Mecz 6: Frattin szaleje, niespodzianka w Buffalo
Zawodnicy Toronto Maple Leafs są nieprzewidywalni - trzeba to powiedzieć jasno. Po dwóch fatalnych występach przeciwko drużynom z Nowego Jorku, podopieczni Randy Carlyle'a udali się do Buffalo, gdzie o wygraną zazwyczaj jest bardzo trudno. Tymczasem Leafs, po golu Matta Frattina na 2 sekundy przed końcem dogrywki, pokonali Sabres 4-3.
Photo by Tom Szczerbowski / Getty Images
Decydująca akcja Frattina to pokaz umiejetności tego zawodnika. Przechwycił krążek, minął obrońcę i trafił w wolną przestrzeń między słupkiem a ramieniem Ryana Millera. Właśnie takiego Frattina chciałoby się oglądać w każdym meczu. Właśnie dlatego Brian Burke na pytanie "dlaczego nie chce wytransferować Frattina" zawsze odpowiadał:
gdybym teraz oddał Matta Frattina, przez następnych kilka sezonów wymagałbym od moich skautów tylko jednego - znajdźcie mi kolejnego Matta Frattina!
Zobaczcie sami jak wyglądała ta akcja.
[youtuber youtube='http://www.youtube.com/watch?v=Rtjflm58ZB0']
Do swojego trafienia z dogrywki, Frattin dołożył jeszcze gola (na 2-2) w drugiej tercji, gdy dobił strzał Cody Fransona. Co nie udało się Fransonowi w 24 minucie, udało się w 27 - Cody strzałem z dystansu wyprowadził Toronto na prowadzenie 3-2. W trzeciej tercji stan meczu wyrównał Michaił Grigorenko, i był to pierwszy gol w lidze dla młodego Rosjanina. Z kronikarskiego obowiązku należy wspomnieć, że gol nr 1 dla Toronto był autorstwa Jaya McClementa. To pierwsze trafienie tego zawodnika w barwach Toronto Maple Leafs.
W pierwszej tercji byliśmy świadkami pięściarskiego pojedynku MIke Browna z Mike'm Webberem. Było to bezpośrednie następstwo ataku Browna na Patricka Kaletę. Skrzydłowy Sabres po tej kolizji nie wrócił już do gry, co więcej, jest hospitalizowany. Nie jestem zwolennikiem brutalnej gry, ale akurat w tym momencie na usta samo ciśnie się powiedzenie "nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka...". Kaleta znany jest z bardzo ostrej gry, często przekraczającej ramy przepisów. Cóż, trafiła kosa na kamień.
[youtuber youtube='http://www.youtube.com/watch?v=Q_ChXt2tDNg']
Na wyróżnienie, oczywiście oprócz Frattina, zasłużyli na pewno Mark Fraser, Leo Komarov oraz Nazem Kadri. Fraser dostał od trenera ponad 14 minut na lodzie i odwdzięczył się znakomitą statystyką +/- kończąc mecz z wynikiem +3. Komarov tradycyjnie już dzielił i rządził na bandach natomiast Kadri zanotował kolejny punkt w klasyfikacji kanadyjskiej. Co ciekawe ta sztuka nie udała mu się jak dotąd w tylko 1 meczu tego sezon. Witamy na stałe w NHL Nazem. W końcu. W bramce poprawne zawody rozegrał James Reimer - chyba powoli wraca stary, dobry "Optimus Reim".
[youtuber youtube='http://www.youtube.com/watch?v=mfthPOvuy7U']










