozważa wysłanie tam oddziałów specjalnych GRU. Operacja antyterrorystyczna na Północnym Kaukazie trwa od 1999 r. Przez prawie osiem lat w walkach z islamistami uczestniczyły oddziały regularnej armii. W 2006 r., po rozbiciu głównych sił rebeliantów, wojska Ministerstwa Obrony zostały wycofane do miejsc stałej dyslokacji, a odpowiedzialność za operację sił federalnych na Północnym Kaukazie przejęło dowództwo Wojsk Wewnętrznych MSW.”
„Z udziałem 8 tys. żołnierzy, 200 pojazdów bojowych, 100 systemów artyleryjskich i rakietowych, a także 10 okrętów wojennych w Kraju Krasnodarskim, na południu Rosji, rozpoczęły się manewry wojskowe Kaukaz-2012. Ćwiczeniami, które potrwają do 22 września, dowodzi szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej generał Nikołaj Makarow. Służba prasowa Kremla zapowiedziała, że wśród ich obserwatorów będzie prezydent Rosji Władimir Putin. Szczegóły manewrów nie są znane. Podano tylko, że odbędą się one na czterech poligonach Południowego Okręgu Wojskowego - Prudboj, Kapustin Jar, Aszułuk i Rajewski - oraz że ćwiczone będzie wykonywanie zadań związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa południowo-zachodniego regionu Rosji. Z doniesień mediów w Rosji wiadomo, że w manewrach będą uczestniczyć okręty Floty Czarnomorskiej i Flotylli Kaspijskiej, w tym krążownik rakietowy „Moskwa”, oraz że na poligonie Kapustin Jar z powietrza zrzucona zostanie 7 dywizja desantowo-szturmowa, elitarna jednostka szkolona do walk w górach. Wiadomo również, że testowane będą m.in. lądowe pociski balistyczne krótkiego zasięgu na mobilnej platformie samochodowej Iskander-M, pociski manewrujące odpalane z lądu i morza, a także rakietowe systemy obrony wybrzeża K-300 Bastion i Bał.”
„Żołnierze Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, podlegający Ministerstwu Obrony, znów uczestniczą w operacjach przeciwko rebeliantom na Północnym Kaukazie. Decyzję o skierowaniu po raz pierwszy od sześciu lat do tego niespokojnego regionu jednostek resortu obrony podjął Narodowy Komitet Antyterrorystyczny (NAK), rządowy organ koordynujący walkę z terroryzmem w Rosji. Rebelianci dążą do oderwania republik Północnego Kaukazu od Rosji i utworzenia tam islamskiego emiratu. Najbardziej niespokojnie jest w Dagestanie, Inguszetii, Czeczenii i Kabardo-Bałkarii. Akty przemocy są tam na porządku dziennym. Pododdziały rosyjskiej armii włączyły się już do operacji antyterrorystycznych w kilku rejonach Północnego Kaukazu, w których sytuacja jest najbardziej napięta. Działają według własnych planów, ale w ścisłej współpracy z jednostkami Wojsk Wewnętrznych MSW, pododdziałami policyjnymi i Federalną Służbą Bezpieczeństwa (FSB) - poinformowało źródło w sztabie sił federalnych w tym regionie, cytowane przez agencję Interfax.”
„»Tu będzie stolica Kurdystanu! Wszystko będzie nasze!« – mieli krzyczeć Kurdowie demolujący skwer w Celinnym. Już następnego dnia Celinnyj był praktycznie okupowany przez oddział OMON. Zdecydowanie policji było zapewne spowodowane strachem przed powtórką wypadków z uralskiej Sagry Na tę wieś w nocy 1 lipca napadła grupa 31 Azerów. Bronili interesów miejscowego handlarza narkotyków. Sagra, Celinnyj, Dubrowka i Korbałowo pod Petersburgiem – to położone w głębi Rosji miejscowości, w których w ciągu ostatnich miesięcy miały miejsce starcia pomiędzy Rosjanami a muzułmańskimi przybyszami. Choć w każdym przypadku ich przyczyny i przebieg były różne, to jeden czynnik wydaje się być wspólny i zarazem nowy – muzułmanie nawet na etnicznie rosyjskich terenach nie obawiają się już wchodzić w konfrontację z rosyjską większością.”
„Rosyjska policja aresztowała w tym tygodniu w Moskwie sześciu członków partii Hizb al-Tahrir al-Islami (Partia Wyzwolenia Islamu), przedstawianej jako „ekstremistyczna” przez rosyjskie władze. Sześciu mężczyzn jest oskarżonych o radykalny prozelityzm w kilku meczetach w stolicy. Liczne komórki tej organizacji, jak również innych ruchów islamistycznych, upolitycznionych lub nie, zostały już rozwiązane.”
Ograniczony dotąd do Północnego Kaukazu dżihad zaczyna obejmować inne regiony Federacji. Moskwa obawia się, że islamizacja świata arabskiego przeniesie się na republiki muzułmańskie Azji Centralnej, a nawet na Rosję. Ale bardziej niepokojący jest fakt, że dżihadzki nurt salafizmu zaczyna rozprzestrzeniać się w regionie Powołża i Uralu, a dokładniej w autonomicznych republikach Tatarstanu i Baszkirii, regionach muzułmańskich uznawanych dotychczas za spokojne. Destabilizacja tego regionu miałaby ogromne konsekwencje ekonomiczne, gdyż „gdyby do niej doszło, domino uralsko-wołżańskie mogłoby pociągnąć za sobą Syberię, największego producenta ropy naftowej, który zaopatruje Europę”. Rosja jest pierwszym krajem muzułmańskim w Europie. Jak zostało to już przywołane na wstępie, wspólnota muzułmańska w Rosji liczy w zależności od szacunków ok. 20 mln. osób. Chodzi tu o społeczności lokalne, a nie o cudzoziemców. Muzułmanie są obecni głównie na Kaukazie, zislamizowanym od czasu pierwszych podbojów arabskich w połowie VIII w. Są to również Tatarzy i Baszkirzy, dwa ludy tureckie, posiadające autonomiczne republiki. Do tych dwóch grup tubylczych należy dodać setki tysięcy imigrantów z Azji Centralnej, którzy pracują w Rosji.
Te trzy grupy należą do islamu sunnickiego. Zakazana w Rosji partia Hizb al-Tahrir al-Islami również pochodzi z Azji Centralnej. Zaszczepiona zwłaszcza w Uzbekistanie, gdzie stała się głównym oponentem reżymu prezydenta Karimowa oraz w Dolinie Fergańskiej, sama określa
się jako partia nie akceptująca przemocy i planuje ustanowienie kalifatu, który zjednoczyłby świat muzułmański. Istnieją również podziemne struktury partii w Rosji. To jeden z powodów wytrwałości Władimira Putina z jaką broni on reżymu prezydenta Syrii Baszara el-Assada. Doświadczona kolorowymi rewolucjami, które wstrząsnęły jej „bliską zagranicą”, w Gruzji,
na Ukrainie, w Kirgistanie, Rosja obawia się arabskiej wiosny. Jest nieufna tym bardziej, że doprowadziła ona do władzy islamistów. To koszmar dla Moskwy, która obawia się takiego samego scenariusza w Azji Centralnej. Ustępstwa w sprawie Syrii oznaczałyby także ustąpienie innym ruchom powstańczym, które mogłyby wybuchnąć w przestrzeni postsowieckiej,
w Uzbekistanie, w Kazachstanie, w Azerbejdżanie. Moskwa obawia się, że islamizacja świata arabskiego w końcu przeniesie się na republiki muzułmańskie Azji Centralnej, a nawet Rosję. W dużej mierze to właśnie te obawy legły - obok obrony integralności terytorium i strefy wpływów - u podstaw decyzji o rozpoczęciu interwencji w Czeczeni.
11 grudnia 1994 r. do republiki Czeczeni wkroczyły wojska rosyjskie. Pomimo początkowych niepowodzeń - jak podjęta na rozkaz ówczesnego ministra obrony Rosji Pawła Graczowa próba zdobycia Groznego na Nowy Rok wyłącznie przez nieosłaniane jednostki pancerne - Rosjanie zajęli w lutym 1995 r. stolicę Czeczenii. Dowódcą wojsk rosyjskich, które zdobyły Grozny był gen. Lew Rochlin, który odmówił przyjęcia za zdobycie Groznego tytułu Bohatera Rosji, gdyż nie uznał za zaszczytne zwycięstwa odniesionego nad własnymi obywatelami.
Od tego momentu rozpoczęła się walka partyzancka z bojownikami czeczeńskimi przegrupowanymi w górach, w której Rosjanie ponosili znaczne straty. Problemem dla sił rosyjskich były zwłaszcza walki w miastach, do których dowódcy i żołnierze rosyjscy byli kompletnie nieprzygotowani, jak też przenoszenie walk poza teren Czeczenii. W czerwcu 1995 r. Szamil Basajew przeprowadził terrorystyczny rajd na szpital w Budionnowsku, a w styczniu 1996 r. akcję o takim samym charakterze na szpital w Kizlarze przeprowadził inny dowódca czeczeński - Salman Radujew. W grudniu 1995 r. Czeczeni zdobyli drugie co do wielkości miasto republiki Gudermes, jednak po kilku dniach walk zostali zmuszeni do ustąpienia.
21 kwietnia 1996 r. po namierzeniu jego telefonu satelitarnego i przeprowadzeniu rosyjskiego ataku rakietowego zginął Dżochar Dudajew, a władzę po nim przejął Zelimchan Jandarbijew.
Po zaskakującym dla wojsk rosyjskich letnim ataku bojowników w sierpniu 1996 r. Czeczenom udało się odbić Grozny. Przejście konfliktu w stan przewlekły, porażki Rosji, a także okres wyborów prezydenta Rosji (czerwiec-lipiec 1996 r.) zaktywizowały działania polityczne, w których wielką rolę odegrał generał Aleksander Lebiedź, krótkotrwały sekretarz
Rady Bezpieczeństwa Rosji - w ich wyniku 31 sierpnia 1996 r. w Chasawjurcie podpisano rozejm kończący pierwszą wojnę czeczeńską. Na jego mocy zagadnienie statusu prawnego republiki zostało odłożone na 5 lat. Według danych strony rosyjskiej, w wojnie zginęło ok. 10 tysięcy bojowników oraz ok. 5,5 tysiąca żołnierzy rosyjskich. Nie są znane dokładne straty ludności cywilnej. Według innych danych zginęło ok. 5 tys. Czeczenów oraz ok. 17 tys. Rosjan.
W okresie niezależności Czeczenii (zwanej też jako Iczkeria) w latach 1996-1999 nastąpił okres względnego spokoju, przerwany latem 1999 r.
Powodem do kolejnej interwencji wojsk Federacji Rosyjskiej stało się wkroczenie oddziałów Szamila Basajewa i Chattaba do sąsiedniego Dagestanu pod hasłem ustanowienia na Kaukazie islamskiego kalifatu według zamysłu wahabitów oraz zamachy bombowe w Moskwie, Riazaniu i Wołgodońsku w sierpniu i wrześniu tego roku, o które rosyjskie media kontrolowane przez rząd obwiniły „czeczeńskich terrorystów” (według niektórych źródeł niezależnych zamachy zostały zorganizowane przez państwową służbę FSB, której funkcjonariusze zostali rzekomo zatrzymani na gorącym uczynku w czasie przygotowywania kolejnego zamachu w Riazaniu). W początkowej fazie konfliktu wykorzystano zmasowane naloty lotnicze na wybrane cele. Rozpoczęły się one już we wrześniu 1999 r. Oddziały lądowe przekroczyły granicę rosyjską-czeczeńsko 1 października 1999 r. i szybko zajęły nizinną część republiki do rzeki Terek. Na początku grudnia pod kontrolą wojsk federalnych znajdowało się już ponad 50 proc. terytorium republiki. Po otoczeniu przez oddziały rosyjskie Groznego 6 grudnia 1999 r. wezwano mieszkańców miasta do jego opuszczenia zapowiadając, że osoby pozostające w mieście będą uważane za terrorystów i bandytów i zostaną zniszczone przez artylerię i lotnictwo. Szturm rozpoczęto 12 grudnia. Oddziały bojowników w sile ok. 2 tysięcy, ponosząc poważne straty na polach minowych, opuściły miasto w nocy z 31 stycznia na 1 lutego 2000 r.
29 lutego 2000 r. siły federalne zajęły ostatnie miasto pozostające w rękach czeczeńskich - Szatoj. Rosja ogłosiła zwycięstwo, które stało się elementem kampanii wyborczej Putina w rosyjskich wyborach prezydenckich w marcu 2000 r. W kwietniu 2000 r. zakończyły się regularne działania bojowe, a wszystkie miasta i wsie obsadziły siły federalne. W 2002 r., pomimo trwania walk partyzanckich, Rosja oficjalnie ogłosiła zakończenie działań zbrojnych i zaczęła stopniowo wprowadzać w Czeczenii za pomocą działań politycznych plan normalizacji w celu zmarginalizowania i pozbawienia legitymacji wyborczej nieujętego prezydenta Asłana Maschadowa, kierującego rządem niepodległościowym. Podstawowymi elementami planu było przekazanie kierownictwa operacji z rąk armii do MSW, stopniowe usunięcie z Czeczenii dowódców federalnych z okresu wojny, nowa konstytucja i wybory prezydenckie, pięciokrotnie ogłaszana amnestia oraz włączenie 20 tysięcy Czeczenów (w tym według źródeł rosyjskich 5 tysięcy byłych separatystów, którzy ujawnili się i przeszli weryfikację) do struktur utworzonego oficjalnie w 2002 r. MSW Czeczenii a także armii federalnej i republikańskiej administracji. Projekt konstytucji przedłożył Achmad Kadyrow - poprzednio Wielki Mufti Czeczenii i jeden z dowódców polowych, po przejściu na stronę sił federalnych w 1999 r. od 2000 r. szef prorosyjskiej administracji republiki. Przyjęto ją w referendum z 23 marca 2003 r. - weszła w życie 2 kwietnia 2003 r. Stwierdza ona między innymi, że Czeczenia jest integralną częścią Rosji. Kadyrow wygrał wybory prezydenckie 5 października 2003 r. - ich uczciwość i ważność była kwestionowana przez obecnych międzynarodowych obserwatorów (m.in. OBWE). W wyniku zamachu bojowników Achmad Kadyrow zginął 9 maja 2004 r. na stadionie w Groznym podczas obchodów Święta Zwycięstwa (ZSRR w II Wojnie Światowej). Obowiązki prezydenta przejął premier Siergiej Abramow, a Ramzan, syn Achmada i dotychczasowy szef służby bezpieczeństwa, został mianowany wicepremierem (premierem został w marcu 2006 r.). Termin wyborów prezydenckich wyznaczono na 29 sierpnia tego roku. Początkowo za ich faworyta obserwatorzy uważali Ramzana Kadyrowa - tuż po zamachu prezydent Władimir Putin przyjął go na Kremlu, ale dość szybko uznano za istotną przeszkodę fakt, że nie ukończył wymaganych przez Konstytucję 30 lat. Wśród faworytów wymieniano też lojalnego wobec Moskwy generała milicji i ministra spraw wewnętrznych Ału Ałchanowowa, który ostatecznie wygrał wybory. Choć władze promoskiewskie twierdziły, iż nie zanotowano rażących naruszeń prawa wyborczego, organizacje międzynarodowe miały jednak szereg zastrzeżeń do przebiegu wyborów.
Walki partyzanckie i zamachy ze stopniowo zmniejszającą się intensywnością trwają na terytorium Czeczeni praktycznie do dnia dzisiejszego. W lutym 2007 r. ogólna liczba oddziałów zbrojnych separatystów w Czeczenii wynosiła według różnych danych ok. 450 osób. Separatystyczny prezydent Maschadow został przez oddziały federalne zabity w marcu 2005 r. W czerwcu 2006 r. zabito jego następcę Abdula Chalima Sadułajewa. Kolejnym prezydentem został Doku Umarow, który mianował Szamila Basajewa wiceprezydentem Iczkerii. 10 lipca 2006 r. Basajew zginął w Inguszetii podczas przewożenia dużej ilości materiałów wybuchowych. Po śmierci Basajewa 15 lipca 2006 r. władze federalne ogłosiły trwającą do 15 stycznia 2007 r. amnestię, w wyniku której ujawniło się kilkuset separatystów - uczestników I i II wojny czeczeńskiej oraz osób udzielających im pomocy. 27 marca 2009 r. odbyło się spotkanie prezydenta Rosji Dmitrijа Miedwiediewа z dyrektorem Federalnej Służby Bezpieczeństwa Aleksandrem Bortnikowem. W trakcie rozmów prezydent Miedwiediew zawnioskował zakończenie operacji wojskowej.
W kolejnych latach Rosja starała się nadać legitymizację prorosyjskiej oficjalnej administracji czeczeńskiej, odmawiając jednocześnie negocjacji z separatystami.
23 marca 2003 r. zorganizowano referendum, w którym według oficjalnych danych ponad 95% wyborców poparło konstytucję, określającą Czeczenię jako integralną część Federacji Rosyjskiej.
5 października 2003 r. Achmad Kadyrow wyciężył w wyborach prezydenckich, zdobywając ponad 80% głosów. Separatyści tymczasem obierali za cel symbole władz prorosyjskich, bombardując m.in. siedzibę promoskiewskiej administracji w Groznym w grudniu 2002 r. (w wyniku
czego zginęły 83 osoby) oraz kompleks rządowy w Znamienskoje w maju 2003 r., gdzie zginęło 60 osób. Doszło także do licznych zamachów terrorystycznych przeprowadzonych przez Czeczenów na terytorium Rosji, z których najgłośniejsze to zajęcie moskiewskiego Teatru na Dubrowce 23 października 2002 r. oraz szkoły w Biesłanie w Osetii Północnej 1 września 2004 r. Oba kryzysy zakończyły się interwencjami sił specjalnych – w pierwszej z nich zginęło 129 zakładników, w drugiej 333 osoby, w większości dzieci., a także zranieniem setek innych osób.
Do niektórych z tych zamachów (np. do zamachu na szkołę w Biesłanie) przyznał się dowódca czeczeńskich oddziałów zbrojnych Szamil Basajew. Sprawcy zaminowali szkołę, tym samym stworzyli zagrożenie dla życia zakładników. Według źródeł rosyjskich, natychmiast po zajęciu szkoły napastnicy rozstrzelali ok. 30 mężczyzn, natomiast Szamil Basajew zaprzeczył temu, iż atakujący mieliby umyślnie zabijać zakładników. Za ofiary w ludziach obwiniał rosyjskie siły specjalne, które przeprowadziły szturm na szkołę. Prezydent Iczkerii Asłan Maschadow oficjalnie wielokrotnie odcinał się od tych praktyk. Potępił również zamach w Biesłanie. Rosji udało się natomiast zlikwidować najbardziej znanych przywódców czeczeńskich, między innymi w lutym 2004 r. Zelimchana Jandarbijewa.
27 listopada 2005 r. w Czeczenii przeprowadzono wybory do obu izb parlamentu republiki – mogły w nich startować partie, które uznają, że Czeczenia jest częścią Federacji Rosyjskiej. Wybory wygrała przed komunistami KPFR i Sojuszem Sił Prawicowych prokremlowska partia Jedna Rosja, której przypadło 33 z 58 mandatów. Komisarz ds. Zagranicznych Unii Europejskiej dr Benita Ferrero-Waldner uznała wybory za krok w kierunku pokojowego i demokratycznego rozwiązania konfliktu, przyznała jednak, że relacjonowane były nieprawidłowości, a także, że warunki nie pozwalały na przysłanie niezależnych obserwatorów. W marcu 2006 r. szefem rządu Czeczenii został Ramzan Kadyrow, syn byłego prezydenta Achmada. Po zdymisjonowaniu Ałchanowa przez Kreml w lutym 2007 r. prezydenturę objął młody Kadyrow. Jego rządy cechują się bezwzględnością (jednostki paramilitarne są oskarżane o porwania, tortury i zabójstwa), ale też znaczną skutecznością. Dowodem stabilizacji sytuacji w Czeczenii są przeobrażenia dokonujące się w stolicy Groznym, dawniej uznawanym za jedno z najbardziej zrujnowanych miast świata, dziś odbudowanym i w większości zaopatrywanym w wodę, gaz i elektryczność oraz z działającymi szpitalami.
Wiosną 2007 r. uruchomiono połączenie lotnicze między Groznym a Moskwą, a w listopadzie 2009 r. z Groznego odleciał pierwszy samolot na trasie międzynarodowej, zabierając około 200 pielgrzymów do Arabii Saudyjskiej. 16 kwietnia 2009 r. Rosja zdecydowała się ogłosić zakończenie „operacji antyterrorystycznej” trwającej w Czeczenii nieprzerwanie od 1999 r.
Od tego czasu rozpoczęło się wycofywanie liczącego 20 tysięcy żołnierzy kontyngentu wojsk federalnych. Mimo oficjalnie ogłoszonego pokoju, sztab generalny zdecydował się rozpocząć 23 kwietnia 2009 r. kolejną operację wojskową w górskim rejonie Szali, Szatoj, Wiedieno i Serżen-jur. Według Rosji stało się tak, ponieważ w Czeczenii odkryto działalność nielegalnych formacji zbrojnych. Bezpowrotne straty bojowe i niebojowe (zabici i zmarli z ran) żołnierzy armii rosyjskiej w Czeczenii od 1999 do 2006 r. wyniosły według danych rosyjskich 3.555 ludzi. Podane liczby nie uwzględniają strat żołnierzy wojsk MSW - według źródeł rosyjskich ponad tysiąc dwustu zabitych - oraz nieznana liczba poległych funkcjonariuszy MSW i pracowników służb specjalnych. Poległo także ponad 630 milicjantów czeczeńskich. Ocenia się, że strona rosyjska utraciła na ziemi i w powietrzu w Czeczenii i Dagestanie w walkach i wskutek katastrof tylko od sierpnia 1999 r. do listopada 2002 r. 42 śmigłowce (23 szt. Mi-8, 16 szt. Mi-24 i 3 szt. Mi-26) oraz 11 samolotów bojowych (4 szt. Su-24 i 7 szt. Su-25).
W czasie konfliktu w Czeczeni Rosja utworzyła obozy filtracyjne dla schwytanych przez rosyjskich żołnierzy potencjalnych bojowników czeczeńskich. Obozy filtracyjne zostały powołane 12 grudnia 1994 r. w czasie I wojny w Czeczenii przez rosyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych jako „polowe areszty”. Oficjalnie Rosja przyznaje się do utworzenia kilku takich obozów. Ich siedziby utajniono, ale znane są następujące obozy: Centralny Obóz Filtracyjny w Chankale koło Groznego, obóz w Czernokozowie, w Urus-Martanie oraz w Gorogorsku. Według świadków przypominały one ze względu na warunki bardziej obozy koncentracyjne niż areszty.
Brak jest dokładnych danych, jednak niektóre źródła podają, że w obozach traciło życie nawet 80% osadzonych. W 2001 r. w obozach filtracyjnych przebywało ok. 20 tysięcy Czeczenów.
W obozach filtracyjnych stosowane były tortury psychiczne (między innymi pozorowanie rozstrzelania, nadawane w nocy przez głośniki więzienne odgłosów tortur, przymusowe przyglądanie się torturowaniu współwięźniów) oraz tortury fizyczne.
Charakterystyczne w ostatnich latach było rozszerzenie obszaru konfliktu na sąsiadujące z Czeczenią terytoria, co obrazowało zmianę natury konfliktu: czeczeński separatyzm ustąpił pola ideologii islamskiego fundamentalizmu, pod którą podpisuje się obecnie większość rebeliantów na obszarze Północnego Kaukazu, dążąc do założenia tam islamskiego
emiratu. Pierwszym przykładem zmasowanego ataku poza Czeczenią był najazd na stolicę Kabardyno-Bałkarii, Nalczik w październiku 2005 r., w którym zginęło ok. 100 osób.
W kolejnych latach przemoc nasiliła się w Inguszetii i Dagestanie. Szerokim echem odbiły się zwłaszcza dwa samobójcze zamachy w Nazranie: 22 czerwca 2009 r. na konwój prezydenta Inguszetii Junusa-Beka Jewkurowa, którego ciężko raniono oraz 17 sierpnia 2009 r. na kwaterę policji, kiedy śmierć poniosło co najmniej 20 osób. Terroryści z Północnego Kaukazu
przyjęli ponadto odpowiedzialność za zamach w moskiewskim metrze 29 marca 2010 r., w którym zginęło co najmniej 39 osób; na nich padły też podejrzenia po tym jak w samobójczym zamachu 9 września 2010 r. na głównym bazarze we Władykawkazie, stolicy Osetii Północnej, zginęło co najmniej 18 osób, a ponad 200 zostało rannych. 19 października 2010 r. grupa czeczeńskich bojowników zaatakowała parlament w Groznym, zabijając co najmniej 3 osoby. Nową inicjatywą mającą służyć stabilizacji niespokojnego południa Rosji było ogłoszone 19 stycznia 2010 r. przez prezydenta Dmitrija Miedwiediewa utworzenie Federalnego Okręgu Północnego Kaukazu, zawierającego 7 najbardziej narażonych na przemoc regionów, w tym Czeczenię, Dagestan i Inguszetię, wcześniej znajdujących
się w dużo większym Południowym Okręgu Administracyjnym. Na czele nowoutworzonego okręgu stanął Aleksander Chłoponin.
Tak więc pod koniec I dekady XXI w., po kilkuletniej ciszy, islamski terroryzm dokonał śmiertelnego powrotu na terytorium Rosji. Eskalacyjna logika i rywalizacja wśród przywódców północnokaukaskich ugrupowań terrorystycznych w połączeniu z przełomowymi wydarzeniami w Rosji i dynamiką przemocy w szerszym regionie Bliskiego Wschodu przyczyniają się do dalszej zwyżki zorganizowanej przemocy politycznej, której rosyjscy przywódcy powinni próbować zapobiec. Statystyki rządowe na temat terroryzmu w Rosji mogą być mylące, ponieważ rosyjskie władze tradycyjnie wrzucają do jednego worka ataki terrorystyczne i ataki na uczestników walk, ale wszystkie one wskazują na ciągły wzrost liczby ataków terrorystycznych w Rosji.
Według Władimira Ustinowa, prezydenckiego wysłannika w byłym Południowym Okręgu Federalnym, bojownicy na Północnym Kaukazie i w sąsiednich prowincjach przeprowadzili 786 ataków w pierwszych 11 miesiącach 2009 r. w porównaniu z 576 zamachami w całym roku 2008. W atakach tych od stycznia do września 2009 r. zginęły 1.263 osoby - żołnierze, personel służb bezpieczeństwa i zwykli cywile - w porównaniu z 914 osobami w 2008 r.
Rok 2010 wcale nie okazał się być lepszym. W Dagestanie liczba policjantów zabitych przez terrorystów i bojowników podwoiła się od stycznia do sierpnia, powiedział 11 sierpnia lider tej republiki Magomiedsałam Magomiedow. Łączny bilans ofiar wśród policji w sąsiedniej Inguszetii osiągnął kolejny krwawy punkt szczytowy w 2010 r. Zabitych zostało ponad 400 policjantów i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, a ponad 3 tysiące cywilów zostało rannych w atakach przeprowadzonych przez bojowników, powiedział w październiku lider Inguszetii Junus-Bek Jewkurow. Na całym Północnym Kaukazie liczba ataków terrorystycznych podwoiła się w pierwszych 11 miesiącach 2010 r. 218 funkcjonariuszy organów ścigania i wojskowych zostało w tym okresie zabitych, a 536 rannych. Szczególnie niepokojący jest powrót terroryzmu samobójczego, jako że nie tylko ma on silny negatywny, psychologiczny wpływ na społeczeństwo, ale też demonstruje, że ugrupowania terrorystyczne utrzymały wielkie zdolności organizacyjne i określony stopień poparcia. Liczba osób zabitych przez zamachowców - samobójców w Rosji zmniejszyła się z około 140 w 2004 r. do zera w 2006 r. i pozostała na tym poziomie w 2007 r. za wyjątkiem jednego nieudanego ataku, w którym zginął tylko sam zamachowiec. Ale 31-miesięczna przerwa w zamachach samobójczych, która zaczęła się w lutym 2005 r. i podczas której jedynymi 2 osobami zabitymi w zamachach samobójczych byli sami zamachowcy, zakończyła się w sierpniu 2008 r. Od tej pory liczba zamachów samobójczych i ofiar stale rośnie. W 2008 r. doszło do 2 ataków, w których zginęło co najmniej 17 osób, zaś w 2009 r. doszło do 9 ataków, w których zginęło co najmniej 45 osób.
W pierwszej połowie 2010 r. co najmniej 70 osób zostało zabitych przez zamachowców-samobójców, czyli więcej niż podczas całego roku 2009. W drugiej połowie 2010 r. nastąpiły takie ataki samobójcze jak zamach na rynku w północnokaukaskiej stolicy Władykawkazie 9 września, w którym zginęło co najmniej 17 osób, a 160 zostało rannych, oraz szturm na czeczeński parlament 19 października przeprowadzony przez trójkę bojowników, z których dwóch zdołało przedostać się do budynku zgromadzenia, zabijając co najmniej 4 osoby. Północnokaukaskie ugrupowania poszerzają zasięg geograficzny. Wznowiły one ataki poza Północnym Kaukazem, obierając za cel „właściwą” Rosję, która nie doświadczyła żadnego dużego udanego ataku terrorystycznego od czasu zamachów samobójczych z sierpnia 2004 r.
Próba zamachu bombowego na pociąg Newski Ekspres na trasie z Moskwy do Sankt Petersburga w 2007 r., którą rzekomo przeprowadził oddział inguski, nie zabiła nikogo. Jednak 2 lata później temu samemu oddziałowi udało się jednak podłożyć bombę pod Newski Ekspres i zabić co najmniej 39 osób oraz ranić kolejne 100, co było sygnałem powrotu terroryzmu na dużą skalę do serca Rosji. Przed i po tych zamachach liderzy północnokaukaskich grup wielokrotnie obiecywali wznowienie operacji poza tym górskim regionem. Podwójny atak na moskiewskie metro w marcu 2010 r., w którym zginęło 40 osób, a co najmniej 100 zostało rannych, stanowił sygnał powrotu terroryzmu po kilkuletniej przerwie do rosyjskiej stolicy. Oprócz wznowienia ataków poza Północnym Kaukazem regionalne ugrupowania ustanawiają też więzi z ugrupowaniami islamistycznymi i zakładają swoje własne komórki na terenie Rosji zgodnie z obietnicami Doku Umarowa o włączeniu do działań muzułmańskiej populacji Rosji właściwej.
W 2010 r. rosyjskie służby bezpieczeństwa wykryły i rozbiły zbrojne salafistyczne komórki w regionie Powołża, w Tatarstanie, Baszkorostanie i regionie czelabińskim.
Prowadzi to od świeckiego separatyzmu do pankaukaskiego projektu islamistycznego. Zaraz po przejęciu w 2006 r. przywództwa ugrupowań terrorystycznych i partyzanckich od najsłynniejszego terrorysty w Rosji, Szamila Basajewa, czeczeński watażka Doku Umarow obiecał ustanowić niepodległe państwo islamistyczne o nazwie „Imarat Kavkaz” (Emirat Kaukazu). Początkowo niektóre z ugrupowań w innych republikach miały swoje własne cele, ale ostatecznie większość z nich podpisała się pod ideą zjednoczonego frontu przeciw „niewiernym” i na rzecz państwa islamistycznego na Północnym Kaukazie. Tak nastąpiła transformacja nieudanego świeckiego zrywu Czeczenii w pankaukaski projekt islamski. W październiku 2010 r. nastąpił rozłam: Wadałow, Gakajew i szereg innych watażków czeczeńskich i inguskich wypowiedzieli lojalność wobec Doku Umarowa. Następnie wybrali Gakajewa na nowego amira Czeczenii.
Czeczeńskie służby bezpieczeństwa uważają, że to właśnie Gakajew i inni dysydenccy watażkowie zorganizowali samobójczy szturm 19 października 2010 r. na czeczeński parlament, jak również atak 29 sierpnia na Centoroj, rodzinną wieś czeczeńskiego przywódcy Ramzana Kadyrowa. Objąwszy przywództwo Umarow poszerzył geograficzną listę celów, obiecując przeniesienie przemocy na ulice miast Rosji właściwej. Biorąc pod uwagę, że zmiana ta nie przybliżyła znacząco Umarowa do jego celu jakim jest ustanowienie niepodległego państwa islamistycznego, należy zakładać, że może on zdecydować się na dalszą eskalację. Sposobem na to byłoby przeprowadzenie jednego lub serii katastroficznych ataków terrorystycznych, które mogłyby zmienić obraz gry. Może on też dążyć do zorganizowania takich ataków aby „przelicytować” grupę rozłamową kierowaną przez Gakajewa. Oczywiście Gakajew, Wadałow i inni dysydenccy watażkowie także mogą spróbować spektakularnych ataków, jak pokazał szturm na czeczeński parlament i rodzinną wieś czeczeńskiego przywódcy. Innym powodem tych dwóch ataków mogło być dążenie grupy rozłamowej do ponownego skupienia uwagi grup czeczeńskich na sprawie separatyzmu, a nie na głoszonych przez Umarowa aspiracjach do założenia pankaukaskiego państwa islamistycznego. Podział w północnokaukaskich ugrupowaniach osłabił pozycję Umarowa, ale może sprowokować konkurencyjne grupy do podniesienia stawki ataków terrorystycznych
w walce o przywództwo. Rosyjskie władze muszą mieć na uwadze możliwość takiej dynamiki gdy dążą do rozbicia tych grup. Muszą też śledzić szereg innych czynników, takich jak przełomowe wydarzenia międzynarodowe i dynamika przemocy w szerszym regionie Bliskiego Wschodu.
Zmiany polityczne w Azji Centralnej po 1991 r. stały się przyczynkiem do wykreowania nowych wyzwań na kontynencie azjatyckim. Rozpad ZSRR i pojawienie się pięciu nowych republik poradzieckich oraz dynamiczny rozwój gospodarczy i otwarcie na świat Państwa Środka zmieniło układ sił w Azji Centralnej. Kolejnym znaczącym wydarzeniem, które doprowadziło do wykreowania potrzeby ponownego zbalansowania sił w regionie były wydarzenia z września 2001 r. skutkujące amerykańską interwencją zbrojną w Afganistanie. Załamanie starego porządku politycznego ukształtowanego po II Wojnie Światowej spowodowało zachwianie równowagi między państwami w Azji Centralnej - utratę przez Rosję mocarstwowej pozycji i wzrost znaczenia gospodarczego i politycznego Chin. Źródła zagrożenia były relatywnie łatwe do identyfikacji - rosnąca popularność ekstremistycznych ugrupowań islamskich wywodząca się z Pakistanu i Afganistanu oraz rozbudzenie ruchów narodowościowych (Ujgurowie, Tybetańczycy). Dodatkowym zagrożeniem jest rozrastający się handel narkotykami pochodzącymi z Afganistanu i z obszaru tzw. Złotego Trójkąta, którego szlaki handlowe do Europy prowadzą przez słabo zaludnione i praktycznie nie dające się kontrolować granice państw republik Azji Centralnej. Rozwój przestępczości zorganizowanej jest też obserwowany w zakresie handlu bronią, którą chętnie nabywają nie tylko walczący w Afganistanie talibowie, ale również islamskie ugrupowania ekstremistyczne w pięciu poradzieckich republikach azjatyckich.
Rosja najbardziej obawia się dopuszczenia do swoich granic skrajnych organizacji islamskich, które stanowiłyby realne zagrożenie dla rosyjskich szlaków handlowych i rurociągów.
Podobnie, źródłem nieustającego niepokoju przywódców chińskich jest ryzyko wzrostu niepokojów w Autonomicznym Okręgu Xinjiang, zamieszkałym przez Ujgurów i mającym ogromne znaczenie gospodarcze dla dynamiki rozwoju Państwa Środka. Choć Pekin postrzega źródła zagrożeń dla stabilności Xinjiangu w sytuacji w Tadżykistanie i Uzbekistanie, to wciąż głównym problem prowincji jest mniejszość ujgurska, która zasila Front Wyzwolenia Ujgurystanu i często korzysta ze szkoleń prowadzonych przez fundamentalistów islamskich. Z kolei w przypadku młodych republik – Kazachstanu, Tadżykistanu, Uzbekistanu, Turkmenistanu i Kirgistanu, rządzonych przez mniej lub bardziej autorytarne siły polityczne, głównym zmartwieniem było utrzymanie władzy, zagrożonej przez ugrupowania religijne, ruchy nacjonalistyczne, albo po prostu konkurencyjnych liderów. Dodatkowo wszystkie byłe republiki radzieckie cechują się niskim poziomem stabilności politycznej, będącej konsekwencją niepokojów wewnętrznych. Tadżykistan jest państwem zniszczonym przez długoletnią wojnę domową między władzami postkomunistycznymi a islamskimi ugrupowaniami, w wyniku której władzę prezydencką zdobył Emomali Rahmonow przy wsparciu wojsk Wspólnoty Niepodległych Państw. Prezydent Rahmonow zmaga się jednak z silną wewnętrzną opozycją, której trzon stanowi tzw. Grupa 24, dążąca do jego obalenia. W grudniu 2012 r. Rahmonow mógł (przynajmniej na chwilę) odetchnąć z ulgą, bowiem w Dubaju zatrzymano lidera Grupy 24, Umarali Kuwatowa. To znaczące osłabienie najsilniejszej grupy opozycyjnej nie jest jednak równoznaczne z długookresowym ustabilizowaniem sceny politycznej w tej republice, bowiem w różnych częściach republiki co pewien czas dochodzi do zamachów bombowych i ataków na żołnierzy ze strony wrogich wobec władz ugrupowań islamskich. Stabilność polityczna Tadżykistanu jest przedmiotem troski zarówno Rosji, jak i Chin, bowiem republika ta odgrywa bardzo ważną rolę w polityce bezpieczeństwa w regionie ze względu na wciąż wstrząsaną niepokojami granicę z Afganistanem. Słabość militarna Tadżykistanu wymusza stałą obecność rosyjskiej 201 Dywizji Piechoty, chroniącej granicę na rzece Piandż. W Uzbekistanie, najludniejszej i najsilniej zmilitaryzowanej azjatyckiej republice postsowieckiej, prezydent Karimow jeszcze do niedawna zmagał się z dążącym do utworzenia państwa religijnego Islamskim Ruchem Uzbekistanu. Dodatkowo poważnym problemem pozostaje sprawa enklaw kirgiskich w Dolinie Fergańskiej, które są źródłem lokalnych niepokojów społecznych, jak również ze względu na trudno dostępny górzysty teren stanowią atrakcyjny cel rajdów wspomnianego Islamskiego Ruchu Uzbekistanu (IRU).
Ruch jest też odpowiedzialny za zamachy bombowe z marca i lipca 2004 r. w Taszkencie i Buharze oraz rozruchy z 2005 r. w Andiżanie, krwawo stłumione przez wojska rządowe. Ze względu na swoją militarną i gospodarczą siłę oraz fakt graniczenia ze wszystkimi pozostałymi byłymi republikami radzieckimi, destabilizacja Uzbekistanu bez wątpienia odbiłaby się negatywnie na stabilności politycznej i ekonomicznej całej Azji Centralnej. Zagrożenie dla rządów Karimowa ma swoje źródło nie tylko w spacyfikowanym, ale nadal pełzającym islamskim fundamentalizmie (wciąż działająca Islamska Partia Wyzwolenia). W Uzbekistanie funkcjonuje wiele grup o charakterze klanowym, które pozostają w opozycji do prezydenta lub są jego sojusznikami. Najgroźniejszym oponentem Karimowa jest tzw. klan taszkencki, na czele którego stoi Timur Alimow. To właśnie wybuch walk wewnętrznych między różnymi klanami stanowi największe zagrożenie dla stabilności władzy w Uzbekistanie, a ze względu na obecności enklaw uzbeckich we wszystkich republikach konflikt może łatwo rozprzestrzenić się na całe terytorium Azji Centralnej.
Z kolei w Kirgistanie w marcu 2005 r. doszło w Biszkeku do obalenia prezydenta Askara Akajewa i wyniesienia do władzy Kurmanbeka Bakijewa. Przewrót zapoczątkował długotrwałą walkę klanową, z którą władze centralne zupełnie sobie nie radziły. W konsekwencji w 2010 r. miał miejsce kolejny przewrót, w wyniku którego władzę stracił niezbyt przychylny rosyjskim wpływom Bakijew, a jedynym przedstawicielem władz została premier Roza Otunbajewa. Również ta mała republika jest wciąż narażona na destabilizację polityczną na skutek działań ekstremistów islamskich. Warto przypomnieć rajd islamskich terrorystów w 1999 r. z baz w Tadżykistanie i Afganistanie na prowincję Batken, uprowadzenie grupy Japończyków, starcia z wojskami kirgiskimi oraz ataki na terytorium Uzbekistanu. Z kolei w 2002 r. IRU przyznała się do zamachu bombowego
na supermarket w Osh, a w czerwcu i lipcu 2009 r. doszło do starć z bojownikami islamskimi w Osh i Dżalalabadzie.
Największą poradziecką republiką Azji Centralnej jest bogaty w surowce naturalne Kazachstan, na którego terytorium również aktywne są islamskie ugrupowania terrorystyczne. Po zawirowaniach politycznych lat 80-tych i 90-tych XX w. Kazachstan cieszy się stosunkowo wysokim poziomem stabilności politycznej pod rządami prezydenta Nursułtana Nazarbajewa. Pomimo sprawowania autorytarnej władzy, niepodważalnym osiągnięciem prezydenta Nazarbajewa jest przeprowadzenie reform ekonomicznych i liberalizacja gospodarki, co doprowadziło do rozkwitu ekonomicznego państwa. W konsekwencji stabilność polityczna Kazachstanu jest istotna dla całego regionu Azji Centralnej nie tylko ze względu na bogactwa naturalne, ale też z uwagi na pełnienie obecnej roli lidera przemian gospodarczych wśród republik poradzieckich. Chaos polityczny nieuchronnie prowadziłby do zachwiania płynności dostaw surowców energetycznych, których głównym odbiorcą jest energochłonna gospodarka chińska.
Pozornie stabilną politycznie republiką jest Turkmenistan, który ponadto pozostaje wolny od zatargów z sąsiadami. W istocie rządzący republiką od 2007 r. prezydent Kurbunguł Berdymuhammedow sprawuje władzę dyktatorską i rządzi krajem na tyle silną ręką, że nie obawia się wpływów skrajnych islamistów ani wewnętrznej opozycji, co udowodnił uwalniając z więzienia opozycjonistów i islamskiego przywódcę Nasrullaha ibn Ibadullę oskarżonych o zamach na poprzedniego prezydenta Saparmurada Nijazowa w 2002 r.
Polityczne znaczenie Turkmenistanu w regionie jest relatywnie znikome ze względu na nieangażowanie się władz w Aszchabadzie w politykę regionalną. Ta sytuacja może jednak ulec zmianie na skutek rosnącego znaczenia i zaangażowania republiki w politykę energetyczną regionu. Potwierdzone bogate złoża gazu Iolotan-Osman plasują Turkmenistan w czołówce państw świata pod względem zasobów „błękitnego paliwa”, co bez wątpienia przyczyni się do wzrostu gospodarczego znaczenia republiki w regionie, a w konsekwencji utrudni realizację strategii politycznej izolacji.
Negatywnym zjawiskiem utrudniającym stabilizację stosunków politycznych w obszarze Azji Centralnej jest brak wyraźnych dążeń do budowania regionalnej współpracy między poradzieckimi republikami. Skutkiem tego zjawiska jest wzrost zagrożenia dla lokalnych władz ze strony skrajnych ruchów islamskich, których wpływy przenikają z Pakistanu i Afganistanu.
Wobec braku zdolności państw regionu do kontrolowania granic, wzrost wpływów talibów i Al-Kaidy może w krótkim czasie stać się czynnikiem destabilizującym politycznie cały region. Warto zwrócić uwagę, że zacieśnianie regionalnej współpracy politycznej jest często postrzegane przez państwa Azji Centralnej jako zagrożenie dla ich suwerenności. Przykładem jest tu Turkmenistan, który zdecydowanie opowiada się za neutralnością, dystansując się od powiązań z regionalnymi organizacjami i jako jedyny w regionie pozostaje poza strukturami Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Republika ta nie jest też członkiem mającej militarny charakter regionalnej Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. Władze w Aszchabadzie wyraźnie starają się zachować polityczną niezależność, przedkładając nad sojusze militarne i polityczne rozwijanie współpracy gospodarczej, głównie z Chinami i Indiami w oparciu o bogate złoża surowców energetycznych. Z kolei Uzbekistan i Kirgistan wykazują wobec siebie postawę źle maskowanej lub ręcz demonstrowanej wrogości, od czasu do czasu łagodząc na chwilę swoje stanowiska, czego przejawem było np. otwarcie w listopadzie 2011 r. - po 18 miesiącach zamrożonych stosunków politycznych - wspólnego przejścia granicznego.
Ale w styczniu 2013 r. Uzbekistan zablokował nagle dostawy gazu do Tadżykistanu, powołując się na wygaśnięcie obowiązujących umów gazowych. Kilka dni później miał miejsce atak ludności uzbeckiej na Kirgizów z przygranicznej miejscowości Sochu, co zmusiło władze kirgiskie do ponownego zamknięcia przejścia granicznego dla uniknięcia odwetu ze strony rozwścieczonych Kirgizów. Trudno w atmosferze tak wrogich posunięć o budowanie stabilności politycznej opartej na wzajemnym zaufaniu. Prawdziwym testem rzeczywistej zdolności republik do zachowania stabilności politycznej w regionie będzie rok 2014, w którym zgodnie z zapowiedzią prezydenta Baracka Obamy amerykańska armia opuści Afganistan. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że sytuacja w tym kraju w obszarze politycznym nie ulegnie znaczącej zmianie, co będzie równoznaczne z praktycznym brakiem kontroli rządu w Kabulu nad większością terytorium pustynnego i górzystego Afganistanu. W zaistniałej sytuacji zapewnienie bezpieczeństwa regionalnego spadnie na Rosję i Chiny, jako państwa dominujące politycznie, ekonomicznie i militarnie w Azji Centralnej. Wielką niewiadomą pozostaje jednak odpowiedź na pytanie
czy państwa te poradzą sobie z tym trudnym wyzwaniem.
Wątpliwości, co do skuteczności wspólnych działań Rosji i Chin na rzecz zapewnienia stabilności politycznej w regionie mogą budzić trudności w uzyskaniu politycznego konsensusu między obu potęgami zaobserwowane w ramach współpracy na forum Szanghajskiej Organizacji Współpracy. W zasadzie tylko ta organizacja jest w stanie zapewnić właściwy polityczny klimat dla rozwoju stosunków ekonomicznych w regionie oraz zneutralizowanie zagrożeń ze strony nacjonalistów czy islamskich fundamentalistów. Jednak w pierwszej kolejności należy wykreować w ramach SOW spójną i wspólną dla wszystkich zainteresowanych państw strategię działania na rzecz stabilności politycznej regionu, a to z kolei wymaga rezygnacji z partykularnych interesów i szerszego spojrzenia autorytarnych przywódców na problem sprawowania władzy i odpowiedzialności politycznej za podejmowane działania.
Warto też zwrócić uwagę na fakt, że i Rosja i Stany Zjednoczone - stawiając sobie za cel bezpieczeństwo i stabilność Azji Centralnej - dążą
do włączenia republik poradzieckich w orbitę własnych interesów. Jedyny wyjątek w takim działaniu stanowią Chiny, dla których co prawda priorytetem jest zabezpieczenie Xinjiangu i zachodniej granicy, ale bez narzucania republikom własnych zasad funkcjonowania państwa
oraz budowania ich podległości ekonomicznej wobec Pekinu. Obecne kształtowanie stosunków między Rosją, Chinami, Stanami Zjednoczonymi a republikami poradzieckimi zdaje się wskazywać na skuteczność właśnie chińskiej metody budowania relacji, choć na długookresowe efekty
jej stosowania należy jeszcze poczekać.
Obok ciągle nierozwiązanego problemu kaukaskich bojowników sen z powiek rosyjskim władzom spędzają również Zimowe Igrzyska Olimpijskie, które odbędą się w Soczi w 2014 r.
Wiele wskazuje na to, że Kreml zamierza zmienić również swoją „politykę kadrową” w regionie. „Jeśli nie połączymy swoich sił w walce z ignorancją i zacofaniem, to będziemy tylko walczyć między sobą. Każdy z nas sam wybiera swój los. Jednak my wszyscy razem wybieramy los Dagestanu, los naszej ojczyzny i nasze miejsce w Rosji. Byłbym bardzo naiwny, gdybym myślał, że wszyscy będą mnie chwalić. Tym, którzy mnie popierają, dziękuję. Tych, którzy nie popierają, zmusimy, aby zaczęli popierać. Innego wyjścia nie ma” - tymi słowami zaskoczył w czasie konferencji prasowej dziennikarzy z całego świata pełniący obowiązki prezydenta Dagestanu Ramazan Abdułapitow. Niedawne nagłe odsunięcie urzędującej głowy dagestańskiej republiki Magomiedsałama Magomiedowa i zastąpienie go Ramazanem Abdułapitowem wywołało mnóstwo spekulacji. Abdułapitow jest politykiem znanym i doświadczonym, jednak pozbawionym zaplecza, którego posiadanie tej pory pełniło kluczową rolę w skomplikowanej dagestańskiej polityce. Wydarzenia z Dagestanu są sygnałem dla całego regionu. Kreml ma dość błądzenia po omacku po drogach, na których należy uwzględniać klanowe interesy, narodowe waśnie, religijne niuanse, lokalnych oligarchów i polityczne grupy nacisku. Ramazan Abdułapitow ma być politykiem niepowiązanym z dotychczasowymi strukturami, a co za tym idzie zdolnym do przeprowadzenia politycznej czystki i rządzenia Dagestanem twardą ręką. W wywiadzie udzielonym agencji „Interfaks” Abdułapitow zapowiedział, że jeśli będzie trzeba, potrzebne do rządzenia kadry można sprowadzić z innych regionów. Jednym z pierwszych kroków nowej głowy republiki było rozwiązanie Komisji do spraw Adaptacji, zajmującej się losem bojowników, którzy postanowili złożyć broń. Na jej miejsce ma zostać powołana nowa Komisja Pokojowa, której celem będzie ugaszanie regionalnych waśni oraz skierowana do młodych ludzi profilaktyka. Ta ostatnia ma uzmysłowić im bezcelowość wstępowania w szeregi salafitów. Ta zmiana w akcentach dagestańskiej władzy może być odpowiedzią na oczekiwania Moskwy, która nieprzychylnie przyglądała się próbom negocjacji z salafitami. Sytuacja w samym Dagestanie wydaje się już nieco bardziej klarowna niż półtorej miesiąca temu, zwłaszcza jeśli przeanalizować pierwsze decyzje i wywiady Abdułapitowa. Inaczej jest w przypadku całego regionu.
Poza prezydentem Czeczenii Ramzanem Kadyrowem, ulubieńcem Kremla, nikt spośród głów regionów Federalnego Okręgu Północnego Kaukazu nie może czuć się w zupełności pewnym swojego losu. Liczba domysłów i spekulacji rośnie, co znajduje swoje odbicie w rewelacjach północnokaukaskiej i rosyjskiej prasy. Niedawno gazeta „RBK Daily” powołując się na wysokiego urzędnika struktur siłowych, donosiła, że Kreml szykuje wymianę kilku szefów republik.
Na pierwszy ogień ma pójść coraz powszechniej krytykowany Junus-Biek Jewkurow, skłócony z Ramzanem Kadyrowem prezydent Inguszetii. W sierpniu zeszłego roku Kadyrow otwarcie zarzucił Jewkurowowi, że ten ostatni nie jest zainteresowany walką z bandytyzmem, a do tego „pojawia się na pogrzebach terrorystów”. Miał on zapewne na myśli decyzję inguskiego prezydenta o wydawaniu rodzinom zwłok zabitych salafitów. Kadyrow zapowiedział również, że jeśli Inguszetia samodzielnie nie będzie poradzi sobie z bojownikami, to czeczeńskie służby same zaprowadzą tam porządek.
Za „RBK Daily” temat podjęły główne rosyjskie media, a wśród nich również państwowe kanały telewizyjne. Najprawdopodobniej nie dzieje się to bez przyzwolenia „z góry”. Zdaniem źródła „RBK Daily” Kreml poszukuje na miejsce Jewkurowa osoby takiej jak Kadyrow – wystarczająco brutalnej i zdecydowanej, żeby zaprowadzić w republice porządek. To właśnie rządzący Czeczenią Kadyrow ma być wzorem dla kaukaskich decydentów. W porównaniu z sąsiednimi republikami Czeczenia jest dzisiaj najstabilniejszą częścią regionu. Nieprzypadkowo najnowsza zdobycz propagandowa Kremla, francuski aktor Gerard Depardieu, w pierwszej kolejności odwiedził Grozny, gdzie podarowano mu mieszkanie.
Powodzenie i reputacja zimowych igrzysk jest dla Władimira Putina ważną kwestią wizerunkową, dlatego zaangażował się on w sprawę osobiście. Jednak na ten wizerunek składa się sytuacja w całym regionie północnokaukaskim. Ewentualne zamachy i walki w położonych niedaleko od Soczi republikach na pewno nie pozostałyby bez echa w zachodnich mediach.