Mam poważne trudności ze zrozumieniem moich rodziców, wszechwładzy Ojca i na wszystko się zgadzającej wiernopoddańczej mu Matki. Siłą rzeczy obserwowałem ich od zawsze. Odkąd zrozumiałem jak powinien wyglądać związek dwojga kochających się ludzi, to wiem, że ich wspólne życie nie przypominało małżeństwa, a raczej relacje pana ze służbą. Ten toksyczny dla kobiety układ przerwało dopiero jej odejście w zaświaty. Od ponad dwudziestu lat już nie ma służącej. Matka odeszła, ale Ojciec wciąż ma te same odruchy, gesty, zachowania. W domu potrzebna jest kobieta, to jego słowa, nie ukochana, nie towarzyszka w życiu, nie żona, a po prostu kobieta. Po co? Trzeba przecież sprzątać, gotować, prasować, świadczyć usługi seksualne, wszystko za darmo, przecież to moja kobieta. Nie wierzę też w Ojca łzy na pogrzebie, to nie były łzy miłości, przerażenia z powodu rozłąki z ukochaną osobą, to były łzy pod tytułem co ja teraz zrobię?, kto mi posprząta, ugotuje, wyprasuje, no kto?
„Chłopki” wyjaśniły mi w zasadzie wszystko, czego dotychczas nie potrafiłem pojąć. Zrozumiałem dlaczego Ojciec jest taki, wciąż tego nie akceptuję, ale rozumiem. Wyrósł w świecie, gdzie wszyscy wokół byli tacy. Nasiąkł tym od dzieciństwa, taki przykład dali mu jego rodzice i dziadkowie.
Patriarchat to największe zło jakie mogło tylko zaistnieć wśród ludzi i niestety zaistniało, to idea, która z gruntu zakłada, że kobieta to zło, wcielenie diabła, istota gorsza. Patriarchatowi przez myśl nie przechodzi, że kobieta jest człowiekiem, ona jest drugorzędna, nic nie znacząca, dlatego potrzeba ją ujarzmić i przyjąć do swojego przybytku wraz z innym inwentarzem. To jest po prostu ohydne i niestety nawet dzisiaj pomimo zmian wcale nie jest w odwrocie, a przecież powinno być przeżytkiem minionego już dawno czasu.
Pani Joanna świetnie zgłębiła ten temat, dobrze go opisała i do tego bardzo ciekawie, dobrze się to czyta, chociaż to czego dotyczy treść wcale do dobrego nie przynależy, niemniej jednak pozwala zrozumieć o co chodzi, skąd się wzięło chociażby to, że mamy taki episkopat jaki mamy.
Warto i trzeba „Chłopki” przeczytać.