Kret
Reżyseria: Rafael Lewandowski
Gatunek: Thriller
Czas trwania: 108 minut
Występują: Borys Szyc, Marian Dziędziel, Magdalena Czerwińska, Wojciech Pszoniak
Fot. film.interia.pl
Akcja toczy się w Bielsku-Białej, gdzie Zygmunt Kowal wraz ze swoim synem Pawłem pracują dostarczając ubrania z zachodniej Europy do śląskich lumpeksów. Rodzinie się nie przelewa, żona Pawła kończy studia. Jednak Zygmunt Kowal to prawdziwa legenda. Jest bohaterem zajść roku 1980, kiedy to został przywódcą strajku w miejscowej kopalni, zakończonego masakrą robotników przez ZOMO. Za udział w buncie trafił później do więzienia, a jego synowa do dziś walczy o skazanie winnych tej zbrodni. Pewnego dnia jednak w mediach wybucha bomba. Według doniesień Zygmunt był agentem SB i donosił na innych liderów strajkowych.
Bohater wraz z synem wyjeżdżają do swojej rodziny we Francji, by uciec od plotek i żądnych taniej sensacji mediów. Środowisko polonijne wita go z otwartymi ramionami. Jest festyn, szampan i oklaski. Jednak Polacy na obczyźnie wyznają poglądy “jedyne i słuszne" wciąż żyjąc epoką komunizmu i karmią się wyobrażeniami o czyhającym za każdym rogiem ubekiem, żądnym zemsty za utraconą władzę. Widzimy tutaj wyraźnie zarysowany obraz propisowskiej, prawicowej polonii, która utraciła już realny kontakt z krajem i tylko poprzez demonstracyjne gesty ukazuje swój anachroniczny patriotyzm, z którym nie zgadza się Paweł.
Największy dramat przeżywa właśnie syn Zygmunta, który zawsze widział w ojcu ikonę walki z komunistycznym złem. Okazuje się, że wizerunek ojca nie jest krystaliczny, a jego figura ma pewne rysy. Nagle jednak w obronie Zygmunta staje nieoczekiwanie porucznik SB, który kierował pacyfikacją robotników. Huśtawka faktów trwa, a Paweł czuje się coraz bardziej zagubiony. Wyjaśnienia prowadzą do zbrodni. A może zemsty ?
Moim zdaniem motyw niskiej wiarygodności dokumentów komunistycznych, czy słów ludzi reżimu nie należy do szczególnie intrygujących. Powtarzał się już w polskim kinie wielokrotnie. Najciekawsza w obrazie Lewandowskiego jest tak naprawdę cena, jaką trzeba zapłacić za ochronę rodziny. Zygmunta nie da się obiektywnie ocenić nie uwzględniając kontekstu rodzinnego i jego osobistej historii. Powiedzieć, że po prostu zrobił źle, to czysty idiotyzm. Najmądrzejsze słowa padają z ust samego esbeka Grabarka, który mówi Pawłowi, by nie oceniał ojca zbyt pochopnie. Reżyser porusza więc kwestie krytyki tajnych współpracowników, która zawsze wywołuje burzę w mediach, gdy okazuje się, że znana, powszechnie szanowana osoba jest podejrzana o kolaborację z komunistycznymi służbami (Twardowski, Herbert, Wałęsa etc.). Polecam film wszystkim, którzy tak chętnie krytykują osoby, które podpisywały w czasach komunizmu tzw. lojalki. wrzucając wszystkich do przegródki zdrajców i kolaborantów. Może otworzy Wam oczy, jak wielkie dylematy wstrząsały ludźmi w tamtym czasie.
Wielką zaletą filmu jest gra aktorska. Borys Szyc jak zawsze dobrze, podobnie jak Marian Dziędziel. Bardzo ciekawie swoją postać wykreował Wojciech Pszoniak. Bardzo podoba mi się scena, kiedy to Grabarek przychodzi do Pawła i wygląda bardziej jak wampir, a nie stary człowiek Nieco słabiej wypada tu Magdalena Czerwińska, ale być może to przez konstrukcję jej roli, która ogranicza się do pewnego tła dla męskiego w tym filmie świata.
W Krecie nie podobało mi się tempo narracji, które powinno być nieco bardziej żwawe. Krytycy twierdzą, że to nawyk Lewandowskiego z dokumentów, gdyż zanim zacznie się właściwa akcja, poznajemy dokładniej filmowych bohaterów. Mnie ten zabieg do gustu jednak nie przypadł.
Kret to jednak udana produkcja, ze świetnym, otwartym zakończeniem, niejednoznacznymi postaciami, którymi targają prawdziwe życiowe rozterki, a nie jakieś pseudoproblemy. Dobre, dojrzałe i rodzime kino.










