Polska FairPlay? - zapomnij.
seen from Japan
seen from United States

seen from United States
seen from Colombia
seen from Martinique
seen from United States

seen from Singapore
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from Singapore

seen from United States

seen from Singapore

seen from Japan
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia
seen from China
Polska FairPlay? - zapomnij.
Gwiazdowski: OFE nigdy nie powinny powstać
Gwiazdowski: OFE nigdy nie powinny powstać
Prosto z Karpacza – kolejny gość to Robert Gwiazdowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha źródło informacji: Parkiet Author:
View On WordPress
Co widać i czego nie widać. Ekonomia w jednej lekcji. ( wersja Gwiazdowskiego => https://www.youtube.com/watch?v=OZKCeZxI5PA ).
Gwiazdowskiego bredzenie o emeryturach
Mój ulubiony ekspert od piramidy finansowej Lewiatana pożerającego ciężko zarobione pieniądze podatników systemu emerytalnego przemówił. Pozwolę sobie w tej notce wykazać jak bardzo się myli.
"Powstał w oparciu o dwa założenia - że zawsze będzie się rodziło więcej dzieci i ludzie zawsze będą pracować wydajnie. Drugie założenie się sprawdza, pierwsze wzięło w łeb i robi się katastrofa demograficzna. A wtedy system oparty na opodatkowaniu pracy przestaje funkcjonować - mniej ludzi pracuje, a więcej chciałoby otrzymywać świadczenia" - tłumaczył Gwiazdowski.
Nie wiem skąd pomysł, że system redystrybutywny wymaga coraz większej liczby członków do dalszego funkcjonowania. By zapobiec niewypłacalności systemu wystarczą reformy, takie jak reforma z 1999 roku. Jedną decyzją sprawiono, że polski system emerytalny stał się jednym z najbardziej stabilnych w Europie. Dziś wiemy, że dług emerytalny w PKB wynosi ok. 140%, co jest stosunkowo niewielkim obciążeniem rozłożonym na kilkadziesiąt lat. W Polsce wylano dziecko z kąpielą, bo wystarczyła zmiana systemu zdefiniowanego świadczenia na system mieszany oraz włączenie wszystkich do powszechnego systemu. W krajach peryferyjnych jak Polska nie jest jednak znany umiar w poprawianiu. Jak deregulacja to na całego, jak prywatyzacja to łącznie z klejnotami rodowymi i spółkami przynoszącymi miliardowe zyski, jak rewitalizacja śródmieścia to wybetonowanie wszystkiego i położenie kostki bauma. Nie inaczej było z emeryturami. W połowie lat dziewięćdziesiątych stało się oczywiste, że utrzymanie tzw. starego systemu jest niemożliwe. Nie tylko z powodu rosnących wydatków funduszu emerytalnego, ale także wyprzedania majątku narodowego, który powstał także z nadwyżek wpłaconych przez pracowników w PRL. Z różnych źródeł wiemy jednak, że Polska ludowa była kartofliskiem i czarną dziurą. Ergo sprzedanie tych przedsiębiorstw było zrzuceniem brzemienia i uwolnieniem państwa od obowiązku. Od lat realizujemy politykę państwa-nocnego stróża, a do tego firmy przynoszące dochody są zbędne. Wrócę jednak do tematu emerytur. W tzw. nowym systemie jednego emeryta może utrzymywać zaledwie dwóch pracujących. Ma to swoją cenę: emerytury będą bardzo niskie. Jednak straszenie niewypłacalnością Zakładu jest bezsensowne.
Za Bismarcka, który tworzył ten system, było fantastycznie - wiek emerytalny wynosił 70 lat, a średnia długość życia - 48. Gdybyśmy dziś mieli wiek emerytalny 80 lat, to nie mielibyśmy żadnych problemów, inaczej jest systemem samoniszczącym się
Poza wyrażeniem opinii nie widzę tu żadnych konkretów. Bon moty w stylu „chłop pańszczyźniany był mniej wyzyskiwany od dzisiejszego pracownika”.
Skoro nie płacimy na własną emeryturę, to pogódźmy się, że emerytura to świadczenie społeczne i pogódźmy się, że ono powinno być równe
Jasne, ponieważ kiedy jeden pracownik płaci 300 zł składki, a drugi 3000 zł to będzie społeczne przyzwolenie na zrównanie ich emerytur. Być może Gwiazdowski chce wprowadzić podatek zryczałtowany, ale wtedy najbiedniejsi zostaną bardziej obciążeni niż dziś.
Nie ma najmniejszego powodu, żeby państwo, wypłacając świadczenie emerytalne, zastanawiało się, kto jak pracował. Gdy ktoś zarabia więcej, mówi się, że był mądrzejszy, a jak był mądrzejszy, to może powinien oszczędzać
Nie wiem kto tak mówi. Zarabiam pewnie kilka razy mniej od Gwiazdowskiego, ale nie uważam się za głupszego od niego. Wręcz przeciwnie.
Mamy mały problem z ZUS i duży problem z systemem ubezpieczeń emerytalnych
Nie. Nie mamy problemu. To Gwiazdowski i jemu podobni mają problem. Większości Polaków powszechny system ubezpieczeń emerytalnych odpowiada. ZUS trzeba zreformować, nie likwidować.
Jak dodał, "z ZUS-em mamy taki problem, że jest to wielka, rozrośnięta instytucja, w której pracuje 45 tys. ludzi". "Ale tak naprawdę to nie jest wina tej instytucji, tylko wina systemu i ustawodawcy, że tak tworzył przepisy, tak je pokomplikował, że ZUS potrzebuje tych 45 tys. ludzi do wykonywania rzeczy, które są kosztowne, a w ogóle nikomu do niczego niepotrzebne" - powiedział ekonomista.
Oczywiście. Ponieważ ZUS zajmuje się tylko emeryturami, a renty, świadczenia chorobowe, wypadkowe i pogrzebowe wypłacają się same. Zarządzanie ponad 70 milionami kont i wypłacanie samych emerytur 5 milionom obywateli jest czymś, co może zrobić kilka osób. Niepotrzebne jest takie neoliberalne pierdolenie.
W jego ocenie przepisy te potrzebne są jedynie politykom, którzy "uprawiają propagandę polityczną i każą ZUS-owi coś zrobić" i wpisują to do jego zadań. "No i co robić - to nie jest tak, że ZUS po prostu pobiera składkę emerytalną i wypłaca emeryturę - to co ma robić mieści się na 16 kartkach papieru" - przekonywał.
I ponownie. Gwiazdowski nie zna zadań ZUS albo bardzo dobrze udaje kretyna. Nie dajmy się temu szaleństwu. Brońmy ZUS przed niesprawiedliwymi oskarżeniami pożytecznych idiotów kapitalizmu i medialną nagonką mainstreamowych mediów.
Kochajmy ZUS