Sił juz nie starcza, wymagań lista wzrasta,
Nierówna walka, chociaż sprawiedliwie w sumie,
Już tą słabość gubie, ale ogółem to mało mówie,
I znów sie zatracam, odkręcam sie, walka,
Takiej wersji siebie nie lubie, udusze sie lub nie wiem.
Choć nikt jak ona, w niej zatracić sie lubie,
I wtedy normalne że zasad nie toleruje.
Gdy stąpam po cienkim lodzie, Ze skrajności w skrajność,
Znów nie wiem czy dobrze robie, że chce zgubić sie w Tobie..












