#iwtv#interview with the vampire#amc tvl#sam reid#jacob anderson





seen from Russia
seen from Germany
seen from Italy

seen from Philippines

seen from Malaysia

seen from Saudi Arabia
seen from United Kingdom

seen from Malaysia
seen from China

seen from India
seen from China

seen from Germany
seen from United States

seen from Kazakhstan
seen from United Kingdom
seen from Maldives

seen from Switzerland
seen from Venezuela

seen from Italy

seen from United Kingdom
Synu, czemu jesteś smutny? Bo tęsknie za osobami, które według Ciebie nie istnieją Mamo. Jestem zakochany w Kobietach z innych światów, a jednak czuję pocałunki, które wysyłają ku mnie, Ich ciepło, gdy mnie przytulają, lecz dla Ciebie to tylko schiza, bądź majaczenie w pół zapomnianym śnie.
Kamil Kontowicz - Nietrywialne
Practicing.
Alicjo! Nimfetko wbiegająca w krainę snów, drąż życie, lecz pamiętaj, im więcej magii, tym bardziej chora będziesz...
Kamil Kontowicz - Nietrywialne
To znowu ja, stoję w zgliszczach sącząc kolejną szklankę whiskey. Tam, gdzie miłość jest kontynuacją śmierci, a śmierć jest kontynuacją miłości. Rozrywany przez wewnętrzny ogień, który wypala wszystko na widok tych pustych, nic nieznaczących cipek. Biorąc kolejny wdech rozmyślam nad sensem istnienia, tęsknotą. Wspominam ciepło Twojego ciała, zapach Twych włosów, czy ten promienisty uśmiech... Gdzie to wszystko się podziało? Został tylko popiół po tym, co strawił płomień i Twój głos wybrzmiewający gdzieś między uszami, niczym echo. Płomień namiętności przerodzony w pożar nienawiści. Zawieszony gdzieś w próżni spadam, obserwując oddalające się gwiazdy, tracę głos, powoli gasnę. Niski, potężny dźwięk walczy z tym wysokim, kojącym. Znów leżę z twarzą w kałuży łez. Krew pada z nieba, papieros zgasł.
Kamil Kontowicz - Nietrywialne
Jedno przełamanie, jeden paciorek Jedno przesłanie, marzeń wisiorek Łezka w oku, suchy liść Musi iść z dala od grobu Wszak szelest liści ziści ból Ból narrator, odgrywacz ról tępa, przeklęta żyleta ziemi sól anioły rodzi Gdzieś wody szlochają, gdzieś perwersyjnie spija nóż Tak jak róża kojąca, paniczna, boląca. Zauroczona wszechświatem i jak brat za bratem nadzieję mącąca, wszechogarniająca. Łaska. I znów do biegu, gdzie ta nostalgia? Miłość, Mahomet, wolna Eurazja. Paranoja powraca, ot zdarzeń zmierzch. Opadają kurtyny, taki marzeń kres. Złota zorza nad niebem się mieni, już zapomniałem barw zieleni, aureola wypalająca symbol, akt własności. Wszystko tylko po to, by nie doszło do sprzeczności. Tak przeminęło jedno życie...
Kamil Kontowicz - Nietrywialne
Noc. Ciemna mętna kałuża. Pomiot mroku zmagający się ze szklaną granicą swej pełni. Widzę Cię. Tyle mi wystarczy. Prochy świętości zbierają w swych kaplicach niewierni. Kiedy ja tu płonę Oczy toną krwią Moce zatrwożone Ślepoty zachodzą mgłą. Pasmo fal przemija, kąpie się w zaćmieniu, szlocha w szaleństwie. Oto Twa godzina wybija. Nadchodzi onieśmielona. Słania Ci się Kochanką, będzie jak Żona. Wnet dynamika zamarła. Piano, pianissimo...
Kamil Kontowicz - Nietrywialne