#Killuminati - Rothschildowie - Satanizm, Kazirodztwo, Bogactwo i Władza
New Post has been published on https://mowiejakjest.tv/killuminati-rothschildowie-satanizm-kazirodztwo-bogactwo-i-wladza/
#Killuminati - Rothschildowie - Satanizm, Kazirodztwo, Bogactwo i Władza
Dlaczego media nie interesują się rodziną Rothschild, rodem od wielu pokoleń oskarżanym o satanizm, kazirodztwo oraz spiskowanie w celu pomnażania majątku i władzy?
Niepokój budzą ustalenia corocznego spotkania Liberalnej Młodzieży Szwecji „LUF” (Liberala ungdomsförbundet) stanowiącej młodzieżówkę Ludowej Partii Liberałów (Folkpartiet liberalerna). Jak donosi szwedzka gazeta „Svenska Dagbladet”, zgromadzona w Sztokholmie większość członków wspomnianej organizacji, wyraziła poparcie dla dwóch, budzących istotne kontrowersje postulatów, a…
Opis: Harry ma syna, którego bardzo kocha. Louis także kocha swojego tatę. Jak głęboka może być ich miłość pomimo 17-letniej różnicy wieku?
Ostrzeżenia: miłość męsko-męska, kazirodztwo
Jeśli nie lubisz takich klimatów, odradzam czytanie tego :)
Pairing: Larry Stylinson
Od autorki: Przegięłam. To najbardziej zboczona rzecz, jaką napisałam. Aż się boję to publikować, ale może jest jeszcze ktoś, kogo jarają takie rzeczy. Naprawdę się zastanów, czy jesteś gotów, aby to przeczytać. Za urazy psychiczne nie odpowiadam (mogę jedynie dać numer do psychologa)
~~
Louis mówi swoje pierwsze słowo i jest nim „tata”. Harry czuje się szczęśliwy jak nigdy. Jest bardzo dumny ze swojego syna i daje mu buziaka w nagrodę. Louis uśmiecha się szeroko, ukazując dziąsła jeszcze bez zębów i łapie twarz taty w swoje pulchne rączki. Patrzy się w jego jasne, zielone oczy i uznaje, że mu się podobają, więc zaczyna chichotać, czym wywołuje u Harry’ego uśmiech wraz z dołeczkami. Louis chciałby powiedzieć tatusiowi, że go kocha, ale nie wie, jak to zrobić, dlatego oplata jego szyję ramionami i przytula się do niego. Harry obejmuje małe ciałko i przysuwa je bliżej siebie. Czuje bijące ciepło i bezgraniczną miłość.
Harry musi pracować, więc Louis idzie do przedszkola. Nie podoba mu się to, ponieważ jest bez tatusia, ale Harry obiecuje, że niedługo wróci i mówi mu, żeby był grzeczny, więc Louis słucha go i cierpliwie czeka.
W przedszkolu poznaje Eleanor - mała i głośną brunetkę oraz Stana, z którym szybko znalazł wspólny język. Tata mówi mu, żeby się z kimś zaprzyjaźnił i jest bardzo zadowolony, kiedy widzi Louisa bawiącego się z dwójką dzieci.
-LouLou - woła, a głowa jego syna od razu odwraca się w jego stronę.
-Tatuś! - krzyczy Louis i biegnie przytulić się do Harry’ego, zapominając o swoich nowych znajomych. - Tęskniłem za tobą.
-Ja za tobą też, synku - mówi Harry i bierze Louisa na ręce. - Jak było w przedszkolu?
-Fajnie! - wykrzykuje entuzjastycznie malec.
-Lepiej niż z tatusiem?
-Nie! - zaprzecza szybko Louis i energicznie potrząsa głową, aby potwierdzić swoje słowa. - Z tatusiem jest najfajniej! Jesteś najlepszy!
Harry śmieje się i całuje syna w policzek, na co dwójka jego przyjaciół robi głośne „eww”. Louis nie ma pojęcia, o co im chodzi. Przecież, jak się kogoś kocha, to trzeba mu to pokazać na przykład przez pocałunek. Louis kocha Harry’ego i chce go całować do końca życia.
Kiedy Louis ma 10 lat, pierwszy raz zostaje nazwany dziwakiem, ponieważ na pytanie „jaką dziewczynę chciałby pocałować” odpowiedział, że „jedyną osobą, jaką chce całować, jest jego tata”. W domu Harry tłumaczy mu, że kiedyś będzie kochał dziewczynę bardziej niż tatusia i to ją będzie chciał całować. Louis zaprzecza i mówi, że on zawsze będzie kochał tatę najbardziej. Harry śmieje się i klepie syna po plecach, nie zauważając, że on mówi to całkiem poważnie i ani trochę w to nie wątpi.
Kiedy Louis ma 12 lat zaczynają się jego pierwsze nastoletnie problemy. Pewnego dnia ogląda telewizję w swoim pokoju, kiedy spostrzega, że jego spodnie stają się ciaśniejsze. Zdejmuje je razem z bokserkami i przygląda się swojemu siusiakowi. Gdy go dotyka, czuje, że jest twardy i obolały. Nie czekając dłużej, biegnie do swojego tatusia i opowiada o problemie. Harry czuje się trochę niezręcznie, ale tłumaczy Louisowi, jak go rozwiązać. Szatyn dotka się według instrukcji, ale to nie daje żadnych efektów. Patrzy się błagalnie na tatę, który wygląda na… zafascynowanego. Harry nie powinien tak wyglądać, patrząc na swojego masturbującego się syna. Nie powinien mieć rumieńców na policzkach i nie powinien czuć dreszczy przechodzących jego ciało.
-Tatusiu - zaczyna Louis, nie przerywając kontaktu wzrokowego. - Pomożesz mi?
-J-jasne - wyjąkuje i przybliża się do swojego podopiecznego.
Przełyka nerwowo ślinę i bierze w dłoń przyrodzenie Louisa, na co ten pojękuje i wzdycha.
-T-tato, tak dobrze, tak, oh, Boże, Harry! - krzyczy szatyn i wytryskuje na palce swojego ojca.
Harry szybko się wyciera i prosi syna, aby poszedł do swojego pokoju. Louis przytakuje i z uśmiechem na ustach wraca do siebie. Kiedy starszy słyszy trzaśnięcie drzwiam, chowa twarz w dłoniach, próbując się uspokoić. Nie może uwierzyć, że zrobił się twardy, słysząc, jak jego syn krzyczy jego imię. Musi odsunąć Louisa od siebie, inaczej to się źle skończy dla nich obydwu.
Harry w wieku 30 lat odkrywa, że jego syn jest gejem. Robi to przypadkowo, wchodząc w historię przeglądarki. Nie spodziewa się, że zobaczy tam strony o tematyce pornograficznej. Z ciekawości wchodzi na jedną z nich i śmieje się, ponieważ sam jej używa. Louis jest jego wierną kopią, tylko swoją seksualność odkrył wcześniej. Przynajmniej nie popełni tych samych błędów co jego tata. Harry nie uważał za błąd dziecka, za błąd uważał związanie się z dziewczyną, w dodatku pustą dziewczyną.
Słyszy otwieranie drzwi, więc szybko wyłącza komputer i opuszcza pokój swojego syna, aby spotkać się z nim w holu i przywitać słodkim pocałunkiem. Louis, jak obiecał, nie zaprzestał całowania Harry’ego. To była jego ulubiona część dnia.
-Jak było w szkole? - pyta czule i uśmiecha się do syna.
-Dobrze - odpowiada zwyczajnie Louis i siada do stołu.
-Poznałeś kogoś nowego?
-Do naszej klasy doszedł nowy chłopak - mówi i bierze się za jedzenie zupy, którą Harry mu przygotował.
-Podoba ci się? - Rozumie, że przesadził, kiedy jego syn wypluwa całą zawartość swoich ust.
-S-słucham? - pyta Louis z niedowierzaniem, wycierając twarz rąbkiem koszulki.
-J-ja… to znaczy, wiesz… to - jąka się Harry i dopiero po pięciu minutach udaje mu się wyjaśnić całą sytację.
-…naprawdę nie chciałem używać twojego komputera. Po prostu mój był zepsuty. Przepraszam, nie zrobię tego więcej - obiecuje.
-Nic się nie stało - mówi lekko zażenowany Louis. - I tak chciałem ci powiedzieć, tylko nie wiedziałem jak.
-Czyli wszystko w porządku? - dopytuje Harry, trzepocząc rzęsami.
Szatyn śmieje się i przytakuje głową.
Rozmawiają cały wieczór bez żadnego skrępowania. Otwarcie i szczerze. I każdy z nich ma tylko jeden sekret. Ten sam sekret.
Harry cały czas powtarza Louisowi, aby znalazł sobie chłopaka, a ten cały czas się nie zgadza. Chcę ciebie! myśli Lou i jest tak zrozpaczony, że prawie mówi to na głos.
-Czy robię coś źle? - pyta Harry, wyglądając na wykończonego. - Jesteś nieszczęśliwy? Próbowałem zrobić, co tylko mogłem. Wiem, że nie jest łatwo żyć w rozbitej rodzinie. Ja naprawdę myślałem, że będę w stanie zastąpić ci matkę i-
-Dobrze! - przerywa mu Louis. - Dobrze, znajdę sobie chłopaka! I już nawet wiem kogo! Przyprowadzę go jutro, okej?
-T-tak.
-Świetnie, idę do siebie.
Harry nie wie, o co chodzi. Naprawdę się starał i myślał, że Louis jest szczęśliwy. Akceptuje go i daje tyle miłości, ile tylko posiada. Może nie poświęcał mu wystarczająco dużo czasu? Może za bardzo naciskał go w sprawie chłopaka?
-Pieprzyć to - mówi i kieruje się do pokoju swojego syna. Powoli uchyla drzwi i zastaje Louisa leżącego w ciemności na swoim łóżku. - Boo?
-Co? - odburkuje szatyn.
Harry podchodzi i siada obok niego, wplatając palce w jego włosy i głaszcząc lekko. Louis mruczy na to uczucie i spogląda na swojego tatę.
-Przepraszam - szepcze.
-Nic się nie stało - mamrocze Louis z twarzą zakopaną w poduszce.
-Ja po prostu chcę, żebyś był szczęśliwy-
-Jestem.
-I sądziłem, że jeśli znajdziesz kogoś, w kim się zakochasz z wzajemnością, to będzie jeszcze lepiej.
-Kochasz mnie? - pyta Louis z małym uśmieszkiem.
-Jak nikogo innego na świecie - odpowiada pewnie Harry.
-Więc po co mi chłopak? Mam ciebie.
-Każdy rodzic kocha swoje dziecko, ale potem ono znajduje kogoś, kto jest dla niego całym światem - stara się wyjaśnić.
-A kto jest twoim światem? - dopytuje się Lou.
-Ty, Słoneczko.
-Ale przed chwilą mówiłeś- nie jest mu dane dokończyć, ponieważ Harry rzuca się na niego i zaczyna łaskotać.
Louis czerwienieje ze śmiechu, ale zielonooki nie przestaje go atakować. Przestają dopiero, kiedy szatyn nie mógł już złapać powietrza. Kładą się obok siebie i spoglądają w swoje oczy. Pomimo ciemności widać jasnozielone Harry’ego i zielono-niebieskie Louisa.
-Tato - zaczyna cicho - możesz dzisiaj spać ze mną?
-Pewnie - zgadza się Harry i okrywa ich kołdrą, a następnie przytula syna.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też, Boo - odpowiada i oboje zasypiają z uśmiechem na ustach.
Louis prosi tatę, aby ten odwoził go do szkoły. Harry jest lekko zdziwiony, ponieważ wszyscy jego koledzy nie chcą widzieć swoich rodziców w pobliżu szkoły, ale zgadza się. Szatyn wręcza mu plan lekcji i wyjaśnia wszystko.
Harry każdego ranka jedzie ze swoim synem do szkoły. Następnie żegnają się całusem w usta (co Harry uważa za coraz dziwniejsze) i idą w swoją stronę. Po południu zielonooki odbiera Louisa i razem wracają do domu.
Louis jest bardzo zadowolony, że nie musi sam pokonywać drogi do i ze szkoły. Jednak zauważa też, że jego znajomi zaczęli się dziwnie zachowywać. Dziewczyny zawsze plotkują ze sobą, kiedy przechodzi obok nich. Nie ma pojęcia, o co chodzi, aż do dnia, kiedy grupka nastolatek z jego klasy zatrzymuje go.
-Hej, Louis - odzywa się jedna i trzepocze sztucznie rzęsami.
-Cześć, Hanna.
-Twój tata też dziś po ciebie przyjeżdża? - pyta bez ogródek.
-Jeśli chcesz mi powiedzieć, że to dziecinne, to odpuść sobie - prycha Louis.
Dziewczyny zaczynają chichotać, a szatyn nie rozumie co w tym zabawnego.
-Nie o to chodzi, Louis - odzywa się czarnowłosa dziewczyna. - Chodzi o to, że wiesz, twój ojciec jest bardzo przystojny i młodo wygląda, nie uważasz?
Młody Styles jest w stanie tylko patrzeć na nie wielkimi oczami.
-Może byś nas z nim zapoznał, co? Pewnie chcesz uwolnić się od starego, a my ci w tym chętnie pomożemy - chichocze.
Louis nawet nie wie, kiedy jego ręka ląduje na policzku dziewczyny, zostawiając po sobie czerwony ślad. To nie tak, że jest damskim bokserem. Uderzył ją w przypływie emocji i nie zrobił tego szczególnie mocno. Ślad zaczyna blednąć, ale szok wymalowany na twarzy dziewczyny powiększa się.
-Obiecuję, że noga mojego taty nigdy więcej nie postnie w tej szkole! - krzyczy i nawet nie jest świadom Harry’ego stojącego za nim.
-Louis - odzywa się cicho zielonooki, patrząc z niedowierzaniem na syna.
-T-tata? - pyta, odwracając się. - To nie tak, nie to miałem na myśli…
-Porozmawiamy w domu - mówi ostrym tonem Harry i wraca do samochodu, nie czekając na Louisa.
W domu Louis mówi tacie, co się stało. Harry rozumie go i nie jest na niego zły, ale karci go za uderzenie dziewczyny. Jakkolwiek irytujący potrafią być ludzie, przemoc nic nie rozwiąże. Louis bierze sobie tę lekcje do serca i zobowiązuje się do przeproszenia dziewczyny.
-Więc od jutra chodzisz sam do szkoły? - upewnia się Harry.
Louis zamyśla się chwilę. - Nie - decyduje. - Chcę, żebyś nadal mnie odwoził. Nie obchodzi mnie zdanie innych.
-Jak sobie życzysz, synku.
Louis ma 15, a potem 16 lat i nadal nie znalazł nikogo. Za to nie szczędzi czułości względem Harry’ego. Klei się do niego bardziej niż 10-latek do swojej mamy na horrorze. Zielonookiemu to nie przeszkadza, zawsze uważał, że Lou to najsłodsza istotka na ziemi i nie zmienia się to z biegiem lat. Może to trochę dziwne, kiedy 16-latek siada swojemu tacie na kolana i oplata jego szyję ramiona, zostając w takiej pozycji nawet godzinę, ale oni nigdy nie byli stereotypową rodziną.
Louis wyjeżdża na wycieczkę szkolną. Dzwoni do swojego taty 15 razy dziennie, a Harry cieszy się za każdym razem. Pierwszy raz są od siebie oddzieleni na tak długo i czują, jak im czegoś brakuje. Szatyn zasypia ze swoim misiem (ignorując śmiechy kolegów), którego dostał na ósme urodziny od taty. Harry snuje się po domu i spogląda na wszystkie zdjęcia syna. Ma łzy w oczach, widząc, jak szybko zleciało 17 lat z najwspanialszym dzieckiem pod słońcem. Boi się, że niedługo Louis go opuści. Louis boi się, że niedługo Harry nakaże mu się usamodzielnić.
W dniu powrotu niebieskookiego Harry nie odrywa wzroku od drzwi wejściowych. Kiedy słyszy dzwonek, biegnie gwałtownie do drzwi, przewracają po drodze krzesło. Jego serce powiększa się dwukrotnie na widok niskiego szatyna stojącego w progu.
Louis natychmiast rzuca się na niego i przyciska swoje wargi do tych Harry’ego. Pocałunek trwa o wiele za długi niż powinie, ale oni się tym nie przejmują. Tak bardzo się za sobą stęsknili, że postanawiają spędzić cały dzień, przytulając się na kanapie i oglądając filmy.
Louis leży z głową na torsie Harry’ego, a on bawi się jego kasztanowymi kosmykami. Młodszy mruczy cicho, kiedy duża dłoń masuje skórę jego głowy. Podnosi głowę i składa pocałunek w kąciku ust swojego taty.
-Tak bardzo cię kocham, tatusiu.
-Ja ciebie też, Lou - odpowiada i cmoka go w czoło.
Louis czuje się taki bezpieczny i kochany, że niedługo potem zapada w sen, śniąc o brązowych lokach i szmaragdowych oczach.
Zbliżają się 18-ste urodziny Louisa i Harry planuje dla niego niespodziankę, lecz nie wie, że jego syn ma w zanadrzu coś dużo większego.
Kolacja przebiega bez zarzutu. Jedzą tort i przystawki przygotowane przez Harry’ego, wspominając całe życie Louisa. Ich oczy niesamowicie błyszczą przy blasku świec, a uśmiechy na ich twarzach są ogromne.
-To już osiemnaście lat - wzdycha Harry. - Jesteś już dorosły.
-Tak - przyznaje Lou. - Ale zawsze będę twoim małym synkiem, tatusiu.
Zielonooki chichocze i składa pocałunek na jego ustach. Louis odsuwa się od niego (ku zaskoczeniu starszego, który zawsze robił to pierwszy) i ciągnie go w stronę salonu. Karze usiąść Harry’emu na sofie, a siada na nim okrakiem. Przykłada swoje wargi do jego i liże je lekko. Harry odsuwa go od siebie w szoku.
-L-louis, co ty robisz?
-Nie jestem już nieodpowiedzialnym chłopczykiem - mówi, a w jego oczach widać zawziętość i pożądanie. - Teraz sam mogę podejmować decyzję.
-Tak, ale my nie możemy, jesteś moim synem i ja nie mogę.
-Możesz, Harry.
Starszego przechodzą ciarki za każdym razem, kiedy Louis mówi mu po imieniu. Tak jak za pierwszym pieprzonym razem.
-Wiem, że chcesz tego. - Harry przygląda mu się z lekką paniką. - Myślisz, że nie zauważyłem, jak na mnie patrzysz, odkąd skończyłem 12 lat? - pyta, a zielonooki przełyka nerwowo ślinę. - Widziałem, jak bardzo mnie pragniesz. Zawsze kochałeś mnie bardziej niż powinieneś, ale wiesz co? Ja czuje dokładnie to samo.
Louis pochyla się i zaczyna składać pocałunki na jego szyi. Harry sapie cicho i zjeżdża rękami, ściskając pośladki syna.
-O, tak - wzdycha szatyn i przygryza jego obojczyk.
Harry wsuwa ręce pod koszulkę Louisa, drapiąc i masując jego plecy. Następnie ściąga ją i przenosi ręce na jego tors. Opuszkami palców bada fakturę skóry swojego syna, która teraz jest bardziej twarda i szorstka niż przed laty. Gdy zamyka oczy widzi roześmianego dziesięciolatka, ale gdy je otwiera widzi napalonego osiemnastolatka, którego oczy płoną z pożądania.
-Rozbierz mnie, tatusiu - szepce Louis, ponownie wpijając się w usta Harry’ego.
Starszy nie waha się ani chwili dłużej i ciągnie za szlufki, aby pozbyć się spodni szatyna. Teraz Louis siedzi w samych bokserkach z widocznym uwypukleniem. Harry nie może oderwać od niego wzroku, a on w tym czasie rozpina guziki jego koszuli i całuje obojczyki.
Spodnie Harry’ego cisną go niemiłosiernie, więc postanawia się ich pozbyć. Ich erekcje ocierają się o siebie oddzielone tylko cienkim materiałem bokserek. Louis pozbywa się swoich, sprawiając, że jego penis stoi oparty o brzuch. Harry łapie go w dłoń i zaczyna energicznie pocierać. Szatyn opiera głowę na jego ramieniu i pojękuje głośno. Jego kutas jest już mokry od preejakulatu i gorący.
Zabiera dłoń Harry’ego i kieruje ją na swoje wejście. Starszy od razu wkłada dwa palce i rozciąga go . Louis niemal płacze z przyjemności, kiedy opuszki pocierają jego prostatę.
-T-tausiu, Louis był niegrzeczny i zasługuje na karę.
Wcześniej zielone oczy stają się niemal czarne. Harry wyciąga palce z tyłka Lou i daje mu siarczystego klapsa. Szatyn wygina plecy i wbija paznokcie w ramiona ojca.
Harry ściąga materiał zakrywający jego przyrodzenie i nakazuje synowi podnieść się.
-Teraz za karę będziesz ujeżdżał tatusia - mówi głosem pełnym żądzy.
Louis przytakuje i opuszcza się na jego penisa, biorąc go w całości. Oboje jęczą i starają się unormować oddechy, kiedy młodszy zaczyna poruszać biodrami.
Kilka chwil później Louis podnosi się i opuszcza w coraz szybszym tempie. Ich rozpalona skóra ociera się o siebie, a języki wędrują po całym ciele, aż do gardła. Grzywka szatyna przykleja się do jego spoconego czoła, a loki Harry’ego niemal wpadają mu do oczu. Lecz to nie jest dla nich ważne, póki czują siebie nawzajem i dochodzą, przeżywając najintensywniejszy orgazm w życiu.
-Kocham cię, tatusiu.
-Ja ciebie też, synku.
Nie obchodzą ich wszelkie zakazy i nakazy. Chcą spędzić razem całe życie i nikt im w tym nie przeszkodzi.