Nie chciałam tu wracać, usunęłam konto, odinstalowałam Tumblr, ale niestety nie umiem sama wyjść z dołka.
Święta, sylwester, urodziny. Wszystko mnie to przytłoczyło kalorycznie, a święta jeszcze na wisienkę na torcie psychicznie.
Ważyłam 68kg spadłam do 65kg. Dzisiaj wieczorem szykowałam się do spania, do łazienki weszła moja siostra, zważyć się. Zachęciła mnie żebym też to zrobiła. Mimo mojej niechęci też to zrobiłam. Wyszło 66kg. Dla mnie jest to ogromna tragedia.
Muszę znów się za siebie wziąć, przecież widzę w lustrze jak okropnie to wygląda. Celem jest dojście do 55kg. WIem, że od razu się to nie uda. Ale krok po kroku może będę bliżej celu.
Od lutego dostanę w końcu kartę Multisport, to będzie znakomita okazja. Nie oznacza to jednak, że teraz będę się lenić i jeść ile popadnie. Zaczynamy znowu z dietą i ćwiczeniami.
W marcu jest moja 18, nie wyprawiam nic dużego, mimo to chce w miarę przyzwoicie wtedy wyglądać.
Pierwszy ponowny wpis do mojego internetowego, a jednak anonimowego pamiętniczka.
Trzymajcie się kochani ciepło, bo na dworzu mróz nie daje żyć. Buziaki😘.











