/kiedyś/
lubiłam pisać do Ciebie słuchając świerszczy za oknem i melodii, które wystukiwał deszcz obijający się o chodnik lubiłam łąki i lasy, i ptasi śpiew lubiłam, gdy trwając w zgodzie z naturą inspiracją mi był każdy dźwięk
seen from Yemen

seen from United States
seen from United States
seen from Germany
seen from Brazil
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Hong Kong SAR China

seen from United States
seen from United States

seen from Spain

seen from Malaysia
seen from Ireland

seen from United States
seen from Canada
seen from China

seen from Germany
seen from Türkiye
seen from United States
/kiedyś/
lubiłam pisać do Ciebie słuchając świerszczy za oknem i melodii, które wystukiwał deszcz obijający się o chodnik lubiłam łąki i lasy, i ptasi śpiew lubiłam, gdy trwając w zgodzie z naturą inspiracją mi był każdy dźwięk
Jestem tylko rzeką i deszczem i parą i skałą z lodu utkaną jestem bez zmian i zmianą w ciągłym ruchu wiatrem się pieszczę Pędzę Chodź weź mnie w Twych dłoniach się zmieszczę i zniknę Masz dreszcze? Tu jestem Wspomnieniem, Wszędzie Poczuj
***
zabij we mnie to co oddycha co tli się wciąż tą iskrę która byłam która parzy mnie przytul mnie i zduś wszystkie lęki, me udręki bądź po prostu bądź
jak dobrze pisać
najgorsze z połączeń dwójka poetów toksyczne i żrące jak miliony petów palących się w sekundę jeśli pisać chcesz dobrze uprawiaj seks z poetą potem ułóż się wygodnie i delikatną ręką słów ciąg zapisz może nawet go pokochasz za to umrzesz na chwilę sens życia stracisz lecz zyskasz tomik poezji cały
Lubię Cię
W okularach, czy bez z rumieńcem i z brudnym wąsem i kiedy włosy rozpuszczasz a kiedy Twoje błękity na mnie skierowane, wciąż nie wiem co w nich widzę ale lubię Cię wtedy coraz bardziej
Prędkość życia
to był ciężki dzień właściwie kolejny nie pamiętam już kiedy mogłam powiedzieć ze któryś był lekki
szybka kolacja równie szybki prysznic jestem zmęczona, racja chciałabym coś wyśnić nie dla mnie odpoczynek nie dla mnie sny spokojne prędzej wieczny spoczynek niż z bezsennością wojny i ruszam do pracy choć wybiła dwudziesta namaluję portrety może skończę do pierwszej
makijaż
powieki spuchnięte codziennie bolą mnie oczy zakrywam ból cieniami do powiek maluję rzęsy jeszcze trochę szminki gotowe zakładam nowe emocje z uśmiechem brnę do przodu “jest dobrze dobrze jest” -pierdolę
Pozdrowienia dla organizacji katolickich
Chore, stare czy zgwałcone nośmy dzieci, których przyszłością będą zgliszcza i śmieci To my, chore, które umrą dla swoich pociech ogólny ich kształt defektem To my, stare nośmy te dzieci które nasz organizm finalnie i tak wydali przed porodem To my, zgwałcone urodzimy bękarty które do końca życia będą tonąć w naszej nienawiści Witamy w Polsce gdzie kościół składa ofiary z kobiet gdzie wybór nie do nas należy on w rękach “boga” -a raczej jego dzieci, bestii w sutannach