Seryjne czytanie
View On WordPress

seen from Argentina

seen from Mexico

seen from United States
seen from Türkiye

seen from Yemen

seen from United States
seen from Germany

seen from United States
seen from Sweden
seen from Germany

seen from Australia

seen from Poland

seen from Latvia

seen from Germany
seen from Germany
seen from Yemen
seen from Russia

seen from United States
seen from China
seen from Brazil
Seryjne czytanie
View On WordPress
Klaudyna
Klaudyna
Gdybym była mężczyzną i znała siebie naprawdę, nigdy bym siebie nie pokochała: nietowarzyska, porywcza i zbuntowana, wszystko z góry wie, nigdy nie ustąpi, czepliwa, niby taka bohema, ale w głębi duszy strasznie "akuratna", zazdrosna, szczera z lenistwa, kłamczucha dla świętego spokoju...
Colette, Klaudyna powraca
Ciche dzwonienie porcelanowej łyżeczki w korytarzu ostrzega, że ktoś niesie Marcelowi filiżankę ziółek, które pija o dziesiątej, i nagle zaciskam szczęki, żeby nie zerwać się, nie zrzucić lampy, nie przewrócić stołu, Annie i Marcela, nie krzyknąć: "Dajcie mi spokój! Chcę być sama, nie słyszeć cudzego, głupiego życia wokół siebie!"
Colette, Klaudyna powraca
Oby tylko moja odpowiedź zawarła dość tego, co mu chciałam przekazać, chciałam ją napisać radosnym atramentem koloru pomarańczy lub koniuszkiem rozżarzonej słomki, głownią pochodni czarnej i różowej, na papierze z ciepłego aksamitu podobnego do mojej skóry... Listy miłosne powinno się móc rysować, malować, krzyczeć...
Colette, Klaudyna powraca