Dwa dni temu miały miejsce zamachy w Paryżu. Parę bomb, masakra w teatrze, zakładnicy... Do tych ataków przyznało się samozwańcze państwo islamskie - ISIS. Po tym wszystkim Facebook oszalał. Zmiany profilówek na takie z flaga francuska, zdjęcia podświetlonych budynków w barwach Francji. Wszyscy są głęboko poruszeni i wstrząśnięci. Niestety, poza wielką falą solidarności, przynajmniej na Facebooku który jest w moim zasięgu, zaczynają pojawiać się wpisy w stylu "chcieliście uchodźców, macie. To tylko preludium". Ale oczywiście #PrayForParis! Dla mnie osobiście, ten typ rozumowania jest jednoznaczny z czymś typu "widzicie?! Każdy z Muzułmanów to terrorysta! Wolimy kotleta od Mahometa!". Ta.. Jasne. Po corocznym festiwalu bruku i cegłówki (marsz niepodległości), który podobno przebiegł bez większych problemów, w Warszawie sprzedawcy słynnego tureckiego dania, święcili tryumfy. Rekord sprzedaży kebabów po marszu narodowców. O ironio. Niemniej, wracając do ataków w Paryżu. Znalazłem na Facebooku prostą grafikę z napisem "Don't pray. Think". Podzieliłem się tym na swojej ścianie, z opisem "nie módlcie się za Paryż... Bo to wszystko stało się "w imię boże". Po czym dostałem pare wiadomości z serii "nie podoba mi się to co zamieściłeś. Generalizujesz." Zdębiałem. To teraz tak. Wszyscy uchodźcy to terroryści, inne religie z założenia są złe, ale to ja generalizuje pisząc że przyczyną ataków w stolicy francuskiej jest religia. WUT? To co napisałem miało przekazać, że religia i brak myślenia to mieszanka wybuchowa... Dosłownie. Nie można mowić, że każdy Muzułmanin to terrorysta. To tak jak by mowić, że każdy Chrześcijanin to członek Ku Klux Klan'u. Tak samo, jak duuuża ilość wyznawców Chrystusa nie chce mieć nic wspólnego z tą bandą popaprańców, tak samo ogromna ilość wyznawców Mahometa nie chce mieć nic wspólnego z ISIS. Jest im po prostu wstyd za to, że ktoś wykorzystuje ich religie i pod pretekstem "woli Bożej " (czymkolwiek ona jest), morduje i wyrzyna kompletnie niewinnych ludzi. Gdyby nie Muzułmanie (nie fanatycy) i ich religijnie uwarunkowane dążenie do zdobywania wiedzy, nie było by dzisiejszej nauki. Matematyka, Fizyka, Medycyna... To wszystko, zostało przejęte od Greków i uratowane dzięki wyznawcom Mahometa. Głownie przez paniczny strach przed inną religią nastały mroki średniowiecza. Wtedy Chrześcijanie nie myli się tylko dlatego, że Muzułmanie mieli nakaz rytualnych kąpieli i utrzymywania swojego ciała w czystości. Zanim uznałem, że religia dla mnie nie ma sensu, mi rownież było wstyd za to, że ludzie mordowali w imię mojego Boga. Twierdząc, że tego chce. Istniały 2 rozwiązania. Albo Bóg w którego wierze nie jest moim bogiem, albo ci idioci nie rozumieją nic z tego czym jest religia i co ze sobą niesie. Tak czy siak stwierdziłem, że czas to wszytko przemyśleć. Ludzie zawsze toczyli wojny i będą je toczyć. To jest cecha naszego gatunku. Ale na litość boską (jeżeli takowa istnieje), niech przestaną wyżynać się w imię siły wyższej. Religia jest jednym z głównych przyczyn wojen w naszej historii. A może nawet nie sama religia, co zatwardziałość umysłu i brak otwarcia na dialog. Podejrzewam, że gdyby ludzie zaczęli się nawzajem szanować, szanować zdanie innych i upodobania innych to skoczyło by się 90% konfliktów (jakichkolwiek) na tym świecie. Nie wyobrażam sobie jak wielkim chamem, prostakiem i ignorantem trzeba być żeby twierdzić, że droga którą kroczę jest jedyną słuszną. Jak wielkim sk%rw&@ynem trzeba być aby negować prawo do życia kogoś o odmiennych poglądach. Tylko dlatego, że ktoś ma inne zdanie, ośmielił urodzić się w innej kulturze lub o innych preferencjach to stawiamy go niżej w hierarchii, a siebie wynosimy na sam szczyt jako jedyny wykładnik prawdy. W tym miejscu świetnie będzie pasować cytat z "Mistrza i Małgorzaty" M. Bułhakowa. Konkretnie, fragment kiedy to Piłat sadził Jeszuę: "[...] Jakim prawem mącisz wieśniakom w głowach, mówiąc o prawdzie, o której nie masz pojęcia?! Czym jest prawda?!" Nikt z nas nie ma prawa roszczenia sobie monopolu na prawdę. Nie ma jedynej słusznej drogi, podejścia, religii, etc. Kończąc, powtórzę to o czym wspomniałem wcześniej. "Don't pray. Think". Myślenie ma większą przyszłości niż powierzanie swojego losu komuś innemu. Nie istotne czy jest człowiek, maszyna czy sila wyższa. Nie można siedzieć i czekać aż ktoś coś za nas zrobi. Bo nigdzie nie zajdziemy. Nie nawołuje do porzucenia wiary. Nawołuje przede wszystkim do włączenia myślenia. Bo inaczej trudni będzie uniknąć podobnych tragedii w przyszłości. #DontPrayForParis #Think Do przemyślenia: czy istnieje prawda absolutna? Aktualna niezależnie od czasu? P.S. (Zadanie domowe?) Bardzo polecam obejrzeć "Królestwo Niebieskie" pod kątem polityki religijnej, podejścia do religii i różnic w jej zrozumieniu oraz tolerancji na inne wyznania. Również "Kontakt"? na podstawie książki Carla Sagana, warto obejrzeć z podobnym podejściem.