𖦹ׂ ₊˚⊹⋆ 🦄🪽
Sade Olutola
I'd rather be in outer space 🛸

@theartofmadeline

titsay

gracie abrams
Color Me Curious
🪼

EXPECTATIONS

izzy's playlists!
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open
Cosmic Funnies
occasionally subtle
hello vonnie
Fai_Ryy

Discoholic 🪩

tannertan36

bliss lane
No title available

#extradirty
The Stonewall Inn
seen from United States

seen from Malaysia

seen from United States

seen from United States
seen from Brazil

seen from Brazil

seen from Brazil
seen from Brazil
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Mexico
seen from United States
seen from Iraq

seen from United States
seen from United States
seen from Greece
seen from Italy
seen from United States
seen from United States
@marcia-a
𖦹ׂ ₊˚⊹⋆ 🦄🪽
Hejka miśki, stwierdziłam, że zrobię trend, który widziałam na tt. Przy kolejnej zmianie wagi będę zmieniać też swoje pfp. Dodam se trochę zabawy do życia.
A z updateów, w końcu mam pracę, dużo stania i chodzenia a mało jedzenia. Giga się cieszę, zobaczymy efekty po wakacjach i jeszcze dalej, ale sądzę, że pokażą się one wcześniej.
66-64kg
63-61kg
60-57kg
56-54kg
53-50kg
Chudej nocy kochani.🩷
Cześć kochani wróciłam po przerwie.
Zaczęłam praktyki i pracę, więc codziennie jestem na nogach a w weekend będę w pracy od 8 do 22, więc happy, bo mało zjem a dużo spale.
Dzisiaj starałam się pilnować i póki co moje powolne obniżanie kalorii, aby nie mieć napadów powoli działa.
I tak wiem 1500 to nadal dużo, ale nie chce wrócić do tego gdy byłam w stanie wypierdolić nawet sam suchy chleb czy makaron byleby coś zjeść. Nienawidzę napadów.
I tak wiem, że bitepal idealnie nie wylicza tych kalorii dlatego podwyższam gramaturę, nie mam na tyle czasu, aby dokładnie wszystko wyliczać co doprowadza mnie do szału.(Nie zwracajacie uwagi, że streak jest 1, bo póki miałam czas to używałam fitatu)
Dzięki miśki, chudej nocy.🩷
Przez ostatnie trzy dni prawie nic nie jadłam, dzisiaj zjadłam kawałek gorzkiej czekolady, prawie się pozygalam, szkoda, że prawie, piękne uczucie czuć ten kwach w gardle.
dalej glodna, swinio?
Cześć kochani.
Dawno nic nie pisałam, psychicznie dużo się u mnie działo, niestety były napady, były też i głodówki. Ale póki co wracam na właściwy tor.
Znalazłam kolejny powód dla którego nie będę jadła. Aby moja mama nie musiała wydawać na mnie pieniędzy, na jedzenie dla mnie. Jesteśmy trochę uzależnieni finansowo od ojca, więc moja mama dostaje jakąś daną kwotę na miesiąc na jedzenie. Z racji, że mój ojciec to król pan to najwięcej jest przeznaczane dla niego, chociaż moim zdaniem najlepiej byłoby go zagłodzić, może by się nauczył czegoś. Więc dla nas zostaje mniej. Nie chce żeby moja mama miała więcej nerw na to, że nie ma co zjeść takiego konkretnego, więc nie będę jadła, dzięki czemu w domu będzie jedzenie, ja będę w końcu chudła, a ona nie będzie musiała wydawać na mnie pieniędzy. Układ idealny.
Od czasu przerwy świątecznej z nerw i stresu schudłam już 2 kg, jak tak dalej pójdzie to będzie pięknie.
Przepraszam was za taki vent misiaki, kolorowej nocy niech motylki się wam śnią, buziaki.
Nie mogę kurwa, nie mogę. Nie mam binge, mało jem i ciągle ćwiczę. I co? I gówno. Chce już zejść z tych zbędnych kilogramów i w końcu czuć się dobrze.
Moment, gdy strach bierze górę. Czujesz gólę w gardle, w głowie zaczyna się kręcić, a brzuch ściska jakby miał się wciągnąć w nicość. A wzrok wlepiony jest w jeden przedmiot. Waga.
O zgrozo, nie ważyłam się już chyba z 2 tygodnie. Przyznam, że ciągle się tego boję. Boję się, że zobaczę to co zawsze. Za dużą liczbę.
Ale motywuje się i mam w planach rano się zważyć. Zmuszę się do tego. W końcu muszę zachować kontrolę. Prawda?
Dzisiaj trochę w innym stylu, miłego misiaki.😘
Cześć misiaki, dzisiaj mniej narzekania, bo muszę się wam czymś pochwalić.
Dzisiaj razem z mamą pojechałyśmy kupić sukienkę na studniówkę, co prawda nie moją, ale mojej przyjaciółki, ja swoją mam dopiero za rok(przekleństwo technikum). I wybrałam czarno-bordową. I uwaga rozmiar XS. Jestem tak szczęśliwa, bałam się, że będzie potrzebny większy rozmiar, a tu proszę.
Nie zmienia to faktu, że jeszcze parę kg muszę schudnąć, bo nogi nadal wyglądają jak beczki.
Ale muszę przyznać, że aż poczułam motylki w brzuchu, zwłaszcza, że od dawna nie kupowałam ubrań.
Buziaki kochani, lekkich dni.😘
Cześć kochani, wracam z wpisami po przerwie.
Zaczął się luty a z tym także aktywowała mi się karta Multisport. Dzisiaj pierwszy raz sama byłam na siłowni, czułam się trochę zagubiona, lecz po jakimś czasie się trochę zaadoptowałam. Na recepcji był problem z zarejestrowaniem się do aplikacji, jutro idę spróbować jeszcze raz. Po tym będę miała okazję za darmo wejść z trenerem, poproszę go o wytłumaczenie mi jak korzystać z niektórych maszyn i co mi poleca ćwiczyć.
Dzisiaj spaliłam ok. 300 kcal, ale dopiero się rozkręcam.
Jutro planuje iść na łyżwy potrenować dalej jazdę i piruety, a po tym znowu pójść na siłownię.
Dzisiejszy wieiad: bajgiel z sałatą i szynką, tortilla z sałatą, ogórkami coś Ala tzatzyki i resztką pieczonego mięsa i odrobiną sera, pierniczek, dwie kromki chleba z pstrągiem z ogórkiem kiszonym i kolagenowy koktajl.
Wydaje się dużo aczkolwiek kalorycznie wyszło w miarę ładnie.
Mam nadzieję, że wy luty też zaczęliście wychodząc ze swoich kokonów, miłej nocy i owocnego lutego misiaki.🩷
No cześć kochani, dzisiejszy wieiad. Nie jestem ani trochę zadowolona, ale nadal jest lepiej niż było. Powoli a do celu. Nie czuję chęci objadania się i coraz mniej ciągnie mnie do słodkiego. Oczywiście do perfekcji to mi jeszcze daleko. Jak to mówią nie od razu Rzym zbudowano.
I tak wiem jest tłusto, ale przysięgam wam, że w lodówce mam dosłownie tylko ser, a jak wcześniej wspominałam nie chce się głodzić, aby nie mieć efektu jojo. Ogólnie mogło być lepiej, ale patrząc na to jak mało czasu dzisiaj miałam na cokolwiek to jest ok.
Z ciekawostek, wspominałam wam w ogóle, że chodzę do szkoły gastronomicznej? Trochę to ironiczne hahah.
Dzisiaj krótki wpis, jutro jadę na szkolenie, więc trzeba nabrać trochę siły. 💪💪💪 Chudej nocy kochani, buziaki. 😘😘😘
Cześć kochani, nie trzymam się ani dobrze ani źle, po prostu nie spodziewałam się, że moi rodzice będą mieć wolne i akurat nie pojadą na działkę. Wiadomo, że wtedy ciężej ukrywać.
Całe szczęście mojego losu w niedzielę byłam w pracy i praktycznie całe 11 godzin głodowałam, może być to mało, ale jak na powrót do korzeni to jest okej.
Nie powiem wam na razie ile ważę, bo szczerze powiedziawszy boje się wejść na wagę.
Kolejne czego się boje to sobota, moja przyjaciółka robi wtedy 18. I nie przeraża mnie tutaj jedzenie, lecz alkohol. Z prostej przyczyny, po prostu bardzo lubię go pić, a wódka i inne trunki też mają swoje kalorie. Zobaczymy jak to będzie, mam nadzieję, że pójdzie gładko jak po lodzie.
Na dodatek wszystkiego spaliła mi się grzałka, więc póki co nie będę jarać, bo musiałabym kupić nowego e-peta, a trochę szkoda mi moich pieniędzy. Mam nadzieję, że brak dymu w ustach nie zastapię jedzeniem.
Trzymajcie się mocno kochani, oby motylki nad wami czuwały.😘
Cześć kochani, dzisiaj przeczuwałam, że dobrze nie będzie. Co piątek chodzę odwiedzać swoją babcię, a wiadome jest jak takie wizyty się kończą.
Oczywiście na pierwsze dni nie będę robić mocnych restrykcji, bo od razu bym miała binge, więc próbowałam zacząć lekko, lecz moje uzależnienie od słodkiego i nie zdrowego i tak dało górę.
Oto mój dzisiejszy wieiad
Oprócz tego zjadłam też cztery migdały w czekoladzie.💀
Dobrze nie jest ani trochę i aż wstyd mi przyznać, że jest lepiej niż parę dni temu.
Krok po kroku, a będę jeść coraz mniej, a motylki będą napełniać mój brzuch. Dajcie mi tydzień, a wieiad'y będę wyglądały o stokroć lepiej.
Lekkiego wieczoru kochani, buziaki.😘
Nie chciałam tu wracać, usunęłam konto, odinstalowałam Tumblr, ale niestety nie umiem sama wyjść z dołka.
Święta, sylwester, urodziny. Wszystko mnie to przytłoczyło kalorycznie, a święta jeszcze na wisienkę na torcie psychicznie.
Ważyłam 68kg spadłam do 65kg. Dzisiaj wieczorem szykowałam się do spania, do łazienki weszła moja siostra, zważyć się. Zachęciła mnie żebym też to zrobiła. Mimo mojej niechęci też to zrobiłam. Wyszło 66kg. Dla mnie jest to ogromna tragedia.
Muszę znów się za siebie wziąć, przecież widzę w lustrze jak okropnie to wygląda. Celem jest dojście do 55kg. WIem, że od razu się to nie uda. Ale krok po kroku może będę bliżej celu.
Od lutego dostanę w końcu kartę Multisport, to będzie znakomita okazja. Nie oznacza to jednak, że teraz będę się lenić i jeść ile popadnie. Zaczynamy znowu z dietą i ćwiczeniami.
W marcu jest moja 18, nie wyprawiam nic dużego, mimo to chce w miarę przyzwoicie wtedy wyglądać.
Pierwszy ponowny wpis do mojego internetowego, a jednak anonimowego pamiętniczka.
Trzymajcie się kochani ciepło, bo na dworzu mróz nie daje żyć. Buziaki😘.