Chwilowo nie mamy czasu na dłuższe teksty, ale takie przemyślenia na szybko:
❎1. Na części lewicy rozwija się niebezpieczne zjawisko ludomanii, które zasadniczo zrzuca pojawienie się nacjonalizmu wyłącznie na warunki ekonomiczne, pomijając zupełnie kwestie kulturowe. Według tej interpretacji, zdecydowana większość osób o poglądach skrajnie prawicowych to osoby na samym dnie drabiny społecznej. Wiele badań pokazało już, że jest to bzdura - najpierw badania Gduli na temat kiboli (z których wychodziło, że generalnie jest to nieźle prosperująca klasa średnia), potem badania zjawiska autorytaryzmu w "Miastku" (książka "Nowy autorytaryzm", dowodząca, że najbardziej zideologizowana prawicowo jest klasa średnia, nie niższa), po ostatnie badanie Instytut Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk o Marszu Niepodległości.
❎2. Sumując to wszystko, rysuje nam się obraz zwolenników neofaszystowskiego wzmożenia jako w znacznej mierze dobrze wykształconych i jak na polskie warunki nieźle zarabiających. Nie trzeba geniusza socjologii, by wiedzieć, że kupowanie szma... t-shirtów w Red is Bad za 150zł, czy jeżdżenie co miesiąc po demonstracjach w całej Polsce wymaga pewnej zamożności i stabilnej sytuacji życiowej.
❎3. Prawdą jest, że faszyzm jest ostatnią deską ratunku kapitalizmu i z historycznego punktu widzenia jest on reaktywowany zawsze, gdy elitom wali się grunt pod nogami. Nie oznacza to jednak, że można pomijać kwestie kulturowe (S. Faludi / T. Frank > backlash) i psychologiczne (W. Reich > pragnienie faszyzmu). Niekwestionowane zwycięstwa ruchu feministycznego, LGBT oraz innych ruchów postępowych w ostatnich 2-3 dekadach prowadzą do poczucia zagubienia i zagrożenia, szczególnie wśród męskiej, wychowanej w skrajnie patriarchalnych warunkach części populacji i jej zwrotowi ku silnej władzy i totalitaryzmowi (nie jest to nic nowego, patrz K. Theweleit > "Męskie fantazje"). Co nie oznacza (jak sugeruje część lewicy i liberałów), że trzeba odłożyć na bok kwestie światopoglądowe, by nie "prowokować ludu" - to najprostsza droga do samobójstwa, ale to już temat na inny tekst.
❎4. Z historycznego punktu widzenia możemy też stwierdzić, że faszyzm wywodzi się z wyższych i średnich warstw społecznych, obawiających się o swoją pozycję w hierarchii, a następnie za pomocą propagandy i manipulacji rozszerza się na pozostałe warstwy społeczne. Fake news to drugie imię nacjonalizmu / faszyzmu. Moment, w którym faszyzm uzyskuje poparcie klas niższych to nie początek, ale finał jego drogi do zwycięstwa (stoimy u progu tego momentu i właśnie waży się, czy do tego dojdzie - nie tylko w Polsce).
❎5. Fakt, że ponad połowa największego faszystowskiego marszu w Europie to zwolennicy PiS pokazuje, że zaciera się granica między centrową i skrajną prawicą. Tylko skończony degenerat moralny może udowadniać, że rodziny z dziećmi skandujące o śmierci "komuchów", "pedałów" i "islamistów" to dowód zaprzeczający faszystowskiemu charakterowi MN. Jest zupełnie odwrotnie.
❎6. 10 listopada ABW w ostatniej chwili zapobiegło zamachom terrorystycznym skrajnej prawicy (nie wiadomo czy miały być wymierzone w "lewaków", "islamistów" czy inne wyimaginowane cele - ale data zatrzymania z pewnością nie jest przypadkowa). Gdy kilka lat temu zatrzymywano Brunona Kwietnia, antyfaszyści alarmowali, że to nie żaden "samotny wilk", a miejsca jego przygotowań to znane miejsca aktywności skrajnej prawicy. Gdy połączymy kropki z dzisiejszymi doniesieniami mediów (m.in. o zatrzymaniu szefa Szturmowców, od lat goszczących na MN), wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia ze zorganizowaną siatką terrorystyczną nacjonalistów, która nie miała okazji się ujawnić i miejmy nadzieję, że służby jej nigdy na to nie pozwolą. Niemniej sytuacja jest nad wyraz poważna - gdy media i prawicowi celebryci dniami i nocami dywagowali i nieistniejącym genderowo-muzułmańskim zagrożeniu, do sejmu dostała się grupa prawicowych ekstremistów, a stałymi gośćmi prawicowych marszów, sympozjów, warsztatów itd. bywali neonaziści oraz byli terroryści z całej Europy (Roberto Fiore, Niko Puhakka, Anton T. i wielu innych) Dziś władza próbuje to zagrożenie marginalizować i sprowadzać do precedensów, ale ktokolwiek myśli samodzielnie, dokładnie widzi gdzie się znaleźliśmy.