„Kiedy pomyśleć o dzisiejszym putinowskim imperium w terminach wspomnianej wcześniej ambiwalentności i spróbować znaleźć w nim coś więcej niż „trupa w zbroi” w stanie pół rozkładu, to wzniosła nazwa „imperium” w ogóle jawi się jako niezasłużony i paradoksalny w swej istocie awans, nieusprawiedliwiony żadną praktyką historyczną ani prawdą komplement. Dzisiaj mamy do czynienia z geopolitycznym potworem - postmodernistycznym spływem „ochroniarskiej ideologii z elementami rosyjskiego nazizmu i radzieckiego aplauzu dla prawa silniejszego”. Cała jej dzisiejsza „imperialność” sprowadza się do „interesów Rosji” i kapryśnej idei „ruskiego miru”, która dla współczesnego świata nie niesie żadnej wartości. Po prostu dlatego, że tej wartości nie ma. Niczym istotnym - ani dla całego świata, ani dla zniewolonych narodów - dzisiejsza Rosja po prostu nie dysponuje. Świat nie potrzebuje od niej niczego, oprócz gazu, ropy i aluminium. Rosja nie ma ani demokracji, ani udanego pomysłu na życie społeczeństwa, ani jakiejś szczególnej współczesnej kultury, bez której świat by zbiedniał. W Rosji podupadł nawet hokej. Jeśli ZSRR w latach 1950-1980 przynajmniej niósł postkolonialnym narodom świata idee socjalizmu (które zresztą niewiele im pomogły), to dzisiejsza Rosja jest wartością zerową, antywartością, doprowadzoną do absurdu, pustą zmitologizowaną wydmuszką, uzbrojoną w głowice jądrowe i w propagandowa machinę z ulubionych kwiatem putinowskiego informacyjnego absurdu - kanałem telewizyjnym Russia Today - na czele. Nic pożytecznego, produktywnego i atrakcyjnego. Tylko prawo siły, wojny informacyjne, postprawda, szpiegostwo, przekupywanie europejskich elit i totalna korupcja. Jak na imperium ze szczególną misją - za mało, jak na historyczne nieporozumienie - za wiele…”
Andrij Bondar - Trup w zbroi, 16.07.2019 r. [w:] Piszą, więc żyją. Pierwszych sto dni wojny.
Wybrał i przełożył Bohdan Zadura, Biuro Literackie, Kołobrzegu 2022



















